Infinix Note Edge
Infinix Note Edge (fot. Wojciech Kulik | Tabletowo.pl)

Recenzja Infinix Note Edge. I co z tego, że ładny?

Debiutujący dziś w sklepach Infinix Note Edge to jeden z najładniejszych i najwygodniejszych smartfonów na rynku. Miałem okazję korzystać z niego od kilkunastu dni i wiem już, czy model ten ma do zaoferowania coś więcej niż tylko piękną skorupę.

Zanim przejdę do faktycznych wrażeń z testów, standardowo rzućmy okiem na najważniejsze dane techniczne. Oto…

Specyfikacja Infinix Note Edge:

  • dwustronnie zakrzywiony wyświetlacz AMOLED (LTPS) o przekątnej 6,78 cala, rozdzielczości 2644×1208 pikseli, częstotliwości odświeżania do 120 Hz, częstotliwości próbkowania dotyku do 2800 Hz i jasności do 4500 nitów, ze szkłem Gorilla Glass 7i,
  • ośmiordzeniowy procesor MediaTek Dimensity 7100 (6 nm; do 2,4 GHz),
  • 8 GB RAM (LPDDR5X),
  • 256 GB pamięci wbudowanej (UFS 2.2),
  • system Android 16 z XOS 16 (+ gwarancja 3 dużych aktualizacji),
  • aparat główny (50 Mpix; f/1.8),
  • przedni aparat (13 Mpix; f/2.2),
  • Wi-Fi 5, 5G, Bluetooth 5.4, NFC,
  • Dual SIM (2x nanoSIM + eSIM),
  • GPS,
  • głośniki stereo zoptymalizowane przez JBL,
  • czytnik linii papilarnych + rozpoznawanie twarzy,
  • USB-C,
  • akumulator o pojemności 6150 mAh, szybkie ładowanie przewodowe z mocą 45 W,
  • wymiary: 163,1×74×7,2 mm,
  • waga: 185 g,
  • IP65.

Ile kosztuje Infinix Note Edge?

Smartfon Infinix Note Edge został wyceniony na 1399 złotych. Na sucho cena wydaje się nieco za wysoka, ale sama specyfikacja to za mało, by wyrazić opinię. W moich rękach urządzenie jest już jednak od kilkunastu dni, w związku z czym jestem w stanie ocenić stosunek ceny do możliwości. Zaraz dowiesz się, jak wypada, ale najpierw jeszcze kilka informacji.

Gdzie kupić?

Infinix Note Edge

ok. 1400 zł
(Przybliżona cena z dnia: 18 marca 2026)
Zawiera linki afiliacyjne.

Na mój warsztat testowy trafił Infinix Note Edge w zielonym wydaniu, ale poza nim producent przygotował jeszcze trzy inne wersje kolorystyczne: srebrną, czarną i niebieską (przy czym w dniu publikacji nie wiadomo jeszcze, czy ta ostatnia także będzie dostępna w Polsce).

Warto też zwrócić uwagę na fakt, że – poza samym urządzeniem – w pudełku odnajdujemy całkiem sporo elementów. Jest miękkie etui w kolorze odpowiadającym obudowie smartfona, jest kabelek do ładowania (USB-C na USB-A), są douszne słuchawki przewodowe (z wtykiem USB-C), jest igła do tacki SIM i jest także folia ochronna (wraz ze ściereczkami pozwalającymi przygotować ekran do montażu).

Piękny jest ten telefon. I przyjemny w dotyku

Powiedzmy to sobie wprost: Infinix Note Edge wygląda fenomenalnie – szczególnie w tej zielonej wersji. Choć nie jest to najsmuklejszy smartfon na rynku, przy boku mierzącym 7,2 mm zdecydowanie nie można też nazwać go grubaskiem. Wręcz przeciwnie: zalicza się do grona cieniasów.

Przecierana tekstura na plecach nie tylko świetnie wygląda, ale też jest nieziemsko przyjemna w dotyku. To miła, materiałowa struktura – znacznie ciekawsza niż plastik, metal czy szkło. Jestem ciekawy jak z jej wytrzymałością, ale po kilkunastu dniach nie widać na niej śladów użytkowania.

