(fot. Andrzej Libiszewski, Tabletowo.pl)

Odkurzacz bezprzewodowy Dreame T20 – da się zrobić tanio i dobrze? (recenzja)

Rzadko zdarza się, żeby na łamach Tabletowo testowany był podstawowy sprzęt gospodarstwa domowego (to zostawiamy naszemu młodszemu bratu – oiot.pl). Ręczny odkurzacz bezprzewodowy Dreame T20 to w końcu sprzęt bardzo przyziemny (dosłownie i w przenośni), zwłaszcza w porównaniu z tym, który zwykle dla Was recenzujemy. Okres przedświąteczny to jednak specyficzny czas i może taka nietypowa recenzja okaże się przydatna.

Reklama

Tytułem wstępu

Parę dni temu miałem okazję krótko napisać parę słów o Dreame T20 przy okazji rozpoczęcia promocyjnej sprzedaży na Aliexpress, jednak dla tych, którzy nie czytali – krótkie przypomnienie: jest to ręczny, bezprzewodowy, wyposażony w wymienny akumulator i sporą ilość osprzętu dodatkowego bezworkowy odkurzacz ręczny, stworzony, by konkurować z wyższą półką tego typu urządzeń.

W istocie producent wprost porównuje go do wyraźnie droższego renomowanego Dysona V10, od którego ma większą moc ssania (150 AW vs 130 AW), podciśnienie robocze (25 KPa vs 24 KPa) i czas pracy na baterii (70 minut vs 60 minut).

Reklama
Dreame T20
Złożony odkurzacz (fot. Andrzej Libiszewski, Tabletowo.pl)

Parametry

Napięcie pracy25,2 V
Moc nominalna450 W
Pojemność akumulatora3000 mAh
Waga1,67 kg
Czas ładowania4 godziny
SilnikDreame Space 4.0, 125000 rpm
Czas pracydo 70 minut w trybie Eko
Moc ssąca150 AW
Podciśnienie25 kPa
Filtracja12-warstwowy cyklon, 5-warstwowa filtracja HEPA
Pojemność zbiornika na kurz0,6 L

Konstrukcja i wzornictwo

Dreame T20 jest odkurzaczem o konstrukcji pistoletowej, czyli główną jednostkę z napędem trzymamy w dłoni. Pod palcem mamy „spust” włącznika, na dole rękojeści jest wymienialny akumulator, a nad rękojeścią ujście powietrza wraz z filtrami HEPA oraz moduł kontrolny z wyświetlaczem AMOLED i przyciskami sterującymi. Napęd zamontowany jest nad zbiornikiem (filtry wylotowe są zatem za silnikiem, a nie przed nim).

Zbiornik na zanieczyszczenia ma pojemność 600 ml i można go opróżnić bez demontażu, otwierając klapę na jego dole. Oczywiście zdemontować osobno można też cały zbiornik wraz z cyklonami i filtrem – po rozłożeniu na części składowe wszystkie można dokładnie umyć, by zapewnić poprawną pracę.

Dreame T20
Gotowy do pracy Dreame T20 z założoną dużą elektroszczotką na rurze (fot. Andrzej Libiszewski, Tabletowo.pl)

Wraz z odkurzaczem otrzymujemy zestaw niezbędnych akcesoriów: dużą elektroszczotkę do podłóg, małą elektroszczotkę meblową i do tapicerek, wąską ssawkę szczelinową, dwufunkcyjną ssawkę szczelinową z wysuwanym włosiem, metalową rurę, dodatkowy elastyczny wąż, zasilacz oraz stację dokującą do mocowania na ścianie. Czy czegoś brakuje? Z punktu widzenia testera chyba tylko podłogowej stacji dokującej, która nie wymaga montażu na kołki rozporowe.

Wszystkie akcesoria Dreame T20 montowane są na dobrze pomyślaną szybkozłączkę, gwarantującą poprawne połączenie. Główna elektroszczotka wyposażona jest w moduł rozpoznający opór powierzchni, co pozwala na automatyczny dobór przez odkurzacz odpowiednich obrotów oraz mocy ssącej. Sam ruchomy wałek szczotki ma konstrukcję taką, by jak najbardziej zmniejszyć tendencję do oplątywania się na nim nitek czy włosów oraz by jak najsprawniej kierować zanieczyszczenia w stronę otworu ssącego.

Dreame T20
Zbiornik ze zdemontowanym cyklonem i filtrem wstępnym (fot. Andrzej Libiszewski, Tabletowo.pl)

Do Dreame T20 można także zastosować akcesoria od starszych modeli odkurzaczy Dreame, pod warunkiem, że nie wymagają zasilania – złączki są w innym miejscu.

Tylny panel modułu napędowego to dwa przyciski i wyświetlacz AMOLED. Podaje on niezbędne komunikaty o problemach, lecz przede wszystkim sygnalizuje bieżący tryb pracy urządzenia oraz poziom naładowania akumulatora.

Dreame T20
Wyświetlacz i panel sterowania (fot. Andrzej Libiszewski, Tabletowo.pl)

Dreame T20 w praktyce

Odkurzacz ma cztery tryby robocze, różniące się mocą oraz maksymalnym czasem pracy na jednym ładowaniu. Wyboru dokonujemy za pomocą przycisku pod wyświetlaczem. Tryb Eko jest najcichszy, ma najmniejszą moc, ale pojedyncze naładowanie akumulatora wystarcza aż na 70 minut pracy. Wydajniejszy tryb, średni, jest nieznacznie głośniejszy i pozwala na ~30 minut pracy, a tryb turbo to już tylko 8 minut na najwyższych obrotach – a że bezszczotkowy silnik Dreame T20 rozkręca się wtedy nawet do 125 tysięcy obrotów na minutę, to nic dziwnego, że jest to także tryb najbardziej hałaśliwy – przy czym warto zaznaczyć, że jest to i tak mniejszy hałas niż w starszych odkurzaczach przewodowych.

Czwartym trybem jest Auto, lecz wymaga on elektroszczotki z wykrywaniem rodzaju powierzchni – czyli podłogowej. Prędkość obrotowa szczotki i moc ssąca dobierane są w nim do odkurzanej powierzchni. W praktyce to właśnie tryb automatyczny okazał się najpraktyczniejszy w moim przypadku, zwłaszcza, że dobór parametrów pracy przebiega błyskawicznie i dobrze odpowiada wymaganiom.

Dreame T20
Zestaw akcesoriów zawarty w komplecie – bez stacji dokującej (fot. Andrzej Libiszewski, Tabletowo.pl)

Dreame T20 jest wygodny w użyciu, jednak przy dłuższym użyciu da się odczuć, że większość wagi trzymamy bezpośrednio w ręku. Oczywiście ma to swoje zalety – elektroszczotką na długiej rurze łatwo dostać się w zakamarki niedostępne dla odkurzaczy bezprzewodowych z napędem na dole rękojeści, takich jak na przykład Electrolux Ergorapido, którego używałem na co dzień.

Bardzo dobrym pomysłem okazała się krótka, bardzo elastyczna rura, która pozwala na wygodne manewrowanie małymi ssawkami – okazało się to szczególnie przydatne przy czyszczeniu mechanicznej klawiatury – a nie jest łatwo pozbyć się z niej kurzu pokojowymi metodami. Szczotka z włosiem, rura przedłużająca i tryb turbo skutecznie rozwiązały problem.

Dreame T20
(fot. Andrzej Libiszewski, Tabletowo.pl)

Dużym plusem Dreame T20 jest przemyślany sposób czyszczenia. Obrotowy wałek z elektroszczotki demontujemy do czyszczenia jednym ruchem. Samo czyszczenie jest wymagane rzadko, bo pomysłowa V-kształna konstrukcja szczotek na wałku powoduje, że śmieci nie plączą się na wałku, tylko są wciągane, gdzie trzeba. Mała rzecz, a cieszy – mając dwa koty, dzielące się obficie swoim futrem z resztą świata, doprawdy doceniam odkurzacz, który sobie z sierściuchami bezboleśnie radzi.

Dreame T20
Montaż i demontaż zajmują kilka chwil (fot. Andrzej Libiszewski, Tabletowo.pl)

Łatwo oczyścimy także pojemnik na odpady – ruchoma klapa na dole pozwala szybko jednym przyciskiem pozbyć się śmieci po sprzątaniu, grubsze czyszczenie wymaga całkowitego odłączenia modułu od napędu, co jest niemal równie proste.

Z komory silnika można wyjąć filtr HEPA, a ze zbiornika filtr przedwstępny i komorę cyklonów – wszystko wraz ze zbiornikiem nadające się do mycia. Jedyny warunek – suszyć przez 24 godziny przed ponownym montażem, żeby usunąć resztki wilgoci.

Dreame T20
Zdemontowany akumulator (fot. Andrzej Libiszewski, Tabletowo.pl)

Bateria, ładowanie, czas pracy

Wymienny akumulator w Dreame T20 ma pojemność 3000 mAh i jest mocowany na dole rękojeści. Pewną ciekawostką jest, że podczas obciążenia (czyli podczas pracy) jest aktywnie chłodzony strumieniem powietrza z silnika, co zapewne przedłuży trwałość. Jedno i drugie bardzo doceniam – szczególnie po przygodach z padającym akumulatorem w Ergorapido, który miał tak wspaniale przemyślany montaż, że wymiana wymagała kompletnego rozebrania korpusu, z sześciu przewodów cztery były podłączone złączką, a dwa dla „ułatwienia” wymiany były lutowane.

Ładowanie Dreame T20 można przeprowadzić w stacji dokującej – ponieważ na potrzeby recenzji nie miałem jednak ochoty wiercić ścian, zasilanie podpinałem bezpośrednio do gniazdka w rękojeści.

Akumulator
Akumulator (fot. Andrzej Libiszewski, Tabletowo.pl)

Ładowarka o napięciu 30 V ma moc 24 W i radzi sobie z pełnym naładowaniem w mniej więcej 4 h. Jeśli chodzi natomiast o rzeczywisty czas pracy, to do odkurzania mieszkania z dwoma pomieszczeniami z dywanami i trzema bez, o łącznej powierzchni 60 m2, korzystałem niemal wyłącznie z trybu „auto”, w którym jedno ładowanie pozwoliło na 3 pełne cykle odkurzania – do ładowarki podłączałem zatem co 3 dni, podczas których łączny czas pracy wynosił około 0,5 h.

Godząc się na nieco niższą wydajność trybu „eko” (co przedłużało nieco czas sprzątania), można osiągnąć spokojnie dwa razy tyle, co czyni deklaracje producenta całkiem prawdopodobnymi.

Podsumowanie

Dreame T20 to bardzo przyjemny i przemyślany odkurzacz bezprzewodowy. Cechuje go dobra wygoda (szczególnie widoczna w tzw. drobiazgach, których brakuje po powrocie do poprzedniego sprzętu), bardzo dobra uniwersalność i skuteczność, do tego jest cichy i można go dostać w naprawdę atrakcyjnej cenie.

Przez trzy tygodnie testów z całą świadomością mogę powiedzieć, że nie dopatrzyłem się w nim żadnych istotnych wad, poza brakiem wolnostojącej stacji dokującej.

Nie pozostaje mi zatem nic innego, niż go polecić, szczególnie, że przesilenie zimowe za pasem :)

Odkurzacz bezprzewodowy Dreame T20 – da się zrobić tanio i dobrze? (recenzja)
Wnioski
Nowoczesny odkurzacz bezprzewodowy do szybkiego sprzątania mieszkania, niemal bez wad :)
Zalety
dobra jakość wykonania
wysoka wydajność i skuteczność
bardzo wygodne czyszczenie
sprawnie działające szybkozłączki
bogactwo akcesoriów w zestawie
duża elektroszczotka z wykrywaniem powierzchni
przejrzysty wyświetlacz informujący o stanie urządzenia
wymienny akumulator
stosunkowo cicha praca
atrakcyjna cena
Wady
brak wolnostojącej stacji dokującej
9.5
Ocena
Gdzie kupić?

  1. Nigdy nie używałem tego typu odkurzaczy. Jak powyższy wytrzymuje konfrontacje z tradycyjnym odkurzaczem? Zastąpi go, czy raczej kiepsko?

    1. Okazuje się, że zastępuje całkiem nieźle, na tyle że przez okres testów ani razu po klasyczny odkurzacz nie sięgnąłem – Dreame T20 można dotrzeć w podobne zakamarki, tylko bez ciągnącego się za użytkownikiem kabla.
      Różnice między testowanym a tradycyjnym są tym mniejsze, że od jakiegoś czasu nowe modele tych ostatnich mają ograniczenie mocy do 900 W, a u mnie z powodzeniem zastąpił starszy typ, jeszcze o mocy 2000 W.

    2. Bez problemu. Tradycyjny odkurzacz to przeżytek. :) Ja mam coś podobnego do powyższego, ale tańszy model, i daje radę świetnie. Przy zwykłym odkurzaczu sprzątałem mniej. Nie chciało mi się go podłączać, rozwijać kabel, ciągnąć go za sobą. Ten sobie stoi w kuchni, jak trzeba coś odkurzyć to podnoszę, jeden przycisk cyk, i odkurzam.

      Jeśli zwykły odkurzacz to tryb normal, to taki odkurzacz jest trybem easy. ;)

  2. Mam wrażenie że nie jest to odkurzacz tani (sprawdziłem w linku) a co z serwisem? W podobnej cenie kupię w sklepie obok podobny odkurzacz wiodącego producenta. Wydajność podobna.

    1. Z tego co wiem to polski serwis jest lub będzie – Dreame to w końcu część grupy Xiaomi. Natomiast co do tak zwanych wiodących producentów… wspomniany parokrotnie w tekście Electrolux Ergorapido wizytował serwis pierwszy raz po mniej niż roku od zakupu – ręczna część traciła kontakt z włącznikiem, ledami i elektroszczotką, do tego akumulator nadawał się do wymiany. Serwis wymienił niemal wszystko w środku, zanim zaczęło działać.
      Podziałało do końca gwarancji, po czym ponownie padł akumulator, a usterka z traceniem kontaktu się powtórzyła. Akumulator wymieniłem sam, na przyczynę problemów z kontaktem nie trafiłem – nie są to styki w każdym razie. Tyle miałem z wiodącego producenta.

    1. Racja. Jednak, ten Dreame z czasem mocno spuści z ceny, a u Dysona takie rzeczy się nie dzieją. Teraz też bym nie kupił, ale jak mocno stanieje, to kto wie?

  3. Jakby się ktoś zastanawiał czy warto kupować tego typu odkurzacze, to odpowiem, że warto. Ja mam wprawdzie Xiaomi coś tam handheld ale konstrukcja generalnie ta sama, tyle żę za 1/3 ceny tego. I sprawdza się super, do mieszkania 75m wystarcza w zupełności, rolka do tapicerki/dywanu to zbawienie i na pradę świetnie czyści materiały z psich kłaków. Jeśli miałbym się upatrywać jakiśminusów to przy opróżnianiu trzeba mu zwyklę pomóć ręką, samo nie zawsze wszystko wyleci (sierść w szczególności).

  4. Uważam że można było się przyłożyć bardziej do tego artykułu. Autor przywołuje porównanie odkurzacza z Dyson V10 (nieistotne, że pochodzi od producenta jednego z odkurzaczy) a nie pokusił się się o sprawdzenie tych informacji. Dyson ma większą moc wejściową i podobną do Dreame wyjściową 151AW. Wartości 130AW nigdzie nie odnalazłem. Cena też na ten moment dość wysoka (jak na dreame) – z czasem zejdzie na pewno poniżej 1000 zł i wtedy będzie już lepiej.

    1. Uważam, że można uważniej przeczytać artykuł zanim się go skrytykuje. Do V10 porównuje go producent. Autor porównuje go do używanego na co dzień Electroluxa, o zupełnie innej konstrukcji.

  5. Jak ktoś ma czas to dlaczego nie. U mnie w ostatnim czasie nie jest go zbyt wiele, dlatego przed wyjściem do pracy roomba w ruch a jak wracam to podłoga jest posprzątana.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama