Recenzja Neffos X20 Pro | Tabletowo.pl

Neffos X20 Pro – ciekawy, ale z problemami (recenzja)

Dołącz do dyskusji 0

Firma TP-Link jest na naszym rynku od dawna, ale do niedawna kojarzyła się bardziej ze sprzętem sieciowym niż ze smartfonami. Od 2015 roku próbuje jednak swoich sił na tym drugim rynku, promując markę Neffos. Nie znajdziemy tam urządzeń z najwyższej półki – większość to urządzenia klasy średniej lub niższej, co nie znaczy jednak, że nie ma wśród nich ciekawych propozycji. Przez trzy tygodnie używałem modelu Neffos X20 Pro, pora więc, by podzielić się z Wami wrażeniami.

Specyfikacja techniczna Neffosa X20 Pro

Kolor Czarny obsydian / malachitowa zieleń / szafirowy niebieski / czerwień granatu
Rozmiar i waga Wysokość: 159,7 mm
Szerokość: 77,3 mm
Grubość: 8,8 mm
Waga: 172 g
Wyświetlacz 6,26 cala, HD+ (1520 x 720), V-notch
269 PPI
IPS
CPU MTK MT6762 (Helio P22)
4 x 2,0 GHz+4 x 1,5 GHz
GPU: IMG GE8320 520Mhz
Pamięć wewnętrzna 3 GB RAM + 64 GB ROM
Pamięć zewnętrzna 128 GB
Lokalizacja A-GPS, BeiDou, Glonass, Galileo
Aparat Przedni 13 Mpix
Tylny 13 Mpix + 5 Mpix, podwójny obiektyw , PDAF, podwójny flash
Sieć Dwie karty Nano SIM (Dual SIM Dual Standby)
4G LTE/3G WCDMA/2G GSM
TP9131A:
2G: Pasmo 2/3/5/8
3G: Pasmo 1/5/8
4G: Pasmo 1/3/5/7/8/20
TP9131C:
2G: Pasmo 2/5
3G: Pasmo 2/4/5
4G: Pasmo 2/4/7/28 A&B
Połączenia Wi-Fi 802.11a/b/g/n/ac, 2,4 GHz, 5 GHz
Micro USB
Bluetooth: 5.0
Czujniki Czytnik linii papilarnych, Kompas, Akcelometr, Czujnik oświetlenia, Czujnik zbliżeniowy
Dźwięk Formaty audio:
MP3, AAC, WAV, M4A, OGG, OGA, AMR, AWB, FLAC, MID, MIDI, XMF, IMY, RTTTL, RTX, MP4, 3GP
Jeden mikrofon
Filmy wideo Formaty wideo:
M4V, MP4, MOV, AVI, 3GP, 3G2, FLV, MKV, WEBM
Dekoder: 1080P/30fps
Koder: 1080P/30fps
Bateria 4100 mAh (standardowa)
System operacyjny Android P (9.0)

Błyszcząca obudowa jest plastikowa, lecz skutecznie udaje szkło

Wzornictwo i jakość wykonania

Neffox X20 Pro prezentuje się na żywo całkiem nieźle. Do testów otrzymałem egzemplarz w kolorze określanym przez producenta jako „Czarny Obsydian”, więc ramki ekranu, boki i plecki niemal się zlewają ze sobą. Obudowa wykonana jest z plastiku, wykończonego na wysoki połysk i bardzo przypominającego szkło. Po wyjęciu z pudełka prezentuje się bardzo elegancko. Na pleckach wyróżnia się wystająca, metalowa, pokryta szkłem wysepka z podwójnym aparatem fotograficznym i diodą doświetlającą oraz wgłębienie z czytnikiem linii papilarnych. Na prawej ramce są usytuowane przyciski zasilania/wybudzania oraz głośności. Są dobrze spasowane i pracują z przyjemnym, wyraźnym klikiem. Dół kryje monofoniczny głośnik oraz gniazdo USB, niestety, przestarzałego już typu micro (czy producent mnie słyszy? Mamy rok 2019, standardem jest USB-C!). Na lewym boku znalazło się miejsce na tackę na karty – mieści jednocześnie dwie karty nanoSIM i microSD, co nie zdarza się znowu tak często. Góra pozostawiona została na gniazdo mini-jack, co pewnie ucieszy miłośników kablowych słuchawek.

