Burger King wpadł na naprawdę nietypowy pomysł dotyczący wykorzystania AI. Nie brakuje opinii, że to już przesada.
Rewolucja czy jednak inwigilacja pracowników?
Niektórzy twierdzą, że sztuczna inteligencja odbierze prace wielu osobom i czekają nas ogromne zmiany na rynku pracy. Z kolei inni wskazują, że taki scenariusz nie nadejdzie zbyt szybko, a najbliższa przyszłość to wyłącznie AI wspomagające pracowników. Pomysł Burger Kinga na obecnym etapie wydaje się wpisywać w to drugie podejście, ale ma w sobie też coś mrocznego, jakby z ponurej wizji sci-fi, w której korporacjom pozwolono na zbyt dużo.
Sieć Burger King postanowiła wprowadzić nowego, sterowanego głosem chatbota zasilanego możliwościami sztucznej inteligencji. Jego zadaniem jest pomaganie pracownikom w wielu codziennych zadaniach, co brzmi jak rozwiązanie nie będące czymś wyjątkowym w obecnych czasach.
Przykładowo chatbot może odpowiadać na pytania pracowników związane z przygotowywaniem posiłków. Orientuje się w składnikach poszczególnych kanapek i innych pozycji z menu. Może także pomóc w czyszczeniu używanych maszyn – zna instrukcje pozwalające na sprawne wykonanie tego procesu. Ponadto integracja z system sprzedaży umożliwia wysyłanie ostrzeżeń o ewentualnym braku składników.
W czym więc jest problem? Przecież chatbot wdrożony przez popularną sieć fast food zapowiada się na pomocnego asystenta, który w określonych scenariuszach usprawni pracę. Niestety, na tym jego możliwości się nie kończą. Może być wykorzystany również do śledzenia pracowników.
Burger King pokazał, jak nie należy stosować AI w cywilizowanym świecie
Patty – bowiem tak został nazwany omawiany chatbot – może monitorować głosy pracowników, aby na tej podstawie ustalać poziom życzliwości. AI rozpoznanej frazy uznawane przez firmę za grzecznościowe – np. witamy w Burger Kingu, proszę czy dziękuję.
W związku z tym, że chatbot jest zintegrowany z zestawami słuchawkowymi pracowników, to teoretycznie może całkiem skutecznie sprawdzać ich sposób komunikacji z klientami. Thibault Roux, dyrektor ds. cyfrowych w Burger Kingu, w odpowiedzi udzielonej dla The Verge wspomniał, że system traktowany jest jako „narzędzie coachingowe” i ma być udoskonalany, aby był w stanie wykrywać nawet ton w wypowiedziach.
Rozwiązanie ma być sprawdzone w USA. Pozostaje trzymać kciuki, że pomysł finalnie upadnie i inne firmy nie postanowią w równie ciekawy sposób śledzić swoich pracowników.





