Huawei MatePad Pro Max

Recenzja Huawei MatePad Pro Max. Zachwyca ekranem, szokuje ceną

W ostatnich latach portfolio tabletów Huawei wyraźnie się powiększa, a dopiero co dołączyły do niego dwa kolejne modele. Test Huawei MatePad Air mogliście już przeczytać na łamach Tabletowo, natomiast w moje ręce trafił drugi z nich – Huawei MatePad Pro Max. Ten, choć teoretycznie debiutuje z nową nazwą, w rzeczywistości jest następcą MatePada Pro 13.2 2025, który – nawiasem mówiąc – również miałem przyjemność testować. Czy zatem nowa propozycja Huawei pozostawia po sobie równie dobre odczucia?

Specyfikacja techniczna Huawei MatePad Pro Max:

  • wyświetlacz Flexible OLED o przekątnej 13.2″, rozdzielczość 3000×2000 pikseli, częstotliwość odświeżania do 144 Hz, jasność szczytowa do 1600 nitów, matowa powłoka PaperMatte,
  • dziewięciordzeniowy procesor Kirin T93 Pro,
  • 12 GB RAM,
  • 512 GB pamięci wewnętrznej,
  • system HarmonyOS 4.3,
  • aparat główny 50 Mpix (f/1.8, AF),
  • przedni aparat 12 Mpix (f/2.2, FF),
  • WiFi 7 (802.11a/b/g/n/ac/ax/be), 2,4 + 5 GHz,
  • Bluetooth 6.0 z kodekami SBC, AAC, LDAC, L2HC 5.0,
  • NearLink,
  • GPS, GLONASS, BeiDou, Galileo, QZSS,
  • sześć głośników + cztery mikrofony,
  • czytnik linii papilarnych w przycisku zasilania + rozpoznawanie twarzy 2D,
  • USB-C (USB 3.1)
  • akumulator o pojemności 9760 mAh, szybkie ładowanie 66 W, przewodowe zwrotne 40 W,
  • wymiary: 289,34×196,34×4,7 mm,
  • waga: 509 g,
  • obsługa rysika Huawei M-Pencil Pro i klawiatury Huawei Smart Keyboard.

Cena tabletu Huawei MatePad Pro Max w momencie publikacji recenzji startuje od 5199 złotych za wariant 12/256 GB (kolor szary) z etui Folio Cover lub 5499 złotych z etui i rysikiem M-Pencil Pro. Testowana wersja 12/512 GB (kolor niebieski) z klawiaturą Smart Keyboard kosztuje 6199 złotych, a za najbogatszy zestaw z klawiaturą i rysikiem trzeba zapłacić 6499 złotych.

W okresie od 18 sierpnia do 5 października 2026 roku obowiązuje oferta premierowa, w ramach której cena wszystkich konfiguracji jest obniżona o 500 złotych. Oprócz tego, kupując na huawei.pl można otrzymać w prezencie pakiet Microsoft 365 Family na 12 miesięcy.

Gdzie kupić?

Huawei MatePad Pro Max

ok. 4699 zł
(Przybliżona cena z dnia: 22 sierpnia 2026)
Zawiera linki afiliacyjne.
Huawei MatePad Pro Max

Jeden z najładniejszych tabletów na rynku

Gdy spojrzymy na większość tabletów dostępnych na rynku, ich stylistyka jest raczej jednolita. Z reguły, są one zbudowane z jednego fragmentu matowego aluminium, czasem dostępne w paru kolorach, mają prostą wysepkę z oczkiem (lub oczkami) aparatu, płaskie szkło i umiarkowanie smukłe ramki wokół ekranu.

Huawei już od dłuższego czasu ewidentnie stara się eksperymentować z designem swoich tabletów, by prezentowały się one nieco bardziej z polotem, a nowy MatePad Pro Max jest kolejną, wybitnie udaną ewolucją tego podejścia.

