(fot. Tabletowo.pl)

HBO GO ogłasza zmiany z powodu koronawirusa

Pandemia koronawirusa SARS-CoV-2 wpłynęła na kolejny serwis streamingowy. HBO GO, wzorem Netflixa, dostosowuje się do obecnej sytuacji.

Reklama

Gorsza jakość i opóźnione premiery

HBO opublikowało na stronie pomocy technicznej i poinformowało użytkowników za pomocą wiadomości e-mail o planowanych zmianach związanych z działaniem serwisu streamingowego. Po pierwsze, jakość dostępnych materiałów może zostać obniżona.

Reklama

Ponieważ praca zdalna oraz edukacja domowa są w tym momencie priorytetem, systematycznie kontrolujemy przepustowość naszych łączy, żeby nie obciążać sieci.

Przyznam, że obawiam się tej wiadomości. W końcu, nawet bez jakichkolwiek ograniczeń, HBO GO nie zachwyca jakością materiałów. Widać to szczególnie w porównaniu do Netflixa w topowej wersji 4K.

Po drugie, na ulubione seriale i produkcje HBO fani będą musieli dłużej dłużej. Wiadomość nie powinna być żadnym zaskoczeniem. Obecnie przekładane są premiery wielu seriali czy nawet filmów zapowiadających na największe tegoroczne kinowe hity.

W związku z powiększającym się zagrożeniem COVID-19 prace nad pewnymi produkcjami zostały zawieszone. Dlatego też niektóre odcinki, nowe sezony oraz premiery zostały odwołane lub mogą pojawić się w HBO GO z opóźnieniem.

Inne usługi również zmieniają jakość

Netflix już wcześniej ogłosił, że obniży jakość materiałów dostępnych na platformie. Decyzja była odpowiedzią na wezwanie komisarz Unii Europejskiej, Thierry Breton, która poruszyła problem zwiększonego ruchu w serwisach streamingowych podczas trwającej pandemii koronawirusa SARS-CoV-2, gdy znacznie więcej czasu spędzamy w domach. Dzięki temu, ruch generowany przez Netflixa w sieciach europejskich może zmniejszyć się nawet o 25%, zapewniając jednocześnie wszystkim klientom dobrą jakość usług.

Netflix i YouTube zmniejszają jakość wideo w Europie ze względu na duży ruch w serwisach

Google także postanowiła odciążyć europejskie sieci, wdrażając odpowiednie zmiany na YouTube. Firma zdecydowała się na zmniejszenie domyślnej rozdzielczości, w której odpalane są filmy. Full HD i wyższe rozdzielczości wciąż są dostępne, ale należy je włączyć ręcznie.

Musimy zaakceptować zmiany

Nie brakuje osób, które są niezadowolone ze zmniejszonej jakości materiałów dostępnych w serwisach streamingowych. Warto jednak tutaj pamiętać, że sieć jest teraz znacznie bardziej obciążona – oglądamy więcej filmów, częściej pracujemy zdalnie, a lekcje w szkołach prowadzone są online. Myślę, że lepiej pogodzić się ze zmianami, które przecież nie będą trwały wiecznie, niż korzystać z przeciążonego internetu, mając problem z załadowaniem filmu.

Polecamy również:

WhatsApp wprowadza ograniczenia w przekazywaniu wiadomości

źródło: HBO

    1. Założę się, że nie podpisywałeś cyrografu tylko zwykłą umowę z miesięcznym terminem wypowiedzenia. Możesz ją wypowiedzieć z dowolnego powodu w dowolnym czasie. Po prostu to zrób jeśli uważasz, że twoje prawo do 4K jest ważniejsze, niż potrzeby ludzi muszących pracować z domu w tym trudnym okresie.

  1. No okej, wcześniej były informacje że trzeba obniżyć bitrate aby nie utrudniło to pracy zdalnej firmom. To czemu weekendy Netflix i inne serwisy obniżają jakość? Kolejny argument jest taki, że polska infrastruktura jest na tyle dobra, że nie miałoby to wpływu większego. Chociażby Netia o tym oficjalnie informowała że mają duże zapasy mimo zwiększonego ruchu. Czy nawet operatorzy zwiększają prędkości za darmo, nasi mobilni przyznają damowe dziesiątki GB do wykorzystania. Zwiększają i dają bo sieć nie wyrabia? Na punktach styku można obserwować ruch i nie jest to znaczny przyrost ruchu, jest duży po prostu przez cały dzień a nie tylko wieczorem, czyli godziny szczytu są rozciągnięte.

  2. Tylko żeby po tym całym wirusie spowrotem była wyższa jakość. Bo obawiam się że serwisy skorzystają z chęcią z droższych abonamentów za niższa rozdzielczość

  3. Żeby wymusić od gangsterskich koncernów zmiany pozytywne dla klientów trzeba z nimi latami walczyć w sądach. Ale jak zmiany mają być dla klientów negatywne to potrafią je wprowadzić w ciągu doby. Założę się, że było tak, że znaleźli w UE jakiegoś pachołka, któremu powiedzieli, aby publicznie „poprosił” o pogorszenie jakości usług z uwagi na bla, bla, bla… „Prośba” zapewne nie darmowa. Zobaczymy czy ta normalna jakość wróci za tydzień.
    P. S. Eksperci mówią, że nie ma możliwości, aby sieć padła nawet przy takim przeciążeniu. Firmy są na to przygotowane.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama