Huawei MatePad T8 fot. Tomasz Szwast / Tabletowo.pl
Huawei MatePad T8 fot. Tomasz Szwast / Tabletowo.pl

Czy warto kupować tanie tablety? Przemyślenia na podstawie testu Huawei MatePad T8

Kilka lat temu tanie tablety szturmem zdobyły serca użytkowników na całym świecie, stając się jednym z najmodniejszych gadżetów elektronicznych. W wyniku gwałtownego wysycenia rynku ich sprzedaż zmalała równie szybko, co urosła. Czy takie konstrukcje, jak Huawei MatePad T8, mają szansę, by odmienić trendy i przywrócić modę na tanie tablety z Androidem?

Reklama

Zaczęło się od dyskontu

Który moment moglibyśmy określić jako początek tabletowej rewolucji w Polsce? Prezentację i rozpoczęcie sprzedaży pierwszego iPada? Zdecydowanie nie. iPad kosztował relatywnie dużo, zbyt dużo jak na nową kategorię urządzenia, dedykowanego, przede wszystkim, do konsumpcji multimediów. Uruchomienie serwisu Tabletowo.pl? Mimo, że gdzieś tam w głębi chcielibyśmy tego (pewnie Kasia najbardziej ;)), również nie.

Moim zdaniem takim momentem był dzień, w którym do sprzedaży w sklepach Biedronka trafił tablet GoClever A73. Choć na tle innych, tanich tabletów z Androidem 2.x, nie wyróżniał się niczym, był sprzętem, na swój sposób, kompletnym – oferował wszystko to, co znacznie droższe konstrukcje, tylko w poważnie okrojonym wydaniu. Co istotne, mocno, a nawet bardzo mocno, okrojona była również cena. 369 złotych, jakie nabywcy musieli płacić za GoClever A73, wydawało się być niezwykle kuszącą propozycją.

Reklama

Moda na tablety oraz bardzo niska cena wielu z nich (nawet dwa razy niższa niż, dla przykładu, Asusa Nexus 7) sprawiły, że tego typu urządzenia rozchodziły się jak ciepłe bułeczki, trafiając do tysięcy gospodarstw domowych w Polsce.

Huawei MatePad T8 w Media Expert

Huawei MatePad T8 fot. Tomasz Szwast / Tabletowo.pl
Huawei MatePad T8 fot. Tomasz Szwast / Tabletowo.pl

Niestety, opisywana moda nie trwała długo. Rynek tabletów wysycił się błyskawicznie, a ich posiadacze nie byli skłonni do częstych zmian na nowsze modele. Jeżeli dodamy do tego długą listę mankamentów systemu Android w wersji na tablety, bolączki tańszych modeli, a przede wszystkim, rosnącą popularność urządzeń hybrydowych, okaże się, że wady przewyższyły zalety. Sprzedaż niedrogich tabletów opadła do bardzo niskiego poziomu, a wielu producentów zdecydowało się na opuszczenie tego rynku.

Dobre kilka lat po zakończeniu tabletowej rewolucji, firma Huawei wprowadza na rynek model MatePad T8, który w wersji podstawowej kosztuje niewiele więcej od wspominanego GoClever A73. Tyle tylko, że zapotrzebowanie na niedrogie tablety jest już zupełnie inne niż kilka lat temu. Postanowiłem poszukać powodów, dla których warto byłoby go kupić.

Huawei MatePad T8 fot. Tomasz Szwast / Tabletowo.pl
Huawei MatePad T8 fot. Tomasz Szwast / Tabletowo.pl

Budżetowo, a kompletnie

Wyjęciu tabletu Huawei MatePad T8 z niewielkiego, białego pudełka, nie towarzyszą właściwie żadne emocje. Poza tabletem nie znajdziemy w nim nic, na co warto byłoby zwrócić uwagę. Wręcz przeciwnie, zestaw sprzedażowy jedynie potwierdza, z jak bardzo budżetowym urządzeniem mamy do czynienia.

Dokumentacja, szpilka do wysuwania tacki na kartę microSD i kartę SIM, słaba ładowarka o mocy zaledwie 5 W (5 V, 1 A) i kabel do ładowania i transmisji danych zakończony wtyczką microUSB. Ktoś ewidentnie usiłował pozbyć się złogów magazynowych – trudno inaczej argumentować dołączenie takiej ładowarki i takiego kabla.