Omawiany tablet cechuje się aluminiową konstrukcją typu unibody, a więc wykonaną z jednego kawałka metalu. Sęk w tym, że zastosowano tutaj szereg zabiegów stylistycznych, na czele z naniesieniem specjalnej powłoki na tylny panel, przez co finalnie wygląda on – po prostu – inaczej niż jakikolwiek inny tablet z metalową bryłą.

Przy tym wszystkim, Huawe MatePad Pro Max jest bardzo smukły, bowiem jego grubość wynosi 4,7 mm przy wadze na poziomie 509 g. W efekcie, mimo że mamy do czynienia z – jakby nie patrzeć – ogromnym tabletem, nadrabia właśnie smukłością i lekkością, przez co mobilność i wygoda trzymania go w dłoniach stoją na bardzo dobrym poziomie.

Huawei MatePad Pro Max

Wróćmy jednak do tych aspektów wizualnych. Pierwsze dobre wrażenie robi już sam front. Szkło na wyświetlaczu jest płaskie, natomiast sam ekran otacza bardzo wąska, świetnie wyglądająca ramka. Jest symetryczna i ma tylko 3,55 mm grubości, przez co finalny stosunek powierzchni ekranu do frontu to 94%. Wyeliminowano też obecne w poprzednikach wcięcie na przedni aparat – tutaj udało się już zmieścić go na samej ramce.

W niebieskim wariancie kolorystycznym tylny panel pokryto matową, ale efektownie mieniącą się powłoką, na której – w zależności od światła i kąta patrzenia – pojawiają się refleksy. Nadaje to bardzo ładnego, a przy tym nietuzinkowego wyglądu. Aż żal, że na plecki tabletu patrzymy tak rzadko… ;).

Znajdująca się w lewym górnym rogu wyspa jest okrągła i dwuelementowa, bowiem wewnątrz wypełniono ją niebieskim tworzywem. Trzeba przy tym przyznać, że jest relatywnie spora jak na to, że jest na niej umieszczony tylko jeden aparat i dwukolorowa dioda doświetlająca.

Rama jest zaoblona i wykończona na wysoki połysk, natomiast rozmieszczenie elementów na niej to już klasyka gatunku. Trzymając tablet poziomo, z lewej strony widzimy dwie maskownice głośników i przycisk zasilania ze skanerem odcisków palców, z prawej kolejne dwa głośniki, a między nimi gniazdo USB-C. U góry ulokowano klawisz regulacji głośności i magnetyczny port do ładowania rysika. Dolna krawędź jest pusta.

Wyświetlacz znów zachwyca

Wyświetlacz ma przekątną 13,2 cala i został wykonany w technologii Flexible OLED. Jego rozdzielczość to 3000×2000 pikseli, częstotliwość odświeżania wynosi do 144 Hz, a szczytowa jasność plasuje się na poziomie 1600 nitów.

Tak mocne parametry w połączeniu z bardzo dobrą kalibracją i zmatowionym szkłem (o nim zaraz) sprawiają, że ekran MatePada Pro Max jest po prostu fantastyczny. To bezwzględnie jeden z najlepszych wyświetlaczy, z jakimi możemy obcować w aktualnie dostępnych na rynku tabletach.

Dosłownie wszystko gra tutaj tak, jak powinno. Prezentowana kolorystyka jest nasycona, czernie głębokie, rozdzielczość i ostrość obrazu wysoka, a wyświetlanie płynne. Jasność minimalna potrafi zejść bardzo nisko, przez co daje duży komfort korzystania po zmroku, a szczytowa pozwalała mi na korzystanie z tabletu nawet siedząc na balkonie w słoneczny dzień.

Ten doskonały wyświetlacz został przykryty znaną z wielu poprzednich modeli tabletów Huawei, kapitalną matową powłoką PaperMatte. Ilekroć korzystam z ekranu właśnie z tym rozwiązaniem, za każdym razem doceniam je tak samo mocno i najchętniej nie korzystałbym już z żadnego błyszczącego wyświetlacza.