Półokrągły notch i spora ramka pod ekranem

Ekran zajmuje 87,2% powierzchni przedniego panelu – na dole producent zastosował niewielką ramkę, na której umieścił logo producenta, a na górze półokrągły notch, kryjący przedni aparat fotograficzny. Wygląda to nieźle, ale zdecydowanie wolałbym ramkę na górze, bez notcha, tym bardziej, że i tak jest tam dość miejsca, by umieścić maskownicę głośnika do rozmów i diodę powiadomień. Siatka maskownicy jest dość mocno wgłębiona, a materiał, z którego jest wykonana, zdaje się niestety przyciągać każdą drobinkę pyłu z kieszeni. Doceniam wysiłek producenta, ale to pierwszy telefon, w którym ten element muszę czyścić co parę dni.

MicroUSB? Serio?

Plastik obudowy okazał się zaskakująco odporny na zarysowania (w zestawie nie ma etui), co niestety nie oznacza, że rys nie ma. Jest ich jednak znacznie mniej, niż mógłbym się spodziewać po trzech tygodniach niełatwego momentami testu. Zupełnie sobie natomiast nie radzi z odciskami palców – wystarczy muśnięcie, by zostało odnotowane na czarnej i błyszczącej powierzchni. Mimo sporego ekranu o rozmiarze 6,26″ telefon wygodnie leży w dłoni, a skaner linii papilarnych i przycisk wybudzania są dokładnie tam, gdzie powinny być. Trochę mniej szczęśliwie jest umieszczony przycisk głośności – by do niego sięgnąć kciukiem trzeba już trochę się nagimnastykować. Zupełnym jednak nieporozumieniem jest lokalizacja minijacka – telefon kładę do kieszeni tak, że znajduje się on na jej dnie i w rzeczywistości byłby dla mnie bezużyteczny. Na szczęście z telefonem używam już wyłącznie słuchawek bezprzewodowych.

Telefon wygląda całkiem nieźle

Wyświetlacz

Użyty w Neffosie X20 Pro wyświetlacz to panel IPS o proporcjach 18:9 i przekątnej 6,26 cala. Mimo rozmiarów ma rozdzielczość jedynie 1520 x 720 pikseli, co daje umiarkowaną gęstość na poziomie 269 PPI. Podczas typowego użytkowania nie robi to większej różnicy, ale w zbliżeniu można zauważyć lekką ziarnistość obrazu i postrzępione krawędzie znaków. Kąty widzenia są zupełnie przyzwoite, a barwy naturalne, choć minimalnie brak im nasycenia. Temperatura barwowa bieli wynosi około 7500 K i dość mocno odbiega w stronę chłodnych odcieni od zalecanych dla sRGB 6500 K, jednak widać to bardziej na zdjęciach samego urządzenia niż podczas użytkowania. Niestety w ustawieniach systemu nie ma żadnej możliwości ingerencji w kalibrację wyświetlacza, poza trybem ochrony oka (tak TP-Link nazywa filtr światła niebieskiego), który jednak jakby nie do tego służy.

Wyświetlacz ma dość chłodne kolory

Ogólnie jednak wyświetlacz zrobił na mnie raczej dobre wrażenie. Nie przypadł mi do gustu notch, wspominałem już, że nie widzę dla niego uzasadnienia, gdyż ekran i tak ma ramkę na dole. Poważniejszą wadą jest natomiast jego skromna jasność maksymalna, niewystarczająca do zapewnienia czytelności w słońcu. Z włączoną nawigacją Locus Map Pro w pełnym świetle niemal nic nie było widać. Nieźle natomiast wypada jasność minimalna i sposób działania automatyki regulującej podświetlenie – nie zdarzyło mi się jej wyłączać.

Zarządzanie energią ubiło Locusa, rejestrującego ślad – wyraźnie widać lukę

Dźwięk

Neffos X20 Pro wyposażony jest w dwa głośniki – górny, służący wyłącznie do rozmów i dolny, odpowiedzialny za multimedia. Rozmowy są dość głośne, a jakość jest zupełnie dobra. Głośnik multimedialny także wypada nieźle. Jest dość głośny, ale słabo radzi sobie z wysokimi tonami i zupełnie nie radzi sobie z niskimi. Da się obejrzeć przy jego użyciu film na Youtube, ale muzycznie zadowoli jedynie osoby całkowicie niewybredne. Mimo wszystko jednak wątpię, by w tej cenie ktoś zaoferował znacząco lepsze nagłośnienie.

