smartfon Huawei P50 Pro smartphone
Huawei P50 Pro (źródło: Huawei)

Co z tego, że Huawei ma bana, skoro i tak płaci Amerykanom miliardy dolarów za ich technologie?

Huawei, które wciąż znajduje się na czarnej liście amerykańskich regulatorów handlowych, boryka się z wielkimi ograniczeniami w rozwoju, zwłaszcza w kierunku sprzedaży infrastruktury sieciowej i smartfonów w Europie. Jak się okazuje, zakaz współpracy Chińczyków z firmami z USA nie jest tak ścisły, jak by się wydawało.

Reklama

Huawei ma bana na handel, ale wciąż kupuje

Wydawałoby się, że administracja – byłego już – prezydenta USA, Donalda Trumpa, zrobiła wszystko, by zadusić rozprzestrzenianie się chińskiej technologii w Stanach Zjednoczonych i państwach sympatyzujących z USA. Zaowocowało to wycofaniem licencji Google dla urządzeń mobilnych produkowanych przez Huawei i ewidentnym spowolnieniem ekspansji tej firmy na kolejne kraje.

smartfon Huawei P50 smartphone
Premiera Huawei P50 opóźniała się między innymi przez sankcje USA (źródło: Huawei)

Zakaz handlu z Huawei nigdy nie był dla amerykańskich firm bezwarunkowy. Zawsze można było zwrócić się do amerykańskiej komisji handlu o warunkową licencję, pozwalającą na współpracę z Chinami. I najwyraźniej wiele przedsiębiorstw na tym skorzystało.

Reklama

Jak donosi Reuters, z dokumentów opublikowanych przez komisję spraw zagranicznych przy Izbie Reprezentantów USA wynika, że w ciągu sześciu miesięcy od listopada 2020 roku, amerykańscy eksporterzy otrzymali łącznie 113 licencji na sprzedaż Huawei własnych produktów. W sumie rachunki opiewały na 61 miliardów dolarów. Bardzo podobnie na koncesjach zarobił chiński producent chipów SMIC.

Dziurawe zabezpieczenia USA

To, że Huawei będzie starało się zachować przynajmniej część zdolności handlowych ze Stanami Zjednoczonymi, było jasne od samego początku ograniczeń, wprowadzonych przez administrację Donalda Trumpa. Jednak obostrzenia okazały się niezwykle dziurawe.

Wojna USA z Huawei wygląda więc w tym świetle całkiem inaczej niż jeszcze kilka miesięcy temu. Być może chińskiej firmie rzeczywiście znacznie trudniej jest teraz swobodnie działać na niektórych rynkach, ale z drugiej strony, kiedy w majestacie prawa przez ręce Huawei przechodzą miliardy dolarów, trudno nie odnieść wrażenia, że ban nałożony na chińską firmę nie miał większego sensu, skoro radzi sobie ona doskonale, korzystając z furtek, które jej pozostawiono.

Reklama