Instagram Lite

Dlaczego Instagram chce, żebyś spędzał w aplikacji przynajmniej pół godziny dziennie?

Instagram z jednej strony chce, żeby jego użytkownicy nie spędzali w aplikacji za dużo czasu, ale z drugiej – zwiększa limit, po którym na smartfonie może pojawić się przypomnienie o konieczności zrobienia sobie przerwy.

Reklama

Instagram pomaga ograniczać social media…

W aplikacji Instagrama znajduje się pewna przydatna opcja, pozwalająca na łatwy przegląd czasu poświęcanego na śledzenie publikacji obserwowanych profili. Znajdujemy ją pod zakładką Poświęcony czas w ustawieniach programu. Tam nie tylko sprawdzimy, jak dużo życia zajął nam ostatnio Instagram, ale także możemy ustawić dzienny limit czasu dla aplikacji.

To bardzo dobra rzecz, jeśli doceniamy narzędzia pomagające nam mieć kontrolę nad tym, ile czasu poświęcamy na scrollowanie strumienia aktualności w popularnych mediach społecznościowych. Z jednej strony pozwala być na bieżąco, a z drugiej – pomaga zachować umiar.

… ale nie do końca

Dotąd aplikacja Instagrama pozwalała ustawić nawet dość niewielkie limity czasowe, na przykład 10 minut. Teraz nie jest to już możliwe. Najniższy limit to 30 minut. Kolejne progi to 45 minut, godzina, dwie godziny i trzy godziny.

W 2018 roku, kiedy Instagram wprowadzał możliwość ustalania limitów czasowych w aplikacji, tłumaczył, że chce umożliwić użytkownikom podejmowanie świadomych decyzji dotyczących tego, ile uwagi poświęcają Instagramowi i tego, w jaki sposób to robią.

W tym momencie, wprowadzenie mniejszej liczby opcji ogranicza możliwości wyboru osobom korzystającym z funkcji dziennego limitu czasu. Ci, którzy mieli ustawiony stosunkowo niski próg, na przykład 10 minut, witani są powiadomieniem, że wybrana przez nich wartość „nie jest obsługiwana”. Na razie wybór nowego limitu można ominąć, wymuszając zamknięcie aplikacji, ale to raczej prowizoryczne rozwiązanie.

Instagramowi po prostu nie opłaca się, żeby użytkownicy spędzali w aplikacji mniej niż 30 minut dziennie. Ich uwaga liczona jest przecież w sekundach, a nie minutach – a każdy moment poświęcony na przeglądanie treści, zwłaszcza tych reklamowych, to dla Mety potencjalny przychód. Skoro więc nie wiadomo, o co chodzi…