W słońcu na ekranie niemal nic nie widać

Znacznie lepiej wypada dźwięk na złączu mini-jack, jednakże pod warunkiem użycia przyzwoitych słuchawek. TP-Link dołączył do zestawu słuchawki douszne – wyglądają jak wykonana z odpadów podróbka Apple EarPods, za maksimum 5 zł. Grają zaś jeszcze gorzej niż wyglądają i jedyne, do czego się naprawdę dobrze nadają, to do umieszczenia ich w kontenerku na odpady elektroniczne. Przepraszam za szczerość, ale wstyd takie coś do pudełka wkładać. Osobną sprawą jest niezbyt moim zdaniem szczęśliwe położenie gniazda audio – na górnej krawędzi. Kładę telefon do kieszeni w ten sposób, że ląduje ono na samym dnie, efektywnie uniemożliwiając użycie słuchawek.

System w działaniu

Telefon pracuje pod kontrolą systemu Android 9.0 z nakładką NFUI 9, przypominającą MIUI/EMUI, z pakietem poprawek bezpieczeństwa z kwietnia. Launcher oferuje dwa tryby pracy, z wszystkimi ikonami na pulpitach lub z bardziej klasyczną szufladą. Można także wybrać sposób sterowania: klasyczne przyciski ekranowe lub gesty ekranowe i gesty czytnika linii papilarnych – postanowiłem spróbować ekranowej odmiany i szczerze mówiąc działało to intuicyjnie i w miarę sprawnie, choć nie zawsze moje zamiary odczytywane były poprawnie.

Nawigacja jest wygodna, a sama nakładka dość lekka, w porównaniu z podobnie wyglądającym EMUI, choć niestety nie tak płynna, jak czysty Android. Przydatna może się okazać możliwość sklonowania niektórych aplikacji (choćby Facebooka), by umożliwić zalogowanie się za ich pomocą na różne konta użytkownika.

Smartfon jest wyposażony w ośmiordzeniowy procesor MTK Helio P22, na który składają się 4 wydajne rdzenie taktowane zegarem 2 GHz i 4 energooszczędne, taktowane zegarem 1,5 GHz, mimo to nie należy do demonów wydajności. Także użyty układ graficzny to raczej niska półka – PowerVR GE8320 od 2014 roku zestarzał się mocno. Potwierdzają to dość skromne wyniki w benchmarkach. Dodatkowo dla systemu wąskim gardłem jest pamięć operacyjna: 3 GB RAM okazuje się wartością zbyt małą, by zapewnić brak zacięć. Zdarzają się dość często.

W sumie jak na telefon kosztujący 650 zł działa to całkiem znośnie, choć nie mogę się oprzeć wrażeniu, że gdyby zamiast autorskiej wersji systemu znalazł się tu czysty Android, wszyscy by na tym zyskali.

Mini-jack umieszczony u góry to moim zdaniem nieporozumienie, ale dobrze, że w ogóle jest

Nie powinniśmy narzekać na moduły łączności. Neffos X20 Pro obsługuje oczywiście połączenia komórkowe HSPA/LTE, ma też Bluetooth 5, a moduł WiFi 802.11ac pracuje zarówno w paśmie 2,4 GHz, jak i 5 GHz. Tyle teorii.

W praktyce natomiast nie wygląda to tak różowo. Do testów smartfon uzbroiłem w kartę dodatkową Orange Flex. Ma ona ten sam numer, co moja główna karta, pracująca w prywatnym telefonie. Używałem jej już bez żadnych problemów w innym urządzeniu z Androidem na pokładzie. Neffos wykrył ją bez problemów, automatycznie skonfigurował, uruchamiając także VoLTE, co znakomicie poprawiło jakość i stabilność rozmów. Dziwne zachowania zaczęły się później – telefon potrafił stracić łączność z internetem, ale nie w pełni – usługi VoLTE działały, a aplikacje losowo działały lub nie – Google Play i Twitter twierdziły, że nie ma połączenia, a przeglądarka działała bez zarzutu, przy czym bywało i na odwrót. Każdorazowo pomagało włączenie na moment i wyłączenie trybu samolotowego – wszystko nagle zaczynało działać. Przypuszczałem problemy z VoLTE (telefon nie ma oficjalnej certyfikacji Orange), ale wyłączenie zaawansowanych usług LTE nie pomogło, więc nie to jest przyczyną.