Materiałowe są całe plecy, poza wyspą fotograficzną (którą wykonano z błyszczącego plastiku, strasznie łatwo łapiącego ślady palców). Przy jej lewej krawędzi znajdują się dwa oczka (przy czym tylko jedno skrywa faktyczny aparat), lampa błyskowa oraz dodatkowa dioda, która może informować o powiadomieniach – nic nowego, ale to fajne, praktyczne rozwiązanie.

Tym, co w kontekście konstrukcji boli mnie najbardziej, jest relatywnie niski stopień ochrony przed wodą. Konkretnie producent deklaruje zgodność jedynie z klasą IP65.

Infinix Note Edge
Infinix Note Edge (fot. Wojciech Kulik | Tabletowo.pl)

A co mamy na krawędziach? Na lewej nic. Prawa zawiera przyciski do regulacji głośności i zasilania oraz dodatkowy guzik, wyróżniający się żywszym odcieniem zieleni. Domyślnie służy do wyciszania telefonu, ale może też aktywować asystenta AI, włączać latarkę lub dyktafon, uruchamiać tłumacza, otwierać dowolną z zainstalowanych aplikacji albo też włączać aparat. Może również pełnić funkcję fizycznego spustu migawki.

Dół to port USB-C, mikrofon, tacka na karty SIM oraz jeden z dwóch głośników. Drugi (wraz z kolejnym mikrofonem) znajduje się u góry. Tam też widzimy logo JBL – firmy, której nie trzeba chyba nikomu przedstawiać, a której powierzono zadanie dostrojenia głośników. Jak wyszło? O tym za moment – najpierw rzućmy okiem na ekran…

Wyświetlacz – kolejny atut smartfona Infinix Note Edge

Infinix Note Edge ma dość spory, bo 6,78-calowy wyświetlacz AMOLED o wysokiej rozdzielczości (2644×1208 pikseli) i częstotliwości odświeżania sięgającej 120 Hz. Poza rozmiarem trudno mi powiedzieć na jego temat cokolwiek złego, bo realnie spisuje się naprawdę dobrze i to właściwie w każdym zastosowaniu. Obraz jest nasycony, kontrastowy i dynamiczny, a reakcja na dotyk – nienaganna.

Nie wszystkim do gustu przypadnie fakt, że ekran jest zakrzywiony po bokach. Krzywizna jest jednak na tyle delikatna, że zupełnie nie przeszkadza to w normalnym funkcjonowaniu. Jest to absolutnie zbędne, ale równocześnie jak najbardziej akceptowalne.

Infinix Note Edge
Infinix Note Edge (fot. Wojciech Kulik | Tabletowo.pl)

Automatyczna regulacja jasności mogłaby być nieco szybsza, ale jest to właściwie z mojej strony czepialstwo. Rozwiązanie działa bowiem jak najbardziej prawidłowo. Wysoka jasność maksymalna (sięgająca aż 4500 nitów) sprawia natomiast, że czytelność jest świetna także wtedy, gdy słońce pokazuje, na co je stać.

Możliwości w kontekście personalizacji są jednak dość ubogie. Poza wyborem pomiędzy jasnym i ciemnym motywem, ustawieniami częstotliwości odświeżania, dwoma stylami kolorów (pomiędzy którymi różnice są właściwie kosmetyczne) oraz trybem ochrony wzroku niewiele można zmienić. Inną kwestią jest to, czy istnieje w ogóle taka potrzeba, ale wypada to zaznaczyć.

Największym minusem w tym temacie może natomiast być brak pełnoprawnego trybu Always On. Tego typu wygaszacz może pozostawać na ekranie przez maksymalnie 5 sekund, więc Zawsze dla Infinixa to nieszczególnie długo.

Głośniki (by JBL)

Tak, jak już wspomniałem, Infinix Note Edge został wyposażony w głośniki stereo dostrojone przez inżynierów JBL. Grają głośno i wyraźnie, a symetryczne pole dźwiękowe sprawia, że świetnie ogląda się filmy czy seriale. Przy odtwarzaniu muzyki jest już nieco gorzej, bo ewidentnie brakuje głębi i szczegółowości, ale trudno byłoby oczekiwać czegoś innego.

