Lenovo Idea Tab Plus Matte Edition

Recenzja Lenovo Idea Tab Plus Matte. Ma jeden spory atut, a co z resztą?

Rynek tabletów jest dość obszerny, przez co nawet szukając rozsądnego cenowo modelu mamy do wyboru co najmniej kilka opcji. Pole manewru znacząco zmniejsza się, gdy chcemy kupić tablet z matowym ekranem, bowiem wciąż nie każdy producent takie oferuje, zwłaszcza w niższym segmencie. Lenovo Idea Tab Plus Matte Edition to jedno z nielicznych takich właśnie urządzeń – w dobrej cenie i z powłoką wyświetlacza niczym papier.

Specyfikacja techniczna Lenovo Idea Tab Plus Matte:

  • matowy wyświetlacz IPS o przekątnej 12,1″, rozdzielczość 2560×1600 pikseli, proporcje 16:10, częstotliwość odświeżania 90 Hz, jasność szczytowa do 800 nitów, antyodblaskowa powłoka,
  • ośmiordzeniowy procesor MediaTek Dimensity 6400 (6 nm, do 2,5 GHz) z GPU Mali-G57 MC2,
  • 12 GB RAM LPDDR4X,
  • 256 GB pamięci wewnętrznej UFS 2.2,
  • system Android 16 z Lenovo ZUI 17,
  • aparat główny 13 Mpix (f/2.2, AF),
  • przedni aparat 8 Mpix,
  • WiFi 5 (802.11ac), 2.4 + 5 GHz,
  • Bluetooth 5.2 z kodekami SBC, AAC, LDAC,
  • cztery głośniki z Dolby Atmos,
  • rozpoznawanie twarzy 2D,
  • slot kart pamięci microSD do 2 TB,
  • akumulator o pojemności 10200 mAh, szybkie ładowanie 45 W,
  • USB-C (USB 2.0),
  • Pogo pin,
  • wymiary: 278,8×181,05×6,29 mm,
  • waga: 530 g,
  • obsługa rysika Lenovo Tab Pen i Lenovo Tab Pen Plus.

Cena Lenovo Idea Tab Plus uzależniona jest od wariantu. Testowana konfiguracja 12/256 GB z matowym ekranem wraz z rysikiem i klawiaturą w zestawie kosztuje około 1549 złotych. Dostepne są też różne wersje z samym rysikiem, niższą pamięcią 8/256 GB i błyszczącym wyświetlaczem. Ich ceny oscylują w okolicach 1229 złotych.

Gdzie kupić?

Lenovo Idea Tab Plus Matte

ok. 1549 zł
(Przybliżona cena z dnia: 30 maja 2026)
Zawiera linki afiliacyjne.
Lenovo Idea Tab Plus Matte Edition

Konstrukcja i wzornictwo

Tablety to z reguły ta kategoria urządzeń, w których pod względem designu nie dzieje się przesadnie wiele. Niemniej jednak Lenovo Idea Tab Plus, mimo ogólnej prostoty, nie brakuje też dość charakterystycznych elementów.

Całość zbudowana została naprawdę bardzo solidnie, bowiem mamy tu do czynienia z konstrukcją wykonaną z jednego kawałka matowego aluminium. Bryła jest w gruncie rzeczy płaska i w zasadzie jedyne krągłości stanowią narożniki oraz zaoblone krawędzie ramy.

Ekran umieszczono pod w pełni płaskim szkłem, które zostało pokryte matową, powłoką, ale do niej jeszcze wrócimy. Ramki wokół wyświetlacza są symetryczne i relatywnie wąskie – wyglądają w gruncie rzeczy tak, jak w większości tabletów, zatem są smukłe, ale nie przekraczają granicy przesady i, trzymając tablet w dłoni, nie zahaczamy o wyświetlacz.

Tylny panel na samym środku mieści błyszczące logo Lenovo, natomiast w górnej części poprowadzono zaakcentowany jaśniejszym kolorem ozdobny pasek idący niemal przez całą szerokość plecków. To na nim, przy prawym górnym rogu, ulokowana została prostokątna, wykonana z materiału przypominającego szkło wysepka, na której znalazł się pojedynczy aparat.