Za sprawą pokrycia PaperMatte, ekran Huawei MatePad Pro Max oferuje świetne kąty widzenia i do minimum zredukowane refleksy świetlne, co sprawia, że praktycznie nic nie odbija się w tafli ekranu. Dzięki temu, dobrze korzysta się z niego w każdych warunkach i nawet pod słońce nie odbija wszystkiego wokół jak lustro. Przy tym, oferuje bardzo przyjemny ślizg palca oraz precyzyjne prowadzenie rysika. Ma też jeszcze jeden atut – zbiera się na nim sporo mniej odcisków palców i nie są one aż tak widoczne.

Ustawienia wyświetlania pozwalają nam w pewnym zakresie dostosować kolorystykę i balans bieli, jak również częstotliwość odświeżania. Co ciekawe, jest tutaj nawet Always On Display, choć nie pokazuje się zawsze, a tylko po wykryciu spojrzenia na ekran lub dotknięciu go.

Wydajność i kultura pracy

Sercem tabletu Huawei MatePad Pro Max jest autorski, dziewięciordzeniowy układ Kirin T93 Pro, współpracujący z 12 GB RAM oraz – w testowanej konfiguracji – 512 GB pamięci masowej.

Trzeba to sobie powiedzieć otwarcie – wydajność nie jest najmocniejszą stroną tabletów Huawei. Mimo że układ Kirin T93 Pro w tym modelu jest wydajniejszy od tego, co mogliśmy spotkać w poprzednikach, uzyskiwane przez niego wyniki w benchmarkach wciąż plasują się o połowę niżej od osiągów nowych flagowych jednostek. Najsłabiej wypadają zwłaszcza wyniki testów graficznych.

Niemniej jednak, pozytywnym aspektem jest fakt, że optymalizacyjnie produentowi udało się wycisnąć chyba wszystkie soki z dostępnej tutaj mocy obliczeniowej. Pod kątem codziennego użytkowania, Huawei MatePad Pro Max spisuje się bowiem naprawdę bardzo, bardzo dobrze.

Cały interfejs systemu i oprogramowanie wokół niego działają zazwyczaj bardzo płynnie i nie pojawiają się w nich widoczne spowolnienia czy przycinki pojedynczych animacji. Uruchamianie aplikacji następuje szybko, funkcjonują one responsywnie także wtedy, gdy korzystamy z dwóch lub trzech programów jednocześnie na podzielonym ekranie.

Przy tym, nie odnotowałem problemów z nadmiernie rosnącymi temperaturami. Nawet podczas przeprowadzania testów syntetycznych, Huawei MatePad Pro Max nagrzewał się najwyżej o 3-4°C, a na co dzień niemal w ogóle nie dało się odczuć większego ciepła na korpusie, także podczas bardziej intensywnej pracy wielozadaniowej. Realnie, tylko w trakcie ładowania potrafił być naprawdę ciepły.

W tym miejscu wspomnę, że Huawei chwali się zastosowaniem ulepszonego chłodzenia z wykorzystaniem dwuwarstwowej komory parowej i płynnego metalu. Przeprojektowana miała zostać też cała wewnętrzna konstrukcja, za sprawą czego płyta główna znajduje się nie na górze, a na środku, co ma powodować równomierne rozpraszanie ciepła po obudowie.

Huawei MatePad Pro Max

Oprogramowanie

Całość pracuje pod kontrolą systemu HarmonyOS 4.3, którego rdzeń – w dalszym ciągu – stanowi Android, co umożliwia w pełni bezproblemowe instalowanie i korzystanie z aplikacji przeznaczonych na Androida. Oczywiście, nadal również nie mamy pełnoprawnych usług Google (zamiast nich są Huawei Mobile Services).