Ekran blokady

Problemy z łącznością na tym się zresztą nie kończą, tyle, że robią się znacznie bardziej kuriozalne. Po firmie TP-Link specjalizującej się w osprzęcie sieciowym spodziewałbym się na przykład sprawnej implementacji WiFi. Może za dużo wymagam – w każdym razie o ile w paśmie 2,4 GHz działa to jako tako, to sieć 5 GHz jest wykrywana WYŁĄCZNIE, jeśli rozgłasza się na kanale 36. Jeśli rozgłoszenie będzie na którymkolwiek z pozostałych dostępnych kanałów, sieć nie zostanie wykryta i połączenie nie zostanie nawiązane. Wykluczam problemy z urządzeniami dostępowymi – w domu mam dwa różne AP, z czterema osobnymi SSID (osobno dla każdego urządzenia i częstotliwości), pracujące na różnych kanałach. Przeważnie w paśmie 5 GHz widoczny był wyłącznie router sąsiada mieszkającego 2 piętra niżej :)

Na koniec dodam, że smartfon nie jest wyposażony w NFC, zatem możemy zapomnieć o płatnościach zbliżeniowych i szybkiej konfiguracji akcesoriów.

Muzyka łagodzi obyczaje ;-)

Bezpieczeństwo

Telefon wyposażony jest w skaner linii papilarnych umieszczony w zagłębieniu na tylnej części obudowy. Jest łatwo wyczuwalny, a jego położenie jest tak dobrane, że trafia się nań niemal odruchowo – problem mogą mieć jedynie osoby o bardzo drobnych dłoniach. Nie mogę narzekać na jego skuteczność – jest bardzo wysoka, zdarzyły się dosłownie pojedyncze przypadki, że odcisk nie został prawidłowo zidentyfikowany. Niestety samo działanie skanera mogłoby być szybsze – między przyłożeniem palca do czytnika, a odblokowaniem ekranu lub akceptacją logowania jest zauważalna zwłoka, która jeszcze rośnie, jeśli telefon wejdzie w głębokie uśpienie po dłuższym nieużywaniu.

Czytnik linii papilarnych

Odblokować telefon możemy także za pomocą rozpoznawania twarzy. Działa dość szybko, ale metoda ta opiera się na analizie obrazu z przedniego aparatu fotograficznego, a nie na działaniu wyspecjalizowanego czujnika 3D. W efekcie można ją dość prosto oszukać zdjęciem, nie działa także w ciemności, a poziom zabezpieczenia telefonu jest dość iluzoryczny. Przede wszystkim jednak rozpoznawanie twarzy nie jest uznane za bezpieczną metodę weryfikacji tożsamości przez aplikacje wymagające wysokiego bezpieczeństwa – nie zautoryzujemy w ten sposób działania w aplikacji bankowej, ani nie odblokujemy menedżera haseł.

Oczywiście do zadziałania metod biometrycznych wymagane jest także zapewnienie podstawowego zabezpieczenia, za pomocą ustanowionego kodu PIN, hasła lub wzoru odblokowania. Niestety, długość kodu PIN jest ograniczona do 4 cyfr – to bardzo dziwna i utrudniająca życie decyzja, a przede wszystkim całkowicie bezsensowna. Standardowo używam kodów dłuższych i jeśli chciałbym się tego trzymać, muszę zamiast numerycznego PIN-u ustanowić alfanumeryczne hasło, które owszem, może składać się z ciągu cyfr, ale… klawiatura do odblokowania ustawa się wtedy na tryb wprowadzania znaków, utrudniając i przedłużając proces odblokowywania. W innych urządzeniach z Androidem nie spotkałem się z podobnym ograniczeniem.