Brzmienie jest płaskie, ale też zbalansowane i ostatecznie całkiem przyjemne dla ucha. Do pewnego stopnia dają się usłyszeć nawet basy. Mówiąc krótko: nie mam uwag.

Infinix Note Edge
Infinix Note Edge (fot. Wojciech Kulik | Tabletowo.pl)

Głośnik do rozmów również radzi sobie nieźle, a mikrofon zapewnia komfortowe warunki naszemu rozmówcy, szczególnie że dysponuje również technologią odszumiania, wspieraną przez AI.

Wydajność, czyli jak nowy MediaTek sprawdza się w akcji

Infinix Note Edge jest pierwszym na świecie smartfonem wyposażonym w procesor MediaTek Dimensity 7100. Jest to średniopółkowy, 8-rdzeniowy chipset, wykonany w litografii 6 nm i cechujący się częstotliwością odświeżania sięgającą 2,4 GHz.

Takie parametry nie pozwalają oczekiwać wyjątkowo wysokiej wydajności, ale oferowana moc obliczeniowa jest całkowicie wystarczająca w codziennych zastosowaniach. Przez większość czasu (ale nie zawsze) nie dało się zauważyć spadków wydajności, nawet przy intensywniejszym korzystaniu czy graniu.

Czasem jednak dochodziło do przycięć – szczególnie problematyczne okazało się szybkie przełączanie aplikacji oraz sama aplikacja Aparat, której zdarzało się klatkować, nie reagować czy po prostu nieco dłużej pomyśleć. Wierzę jednak, że może to być kwestia nie tyle niedoboru mocy procesora, co kiepskiej optymalizacji oprogramowania ze strony Infinixa.

Procesorowi towarzyszy 8 GB pamięci operacyjnej w formacie LPDDR5X (!), ale – niestety – w kontekście pamięci masowej producent postawił na niezbyt szybką technologię UFS 2.2. Przez to prędkość transferu plików może być rozczarowująca.

Oczywiście poddałem smartfon marki Infinix testom syntetycznym w benchmarkach AnTuTu, 3DMark i GeekBench, a także CPDT. Oto wyniki:

Dla wygody wyniki podsumowałem też na poniższej liście:

  • AnTuTu: 742647
    • CPU: 322525
    • GPU: 103677
    • MEM: 140589
    • UX: 175856
  • GeekBench 6:
    • CPU Single-Core: 979
    • CPU Multi-Core: 2763
    • GPU OpenCL: 2392
    • GPU Vulkan: 2383
  • 3DMark:
    • Sling Shot: 5640
    • Sling Shot Unlimited: 5616
    • Sling Shot Extreme: 4088
    • Sling Shot Extreme Unlimited: 4209
  • CPDT:
    • Zapis sekwencyjny: ~415 MB/s
    • Odczyt sekwencyjny: ~635 MB/s
    • Losowy zapis: ~19,5 MB/s
    • Losowy odczyt: ~14,5 MB/s
    • Kopia pamięci: ~5,6 GB/s

Zgodnie z tym, czego można się było spodziewać, Dimensity 7100 w smartfonie Infinix Note Edge odnotował gorsze wyniki niż chociażby (starszy) Dimensity 7300 w (tańszej) Motoroli Moto G86 5G, ale też niż Qualcomm Snapdragon 6 Gen 3 w (również tańszym) modelu T Phone 3 5G.

Zdecydowanie po stronie plusów zapisuję natomiast kulturę pracy zapewnianą przez ten procesor. Nawet pod większym obciążeniem praktycznie się nie nagrzewa, a przy tak smukłej konstrukcji mogło być z tym różnie.

Infinix Note Edge
Infinix Note Edge (fot. Wojciech Kulik | Tabletowo.pl)

System XOS 16

Smartfon zaraz po wyjęciu z pudełka ma na pokładzie najnowszy system Android 16, a do tego producent obiecuje trzy duże aktualizacje. Nie jest to jednak czysty Robocik, bo Infinix przykrywa go autorską nakładką XOS 16.