Patrząc na krawędzie dostrzegamy w zasadzie absolutną klasykę gatunku, jeśli chodzi o sposób rozlokowania klawiszy i portów. Z pozycji horyzontalnej (poziomej), u góry znalazły się odseparowane przyciski regulacji głośności, mikrofony oraz tacka na kartę pamięci microSD. Na dole z kolei widzimy wyłącznie trzy piny pogo do komunikacji z klawiaturą.

Po lewej stronie (idąc od góry) ulokowano przycisk zasilania, dwa głośniki, a między nimi naniesiono sygnowanie Dolby Atmos. Z prawej – standardowo – umieszczone zostały kolejne dwa głośniki, a także złącze USB-C centralnie na środku.

Wyświetlacz, czyli spory atut Lenovo Idea Tab Plus Matte

Ekran to – jakby nie patrzeć – jeden z kluczowych aspektów w tabletach, stanowiący przynajmniej połowę sukcesu.

Ten tutaj to 12,1-calowy panel IPS o rozdzielczości 2560×1600 pikseli, w proporcjach 16:10. Oferuje on częstotliwość odświeżania na poziomie 90 Hz i szczytową jasność do 800 nitów. Trzeba więc przyznać, że o ile rozdzielczość oraz jasność wypadają zupełnie dobrze, tak szkoda, że oszczędzono na implementacji pełnych 120 Hz, które są już w zasadzie standardem w większości tabletów na rynku.

Jednak w tym wypadku, poza samymi parametrami wyświetlacza, ważniejsze jest to, że w testowanym wariancie został on umieszczony pod antyodblaskowym, matowym szkłem przypominającym papier. Jeśli kiedykolwiek czytaliście chociażby jedną moją recenzję tabletu Huawei (np. ostatniego MatePada 11.5 S 2026), to wiecie dobrze, jak bardzo lubię obecne w nich matowe ekrany PaperMatte.

I, choć ta matowa powłoka w Lenovo Idea Tab Plus – w moim odczuciu – nie jest aż tak dobra jak ta w najnowszych modelach Huawei, bo jednak nieco gorzej niweluje refleksy, to wciąż zapewnia wysoki komfort użytkowania pod światło i bardzo, bardzo dobre kąty widzenia. No i sam ślizg palca oraz rysika (o nim później) też jest znacznie bardziej precyzyjny niż na błyszczącej tafli. Bez wątpienia jest to naprawdę spory atut tego sprzętu.

W pozostałych aspektach jest to zupełnie dobry wyświetlacz. Minimalna jasność potrafi zejść bardzo nisko, maksymalna zapewnia wysoką czytelność podczas domowego użytkowania, a automatyczna regulacja reaguje szybko i jest płynna. Rozdzielczość jest wysoka, wyświetlana kolorystyka całkiem dobrze nasycona, natomiast czernie wyglądają po prostu nieźle.

Ustawienia wyświetlacza nie są przesadnie rozbudowane, ale nie zabrakło tego, co najważniejsze, czyli możliwości zmiany trybu prezentowania barw między standardowym lub żywym (domyślny). W obu przypadkach można jeszcze dodatkowo dokonać regulacji temperatury barwowej.

Wydajność to kwestia dość dyskusyjna

Sercem Lenovo Idea Tab Plus jest procesor MediaTek Dimensity 6400, czyli układ zbudowany w litografii 6 nm, składający się z ośmiu rdzeni, z czego najmocniejsze dwa taktują do 2,5 GHz. Jego debiut miał miejsce w lutym 2025 roku i plasuje się na niższej półce. W testowanej konfiguracji do pomocy ma 12 GB RAM LPDDR5X i 256 GB pamięci wewnętrznej UFS 2.2. Nie są to zatem przesadnie szybkie rodzaje pamięci jak na obecne standardy.

I, chcąc nie chcąc, trudno ukryć, że uzyskiwane przez tablet liczby w benchmarkach nie wyglądają nazbyt okazale, a wręcz można powiedzieć, że są po prostu przeciętne. Na całe szczęście jednak nie odzwierciedlają one tego, jak Idea Tab Plus sprawdza się na co dzień. Bo, choć w żadnym stopniu nie jest on demonem wydajności, to – jednocześnie – nie powoduje irytacji na każdym możliwym kroku.