Sam tablet, na pierwszy rzut oka, prezentuje się całkiem nieźle. Ciemnoniebieskie wykończenie z pewnością dodaje mu nieco elegancji, a metalowe plecki dają złudzenie obcowania ze sprzętem nieco droższym, niż jest w rzeczywistości. Na tym jednak koniec pozytywów.

Korpus urządzenia wykonano z nie najlepszej jakości plastiku, który trzymany w dłoniach sprawia wrażenie niesolidnego, a na wyświetlaczu nie znalazła się żadna konkretna powłoka chroniąca go przed trudem codziennej eksploatacji.

Nie zajęło wiele czasu, by na jego powierzchni pojawiły się dwie solidne rysy, tak dawno niespotykane z uwagi na wysoką popularność różnych wersji Gorilla Glass. Mimo, że tył urządzenia pokrywa w większości metal, trudno mówić o solidnym wykonaniu.

Huawei MatePad T8 fot. Tomasz Szwast / Tabletowo.pl
Huawei MatePad T8 fot. Tomasz Szwast / Tabletowo.pl

Przód Huawei MatePad T8, w około 80% (jak chwali się producent), zajęty jest przez wyświetlacz, nad którym umieszczono oczko kamerki do rozmów wideo i diodę powiadomień. Z kolei z tyłu, w lewym, górnym rogu, znalazło się miejsce dla odstającego aparatu (pojedynczy, bez diody doświetlającej).

Podróżując palcem wzdłuż ramki tabletu napotkamy wejście microUSB (na dole), przyciski wzbudzania, regulacji głośności oraz mikrofon (prawa strona), pojedynczy głośnik i wyjście słuchawkowe (góra) oraz szufladę na karty SIM i microSD (lewa strona).

Jak zwykle w tabletach, a w szczególności w budżetowych, tylny aparat nie zachwyca jakością. Skoro więc nie ma tu żadnej skomplikowanej optyki, dlaczego wystaje ponad obudowę? Nie mam pojęcia i prawdę powiedziawszy wolałbym, by nie było go wcale, niż żeby utrudniał obsługę urządzenia, gdy to leży na płaskiej powierzchni.

Cóż, trzymając w dłoniach Huawei MatePad T8, pewien popularny wykonawca z pewnością nie powiedziałby, że czuć piniądz, wręcz przeciwnie. Z drugiej strony, gdy pominiemy brak USB-C, jedynym poważnym mankamentem będzie nieobecność głośników stereo.

Docenić można również to, że tablet jest lekki, a dzięki wąskim ramkom wokół wyświetlacza, dość kompaktowy. Sprawia wrażenie zauważalnie mniejszego od iPada Mini, mimo, że dysponuje ekranem o bardzo zbliżonej przekątnej. Jak na niecałe 400 złotych, w podstawowej specyfikacji, całkiem nieźle.

Huawei MatePad T8 fot. Tomasz Szwast / Tabletowo.pl
Huawei MatePad T8 fot. Tomasz Szwast / Tabletowo.pl

Zobaczmy zatem, co znajdziemy wewnątrz:

ModelHuawei MatePad T8
Data prezentacjimaj 2020
Wymiary199,7 x 121,1 x 8,6 mm, 310 g
Wykończeniekorpus: tworzywo sztuczne. Tył: metal
Wyświetlacz8 cali, HD+ (1280 x 800), IPS
SoCMediaTek MT8768 (4x 2,0 GHz, 4x 1,50 GHz), PowerVR GE8320
Pamięć 2 GB RAM, 16 GB eMMC 5.1 (opcja: 32 GB) + microSD
Aparat główny5 Mpix f/2,2
Kamerka przednia2 Mpix f/2,4
Łączność bezprzewodowaWiFi 5, Bluetooth 5.0, GPS, LTE (opcja)
Łączność przewodowamicroUSB 2.0, wyjście słuchawkowe
Bateria5100 mAh, ładowanie 5 W
System operacyjnyAndroid 10 (z Huawei Mobile Services), EMUI 10.0
Dodatkowedioda powiadomień
Cena399 zł (16 GB, WiFi), 499 zł (32 GB, WiFi), 549 zł (32 GB, WiFi+LTE)

Wewnątrz, podobnie jak na zewnątrz, niby ubogo, ale, na pozór, niczego nie brakuje. Słaby procesor MediaTek, zaledwie 2 GB RAM, aparaty wyłącznie do przemilczenia i powolna pamięć eMMC dobitnie podkreślają, do której półki cenowej przynależy testowany tablet.