Interfejs jest całkiem przyjemny dla oka i jak najbardziej intuicyjny w obsłudze. XOS wprowadza też kilka ciekawostek, takich jak podręczna szuflada na aplikacje czy pigułka, czyli dynamiczny obszar wokół kamerki do selfie, który może na przykład wyświetlać mini odtwarzacz z elementami sterującymi.

Pod względem estetyki XOS zaliczył olbrzymi progres na przestrzeni ostatnich dwóch lat. Nie wszystkie elementy są jednak dobrze przetłumaczone, a przynajmniej spolszczone tak, by szybko dało się zrozumieć, o co chodzi. Na przykład w aplikacji Aparat proporcje są podpisane jako Szybkość. W codziennym użytkowaniu nieszczególnie jednak to przeszkadza i w ogólnym rozrachunku oceniam system jako poprawny z plusem.

Częścią systemu XOS jest również pakiet Infinix AI. Jego kluczowym elementem jest Folax – asystent, który jest w stanie odpowiedzieć na nasze pytania. Wywołuje się go hasłem „Hi, Folax”, a następnie można przejść do rozmowy. Podczas testu radził sobie całkiem nieźle z rozumieniem języka polskiego (także mowy potocznej) i szybko wracał z odpowiedzią, ale ma swoje ułomności. Po pierwsze: oferuje tylko odpowiedzi tekstowe (nie można ich odsłuchać), a jeśli sami chcemy komunikować się z nim głosowo, musimy po wypowiedzeniu pytania i tak kliknąć przycisk „Wyślij”. Po drugie: nie potrafi zrobić za nas żadnej czynności na telefonie – nie ustawi alarmu ani nie napisze SMS-a.

Poza Folaxem sztuczna inteligencja w XOS oferuje również inteligentny dotyk, co nie jest właściwie niczym innym jak funkcją Circle to Search, a o niej trudno powiedzieć cokolwiek złego. Umożliwia wyszukiwanie informacji na temat tego, co akurat jest wyświetlane na ekranie.

Do tego dochodzą takie narzędzia jak asystent tłumaczenia oraz podsumowanie i przeredagowywanie treści tekstowych i głosowych (również obsługujące język polski), a także Notatka AI (która w rzeczywistości jest graficzną aplikacją zamieniającą nawet kiepskie szkice w ładne rysunki) oraz Generator motywów AI (który pozwala generować obrazy na podstawie tekstu oraz tworzyć stylizowane ilustracje na podstawie naszych zdjęć). Wszystko to działa całkiem przyzwoicie, ale jest raczej ciekawostką, która po kilkunastu czy kilkudziesięciu minutach zabawy szybko się znudzi.

Bardziej praktycznym narzędziem jest Galeria AI (Studio AI), pozwalająca edytować zdjęcia z pomocą sztucznej inteligencji. Dwie flagowe funkcje to gumka oraz rozszerzanie obrazu. Muszę przyznać, że jedno i drugie działa naprawdę przyzwoicie – poniżej możesz zobaczyć kilka przykładów.

Komunikacja i biometria

Jeśli chodzi o łączność przewodową, Infinix Note Edge oddaje do naszej dyspozycji jedynie port USB-C. W kontekście łączności bezprzewodowej natomiast warto docenić obecność 5G, ale już Wi-Fi 5 i Bluetooth 5.4 to standardy, które nie należą do najświeższych. Na tej półce cenowej można jednak uznać taki zestaw za akceptowalny. Nie zabrakło też modułu NFC do płatności zbliżeniowych.

Warto również odnotować fakt, że Infinix Note Edge jest pierwszym smartfonem tego producenta, który obsługuje wirtualne karty eSIM. Poza tym można również skorzystać z dwóch standardowych slotów na karty nano SIM. Nie ma jednak, niestety, możliwości zainstalowania w środku karty pamięci (microSD).