Uruchamianie aplikacji następuje w zupełnie niezłym tempie i z reguły nie musimy czekać na ich wczytanie przesadnie długo. Przy tym, widać, że gdy zaczynamy odpalać więcej apek zaraz po sobie, to zaczynają one otwierać się odczuwalnie wolniej. Interfejs systemowy zazwyczaj działa relatywnie płynnie, ale nie brakuje spadków płynności objawiających się w wyraźnie widocznym spowolnieniu lub poszarpaniu animacji czy przejść, zarówno w obrębie samego systemu, jak i programów.

Niekiedy zdarzało mi się, że tablet od samego odblokowania działał ociężale (jakby obciążały go procesy w tle), gdzie wówczas potrafiła przyciąć się nawet animacja odblokowania czy zsunięcie belki powiadomień i dopiero po chwili wracał do normalnej płynności. Niemniej jednak ani razu nie zawiesił się do tego stopnia, bym poczuł wyraźną irytację albo musiał dokonać restartu.

W efekcie, da się z niego naprawdę wystarczająco przyjemnie korzystać przy podstawowych zadaniach pokroju pracy biurowej, przeglądania internetu czy konsumpcji wideo. Dobrze spisuje się również pamięć RAM, bowiem bez większego problemu jest w stanie przetrzymać w tle kilka aplikacji przez przynajmniej 2-3 godziny.

Problemów nie sprawia też kultura pracy, choć złośliwi powiedzą, że tu po prostu nie ma się co nagrzewać. W zasadzie jest to prawda, ale niepodważalnym faktem jest również, że przez praktycznie cały czas tablet pozostaje całkowicie chłodny. Nagrzewanie następuje wyłącznie podczas ładowania.

Lenovo Idea Tab Plus Matte Edition

Oprogramowanie

Lenovo Idea Tab Plus Matte Edition pracuje – w chwili obecnej – pod kontrolą systemu Android 16 z interfejsem Lenovo ZUI 17. W tym miejscu wypada nadmienić, że w momencie rynkowej premiery oferował preinstalowanego Androida 15, zaś szesnastka pojawiła się już jako aktualizacja.

I, choć to moja pierwsza styczność z nakładką Lenovo, moje wrażenia są w gruncie rzeczy dobre. Całość wygląda estetycznie, interfejs został całkiem dobrze zoptymalizowany, wszelkie powiadomienia docierają na czas, ilość preinstalowanych aplikacji jest spora, ale nie przeraża, a ponadto – co chyba najważniejsze – zaimplementowano też funkcje dedykowane tabletom.

Producent nie zapomniał także o rozwiązaniach AI, przy czym nie ma ich szalenie dużo. Sztuczna inteligencja została zaszyta w aplikacji Notepad i pozwala na dokonywanie podsumowania tekstu notatki, jego parafrazy lub rozwinięcia. Podobnie jak w większości nowych urządzeń na Androidzie, jest również Google Circle to search, czyli wyszukiwanie poprzez zaznaczenie oraz możliwość tłumaczenia zawartości ekranu.

Wśród funkcji dla tabletów jest – oczywiście – tryb podzielonego ekranu. Co zawsze cieszy, korzystanie z niego zostało maksymalnie uproszczone. Główny element stanowi dobrze znany, pływający pasek, ulokowany na dole wyświetlacza, na który dodajemy wybrane przez nas aplikacje, a oprócz tego pokazują się tu ostatnio uruchamiane programy oraz szuflada wszystkich aplikacji.

Dzielenie ekranu możemy wywoływać na dwa sposoby. Gdy już mamy otwarty jakiś program, wystarczy wysunąć pasek aplikacji z dołu ekranu, wybrać interesującą nas apkę, którą chcemy uruchomić jako drugą, przesunąć i upuścić jej ikonę na ekran. Gdy przeciągniemy ją do skrajnej lewej lub prawej krawędzi, włączy się tryb podziału ekranu na pół, a jeśli po prostu upuścimy ją na ekranie, ta uruchomi się jako przestawne, małe okno. Zmienić możemy to również klikając trzy kropki nad aplikacją.

Alternatywną opcją jest przytrzymanie ikony programu na pasku, na pulpicie lub w menu – wówczas pokazuje się skrót pozwalający odpalić aplikację jako okno pływające lub na połowie ekranu. Całościowo, jest to przemyślane i działa bardzo intuicyjnie.