Na temat braku GMS rozwodziłem się już tak często, że robienie tego po raz kolejny zwyczajnie nie ma sensu. Zwłaszcza, że od mojej ostatniej recenzji tabletu Huawei MatePad 11.5 S 2026, w której o tym wspominałem, niemal nic się nie zmieniło, a już na pewno nie na gorsze. W efekcie, z tabletu da się na ten moment korzystać naprawdę bardzo komfortowo, niemal nie odczuwając, że Google Mobile Services oficjalnie nie ma.

Nadal najprostszym i najbardziej efektywnym rozwiązaniem na dostęp do aplikacji Google oraz wszystkich pozostałych jest GBox. Instalujemy go z Huawei App Gallery, a ten, po otwarciu, sam sugeruje nam instalację komponentów microG, które symulują dostęp do usług Google. Po wszystkim, z poziomu GBoxa mamy już możliwość wejścia do sklepu Google Play, z którego to już możemy dowolnie instalować (i aktualizować) na tablecie wszystkie potrzebne aplikacje, także te wymagające dostępu do GMS.

Przez cały okres testów nie miałem absolutnie żadnych problemów z działaniem zainstalowanych w ten sposób apek. W pełni poprawnie funkcjonowały zarówno przeglądarka Chrome, aplikacja Gemini, Dysk Google, Kalendarz, jak i cały pakiet biurowy, czyli Dokumenty oraz Arkusze Google.

Siłą rzeczy, jak na tablet przystało, nie zabrakło rozwiązań stworzonych do wielozadaniowej pracy na co najmniej dwóch aplikacjach. Przejście do trybu dzielenia ekranu nie odbywa się jednak – jak w większości tabletów – przez pasek na dole, a przez menadżer zadań.

By przerzucić jakąś aplikację na podzielony ekran, musimy przesunąć ją do góry (tak jak chcielibyśmy z niej wyjść) i przytrzymać przez chwilę. Wówczas, z poziomu menadżera ostatnio uruchamianych aplikacji, możemy przesunąć ją w lewy górny róg, na środek lub w prawy górny róg. Zrzucenie jej na lewo otwiera ją na połówce ekranu, a na prawo przechodzi ona do trybu małego, przestawnego okienka.

Z kolei jeśli upuścimy ją na środku, aplikacja przechodzi do formy okna na niemal całym ekranie. Z tego poziomu możemy wybrać drugą apkę, która będzie chować się z boku ekranu. By dokonać podmiany, po prostu klikamy w tą widoczną krawędź apki, a wówczas przeskoczy ona jako wyświetlająca się centralnie.

Zaplecze komunikacyjne

Huawei MatePad Pro Max został wyposażony w większości we wszystkie istotne dla tabletu moduły łączności, przy czym wciąż brakuje jednego, dość ważnego elementu.

Do dyspozycji mamy WiFi 7, choć – niestety – tylko dwuzakresowe (2.4 i 5 GHz), Bluetooth 6.0 ze wsparciem kodeków SBC, AAC, LDAC i L2HC 5.0 (obsługuje dźwięk Lossless 2.3 Mbps na słuchawkach Huawei FreeBuds Pro 5), łączność NearLink dla akcesoriów, a nawet pełnoprawny GPS.

Niestety, Huawei MatePad Pro Max to już kolejny tablet w portfolio marki, który nie oferuje żadnego opcjonalnego wariantu z modemem sieci komórkowej 5G czy LTE. W efekcie, chcąc korzystać z tabletu poza domem, jesteśmy skazani na posiłkowanie się hotspotem WiFi z telefonu albo łączenie się z pobliskimi otwartymi sieciami.

