Jabra Elite 4 Active
(fot. Andrzej Libiszewski, Tabletowo.pl)

Recenzja Jabra Elite 4 Active – ANC na sterydach

Nowy rok? Kolejne słuchawki TWS? A dlaczego by nie :)? Chociaż w sklepach jest obecnie tyle modeli, że chwilami trudno się połapać w różnicach, to wciąż jest miejsce dla nowego sprzętu, zwłaszcza, jeśli cena będzie korzystna. Słuchawki Jabra Elite 4 Active plasują się w środku stawki cenowej. A jak wyglądają pod względem jakości dźwięku i użyteczności?

Reklama

Biało, żółto

Jabra Elite 4 Active zdają się na pierwszy rzut oka przypominać model Elite 3 i nie bez powodu – to rozwinięcie poprzedniego modelu, różniące się głównie dodaniem ANC i poprawą wodoszczelności.

Słuchawki przyjechały do mnie w charakterystycznym dla Jabry pudełku w szarościach z żółtymi akcentami. W środku tak zwany standard, czyli ładujące etui ze słuchawkami w środku (styki miały zabezpieczone folią) oraz komplet silikonowych nakładek na zmianę. Elite 4 Active domyślnie mają założone gumki w rozmiarze M, które przyszło mi zmienić na L dla zapewnienia prawidłowej izolacji.

Jabra Elite 4 Active
(fot. Andrzej Libiszewski, Tabletowo.pl)

Producent powstrzymał się na szczęście przed zapakowaniem nakładek w sposób jednorazowy (pozdrawiam Sony), zatem ich ewentualna zmiana w przyszłości nie wiąże się z szukaniem kompletu w całym pudełku.

Etui – powerbank jest nieduże, zgrabne i wygodnie wchodzi do kieszeni. Po otworzeniu umieszczonej u góry klapki dostęp do przytrzymywanych magnetycznie słuchawek jest bezproblemowy i wygodny. Do ładowania całości służy złącze USB-C na tylnej ściance – niestety, obsługi bezprzewodowego standardu Qi producent nie przewidział.

Same słuchawki wyglądają bardzo standardowo: ot, nieduże, plastikowe pchełki, z maskownicami mikrofonów ANC i rozmów. Nie ma na nich czujnika wyłączającego dźwięk po wyciągnięciu słuchawki, a do obsługi przewidziane są niewidoczne, ale jak najbardziej fizyczne przyciski, wkomponowane w korpusy słuchawek pod logiem Jabry.

Jabra Elite 4 Active
(fot. Andrzej Libiszewski, Tabletowo.pl)

Parametry

  • typ słuchawek: zamknięte, dynamiczne,
  • przetwornik: 6 mm,
  • pasmo przenoszenia: 20-20000 Hz (100-8000 Hz podczas rozmów),
  • łączność: Bluetooth 5.2,
  • obsługiwane kodeki: SBC, aptX,
  • czas pracy przy odtwarzaniu muzyki: do 7 godzin, energia w etui odpowiednio na kolejne 21 godzin,
  • czas ładowania: ~1,5 godz. pełne naładowanie / 10 min. dla 1 godz. słuchania,
  • ładowanie: przewodowe USB-C,
  • certyfikaty: IP57,
  • waga: 5 g każda ze słuchawek, 37,5 g etui.
  • funkcje dodatkowe: ANC, HearThrough, Google FastPair, Spotify Tap, Alexa.

Orientacyjna cena wynosi ~499 złotych.

Jabra Elite 4 Active
(fot. Andrzej Libiszewski, Tabletowo.pl)

Jabra i Sound+

Przygotowanie słuchawek do pracy wymagało w pierwszej kolejności zdjęcia folii zabezpieczającej styki ładowania i ich podładowania dla porządku. Jabra Elite 4 Active nie wchodzą automatycznie w tryb pierwszego parowania – wymagane jest wymuszenie go poprzez przytrzymanie przez 3 sekundy obu przycisków na słuchawkach.

Aby w pełni wykorzystać możliwości słuchawek niezbędne jest zainstalowanie oprogramowania Jabra Sound+. Za jego pomocą zaktualizujemy firmware, dostosujemy działanie systemów ANC i HearThrough (w moim przypadku najlepsze okazały się ustawienia domyślne), a także ustawimy korekcję dźwięku według swoich upodobań – dostępnych jest 6 wstępnych presetów (można je edytować) oraz prosty, pięciopunktowy korektor graficzny.

Elite 4 Active potrafią korzystać z Google Fast Pairing oraz Spotify Tap, jednak z powodu chwilowego braku urządzeń z Androidem nie mogłem tych funkcji przetestować.

Prawidłowo założone słuchawki trzymają się w uchu dobrze – choć nie mają żadnego systemu mocowania poza dopasowaniem do kanału. Poprawnie dobrane nakładki trzymają jednak wystarczająco pewnie, by Elite 4 Active w najmniej oczekiwanym momencie nie wybrały się na wolność. Nie powodują też nadmiernego zmęczenia.

Jabra Elite 4 Active
(fot. Andrzej Libiszewski, Tabletowo.pl)

Do obsługi słuchawek podczas pracy służą przyciski na każdej z nich – krótkie wciśnięcie lewego służy do przełączania się między ANC a HearThrough (ale można także dodać tam wyłączenie obu), a krótkie wciśnięcia prawego służą do sterowania odtwarzaniem. Przytrzymanie wciśniętych przycisków odpowiada za regulację głośności.

Taki układ okazał się zaskakująco dobrze działać, lecz same przyciski pracują zbyt ciężko – wciśnięcie ich powodowało mocne wprasowanie słuchawki w małżowinę, co nie należy do najprzyjemniejszych, zwłaszcza przy ustawianiu siły głosu.

Osobiście wolę regulację z Apple Watch i tu warto wspomnieć, że Jabra Sound+ ma swoją wersję także na zegarek. Wymaga jednak dopracowania – chociaż przełączanie trybów pracy działa poprawnie, to wyświetlanie tego, który jest akurat aktywny – już niekoniecznie.

Jakość dźwięku

Do testów odsłuchowych korzystałem z zasobów Apple Music. Playlista, której używam do recenzowania sprzętu grającego, składa się wyłącznie z utworów skompresowanych w formacie bezstratnym (zwykłym i Hi-Res) lub przestrzennym Dolby ATMOS.

Słuchawki współpracowały z iPhonem 13 Pro, dźwięk był przesyłany przy wykorzystaniu kodeka SBC, podczas odsłuchów w aplikacji ustawiony był profil neutralny – używałem go też na co dzień.

Jeśli dziwi was dobór użytego kodeka to, cóż… mnie też. Jabra Elite 4 Active, poza SBC, ma jednak jedynie dość wiekowy już kodek aptX. Zabrakło podstawowego w świecie Apple kodeka wysokiej jakości, czyli AAC i doprawdy nie rozumiem powodu tej decyzji.

Jabra Elite 4 Active
(fot. Andrzej Libiszewski, Tabletowo.pl)

Zanim jednak przejdę do jakości dźwięku, parę słów o ANC i HearThrough. Jabra Elite 4 Active to kolejne słuchawki po Sennheiserach CX Plus, w których nie ma zauważalnej różnicy w charakterystyce dźwięku nieprzetworzonego i z aktywnym ANC lub HT. Naturalna izolacja Elite 4 Active stoi na wysokim poziomie, a skuteczność ANC jest naprawdę dobra – przy tym aktywne tłumienie działa w dość szerokim paśmie.

Bez problemu mogłem słuchać muzyki w tym samym pomieszczeniu, w którym syn grał w Forza Horizon 5, a małżonka w jakąś grę na telefonie – hałas był tłumiony na tyle dobrze, że wypadałoby uznać, że jest to jedna z lepszych implementacji ANC, jakie miałem okazję testować. Z TWS lepiej wypadły tylko dwukrotnie droższe Sony WF-1000XM4, a wspomniane wyżej Sennheisery radziły sobie słabiej. Dużym plusem jest to, że Elite 4 Active dobrze sobie radzą z podmuchami wiatru, choć nie mają specjalnego trybu do tego przeznaczonego.

Nieco słabiej wypadło przepuszczanie dźwięku, czyli HearThrough. Działało nieźle, lecz jednak dźwięk z zewnątrz był słabszy i niższej jakości niż w CX Plus czy w Sony.

Jabra Elite 4 Active
(fot. Andrzej Libiszewski, Tabletowo.pl)

Brzmienie słuchawek Jabra Elite 4 Active oceniam pozytywnie, lecz nie bez zastrzeżeń. Charakterystyka jest umiarkowanie neutralna, z lekko podkreślonym basem i wysoką częścią pasma – ot, taki ukłon w stronę rozrywkowości. Średnica jest wyraźna, zarówno, jeśli chodzi o odwzorowanie instrumentów strunowych czy wokalu.

Testowałem też różne presety pięciopasmowego korektora w Sound+ – jeśli nie odpowiada nam bazowa charakterystyka można ją za jego pomocą dość dobrze dostosować do potrzeb. Osobiście jednak po wszystkim wróciłem do ustawienia neutralnego. Przestrzenność jest poprawna – mogłoby być lepiej. W niektórych utworach o bardziej skomplikowanej instrumentalizacji brakuje trochę separacji pomiędzy elementami sceny.

Jakość dźwięku ogólnie jest niezła – w istocie, pierwsze wrażenie było bardzo pozytywne. Dokładniejsze wsłuchanie się w utwory testowe pozwoliło jednak na zauważenie, że nie wszystko jest tak, jak lubię. W mrocznym, bluesowym „Autumn Leaves” Erica Claprona i generalnie w jazzie (Emil Brandqvist Trio, Triosense, Cava Menzies) talerzom perkusji wyraźnie brakowało wyrazistości i precyzji (zbytnio się zlewały ze sobą).

Jabra Elite 4 Active
(fot. Andrzej Libiszewski, Tabletowo.pl)

Inne gatunki muzyki nie sprawiały aż takich problemów. Fortepian brzmiał doskonale, zarówno w jazzie Hiromi i EBT, jak i w klasycznych utworach Chopina, granych przez Janusza Olejniczaka, Aimi Kobayashi i Władimira Aszkenaziego. Polonez Pendereckiego brzmiał poprawnie, choć akurat tu przydałaby się trochę szersza scena, ale już filmowym ścieżkom dźwiękowym nie mam nic do zarzucenia. Jak zwykle zjawiskowo wypadł wokal Loreeny McKennitt w nostalgicznym „Never Ending Road”. Czyli poza naprawdę wymagającą jazzową niszą jest zupełnie dobrze.

Zmierzając w kierunku zakończenia, nie mogę nie zaznaczyć, że użycie kodeka SBC zamiast AAC nie przełożyło się jakoś znacząco na jakość dźwięku. Nieliczne pojawiające się artefakty w górnej części pasma nie miały charakteru powtarzalnego i były raczej spowodowane zakłóceniami związanymi z czasem sporą odległością od źródła dźwięku. Być może osoby młodsze, lepiej słyszące wyższe częstotliwości, dźwięku będą w stanie zauważyć jakieś różnice.

Jabra Elite 4 Active
(fot. Andrzej Libiszewski, Tabletowo.pl)

Czas pracy

Komplet słuchawki + etui naładowałem zaraz po tym, jak do mnie dotarły. Od tego momentu mija 10 dni, a ja wciąż nie musiałem doładowywać etui, mimo że nie dawkowałem sobie muzyki kroplomierzem. Po trzech godzinach pracy nad tym tekstem słuchawki mają jeszcze ~70 % energii w akumulatorze – powinny bez problemu dociągnąć do deklarowanych 7 godzin pracy (ale trzeba pamiętać, że słucham zapewne nieco ciszej, niż to było podczas pomiarów producenta).

Podsumowanie

Jabra Elite 4 Active są dobrą propozycją dla użytkowników poszukujących nieprzesadnie drogich słuchawek ze skutecznym ANC. Zgodnie z nazwą, zadowoleni powinni być użytkownicy aktywni, chcący korzystać ze słuchawek podczas jazdy na rowerze (nie lubię, ale dzięki HearThrough można to zrobić bezpiecznie) czy podczas biegania.

Słuchawki są wygodne, odporne na wilgoć i pył, a jakość dźwięku raczej nie rozczaruje, z zastrzeżeniem, że odradzam je wymagającym miłośnikom jazzu.

Jabra Elite 4 Active
Recenzja Jabra Elite 4 Active – ANC na sterydach
Zalety
komfort użytkowania
dobry czas pracy
zaskakująco skuteczny ANC
niezła odporność na warunki pracy
niezła jakość dźwięku
spore możliwości dostosowania działania do potrzeb użytkownika
przemyślane sterowanie przyciskami na słuchawkach
Wady
brak obsługi AAC
HearThrough mógłby działać lepiej
nie radzą sobie z talerzami w wymagających utworach jazzowych
brak ładowania bezprzewodowego
brak czujnika wyjęcia z ucha
plastik słuchawek podatny na zabrudzenie
8
Ocena