Poza dzieleniem ekranu, na pokładzie znalazł się tryb PC. Opiera się on o pulpit, na którym możemy umieszczać ikony aplikacji oraz dolny pasek ze skrótami do aplikacji, ostatnimi apkami, poziomem baterii, centrum sterowania i panelem powiadomień – dokładnie tak, jak na komputerze.

W trybie PC aplikacje uruchamiają się jako pływające okna, których rozmiar możemy dowolnie zmieniać i nakładać je na siebie, a nad nimi wyświetla się pasek pozwalający zminimalizować apkę, przełączyć ją na pełny ekran lub całkowicie zamknąć. To również działa niczym na Windowsie. Fajną opcją jest możliwość włączenia, by tryb PC aktywował się automatycznie, gdy tylko podepniemy klawiaturę. Działanie tego trybu również oceniam bardzo pozytywnie.

Ponarzekać można – niestety – na długość wsparcia. Producent deklaruje, że Lenovo Idea Tab Plus otrzyma jeszcze aktualizację do Androida 17, natomiast poprawki bezpieczeństwa będą mu dostarczane do 2029 roku, czyli jeszcze przez trzy lata. Zdecydowanie powinno wyglądać to lepiej, zwłaszcza patrząc z perspektywy potencjalnie dłuższego użytkowania.

Zaplecze komunikacyjne

Za łączność tabletu Lenovo Idea Tab Plus z internetem odpowiada dwuzakresowy moduł WiFi 5 (802.11ac), z kolei wszelkie akcesoria, w tym słuchawki, mogą komunikować się z nim za pośrednictwem Bluetooth 5.2, oczywiście z obsługą kodeku LDAC. Nie ma natomiast modemu komórkowej transmisji danych.

I, nie będę ukrywać, iż jest to kolejny aspekt, na który muszę trochę pomarudzić. Uważam bowiem, że powinno pojawić się tutaj co najmniej WiFi 6, będące już w zasadzie standardem od dłuższego czasu także w smartfonach i tabletach z tej półki cenowej. Bluetooth też mógłby być nieco świeższy, choć to akurat znacznie mniejsza strata.

Co jednak kluczowe, zostawiając z boku kwestię wersji wspomnianych modułów, działają one w pełni poprawnie. WiFi oferuje stabilny zasięg i dobre prędkości, a Bluetooth nienagannie łączy się z licznymi modelami słuchawek.

W tym miejscu wypada jeszcze wspomnieć, że Lenovo Idea Tab Plus pozwala rozszerzyć pamięć o kartę microSD o maksymalnej pojemności 2 TB.

Lenovo Idea Tab Plus Matte Edition

Zabezpieczenia biometryczne

Dostęp do tabletu możemy zabezpieczyć wykorzystując rozpoznawanie twarzy, przy czym do działania wykorzystuje ono wyłącznie obraz z przedniej kamerki, czyli działa w oparciu o skan 2D.

W efekcie, jego sprawność zależy od ilości światła padającego na naszą twarz. W dziennych warunkach oświetleniowych, ewentualnie w dobrym oświetleniu, odblokowanie następuje z reguły szybko, choć dla lepszej sprawności warto, by twarz znajdowała się dość blisko tabletu. Jeśli znajdujemy się w ciemniejszym pomieszczeniu, rozpoznawanie twarzy znacząco się wydłuża i zazwyczaj kończy po prostu niepowodzeniem oraz koniecznością wpisania kodu.

Trochę szkoda, że zabrakło czytnika linii papilarnych, ale absolutnie nie jest to powód do jednoznacznej krytyki, bo wiele tabletów z tej półki (jak chociażby Huawei MatePad 11.5 2025) również go nie ma.

Lenovo Idea Tab Plus Matte Edition

Głośniki

Z sekcji poświęconej konstrukcji wiecie już, że Lenovo Idea Tab Plus Matte Edition został wyposażony w cztery głośniki – po dwa na lewej i prawej krawędzi. Moc jest równomiernie rozłożona, co oznacza, że dźwięk z obu stron wydobywa się z taką samą głośnością.