Z drugiej strony, mamy sporej wielkości wyświetlacz, mocną baterię i możliwość wyboru wariantu z LTE za niewielką dopłatą. Tablet pracuje pod kontrolą najnowszego dostępnego systemu operacyjnego – Android 10, w którym, jak zwykle w przypadku nowych produktów Huawei, nie znajdziemy Usług Google Play. Oznacza to konieczność bazowania na tym, co otrzymujemy od producenta (AppGallery + alternatywne serwisy z aplikacjami).

Huawei MatePad T8 fot. Tomasz Szwast / Tabletowo.pl
Huawei MatePad T8 fot. Tomasz Szwast / Tabletowo.pl

Huawei MatePad T8 w codziennych zastosowaniach

W miejscu, w którym powinien znaleźć się typowy opis wrażeń z korzystania z tabletu, tego, jak sobie radzi z poszczególnymi zadaniami, co może się podobać, a co jest wadą, chciałbym skupić nieco więcej uwagi na temat tego, do czego obecnie wykorzystujemy tablety, zwłaszcza te tańsze, oraz, czy tak właściwie jeszcze ich potrzebujemy.

W codziennej obsłudze Huawei MatePad T8 towarzyszy nam doskonale znana ze smartfonów Huawei i Honor nakładka EMUI 10. To jeden z najbardziej przejrzystych i wygodnych interfejsów, jakie napotykamy w androidowym świecie, dlatego już na starcie urządzenie otrzymuje spory plus.

Co istotne, samo EMUI, jak i dostarczane z nim aplikacje działają z zadowalającą prędkością i stabilnością. Interfejs jest całkiem płynny, a obsługa tabletu dość przyjemna. Taki stan rzeczy, w dużej mierze, zawdzięczamy brakowi usług dostarczanych przez Google, działających w tle w większości urządzeń z systemem Android. Bez takiego obciążenia, nawet słabsze podzespoły dobrze sobie radzą z wyświetlaniem interfejsu systemu.

W MatePadzie T8 jedynym zabezpieczeniem biometrycznym jest skanowanie twarzy z wykorzystaniem przedniej kamerki, w dodatku nie działa ani szczególnie szybko, ani wygodnie. Polecam jedno z typowych dla Androida zabezpieczeń: rysowanie symbolu, hasło albo kod PIN.

Co w tym przypadku naturalne, im dalej w las, tym gorzej. Już kilka otwartych zakładek przeglądarki internetowej może skutecznie wyeksponować słabość podzespołów (zaledwie 2 GB pamięci operacyjnej), a jakiekolwiek cięższe gry czy aplikacje są dla tego urządzenia problemem.

Sytuacji nie poprawia wolna, w dodatku bardzo skromna przestrzeń na dane – 16 GB w wersji podstawowej (w maksymalnie wyposażonej tylko 32 GB) to zdecydowanie za mało jak na standardy obowiązujące w 2020 roku. Dobrze, że można ją, relatywnie niewielkim kosztem, rozbudować o kolejne gigabajty karty pamięci.

Słabość podzespołów tabletu potwierdzają wyniki benchmarków:

Najważniejsze są multimedia!

Tym, do czego najczęściej wykorzystujemy tablety, jest konsumpcja multimediów. To urządzenia wręcz stworzone do oglądania filmów, słuchania muzyki czy grania w gry. By komfortowo cieszyć się tego typu rozrywką, przydałyby się: przynajmniej dobrej klasy wyświetlacz, niezłe głośniki (najlepiej stereo) i mocna bateria. Niebagatelne znaczenie mają również podzespoły, zwłaszcza, gdy mówimy o grach.

Huawei MatePad T8 fot. Tomasz Szwast / Tabletowo.pl
Huawei MatePad T8 fot. Tomasz Szwast / Tabletowo.pl

W tym miejscu, przed Huawei MatePad T8, zaczynają się bardzo strome schody. Producent wyposażył go w najgorszy wyświetlacz, jaki kiedykolwiek widziałem w tego typu urządzeniu. Korzystając z niego, narzekałem dosłownie na wszystko, od kontrastu, przez reprodukcję kolorów po jasność. Oglądanie filmów i seriali na czymś takim to żadna przyjemność.