Przejdźmy tymczasem do zabezpieczeń biometrycznych. Smartfon pozwala skorzystać zarówno ze podekranowego skanera linii papilarnych oraz technologii rozpoznawania twarzy. Oba rozwiązania działają dość wolno, ale przy tym można je nazwać niezawodnymi. Wprawdzie kamerka potrzebuje jasnego otoczenia, by poprawnie zarejestrować twarz (nie pomaga nawet funkcja automatycznego rozjaśniania ekranu), ale poza tym jest jak najbardziej OK.

Czas pracy

Akumulator o pojemności 6150 mAh składa obietnicę długiego czasu pracy. Czy też ją spełnia? Ano jak najbardziej – Infinix Note Edge wypada pod tym względem co najmniej przyzwoicie.

W mieszanym cyklu (Wi-Fi + 5G) jak najbardziej realne jest osiągnięcie SoT w granicach 8-10 godzin, co w moim przypadku oznacza dwa dni działania z dala od gniazdka (a nawet dwa z kawałkiem).

Po przełączeniu na samo 5G jest nieco gorzej, ale nawet wtedy osiągalne jest 6-8 godzin SoT. Szczególnie energożerny podczas testu okazał się GPS – kiedy z niego korzystałem, energii zabrakło już po 1,5 dnia.

Co więcej, dzięki obsłudze technologii szybkiego ładowania z mocą 45 W, uzupełnianie energii od 0 do 100% zajmuje około godzinki, co zdecydowanie zasługuje na pochwałę. W razie czego zaś w pół godziny jesteśmy w stanie osiągnąć około 60%, co jak najbardziej wystarczy nawet na intensywny dzień użytkowania. Ładowania indukcyjnego brak.

Infinix Note Edge
Infinix Note Edge (fot. Wojciech Kulik | Tabletowo.pl)

Jakie zdjęcia robi Infinix Note Edge?

Infinix Note Edge ma tylko jeden aparat. To szerokokątny sensor o rozdzielczości 50 Mpix sparowany z obiektywem o przysłonie f/1.8. Jeśli nie oczekujesz zbyt wiele, to jest szansa, że się nie rozczarujesz. Nie zrozum mnie źle – jak najbardziej da się nim zrobić ładne zdjęcie, szczególnie przy dobrym oświetleniu. Ostrość jest całkiem niezła, ale nasycenie kolorów i rozpiętość tonalna mogłyby stać na wyższym poziomie.

Aparat dobrze radzi sobie z łapaniem ostrości i efektem bokeh, a sztuczna inteligencja skutecznie poprawia to, co nie do końca wyszło czy to człowiekowi, czy też sprzętowi. Poniżej możesz zobaczyć próbki możliwości:

Jeśli jednak mogę coś przyszłym użytkownikom tego smartfona doradzić, to… niech unikają zoomu. Brak teleobiektywu skutecznie obniżył moje oczekiwania, ale efekt i tak mnie rozczarował. Ostrość już przy 5x jest kiepska, a 15x… spójrz:

Jak możesz zobaczyć powyżej, nocą przy zoomie jest podobnie źle jak za dnia. Za to bez przybliżania jest równie przyzwoicie jak za dnia. Szczegółowość i kolorystyka wypadają po zmroku naprawdę nieźle, a sztuczna inteligencja, która gra pierwsze skrzypce w automatycznie aktywowanym trybie nocnym, dobrze radzi sobie z grą światła:

Przednia kamerka również jest radzi sobie całkiem nieźle, a efekt rozmycia tła wygląda naprawdę ładnie. Poniżej kilka przykładowych zdjęć na potwierdzenie:

Na koniec słówko o nagrywaniu wideo. Infinix Note Edge oferuje rejestrowanie filmów w jakości do 2K/30fps lub 1080p/60fps. Jakość tych nagrań jest jak najbardziej w porządku, choć nie jest to poziom, który zadowoli na przykład vlogera. Najbardziej we znaki daje się brak optycznej stabilizacji obrazu (OIS), co najmocniej widać w bardziej dynamicznych ujęciach.

Infinix Note Edge
Infinix Note Edge (fot. Wojciech Kulik | Tabletowo.pl)

Podsumowanie. Czy warto kupić Infinix Note Edge?

