Pixel 2 i Pixel 2 XL mają miejsce na jacka audio. Tylko Wy go nie widzicie
Ważne

Pixel 2 i Pixel 2 XL mają miejsce na jacka audio. Tylko Wy go nie widzicie

Google omal nie posikało się ze śmiechu, kiedy nabijało się z Apple, że usunęło ono 3,5 mm złącze słuchawkowe z iPhone’a. Tymczasem zaledwie rok później inżynierowie z Mountain View zdecydowali się na to samo. Chociaż teraz, już po oficjalnej premierze, okazuje się, że Pixel 2 i Pixel 2 XL mają jacka audio, ale my go nie widzimy. Przynajmniej na pierwszy rzut oka.

Jak wygląda 3,5 mm złącze słuchawkowe i pasujący do niego bolec – każdy wie. Nic więc dziwnego, że po obejrzeniu wszystkich czterech krawędzi tegorocznych Pixeli każdy dojdzie do wniosku, że smartfon go najzwyczajniej w świecie nie ma. Wszyscy jednak będziemy w błędzie, ponieważ – jak pisze jeden z pracowników Google w dziale Pomoc – Pixel 2 i Pixel 2 XL mają to złącze, ale w postaci… USB Typu C:

Pixel 2 wciąż ma złącze słuchawkowe, ale przenieśliśmy je do portu USB Typu C.

Mnie osobiście do głowy nasuwa się tylko jedno stwierdzenie, ale nie wypada mi go przytaczać na łamach Tabletowo. To jednak jeszcze nie koniec. Dalej wspomniany pracownik tłumaczy, dlaczego zdecydowano się na takie posunięcie. Otóż dlatego, że umożliwiło to zapewnienie lepszej jakości audio i cyfrowego doświadczenia, jako że zmierzamy w kierunku bezramkowej przyszłości.

Muszę przyznać, że mnie osobiście bawi to ostatnie stwierdzenie, ponieważ akurat Google do „bezramkowej przyszłości” jest o wiele dalej niż bezpośredniej konkurencji. Żeby jednak nie było, że pastwię się nad koncernem z Mountain View, trzeba oddać firmie to, że w zestawie sprzedażowym dodaje przejściówkę z USB Typu C na 3,5 mm złącze słuchawkowe. Ale z drugiej strony aż tak kolorowo nie jest, ponieważ Amerykanie sprzedają równocześnie w swoim sklepie specjalny adapter, umożliwiający jednoczesne słuchanie muzyki i ładowanie smartfona – w dodatku drożej niż ich niegdysiejszy obiekt drwin, czyli Apple.

Z perspektywy konsumenta wygrany jest więc tylko jeden i niestety nie jest nim on sam, tylko Google, które na sprzedaży akcesoriów przytuli kilkaset dodatkowych dolarów. Trochę to smutne…

Polecamy również:

Źródło: Google

Jeżeli znalazłeś literówkę w tekście, to daj nam o tym znać zaznaczając kursorem problematyczny wyraz, bądź zdanie i przyciśnij Shift + Enter lub kliknij tutaj. Możesz też zgłosić błąd pisząc na maila.

Komentarze

Logowani/Rejestracja jest chwilowo wyłączona