Podobnie sytuacja wygląda z słuchaniem muzyki. Słaby, monofoniczny głośnik, w dodatku umieszczony w takim miejscu, gdzie bardzo łatwo zasłonić go ręką podczas trzymania tabletu w poziomie skutecznie odbierze radość czy to z oglądanego filmu, czy słuchanej muzyki. Sytuację nieco ratuje wyjście słuchawkowe (dość marne, ale jest!) i Bluetooth 5.0, choć to w dalszym ciągu nie to, czego spodziewałbym się po urządzeniu służącym, przede wszystkim, rozrywce.

Czy z graniem w gry będzie lepiej? Niestety, nie. Tutaj przeszkadza… dosłownie wszystko. Od słabego wyświetlacza, przez zbyt małą i zbyt wolną pamięć (cięższe tytuły potrafią wczytywać się BARDZO długo) po… brak gier i aplikacji, wywołany brakiem dostępu do Usług Google Play.

Owszem, można posiłkować się AppGallery czy dowolnym innym źródłem aplikacji, jednak wiele gier, także tych dostępnych w sklepie Huawei, do poprawnego działania wymaga zainstalowanej aplikacji Gry Play, która, jak wiadomo, nie działa bez GMS. Kupowanie tabletu do gier i aplikacji w sytuacji, gdy ich działanie jest loterią, całkowicie mija się z celem.

To może ebooki? Cóż… o wyświetlaczu już rozmawialiśmy.

Huawei MatePad T8 fot. Tomasz Szwast / Tabletowo.pl
Huawei MatePad T8 fot. Tomasz Szwast / Tabletowo.pl

Czyżby Huawei MatePad T8, w codziennym użytkowaniu, nie miał żadnych pozytywów, poza niezłym działaniem interfejsu i podstawowych funkcji? Coś się znajdzie. Na przykład bardzo solidna bateria, dzięki której możemy na nim oglądać filmy przez długich kilka godzin. Producent deklaruje, że tych godzin będzie 12, w moim przypadku było to około 8. Wystarczy, by mieć zajęcie, na przykład, na podróż autobusem czy pociągiem przez pół Polski, czy sporą kolejkę do gabinetu lekarskiego.

Za jasne strony użytkowania testowanego tabletu uznać mogę również opcję LTE, szczególnie przydatną podczas podróży czy diodę powiadomień. Choć… czy ktokolwiek korzysta z powiadomień na tablecie?

Obecność GPS i LTE docenią również kierowcy, zwłaszcza zawodowi. Nawigacja przy pomocy ośmiocalowego ekranu jest bardzo wygodna, pytanie tylko, czy jego maksymalna jasność wystarczy do użytku w samochodzie, zwłaszcza w pełnym słońcu?

Huawei MatePad T8 fot. Tomasz Szwast / Tabletowo.pl
Huawei MatePad T8 fot. Tomasz Szwast / Tabletowo.pl

Tylko nie rób zdjęć!

Huawei MatePad T8 został wyposażony w dwa aparaty – główny i służący do rozmów wideo. Ten pierwszy nadaje się do użytku wyłącznie w sytuacjach, kiedy to absolutnie konieczne, na przykład, kiedy pod ręką nie ma żadnego smartfona. Drugi, jak na kamerkę do wideokonferencji, jest całkiem akceptowalny. Poniżej kilka rezultatów:

Co poszło nie tak?

Huawei MatePad T8, mimo wszystko, dostarcza co najmniej kilka powodów, by nazwać go sprzętem co najmniej niezłym. Warto jednak zastanowić się nad tym, czy rzeczywiście spełnia oczekiwania, jakie stawiamy tabletom.

By je sprecyzować, posłużę się ściągą w postaci wypowiedzi Steve’a Jobsa z prezentacji pierwszego iPada. Zgodnie z nią, trzecia kategoria urządzeń, między laptopem a smartfonem, ma sens tylko i wyłącznie wtedy, gdy będzie od nich lepsza w następujących zadaniach:

  • przeglądanie internetu,
  • korzystanie z poczty elektronicznej,
  • oglądanie zdjęć,
  • oglądanie filmów,
  • słuchanie muzyki,
  • granie w gry,
  • czytanie ebooków.
Huawei MatePad T8 fot. Tomasz Szwast / Tabletowo.pl
Huawei MatePad T8 fot. Tomasz Szwast / Tabletowo.pl

Problem w tym, że nasz bohater nie jest lepszy ani od laptopa, ani od smartfona, w żadnej z wyżej wymienionych czynności (jest za to sporo tańszy). Dobitnym przykładem niech będzie to, że podczas testów, wielokrotnie, dosłownie zmuszałem się by z niego korzystać. Współczesne smartfony są tylko niewiele mniejsze, a oferują nieporównywalnie lepsze ekrany i wydajniejsze podzespoły i dotyczy to nawet konstrukcji za 800-1000 złotych. O komforcie korzystania z ekranu i klawiatury dużego komputera nikogo nie trzeba przekonywać.

Znacznie częściej sięgałem również po mój osobisty tablet – Samsung Galaxy Tab S3. Choć z pewnością nie należy już do najwydajniejszych rozwiązań, ma absolutnie genialny ekran i świetne głośniki, a to zmienia postać rzeczy.

Huawei MatePad T8 fot. Tomasz Szwast / Tabletowo.pl
Huawei MatePad T8 fot. Tomasz Szwast / Tabletowo.pl

Co istotne, to nie są problemy samego Huawei MatePad T8, a całego segmentu tanich tabletów, jakie można kupić w 2020 roku. Skoro w typowych zadaniach sprawdzają się gorzej od smartfona czy laptopa, po co je kupować? Moim zdaniem, kupowanie taniego tabletu w 2020 roku nie ma sensu.

Te 400 czy 500 złotych, zdecydowanie lepiej dołożyć do lepszego smartfona, z wydajniejszymi podzespołami i lepszym wyświetlaczem, czy mocniejszej specyfikacji albo modernizacji już posiadanego laptopa. W praktyce, z pewnością okaże się to lepszą inwestycją.

Nie dla dzieci

Do niedawna, tanie tablety uchodziły za jeden z popularniejszych prezentów dla dzieci. Relatywnie niskim kosztem mogliśmy sprawić, by nasza pociecha korzystała z nowoczesnego urządzenia elektronicznego z dostępem do internetu. Obecnie, kiedy dzieci musimy wyposażyć w laptopa do nauki i smartfon do kontaktu z nami, kupowanie trzeciego urządzenia raczej mija się z celem. Tani tablet nie zastąpi ani laptopa, ani smartfona.

Huawei MatePad T8 fot. Tomasz Szwast / Tabletowo.pl
Huawei MatePad T8 fot. Tomasz Szwast / Tabletowo.pl

To nie będzie dobra inwestycja

Wracając do głównego bohatera artykułu, Huawei MatePad T8 to całkiem niezły sprzęt. Ma sporej wielkości wyświetlacz, najnowszego Androida, wąskie ramki i mocną baterię. Tyle tylko, że mankamenty nie tyle jego, a całego segmentu tanich tabletów, skutecznie maskują jego atuty.

Niska jakość wykonania, słabe podzespoły, kiepski wyświetlacz to dopiero początek problemów. Tutaj problem braku dostępności aplikacji dostosowanych na tablety z Androidem (jeśli nawet są, ich jakość znacząco odbiega od tego, co oferują ich odpowiedniki z iPadów) potęgowany jest przez brak usług Google, a co za tym idzie, Sklepu Google Play.

Skoro więc, MatePad T8, jak i wszystkie tanie tablety z Androidem, nie stanowią żadnej wartości dodanej do już posiadanych sprzętów, nie mogę go zarekomendować. Uważam, że w 2020 roku takie urządzenie nie jest potrzebne.

Huawei MatePad T8 w Media Expert

Huawei MatePad T8 fot. Tomasz Szwast / Tabletowo.pl
Huawei MatePad T8 fot. Tomasz Szwast / Tabletowo.pl
Huawei MatePad T8 fot. Tomasz Szwast / Tabletowo.pl
Huawei MatePad T8
Wnioski
Huawei MatePad T8 to urządzenie, które oferuje wszystko to, co tablet oferować powinien, z jednym, ale bardzo dużym zastrzeżeniem - wyłącznie na podstawowym poziomie.
Jakość wykonania
5.5
Wyświetlacz
4
Bateria
8
Wydajność
4
Cena
8.5
Multimedia
6
Dostępność aplikacji
2
Zalety
Bardzo atrakcyjna cena
LTE (za niewielką dopłatą)
Android 10
Zapewnia większość możliwości znacznie droższych konstrukcji
Spora bateria
Niewielka waga
Wąskie ramki wokół wyświetlacza
Wady
Kiepska jakość wykonania
Bardzo zły wyświetlacz
Brak głośników stereo
Micro USB zamiast USB-C
Ładowarka o mocy zaledwie 5W
Bardzo niska wydajność
Brak usług Google
5.4
Ocena
Gdzie kupić?