Maskownica na dole kryje monofoniczny głośnik

Bateria

Neffos X20 Pro jest wyposażony w baterię o pojemności 4100 mAh. Producent się chwali, że powinna ona zapewnić dobę działania na jednym ładowaniu. Oczywiście zależy to od sposobu użytkowania, ale niezbyt wysilona specyfikacja pozwala tu naprawdę na wiele. W początkowym etapie testowania skonfigurowany już smartfon odłożyłem na półkę i zająłem się innymi, pilniejszymi sprawami. Po 5 dniach czuwania okazało się, że wciąż miał jeszcze kilkanaście % baterii w rezerwie. Domyślnie NFUI 9 ma aktywne funkcje agresywnego oszczędzania energii – system ubija aplikacje pracujące w tle z wyjątkiem tych umieszczonych na białej liście. Do tego zapada w naprawdę głębokie uśpienie – jeśli ktoś do nas napisze na komunikatorze w tym czasie, bardzo prawdopodobne, że się o tym nie dowiemy od razu, tylko kilka godzin później, gdy masowo przyjdą wszystkie zaległe powiadomienia. Oszczędzanie energii potrafi zresztą i poważniej wejść w szkodę – podczas testów bez pytania ubiło na przykład Locus Map Pro, które ustawiłem na rejestrowanie śladu podczas wycieczki rowerowej. Oczywiście można zaingerować w sposób działania mechanizmów systemowych, jednak odpowiednie ustawienia są dość głęboko schowane w systemie, a do tego i tak nie gwarantuje to oczekiwanych skutków.

Praktycznie rzecz biorąc podczas normalnego użytkowania, częściowo pod LTE, a częściowo pod WiFi, bateria wystarczała bez problemu na dwie doby, a osiągnięty SOT przekraczał 6 godzin, sięgając jednorazowo aż 9 h, choć w tym ostatnim wypadku oczywiście musiałem sięgnąć po ładowarkę wcześniej. Wydaje mi się, że jest to naprawdę dobry rezultat. Co ciekawe, przyjęty sposób zarządzania energią spowodował, że niektóre aplikacje nieprawidłowo raportują dane o zużyciu, raportując na przykład przeciętną żywotność baterii na poziomie 44 dni (brawo, GSam Battery Monitor, ja też bym chciał taki smartfon). X20 Pro niestety nie jest wyposażony w jakąkolwiek technikę szybkiego ładowania baterii – do zestawu dołączona jest zwykła ładowarka 5V 2 A, nie naładujemy go także indukcyjnie.

Opakowanie

Aparat fotograficzny

Neffos X20 Pro ma podwójny główny aparat fotograficzny, z matrycą 13 Mpix wyposażoną w punkty detekcji fazy oraz dodatkową matrycą 5 Mpix służącą detekcji głębi. Uzupełnia to przedni aparat fotograficzny, także wyposażony w matrycę 13 Mpix, lecz bez AF. Wykonywane zdjęcia mają naturalne proporcje 4:3, z możliwością przycięcia na etapie fotografowania do proporcji 16:9, 1:1 oraz 18:9. Zgodnie z obowiązującą modą aplikacja sterująca aparatem wyposażona jest w algorytmy AI, mające poprawiać jakość zdjęć. W praktyce jednak to, co wychodzi z aparatu wygląda słabo, do tego widać wyraźną tendencję do przeostrzania wynikowych zdjęć.

Rozpoznawanie sceny przez AI działa powoli, zawodnie, a do tego efekt jest raczej marny i sprowadza się generalnie do podbicia nasycenia kolorów i ewentualnie wygładzenia kontrastów. Niektóre zdjęcia rzeczywiście wyglądają lepiej, lecz przeważnie jest na odwrót, gdyż wyciąganie nasycenia powoduje przy okazji uwydatnianie artefaktów. Nieco lepiej pracuje HDR, ratując sceny o wysokim kontraście. Może on działać równolegle z AI, lecz efekty wtedy w ogóle stają się nieprzewidywalne. HDR ma trzy ustawienia: zawsze włączony, zawsze wyłączony i automatyczny. Niestety tryb automatyczny samoczynnie się wyłącza i trzeba pamiętać, by go włączać przed zdjęciem, co całkowicie neguje zasadność takiej opcji.

