Steam
Steam

Gry będą tańsze. Steam wypolerował ceny

Przez ostatnich kilka lat polscy gracze nie byli zbytnio rozpieszczani przez politykę cenową Steam. Valve postanowiło zaktualizować system – tylko czy twórcy pójdą na rękę polskim graczom?

Jak Steam przeliczał ceny?

Od 2017 roku Steam w końcu wprowadził możliwość płatności za gry w złotówkach. Wcześniej gracze byli zmuszeni do płacenia za gry w obcej walucie, przez co ostateczna cena zależała dodatkowo od przeliczników, jakie stosował bank, który wydał Waszą kartę płatniczą. Nowy system wyceny gry opierał się o rekomendowany przelicznik cen, choć twórcy mogli również ustawić cenę ręcznie.

W 2022 roku Valve postanowiło zmienić wartość rekomendowanego przelicznika cen – wynikało to ze zmiany nie tylko kursu dolara, ale także strategii cenowej giganta oraz siły nabywczej pieniądza. Pech jednak chciał, że przez słaby złoty przelicznik dla naszego kraju wynosił ~4,6-4,8 złotych za dolara.

Waluta uległa wzmocnieniu już w 2023 roku, ale wysokie ceny pozostały. Ratunkiem okazała się akcja „Polish our Prices” (tłum. „wypolerujcie nasze ceny”), w ramach której gracze zgłaszali twórcom potrzebę dostosowania cen do polskich realiów. Gier jednak wychodzi na Steam tysiące, setki z nich zdobywają popularność i wysyłanie wiadomości do każdego z zespołów było czasochłonne i nie zawsze oznaczało sukces.

Valve zmienia strategię. Będzie lepiej… lub niewiele lepiej

Steam musiał w końcu zaktualizować ceny i wszyscy mieli nadzieję, że nastąpi to wcześniej niż później. Od 27 marca platforma oferuje nowe metody konwersji cen.

Podział wygląda następująco:

  • konwersja po kursie – cena oparta jest na prostym przeliczniku kursu dolara do złotówki. Najprawdopodobniej dalej mowa o sztywnej liczbie, jednak tym razem jest to dużo lepszy przelicznik (~3,58 złotych),
  • konwersja według siły nabywczej – opiera się na danych dostępnych publicznie i dotyczących siły nabywczej klientów w kraju. Obecnie przy wartości 0,99 dolara przelicznik dla naszego regionu wynosi ok. 2,25 złotych,
  • konwersja wielozmienna – metoda bierze pod uwagę m.in lokalną siłę nabywczą, spodziewany koszt porównywalnych dóbr oraz kurs wymiany walut. Jest to najmniej korzystny przelicznik w porównaniu do pozostałych dwóch.

Aby nie było jednak tak kolorowo, okazuje się, że konwersja wielozmienna jest domyślnym sposobem wyceniania gier. W tym scenariuszu cena powinna być lepsza niż jeszcze kilka dni temu, jednak patrząc na różnice pomiędzy pozostałym opcjami, aż chciałoby się, aby zespoły decydowały się na konwersję według siły nabywczej.

Poniżej możecie zobaczyć, jak mogą być wyceniane niezależne tytuły (lub takie na solidnej promocji) za 5,99 dolara lub nowe gry, które obecnie wyceniane są najczęściej na 59,99 dolara:

Czy jest szansa, że twórcy zdecydują się na korzystanie z korzystniejszego dla portfelów graczy przelicznika, licząc na większy wolumen sprzedaży? Bardzo bym chciał, żeby tak było w rzeczywistości. W praktyce może się jednak okazać, że konwersja wielozmienna nie zmieni cen na lepsze, a mało któremu studio będzie się chciało korzystać z pozostałych dwóch przeliczników.

Jak zawsze w takich sytuacjach pozostaje obserwować i liczyć, że w przypadku niekorzystnych wartości nie będziemy musieli znowu czekać czterech lat na korektę.