    1. No cóż giereczki krzysiu mogą nie śmigać więc musisz poprosić rodziców o inny model a żeby przypodobać się kolegom na szkolnym korytarzu i nieco polansować xD

  1. Chyba autor w ogóle nie zauważył ceny i dokonywał testu jakby ten tablet kosztował ponad tysiąc złotych.

    Stwierdzenie: „Współczesne smartfony są tylko niewiele mniejsze, a oferują nieporównywalnie lepsze ekrany i wydajniejsze podzespoły i dotyczy to nawet konstrukcji za 800-1000 złotych” jest wręcz idiotyczne, bo MatePad T8 kosztuje 400 zł i oczywiste jest, że smartfony ponad 2-krotnie droższe zaoferują znacznie lepszy komfort pracy. Tablet za 800-1000 zł również będzie miał znacznie lepszą specyfikacją od tabletu za 400-500 zł

    1. O to w tym chodzi, że kupowanie tanich tabletów, nawet takich za 400 zł, nie ma sensu skoro i tak praktycznie każdy, kto chce kupić tablet, ma już smartfon i laptop. Lepiej tę kwotę przeznaczyć na lepszy smartfon czy lepsze podzespoły komputera, bo i tak po kiepskiej jakości tablet nie będzie się chętnie sięgać.

      1. Hello jak chcę poczytać ebooka (ostatnio przeskakują z papieru właśnie na ebooki) to tablet 8-8,5″ jest ZDECYDOWANIE wygodniejszy niż laptop albo smartfon. Ja mam tego matepada w zasadzie tylko do tego (+ pocket, feedly, yt) i chętniej go biorę do łózka niż laptopa (laptopy mam raczej spore bo mocne). Więc proszę nie generalizować bo redaktorowi trochę nei wypada.

      2. Ja mam w domu 3 komputery i na żadnym korzystanie z internetu nie jest tak wygodne jak na tablecie, tak samo czytanie pdf, czy oglądanie krótkich filmów. Najczęściej mam budżetowe tablety i mój pierwszy już teraz gdzieś 10 letni 8. 9 calowy go clever jest ze mną do dziś – użytkowany w pracy głównie do pdf wytrzymuje tydzień na baterii. W domu mam również budżetowy huawei media pad T5 i nie wyobrażam sobie korzystania z internetu bez tabletu, często jest to po prostu wygodniejsze, bo jednak telefon ciut za mały, a komputer za duzy

    2. Oczywiście, że ten tablet jest tani. Należy zadać sobie jednak pytanie – po co taki tablet jest komukolwiek potrzebny? Cena ma tutaj drugorzędne znaczenie, skoro ów tablet spisuje się tragicznie w każdym możliwym scenariuszu.

      1. Mi się sprawdza do przeglądania stron (są np. Fora które nie mają wygodnych, mobilnych wersji), czytania tekstów (pocket, feedly) czy e-booków(czytanie na smartfonie 6,5″ jest dla masochistów).

    3. Czytanie, przeglądanie internetu i oglądanie filmu w podróży- do tego ma być tablet budżetowy. Nie do instalowania na nim 30 aplikacji działających w tle j ciągłego przełączania się między nimi.
      Za 400 zł ciężko oczekiwać ekranu o takiej wielkości i dobrych podzespołach :/
      Także widzę tu pewienkpewien i są pewne plusy jednak ja osobiście też uważam, że nie jest tozto sensowny zakup patrząc na kwotę i to co ma dawać oraz to jaki jest komfort użytkowania.
      Trzeba dołożyć trochę żeby nie frustrować się podczas korzystania ze sprzętu

  2. Miałem dwa średnio-półkowe tablety na androidzie, jeden po drugim. Trzeciego nie chcę choćby za darmo. I tak każdy skończy z iPadem.

  3. Dysponując taką kwotą do 1000 zł można kupić 2 latka smartfon flagowy z dużym ekranem 6,5″ a na pewno będzie miał lepsze parametry techniczne od TAB do tysiąca .
    TAB za 400-500 zł to szrot złomowanie po roku , nie warto kupić lepiej zaoszczędzić i dołożyć pieniędzy do TAB Apple iPad mini jest wystarczająco dobry do przeglądania internetu nie ma mowy o zacinaniu iPada mini .
    250 euro nie za wiele by kupić dobry TAB andreoida , po co komu komukolwiek taki TAB andreoida bez sensu kupować .