Aplikacja ma także tryby tematyczne, lecz ich działanie generalnie sprowadza się do tego samego, co działanie AI, tylko wybór następuje ręcznie. Brak trybu nocnego, składającego fotografię z kilku ekspozycji. Nie jest to dziwne, gdyż jest on raczej domeną urządzeń z górnej półki, lecz w efekcie zdjęcia nocne mogą być wykorzystywane do straszenia niegrzecznych dzieci.

Oczywiście aparat jest w stanie zrobić ładne fotografie – tylko wymaga to naprawdę dobrych warunków i odrobiny szczęścia. Szkoda tylko, że nie da się tego powiedzieć o filmach – sample, które zrobiłem mając pod dostatkiem światła wstyd pokazać – jakość jest, łagodnie mówiąc, tragiczna. Musicie mi uwierzyć na słowo. :)

Kamera przednia niestety spisuje się bardzo słabo. Leży dynamika, odwzorowanie kolorów, właściwie wszystko. Można uznać, że nadaje się do komunikatorów wideo, ale na pewno nie po to, by robić nią zdjęcia.

I jeszcze rzut oka na tryb portretowy. Aparat tu radzi sobie dość dobrze, zwłaszcza, jeśli modelem jest obiekt bardziej żywy niż Krwawy Hegemon – aplikacja wykrywa twarz i dostraja do niej bokeh. Stopień rozmycia i ostry plan można edytować w aplikacji aparatu także po zapisaniu zdjęcia.

Aplikacja poza trybami tematycznymi ma także tryb zaawansowany, w którym zyskujemy kontrolę nad ekspozycją. Zmieniać można zarówno czułość, jak i ekspozycję i balans bieli, możliwa jest także ingerencja w kontrast i kolorystykę zdjęcia.

Neffox X20 Pro to nie jest dobry wybór dla miłośnika fotografii

Czas na podsumowanie

Przygotowując się do wydania końcowego werdyktu nie sposób nie odnieść Neffosa X20 Pro do innych produktów z tego samego przedziału cenowego. W tej kategorii jest tu spora konkurencja od Asusa, Xiaomi/Redmi, Huawei, może się też trafić i Motorola. Czy mając do wyboru X20 Pro i coś od wymienionych producentów zdecydowałbym się na sprzęt TP-Linka? Niestety, muszę tu odpowiedzieć, że raczej nie. Na takim werdykcie zaważyły problemy z łącznością. Chimeryczne WiFi 5 GHz to problem, z którym ostatecznie można jakoś żyć, ale blokujące się transmisja danych LTE to wada kluczowa, praktycznie dyskwalifikująca sprzęt. Gdyby nie ona, byłby to całkiem udany i zgrabny telefon. Pozostaje liczyć, że problemy zostaną rozwiązane przez aktualizację oprogramowania.

5 Ocena (1-10)

Plusy
  • Dobra jakość wykonania, sugerująca sprzęt z klasy wyższej niż w rzeczywistości
  • Elegancki wygląd
  • Dość przyzwoite kolory na ekranie
  • Niezły skaner linii papilarnych
  • Niezła jakość dźwięku w tej kategorii cenowej
  • mini-jack
Minusy
  • Słaba rozdzielczość wyświetlacza
  • Zbędna duża ramka na dole, zamiast niej można było zrezygnować z notcha
  • Gniazdo mini-jack u góry
  • MicroUSB w 2019? Naprawdę?
  • Brak możliwości zablokowania sprzętu PIN-em dłuższym niż 4 cyfry
  • Tragicznej jakości słuchawki w zestawie
  • Brak NFC
  • Sprzęt nie spełnia nawet najniższej normy IPX
  • WiFi 5 GHz pracuje tylko z sieciami rozgłaszającymi się na kanale 36 o_o
  • Komórkowa transmisja danych potrafiła zrobić się niedostępna dla aplikacji
  • Zdarzające się zacięcia oprogramowania
  • Przeciętna jakość zdjęć z głównego aparatu i słaba z przedniego
Dodaj swoją recenzję  |  Read reviews and comments

Jeżeli znalazłeś literówkę w tekście, to daj nam o tym znać zaznaczając kursorem problematyczny wyraz, bądź zdanie i przyciśnij Shift + Enter lub kliknij tutaj. Możesz też zgłosić błąd pisząc na maila.

Komentarze

Logowani/Rejestracja jest chwilowo wyłączona