Chociaż Nothing udowodnił, że da się wyposażyć smartfon za tysiaka w teleobiektyw (patrzę na ciebie, CMF Phone 2 Pro), jego brak jest dla mnie całkowicie akceptowalny w Infinixie Note Edge. Brak modułu ultraszerokokątnego jest jednak dla mnie nieporozumieniem w smartfonie kosztującym 1400 złotych. Właściwie mógłbym nawet i na to przymknąć oko, gdyby główny sensor reprezentował klasę petarda. Ale nie reprezentuje – jest w porządku i nic ponadto.

Do tego dochodzi pamięć UFS 2.2 (nie rozumiem powodu, bo MediaTek Dimensity 7100 obsługuje UFS 3.1) i konstrukcja cechująca się wodoszczelnością w klasie jedynie IP65. Są to oszczędności, które mocno podważają dla mnie opłacalność zakupu tego modelu. Trudno mi też pominąć kwestię spadków wydajności, szczególnie w aplikacji Aparat.

A szkoda – bo Infinix Note Edge jest jednym z najładniejszych i najprzyjemniejszych w dotyku smartfonów, jakie miałem okazję testować w ostatnim czasie. Może się też pochwalić dobrym ekranem, niezłymi głośnikami, przyzwoitym czasem pracy i – na co dzień – całkiem płynnym działaniem. Ma też (może i trochę wolne, ale) niezawodne zabezpieczenia biometryczne.

Gdyby kosztował 999 złotych, byłby smartfonem zdecydowanie godnym rozważenia i jeśli jego cena szybko spadnie do tego poziomu, to śmiało – bierz. Za 1400 złotych jednak z czystym sumieniem mogę polecić go jedynie osobom, które chcą mieć ładny (!) telefon i to, że przepłacą, nie robi im różnicy.

No, fajny jest, ale nie za te pieniądze.

Nie, kiedy za 1099 złotych można kupić smartfon OnePlus Nord CE 5 5G z procesorem MediaTek Dimensity 8350 i ultraszerokokątnym obiektywem 8 Mpix towarzyszącym głównemu aparatowi o rozdzielczości 50 Mpix. Wprawdzie ma mniejszą baterię, ale 5200 mAh to i tak jak najbardziej akceptowalna wartość, szczególnie że ten producent potrafi zadbać o dobrą optymalizację.

Jeśli zależy Ci na pojemnym akumulatorze, to za tyle samo (czyli 1099 złotych) możesz mieć Vivo V60 Lite 5G lub Poco M8 Pro 5G – w obu przypadkach mowa o 6500 mAh. Oba też mają niezłe aparaty główne i dodatkowe obiektywy ultraszerokokątne. Vivo dokłada do tego procesor MediaTek Dimensity 7360, a Poco – Qualcomm Snapdragon 7s Gen 4.

Jeszcze większą baterią (6720 mAh) dysponuje Motorola Moto G86 Power 5G, którą da się kupić za 999 złotych. Równocześnie może się pochwalić bardzo dobrym zestawem aparatów oraz przyzwoitym procesorem MediaTek Dimensity 7300 sparowanym w dodatku z 12 GB RAM. Warty odnotowania jest również CMF Phone 2 Pro 5G, który może i ma mniej pojemny akumulator, ale za to w zestawie oferuje jeszcze teleobiektyw.

To tylko kilka modeli, które poważnie podważają opłacalność zakupu smartfona Infinix Note Edge. To nie problem, by wydać mniej i mieć więcej.

Infinix Note Edge
Recenzja Infinix Note Edge. I co z tego, że ładny?
Zalety
dobry ekran o wysokiej jasności,
przyzwoity czas pracy,
poprawne głośniki stereo,
(trochę wolne, ale) niezawodne zabezpieczenia biometryczne,
obsługa eSIM,
dodatkowy przycisk z boku,
świetny wygląd i przyjemny w dotyku materiał z tyłu,
solidne wykonanie, ale...
Wady
tylko IP65,
UFS 2.2,
nierzadkie spadki wydajności (głównie w aplikacji aparatu),
"nierówny" aparat główny,
wąziutkie możliwości fotograficzne (tylko jeden obiektyw),
za wysoka cena jak za te możliwości.
7
Ocena
Redaktor