I, generalnie, pod kątem jakościowym te głośniki wypadają naprawdę dobrze. Ich donośność stoi na dobrym poziomie i w domowych warunkach w zasadzie nie musiałem podbijać głośność powyżej połowy zakresu. Przy tym, nawet na najwyższych poziomach dźwięk nie staje się nazbyt zniekształcony czy charczący, a pozostaje czysty.

Jeśli chodzi o brzmienie, nie jest większym zaskoczeniem, że głośniki te grają w dużej mierze średnicą oraz wysokimi tonami. Niskie tony, czyli basy, nie są stuprocentowo anemiczne i płaskie, ale jednocześnie ich ekspozycja jest raczej umiarkowana i bardziej dopełniają one całość, aniżeli są mocno zaakcentowanym pasmem. Tym, co mi się podoba, jest całkiem nieźle generowana przestrzenność dźwięku, co po części może być benefitem obecności oprogramowania Dolby Atmos na pokładzie.

A skoro już o tym mowa, ustawienia pozwalają całkowicie wyłączyć Dolby Atmos lub wybrać jeden z trzech trybów jego działania – dynamiczny, film oraz muzyka. W przypadku opcji film możemy wyregulować suwakiem wzmocnienie mowy, a przy włączonym ustawieniu muzyka do wyboru mamy trzy dodatkowe opcje dostrojenia – szczegółowy, wyważony albo cieplejsze. Naprawdę ciężko tu narzekać.

Czas pracy Lenovo Idea Tab Plus

Lenovo Idea Tab Plus Matte Edition zasilany jest przez akumulator o pojemności 10020 mAh, co – przynajmniej na papierze – zdaje się być bardzo dobrą wielkością baterii dla tabletu o takim rozmiarze. W rzeczywistości jednak już aż tak świetnie nie jest, choć – tak czy siak – czas pracy wypada solidnie.

Zależnie od tego, jak z niego korzystałem, wytrzymywał przynajmniej od późnego rana do wieczora przy intensywnym użytkowaniu. Z kolei jeśli w grę wchodziło nieco rzadsze sięganie po niego (po około 4 godziny dziennie), był w stanie działać maksymalnie do dwóch dni z dala od ładowarki.

Jednocześnie, wyniki czasu na włączonym ekranie nie są tak imponujące, jak mogłyby być, zwłaszcza porównując z konkurencją. Zarówno w scenariuszu używania tabletu jako narzędzia pracy (często w trybie PC, przeglądarka, Dokumenty Google, sporadycznie Discord i wideo w małym oknie lub muzyka w tle), jak i przy katowaniu go wyłączenie do konsumpcji treści, mogłem liczyć na około 7-8 godzin SoT. Raz natomiast udało mi się przebić barierę 9 godzin.

Dla porównania, zbliżony cenowo, wspominany już Huawei MatePad 11.5 2025 z baterią 10100 mAh, był w stanie (w moich rękach) osiągnąć nawet 11-12 godzin SoT podczas oglądania wideo i około 8-9 godzin w trybie pracy biurowej.

Tu od razu muszę zaznaczyć, że oprogramowanie robiło mi czasami psikusy i w losowych momentach gubiło fragmenty wykresów wykorzystania baterii. Przez to, parę zrzutów ekranu, które możecie zobaczyć, zawiera dziwne luki oraz nie w pełni przeliczony czas włączenia wyświetlacza.

Tablet naładujemy z maksymalną mocą wynoszącą 45 W i możemy ją uzyskać w zasadzie na dowolnej ładowarce USB-C PD, byle tylko miała ona te co najmniej 45 W.

Po podłączeniu przy około 2% baterii, do uzyskania pierwszych 50% upływa zazwyczaj 36-38 minut, natomiast by naładować ogniwo do pełna, musi upłynąć maksymalnie 75 minut. Stanowi to jak najbardziej dobry wynik.

Lenovo Idea Tab Plus Matte Edition

Dwa słowa o aparacie

Jak zawsze w przypadku recenzji tabletów, sekcja poświęcona aparatowi będzie krótka i zwięzła, bo – po pierwsze – nie ma tu o czym opowiadać z racji ubogiego zestawu fotograficznego, a – po drugie – raczej mało kto wykorzystuje tablet do poważniejszego robienia zdjęć.