  4. Autor próbuje powiedzieć, że czytanie e-booków jest wygodniejsze na smartfonie aniżeli tablecie 8″? Chyba raczy żartować. Po to właśnie kupiłem tego matepada (www, pocket, feedly, e-booki) i sprawdza się ogólnie ok. Na minus, że większość apek musiałem instalować z apk mirror.

  5. Porównanie tabletu za 400zl i telefonu za 800-1000 zł nie ma sensu. Wiadomo, że telefon że taka Motorola G8 Power będzie o wiele lepiej się zachowywać niż ten tablet

  6. Jeśli chodzi o ten tablet to był fajny sprzęt 10 lat temu ja jakoś lubię korzystać z swojego Lenovo ma duży ekran głośniki stereo i kosztował 800zl mimo że czasem mieli pralka frania jakoś mi to nie przeszkadza za bardzo

  7. Nie wiem jak przy modelach z wyższej półki czy sprzętach od innych producentów ale kupiłem w listopadzie zeszłego roku mamie Huawei MediaPad M5 Lite 10 Wi-Fi. Świeży model, zaraz jak tylko wyszedł. Ceny już nie pamiętam ale coś do 1000 PLN. Mamy koniec lipca następnego roku i ww. tablet nie uświadczył ani jednej aktualizacji softu. Jest chyba na Oreo. Nie dostał nic, nawet najmniejszej aktualizacji zabezpieczeń nie mówiąc już o Andku w wersji wyższej.

  8. Obserwując trendy w internecie można spokojnie stwierdzić, że ludziom brakuje małych i kompaktowych smartfonów, a nie kolejnych cegieł mających 6-calowe (i więcej) ekrany. Nie jest to poręczne, czasami nie mieści się lub dziwnie wygląda w kieszeni, a kilkugodzinne czytanie np. książki w pdf’ie potrafi szybko zmęczyć nie tylko starsze osoby. Lepsze wyświetlacze? Relatywnie wielu ludzi i tak nie widzi między choćby amoledem i LCD IPS większych różnic, o ile nie włączy się dark mode, a dodatkowo ten 1 cal więcej nie zawsze robi różnicę w praktycznym użytkowaniu np. podczas czytania czy oglądania filmów. Wielkie gabaryty telefonu nie dla każdego są na plus.

    Dołożyć do laptopa? Jeżeli ktoś szuka poręcznego urządzenia i/lub możliwości korzystania z dotykowego ekranu (gdzie nie trzeba podłączać dodatkowych peryferiów), to rada ta jest raczej mocnym niewypałem. Sensowne laptopy z ekranem dotykowym (z zamysłem kilkuletniego użytkowania) zaczynają się powyżej 2000 zł, a tańsze oferty są mniejsze i rozmiarowo „tabletowe”, przez co kolejnej grupie użytkowników mogą nie odpowiadać. I wracamy do punktu wyjścia.

    Już lepiej dołożyć te 3-4 stówki do Huawei matepad t5 z fajnym procem i nawet dużą ilością ram, zamiast ładować się w smartfonową cegłę czy małego laptopa/nieporęczną „stację” użytkowania.

    1. Aby pokazać że nie wszyscy „kochają małe ekrany” i wzrok mają sokoli. Oczekuję phabletu 7 cali z dobrym ekranem i aparatem oraz dobrym audio.
      Jest taki Huawei Mate ale cena okrutna

  9. Tami tablet miały sens, gdyby cała para poszła w ekran.
    Wtedy byłby idealny do czytania PDFów czy video.

  10. Tak jak poniżej pisali „porównywanie tabletu do 500zł, z 2x droższymi smartfonami nie ma sensu”. Moim zdaniem czytanie eboków, czy oglądanie filmów na smartfonie to masochizm tym bardziej, że telefony są w formacie 18:9, a tablety 16:9 więc porównywanie w calach nie ma sensu. Sam posiadam tablet 10″ i jest bardziej komfortowy niż 11,6″ notebook lub 17″ laptop. Co do ceny to faktycznie, lepiej dołożyć te 400zł i kupić lepszy tablet np. Huawei mediapad M5, toscido x108 czy teclast m30 niż wyżej wymieniony w najbogatszej wersji. .

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama