Recenzja Motoroli Moto E6 Plus | Tabletowo.pl

Motorola Moto E6 Plus udowadnia, że smartfon za 600 złotych nie musi być nudny (recenzja)

Dołącz do dyskusji 0

Oderwijmy się na chwilę od składanych smartfonów przyszłości (i oczekiwania na Motorolę Razr) i zejdźmy na ziemię – w końcu to właśnie smartfony z najniższej i średniej półki cieszą się w Polsce największą popularnością. Przed Wami recenzja Motoroli Moto E6 Plus – modelu, którego cena zamyka się w sześciu stówkach.

Parametry techniczne Moto E6 Plus:

  • wyświetlacz IPS 6,1” 1560×720 pikseli, 19,5:9,
  • ośmiordzeniowy procesor MediaTek Helio P22 z PowerVR GE8320,
  • 4 GB RAM,
  • Android 9.0 Pie,
  • 64 GB pamięci wewnętrznej,
  • slot kart microSD,
  • aparat 13 Mpix (f/2.0) + 2 Mpix,
  • kamerka 8 Mpix f/2.0,
  • Wi-Fi 802.11 b/g/n,
  • Bluetooth 4.2,
  • LTE,
  • dual SIM,
  • GPS, A-GPS, Glonass, Galileo,
  • port microUSB,
  • 3.5 mm jack audio,
  • akumulator o pojemności 3000 mAh,
  • wymiary: 155,6 x 73,06 x 8,6 mm,
  • waga: 149,7 g.

Cena Moto E6 Plus w momencie publikacji recenzji: 599 złotych.

Wzornictwo, jakość wykonania

Moto E6 Plus to prawdopodobnie najładniejszy tani smartfon, z jakimi miałam do czynienia w tym roku. A z całą pewnością podążający za trendami smartfonów ze średniej i wyższej półki, bo to właśnie one charakteryzują się obudowami mającymi co najmniej dwa odcienie. I taka też jest obudowa testowanego dziś modelu – w dużej mierze nawiązuje do Moto One Action, gdzie środek ma kolor inny niż boki telefonu. W przypadku Moto E6 Plus mowa o bordowej obudowie w większej części i czerwonej przy krawędziach bocznych. Swoją drogą, bardzo mi się podoba ten kolor – a i sama polska nazwa jest niczego sobie: ciemnoczerwona porzeczka. Oprócz tego w sprzedaży jest jeszcze jasna wiśnia i polerowany grafit.

Nie oszukujmy się jednak – mimo tego, że ta bordowa obudowa w pełni mnie sobą kupiła, to jednak wykonana jest z plastiku i wygląda na dość tanią. Potęguje to zwłaszcza fakt, że bardzo trudno jest ją wyczyścić z odcisków palców – przetarcie ściereczką czy koszulką (bo to przecież często najlepsza ściereczka, jaką mamy przy sobie) powoduje pojawienie się nieprzyjemnie wyglądających smug. Inna rzecz, że w zestawie z telefonem mamy proste etui, które ów problem niweluje.

Obudowa Motoroli Moto E6 Plus jest demontowalna, co uznaję za sporą zaletę tego modelu – nie dość, że daje nam dostęp do akumulatora (który jest wymienny!), to jeszcze pozwala zmieniać obudowy – co prawda nie widziałam, by można było dostać w sprzedaży same panele do tego modelu, ale to pewnie kwestia czasu (a wtedy co kilka dni można zmienić wygląd smartfona w bardzo prosty sposób).

Typowi użytkownicy nie odczują tego w żaden sposób, ale ja podczas testów, żonglując smartfonami, bardzo narzekałam na sposób otwierania obudowy (bo to właśnie pod nią znajdują się sloty kart SIM). Nie dość, że otwieranie obudowy jest bardzo toporne (co akurat jest plusem dla zwykłego użytkownika), to jeszcze często otwierają się zatrzaski z boku, a nie z dołu, przez co całość operacji jest utrudniona – szkoda, że wgłębienie służące do otwierania obudowy nie zostało w jakiś sposób zintegrowane z portem (niestety) microUSB. Dostanie się wewnątrz obudowy to proces irytujący i… łamiący paznokcie (serio!) – zdecydowanie polecam podważyć czymś obudowę, by tego uniknąć.

Pod obudową mamy wymienny (!) akumulator o pojemności 3000 mAh, slot kart microSD, slot kart microSIM oraz, umieszczony tak, że aby się do niego dostać, trzeba wyjąć baterię – slot kart nanoSIM. Z tyłu jest także czytnik linii papilarnych oraz podwójny aparat główny.

Prawy bok skrywa w sobie przyciski do regulacji głośności i włącznik – oba są dobrze wyczuwalne pod palcami, z tym, że drugi z nich ma chropowatą teksturę. Lewy bok jest pusty. U góry umieszczony został 3.5 mm jack audio, a na dole – port microUSB, głośnik mono i mikrofon.

Tym, co może się w Moto E6 Plus nie podobać, jest dość szeroki “podbródek”, czyli ramka pod ekranem, która nie wyklucza obecności notcha w kształcie kropli wody. Telefon jest dość duży i trzeba się przyzwyczaić do korzystania z niego, zwłaszcza jedną dłonią, aczkolwiek sama ergonomia stoi na przyzwoitym poziomie. Wspomnę jeszcze, że nad ekranem, po lewej stronie od aparatu, umieszczona jest niewielka dioda powiadomień, która świeci na zielono, gdy otrzymamy jakąś notyfikację – jest dość mała i nie zawsze ją widać, ale cieszy fakt, że w ogóle znalazło się dla niej miejsce.

Dodam jeszcze tylko oczywistość, ale żeby nikt nie miał żadnych wątpliwości, Moto E6 Plus nie jest w żaden sposób odporna na zachlapania, kurz czy innego rodzaju czynniki zewnętrzne – nie spełnia też żadnych norm potwierdzonych przez certyfikaty.

Wyświetlacz

Patrząc na ekran Motoroli Moto E6 Plus można mieć zagwozdkę – niby mamy do czynienia ze smartfonem za 599 złotych, a tu wyświetlacz, który wygląda dużo lepiej niż w sporej części konkurencji w tej półce cenowej. Spora tego zasługa jest w zastosowaniu przez Motorolę panelu IPS, a nie podstawowego TN, dzięki czemu nie można narzekać ani na kontrast, ani na kąty widzenia, ani na pozostałe ważne parametry, od których zależy doświadczenie z użytkowania ekranu w tak tanim sprzęcie.

Patrząc przez pryzmat ceny, ekran w Moto E6 Plus można ocenić jako bardzo przyzwoity. Dokładając do tego jasność maksymalną, która w słońcu oferuje niezłą czytelność i równie dobrą minimalną (w nocy nie wypala oczu, co w tej półce cenowej nie byłoby niczym zaskakującym), otrzymujemy ciekawy obraz całości.

Przy tym wszystkim trzeba mieć jednak na uwadze, że przy przekątnej 6,1” zastosowana tu rozdzielczość 1560×720 pikseli (HD) jest zaledwie wystarczająca. A może wyrażę się inaczej – osoby, które nie miały do czynienia z droższymi smartfonami, prawdopodobnie nawet nie zauważą, że czcionki są nieco postrzępione i nieostre; mi natomiast rzuca się to w oczy (jednak 282 ppi robi swoje).

W ustawieniach ekranu znajdziemy Podświetlenie nocne, pod którym kryje się tryb światła niebieskiego. Nie ma opcji regulacji temperatury barwowej czy innych parametrów – domyślne ustawienia muszą wystarczyć.

Działanie, oprogramowanie

Ośmiordzeniowy procesor MediaTek Helio P22 z PowerVR GE8320, 4 GB RAM i Android 9.0 Pie (z łatkami zabezpieczeń datowanymi na 5 sierpnia) – to właśnie te parametry odpowiadają za to, jak na co dzień działa Motorola Moto E6 Plus. A działa zadziwiająco dobrze, jak na smartfon za 599 złotych.

Podczas dwutygodniowych testów nie miałam chwili, w której pomyślałabym, że chcę czym prędzej wracać do jakiegoś choćby średniaka, patrząc przez pryzmat tego, jak pracuje. Jasne, to jest bardzo tani sprzęt i rządzi się swoimi prawami – działa dość wolno, a aplikacje otwierają się z lekkim poślizgiem, ale przy tym, co najważniejsze, nie zacina się, czego bym się w tej cenie po prostu spodziewała (a może raczej: do czego jestem przyzwyczajona).

Benchmarki – chyba tylko dla formalności:

  • AnTuTu: 92021
  • GeekBench 5:
    single core: 158
    multi core: 822
  • 3DMark:
    Ice Storm: 11552
    Ice Storm Extreme: 8130
    Sling Shot: 704
    Sling Shot Extreme: 457

Jeśli lubicie grać na telefonie, musicie sobie zdawać sprawę z tego, że Moto E6 Plus udźwignie tylko proste tytuły – te bardziej wymagające, niestety, będą klatkowały, przez co o ich płynności nie może być mowy (idealnym przykładem jest choćby Asphalt 8: Airborne, który przecież nie jest najmłodszą produkcją).

Sam system jest czystą wersją Androida bez zbędnych udziwnień. Co mnie zaskoczyło, na jego pokładzie nie ma nawet gestów Moto, w tym uruchamiania latarki przez wykonanie konkretnego gestu telefonem.

Zaplecze komunikacyjne

Zaplecze komunikacyjne obejmuje jednozakresowe WiFi, Bluetooth 4.2 (zamiast 5.0), LTE, dual SIM oraz GPS. Wszystkie moduły działają całkowicie poprawnie – podczas testów nie odnotowałam żadnych problemów ani odchyleń od normy.

Jeśli chodzi o rozmowy, pod względem ich jakości jest całkowicie w porządku. Inaczej natomiast sprawa wygląda z czujnikiem zbliżeniowym, który… nie działa. Podczas rozmowy bardzo często zdarza się wciskanie uchem przypadkowych rzeczy, które akurat widnieją na ekranie – np. trybu samolotowego, co przecież nie powinno mieć miejsca (po przyłożeniu telefonu do ucha, jego ekran powinien się wygasić automatycznie). Nie wiem czy jest to wina mojego konkretnego egzemplarza testowego czy po prostu ten typ tak ma – w sieci jednak nie spotkałam się, by ktokolwiek się skarżył na podobne dolegliwości w przypadku tego telefonu.

W Moto E6 Plus znajdziemy 64 GB pamięci wewnętrznej (z czego do wykorzystania przez użytkownika zostaje dokładnie 52,4 GB), którą można rozszerzyć dzięki slotowi kart microSD. Szybkość pamięci według AndroBench:

  • szybkość ciągłego odczytu danych: 289,88 MB/s,
  • szybkość ciągłego zapisu danych: 238,44 MB/s,
  • szybkość losowego odczytu danych: 61,03 MB/s,
  • szybkość losowego zapisu danych: 23,91 MB/s.

Spis treści:

1. Design. Wyświetlacz. Działanie, oprogramowanie
2. Audio. Biometryka. Czas pracy. Aparat. Podsumowanie

7 Ocena (1-10)

Plusy
  • demontowalna obudowa
  • wymienna bateria
  • diodka powiadomień
  • radio FM
  • pełnoprawny dual SIM i microSD
  • bardzo ładny kolor obudowy
Minusy
  • microUSB
  • jednozakresowe WiFi
  • bardzo wolne ładowanie
  • jakość zdjęć w kiepskich warunkach oświetleniowych
  • niska rozdzielczość ekranu
  • brak NFC (ale to raczej oczywistość w tej cenie)
Dodaj swoją recenzję  |  Read reviews and comments
Następna strona

Jeżeli znalazłeś literówkę w tekście, to daj nam o tym znać zaznaczając kursorem problematyczny wyraz, bądź zdanie i przyciśnij Shift + Enter lub kliknij tutaj. Możesz też zgłosić błąd pisząc na maila.

Komentarze

Logowani/Rejestracja jest chwilowo wyłączona