Lenovo Idea Tab Plus został wyposażony w pojedynczy aparat główny o rozdzielczości 13 Mpix (f/2.2) z autofocusem, z kolei nad ekranem umieszczono aparat 8 Mpix, chociażby do selfie i wideorozmów. I, niezależnie od tego, czy mówimy o przednim czy tylnym oczku, jakość zdjęć jest – po prostu – wystarczająco dobra.

Szczegółowość stoi na niezłym poziomie, nie ma większych problemów z ostrością i nawet robiąc zdjęcie np. zadrukowanej kartki czy stron książki są one odpowiednio wyostrzone, praktycznie w całości. W efekcie, aparat ten nieźle sprawdzi się chociażby do wykonywania szybkich skanów dokumentów.

Klawiatura i rysik, czyli możesz mieć to w zestawie

Jak mogliście przeczytać na początku, testowany przeze mnie wariant Lenovo Idea Tab Plus Matte Edition dotarł do mnie w zestawie z klawiaturą i rysikiem. Warto więc przyjrzeć się bliżej, z czym dokładnie mamy do czynienia, decydując się na wybór takiego tercetu.

Zacznijmy od klawiatury Lenovo Folio Keyboard. Jej konstrukcja jest dość standardowa, bowiem składa się z dwóch głównych elementów – górnego, który magnetycznie mocuje się do plecków tabletu, oraz dolnej części stanowiącej klawiaturę z podporą. Całość jest ze sobą na stałe połączona, co oznacza, że (niestety) nie możemy odczepić góry, by móc korzystać z samego tabletu na podstawce – trochę szkoda.

Większość elementów, w tym tylny panel i podstawa klawiatury, zostały pokryte gumowym tworzywem, dzięki czemu dobrze znoszą użytkowanie, choć gromadzą nieco kurzu i smug. Fajny element stanowi znajdujące się tuż pod miejscem na tablet mocowanie rysika. To o tyle przydatne, że nie mamy możliwości przymocowania go do tabletu w żaden inny sposób, a tu leży on pewnie i nie ma szans, by przypadkowo wypadł.

Rozłożona klawiatura ma formę namiotu, bowiem tablet wchodzi w wyżłobienie nad klawiaturą i tutaj również magnetycznie łączy się z pinami pogo odpowiadającymi za komunikację klawiatury i tabletu. Przy tym, taka forma to w zasadzie jedyna opcja korzystania z tego zestawu, bo brakuje tu możliwości zmiany kąta nachylenia czy ustawienia innej pozycji. Niemniej jednak, namiot ten jest dość zwarty i relatywnie komfortowo korzysta się z niego zarówno na kolanach, jak i na biurku.

Jeśli chodzi o samą klawiaturę, ta również nie pozwala wybitnie narzekać. Klawisze mają niski, ale wyczuwalny i słyszalny, a przede wszystkim komfortowy skok, są relatywnie duże oraz odczuwalnie odseparowane. Na samej górze znalazła się sekcja klawiszy funkcyjnych, pozwalających sterować jasnością i głośnością, robić zrzuty ekranu, a nawet wywoływać konkretne aplikacje dwoma konfigurowalnymi przyciskami. Szkoda, że zabrakło podświetlenia klawiszy.

Finalnie jednak, pisanie na tej klawiaturze należy to jak najbardziej wygodnych czynności, przez co z powodzeniem sprawdzi się nie tylko podczas odpisywania na e-maile, ale i tworzenia nieco dłuższych tekstów. Tradycyjnie już, niemal cała recenzja, którą właśnie czytacie, jak i dwa inne, ostatnie moje materiały, zostały napisane właśnie na niej.

Lenovo Idea Tab Plus Matte Edition

Znajdujący się w moim zestawie rysik to Lenovo Tab Pen, będący najbardziej podstawowym stylusem w ofercie producenta. Jest on dość obły (względem konkurencji), ale przy tym nadal lekki i dobrze zbudowany, bowiem większość jego bryły wykonano z metalu.

Ciekawostkę stanowi sposób jego zasilania, bowiem służy do tego mała bateria typu AAAA, którą umieszczamy w rysiku odkręcając jego górną, plastikową część. Przy tym, choć rysik Tab Pen nie łączy się w żaden wprost widoczny sposób z tabletem (np. poprzez Bluetooth), to wciąż jest on wykrywany nad ekranem przy najeżdżaniu na ikony i oferuje dużą precyzję, dzięki obsłudze 4096 poziomów nacisku.

I, choć nie jest to aż tak dobry rysik, jak M-Pencil 3 czy M-Pencil Pro w tabletach Huawei, to korzysta się z niego naprawdę nieźle. Czas reakcji na dotknięcia jest bardzo dobry, opóźnienia podczas pisania niskie, a za sprawą matowej powłoki ekranu, ślizg rysika po tafli jest bardzo precyzyjny.

Brakuje mi w nim natomiast jakiegokolwiek przycisku lub wykrywania dotyku, które wywoływałoby – na przykład – zmianę narzędzia z pióra na gumkę lub otwierało zasobnik przyborów do rysowania.

Alternatywną dla niego opcję stanowi droższy rysik Lenovo Tab Pen Plus, który eliminuje dwie wady omawianego modelu. Oferuje on już bowiem akumulator ładowany poprzez wbudowany port USB-C oraz ma przycisk funkcyjny mogący służyć do zdalnego wywoływania funkcji.

Lenovo Idea Tab Plus Matte Edition

Podsumowanie

Jaki zatem jest Lenovo Idea Tab Plus Matte Edition? Powiedziałbym, że to zupełnie fajny, relatywnie dobry tablet, który z powodzeniem zadowoli umiarkowanie wymagających użytkowników. Jasne, nie zabrakło tutaj mniejszych i większych wad, ale najistotniejsze jest to, że – koniec końców – korzysta się z niego naprawdę miło.

Do zalet warto zaliczyć przede wszystkim ekran z matową powłoką, bowiem nadal jest to coś niebędącego standardem u lwiej części producentów (poza Huawei i TCL), solidną konstrukcję, niezłe głośniki, dobry czas pracy i relatywnie szybkie ładowanie. Doceniam również przemyślane funkcje dzielenia ekranu oraz tryb PC, który zapewnia wyższy komfort pracy na wielu aplikacjach. Wydajność na co dzień jest niezła, choć okazjonalnych czkawek także nie brakuje.

Wady sprowadzają się – przede wszystkim – do zastosowania wolnych (jak na obecne standardy) typów pamięci RAM i masowej, obecności nieco przestarzałego WiFi 5, które trąci już myszką, ekranu 90 Hz zamiast przynajmniej 120 Hz jak u konkurencji oraz bardzo krótkiego deklarowanego wsparcia (czeka go bowiem zaledwie jedna aktualizacja do nowego Androida).

Koniec końców jednak, to dobry tablet, który umie się nieźle obronić i w relatywnie korzystnej cenie, wynoszącej około 1500 złotych, daje w pakiecie klawiaturę i rysik. Jednocześnie, nie brakuje mu konkurencji – świetne alternatywy mogą stanowić chociażby wspomniane Huawei MatePad 11.5 2025 oraz MatePad 11.5S 2026, które również można kupić w zestawie z rysikiem (nawet lepszym) i klawiaturą, oferują lepsze wyświetlacze i nieco wyższą wydajność, choć tu trzeba liczyć się z koniecznością poświęcenia dodatkowych paru minut na instalację aplikacji Google.

Lenovo Idea Tab Plus Matte Edition
Recenzja Lenovo Idea Tab Plus Matte. Ma jeden spory atut, a co z resztą?
Zalety
dobrej jakości wyświetlacz z matową powłoką
zupełnie niezła wydajność w codziennych zadaniach
dobre głośniki z obsługą Dolby Atmos
przydatne, przemyślane funkcje dla tabletów (dzielenie ekranu i tryb PC)
dobry czas pracy na baterii
niezły rysik i klawiatura w zestawie
możliwość rozszerzenia pamięci o microSD
szybkie ładowanie 45 W
Wady
przestarzałe, wolne typy pamięci (zwłaszcza to UFS 2.2...)
krótkie wsparcie aktualizacyjne (czeka go jeszcze tylko jeden nowy Android)
brak nowszego modułu WiFi 6
szkoda, że ekran ma tylko 90 Hz
brak czytnika linii papilarnych
brak podświetlenia klawiatury
7.2
Ocena