Poza tym, wszystkie z wymienionych wyżej, obecnych na pokładzie modułów, działają już w pełni bez zarzutów. WiFi pozwalało mi na uzyskiwanie wysokich prędkości internetu i stabilnego zasięgu, Bluetooth nienagannie łączył się z różnymi słuchawkami, a NearLink z klawiaturą Huawei.

https://www.tabletowo.pl/recenzja-huawei-matepad-11-5-s-2026-test-opinia/

Zabezpieczenia biometryczne

Do wykorzystania mamy dwie formy blokady dostępu do tabletu. Pierwszą i – zarazem zdecydowanie najbezpieczniejszą – stanowi czytnik linii papilarnych zintegrowany z umieszczonym na lewej krawędzi przyciskiem wybudzania.

Ustawienia pozwalają nam zdecydować, czy ma reagować już na samo przyłożenie opuszka do skanera czy aktywować się dopiero wraz z fizycznym naciśnięciem tego przycisku. Druga opcja pozwala w pewnym sensie wyeliminować przypadkowe odblokowania, choć – będąc szczerym – mimo korzystania z tej pierwszej, ani razu mi się takowe nie przydarzyło.

Huawei MatePad Pro Max

Samo działanie czytnika nie pozwala narzekać. Bardzo szybko reaguje na położenie palca i odblokowanie następuje sprawnie, bez większej zwłoki oraz w zdecydowanej większości przypadków praktycznie całkowicie bezbłędnie. Ewentualne problemy odczytu były sporadyczne, a i wówczas ponowne przyłożenie rozwiązywało sprawę.

Opcja numer dwa to – rzecz jasna – rozpoznawanie twarzy. Jego funkcjonowanie opiera się wyłącznie o przednią kamerkę, bez dodatkowego skanu trójwymiarowego. Niemniej jednak, o ile na twarz pada wystarczająca ilość światła, działa naprawdę szybko.

Głośniki na topowym poziomie

Producent chwali się, że wraz z odchudzeniem konstrukcji, przeprojektowano również same głośniki, stosując tym samym jedne z najcieńszych przetworników na rynku. Konkretniej, jest ich tutaj sześć, a całość sygnowana jest oznaczeniem Huawei Sound.

I, rzeczywiście, mimo smukłej bryły, głośniki Huawei MatePad Pro Max są naprawdę kapitalnej jakości. Grają stuprocentowo symetrycznie, przestrzennie i bardzo donośnie. Brzmienie jest energiczne w niskich tonach, basów nie brakuje, nadają one odpowiedniej głębi dźwiękowi, tony średnie i głosy są właściwie wysunięte, a góra pasma pozostaje obecna, ale nie sykliwa.

Co jednak ciekawe, duży wpływ na brzmienie ma zadana głośność. Mniej więcej do 70% mocy głośniki grają z przyjemną głębią w basie, która wyraźnie chudnie w chwili, gdy przekroczymy ten pułap i zdecydujemy się na głośność bliską maksymalnej. Wówczas, bas wciąż jest obecny, ale staje się wyraźnie mniej wyeksponowany.

Jak w każdym tablecie Huawei, ponarzekać mogę, że brakuje Dolby Atmos lub jakichkolwiek innych rozwiązań dźwięku przestrzennego, a i sama sekcja ustawień dźwięku jest wybitnie uboga. Nie możemy w niej zmienić w zasadzie nic, jeśli chodzi o brzmienie tabletu, są tu tylko efekty dźwiękowe Huawei Histen, ale działają wyłącznie po podłączeniu słuchawek.

Czas pracy Huawei MatePad Pro Max

Za zasilanie testowanego tabletu odpowiada akumulator o pojemności 9760 mAh, co nie jest ani wybitnie imponującą, ani zbyt małą wartością. Jeśli chodzi o sam realny czas pracy, wypada po prostu dobrze, choć nie ukrywam, że niekiedy miałem lekkie poczucie niedosytu i spodziewałem się kapkę lepszych wyników.

Przy typowej, kilkugodzinnej pracy biurowej, gdzie w grę wchodziło głównie korzystanie z przeglądarki i edytora tekstu, ewentualnie z odpalonym na małym oknie wideo, Huawei MatePad Pro Max potrafił skończyć dzień mając o północy jeszcze około 40%. Wówczas, co prawda stan ten pozwalał mi na użytkowanie tabletu kolejnego dnia, ale jeśli było ono równie intensywne, to rozładowywał się już w okolicach 16:00-17:00.

Gdy korzystałem z urządzenia mniej intensywne (po około 3-4 godziny), taki dzień kończył się z zapasem energii na poziomie sięgającym nawet 60%. To już raczej pozwalało na pociągnięcie używania do końca drugiego dnia, o ile też było ono tak umiarkowane. Odnoszę wrażenie, że tablet traci dość sporo energii leżąc bezczynnie (nawet około 10% przez noc), co w poprzednich modelach nie było aż tak widoczne.

HarmonyOS co prawda nie ułatwia liczenia czasu na włączonym ekranie, bo licznik resetuje się nie z końcem cyklu, a o północy. Niemniej, w moich rękach MatePad Pro Max osiągał średnio około od 7 do nieco ponad 9 godzin SoT. Raz, z niewiadomych przyczyn, był on rekordowo niski i wyniósł trochę powyżej 5 godzin w ciągu dwóch dni.

Huawei MatePad Pro Max oferuje szybkie, bo 66-watowe ładowanie, przy czym tą pełną moc udawało mi się uzyskać wyłącznie korzystając z oryginalnego zasilacza Huawei (nie jest dołączony do zestawu sprzedażowego).

W takim wypadku, gdy ładowanie startowało od 1%, po pierwszych 30 minutach udawało się osiągnąć już aż 70%. Naładowanie do pełna zajmowało zaledwie 48 minut.

Na pokładzie jest również przewodowe ładowanie zwrotne o mocy 40 W, czyli -krótko mówiąc – możliwość wykorzystania tabletu niczym powerbanku do okazjonalnego uzupełnienia baterii telefonu czy mniejszych urządzeń.

Aparat

Tak, wszyscy dobrze wiemy, że z aparatów w tabletach raczej się nie korzysta. To znaczy, korzysta się, ale nie do takich celów, jak tych w smartfonie. Ot, zeskanować dokument, sporadycznie coś uchwycić, no i ewentualnie wziąć udział w spotkaniu online z przedniej kamerki.

Wracając do meritum, Huawei MatePad Pro Max został wyposażony w pojedynczy aparat główny o rozdzielczości 50 Mpix z przysłoną f/1.8 i autofocusem. Z przodu natomiast umieszczono oczko 12 Mpix (f/2.2, stała ostrość).

Kilka przykładowych zdjęć, wykonanych MatePadem Pro Max możecie zobaczyć poniżej. Wyglądają one – po prostu – nieźle, akceptowalnie jak na poziom tabletów przystało.

Klawiatura Huawei Smart Magnetic Keyboard

Wraz z tabletem, do testów otrzymałem klawiaturę Huawei Smart Magnetic Keyboard, która – jak mogliście dowiedzieć się na początku – stanowi część zestawu sprzedażowego droższego wariantu 12/512 GB.

Klawiatura ta została dość znacząco przeprojektowana i teraz swoją konstrukcją bardziej przypomina model Glide Keyboard, który pokazywała Wam Kasia przy okazji recenzji MatePada Pro 12.2 2025. Składa się ona z dwóch na stałe scalonych ze sobą części – usztywnionego elementu, który magnetycznie mocuje się do plecków tabletu oraz dołu, czyli już de facto samej klawiatury z gładzikiem.

Cała klawiatura pokryta jest delikatnie uginającym się pod palcem, lekko chropowatym materiałem imitującym skórę, z kolei górny element od wewnątrz, czyli w miejscu styku z tabletem, to miękki materiał przypominający zamsz.

Konstrukcja Smart Magnetic Keyboard jest relatywnie zwarta, bowiem tablet opiera się na mocnych magnesach o przestrzeń nad klawiszami, tworząc mały namiot. Przez to, z takiego zestawu tabletu i klawiatury wygodnie korzysta się także na kolanach. Co istotne, ekran możemy ustawić pod dwoma różnymi kątami nachylenia.

Fajny element stanowi schowane nad klawiaturą wgłębienie, w którym możemy ulokować rysik. Mocuje się on tam magnetycznie i w tym czasie ładuje. Schowane, bo gdy tablet stoi, rysik znajduje się tuż pod nim.

Jeśli chodzi o samą klawiaturę, jej klawisze mają rozmiar w zasadzie zbliżony do tych w pełnoprawnych w laptopach, odpowiednie odstępy między sobą oraz dość niski, ale bardzo dobrze wyczuwalny skok. Przy tym pracują one relatywnie cicho. Wszystko to sprawia, że pisanie na tej klawiaturze należy do bardzo wygodnych. Ba, w trakcie testów powstało na niej parę pełnoprawnych materiałów na Tabletowo oraz dziesiątki krótszych i dłuższych wiadomości.

Przyczepić mogę się natomiast do jednego – zabrakło tu jakiegokolwiek, nawet podstawowego, bezstopniowego podświetlenia klawiszy. W efekcie, raczej trudno korzystać z niej w ciemnym pomieszczeniu. Szkoda.

Równie pozytywnie wypada również gładzik – ma on duży rozmiar i został wykonany ze szkła, dzięki czemu oferuje świetny ślizg palca. Na gładziku, poza klasycznym sterowaniem kursorem, możemy wykonywać gesty wielodotykowe, by – na przykład – cofnąć się w aplikacji, wyjść do ekranu głównego czy przechodzić między aplikacjami.

Huawei MatePad Pro Max

Podsumowanie

Huawei MatePad Pro Max to kolejny bardzo udany tablet w ofercie producenta. W dużej ilości aspektów oferuje w zasadzie wszystko, co najlepsze, choć są i takie kwestie, w których mogłoby być lepiej.

Mamy tu bowiem doskonały wyświetlacz OLED o wysokiej rozdzielczości i z kapitalną, matową powłoką PaperMatte, świetne głośniki, smukłą i solidną konstrukcję oraz doskonale prezentujące się, przykuwające uwagę wzornictwo. Czas pracy jest zupełnie niezły (mógłby być lepszy), zdecydowanie nadrabia za to szybkość ładowania. Polubiłem się też z klawiaturą, która oferuje bardzo wygodną pracę biurową i doświadczenie mocno zbliżone do korzystania z laptopa.

Co poszło nie tak? Ponownie nie mamy do wyboru opcji z modemem sieci komórkowej, sucha wydajność nie rzuca na kolana i jest przeciętnie adekwatna do półki cenowej (choć na co dzień tablet działa nienagannie), a klawiaturze zabrakło podświetlenia.

Problemem może być też cena. O ile obowiązująca promocja premierowa trochę ratuje sytuację, tak nie da się ukryć, że około 5000-6000 złotych za tablet to po prostu duża kwota, niezależnie od tego, jaki on jest.

Huawei MatePad Pro Max zdecydowanie ma się czym bronić (przede wszystkim ekranem), ale ma też pewne problemy, na które w niższej cenie można by było przymknąć oko bardziej.

Huawei MatePad Pro Max
Recenzja Huawei MatePad Pro Max. Zachwyca ekranem, szokuje ceną
Zalety
doskonały ekran OLED z powłoką PaperMatte
świetne głośniki
wydajność na co dzień nie daje narzekać
dobry czas pracy (choć trochę liczyłem na więcej)
szybkie ładowanie 66 W
smukła i solidna konstrukcja, piękny design
świetna, wygodna klawiatura ze szklanym gładzikiem
Wady
mimo wszystko brak oficjalnego dostępu do usług Google
wydajność (w liczbach) powinna być znacznie lepsza
brak wariantu z modemem 5G/LTE
brak podświetlenia klawiatury
cena...
8
Ocena