Uhans

O historii roota subiektywnie i wybiórczo

Zawsze byłem zwolennikiem modyfikacji systemu w telefonach z Androidem. Na początku system ten był przeze mnie wręcz utożsamiany z rootem i zabawą ze zmianą ROM-ów, w pewnym sensie była to esencja zielonego robocika. Jednak z biegiem lat, a zwłaszcza w kontekście najświeższych zmian w świecie Androida, ta zabawa jakoś tak mi spowszedniała. Może nie daje już tylu możliwości, co kiedyś, a może ja po prostu się starzeję.

Swoją przygodę z modyfikowaniem systemów w smartfonach zacząłem chwilę przed ekspansją Androida na rynku mobilnym. 2009 rok przyniósł telefon, który miał być rewolucyjny – Samsung i8910HD, znany w Polsce jako Omnia HD, który pracował pod kontrolą dotykowego Symbiana. Był to pierwszy na świecie telefon mogący nagrywać wideo w rozdzielczości 720p, miał też największy na świecie ekran – całe 3,7 cala.

samsung-omniahd-00

Reakcje światowych portali na widok tego telefonu były takie, że sam za gówniarza napaliłem się na niego, niczym komornik na meblościankę. Skończyło się na tym, że to urządzenie było praktycznie prototypem, nic nie działało w nim tak, jak powinno, włącznie z tak wychwalanym nagrywaniem w HD. Już nie będę się rozpisywał nad brakami w sofcie i tym, jak nieudolnie Samsung próbował je naprawiać, bo sprawa rozchodziła się o tak elementarne funkcje, że nawet nie potrafiłbym ich dzisiaj opisać.

Przechodząc do sedna – społeczność użytkowników tego telefonu głowiła się jak tu doprowadzić go do używalności na co dzień. Pojawiały się pierwsze custom ROM-y, instrukcje, jak odblokować bootloader, sposoby na usunięcie systemowych aplikacji. Można powiedzieć, że prawie wszystko to, co dzisiaj, tylko w o wiele skromniejszej i bardziej prymitywnej formie. To właśnie na tym telefonie wielu znanych w społeczności xda moderów zaczynało swoją karierę z przygotowywaniem ROM-ów dla późniejszych urządzeń z Androidem.

Przykład mojej nieszczęsnej Omni HD podaję jako analogię do tego, co działo się na początku androidowej ekspansji. Nie owijając w bawełnę – telefony oparte na Androidzie po prostu zamulały, a sam system był dopracowywany na użytkownikach. Dlaczego stało się tak, że niedopracowany produkt lawinowo zasypał rynek smartfonów na początku obecnej dekady? Dlaczego każdy z producentów nie poszedł własną drogą na wzór kierunku obranego przez Apple?

Prototyp pierwszego urządzenia z Androidem - źródło: Android Central

Prototyp pierwszego urządzenia z Androidem – źródło: Android Central

Ponieważ Google, tworząc konsorcjum Open Handset Alliance i zapraszając do niego najważniejszych wówczas graczy szeroko pojętej branży telekomunikacyjnej, podsunęło im w pewnym sensie gotowe rozwiązanie, czyli Androida. Wówczas rynek smartfonów rósł jak na drożdżach. Nowy system operacyjny potrzebny był tu i teraz.

W konsekwencji pojawienia się zielonego robota żaden z producentów nie mógł sobie pozwolić na zostanie w tyle i alokację dużego kapitału na R&D w celu tworzenia swojego systemu. Trzeba było szybko dołączyć do konkurentów, którzy wypluwali seriami smartfony na raczkującym wówczas Androidzie. Ewentualne autorskie OS-y były projektami pobocznymi, które zostały poniekąd skazane na porażkę, jak na przykład BadaOS Samsunga. Żaden producent nie mógł wywrzeć już takiego wpływu, jaki wywarło Google swoim produktem.

T-Mobile G1 - Pierwszy komercyjne urządzenie z Androidem. W Polsce było znane pod nazwą Era G1

T-Mobile G1 – Pierwszy komercyjne urządzenie z Androidem. W Polsce było znane pod nazwą Era G1

W czasach, w których iPhone wyprzedzał konkurencję o lata świetlne i nadawał rytm całemu przemysłowi elektronicznemu, a Symbian dogorywał w agonii na dotykowych Nokiach, nie mogło być lepszego momentu, żeby wstrzelić się z nowym systemem operacyjnym.

Moja pierwsza styczność z Androidem wiązała się z odziedziczonym po starszej siostrze legendarnym HTC HD2, który jak wiadomo fabrycznie wyposażony był w kończącego wówczas swój żywot Windowsa Mobile 6,5. Wersji Androida dostępnych na HD2 było mnóstwo, począwszy od czystych kompilacji do portów ROM-ów z innych smartfonów, dzięki czemu mogłem mieć Androida wyposażonego w pierwsze edycje nakładki Sense.  Jak na tamte czasy, naprawdę nie mogłem narzekać na szybkość działania tych kompilacji.

Nougat to nie pierwszy i z pewnością nie ostatni Android, który zagościł na HTC HD2

Nougat to nie pierwszy i z pewnością nie ostatni Android, który zagościł na HTC HD2

Powiem nawet, że działały one lepiej niż moje następne urządzenie, czyli flagowy wówczas Galaxy S2, który był kwintesencją tego, za co krytykowało się kiedyś Androida. Spowolnienia, lagi i crashe aplikacji w pierwszych miesiącach po premierze były na porządku dziennym. Najlepiej zapamiętałem czas reakcji na wciśnięcie przycisku zasilania, który wynosił prawie dwie sekundy!

Deweloperzy, modyfikując soft w Androidach z tego okresu, starali się doprowadzić urządzenia do stanu używalności, często za sprawą wykastrowania smartfona ze sporej części funkcji i ograniczenia ilości procesów pracujących w tle. Do czasu pojawienia się wersji 4.0, mniej więcej to było misją osób modujących ten system.

flash-counter

S2 był jednym z najchętniej modyfikowanych telefonów z Androidem, głównie za sprawą tego, że wówczas jeszcze producenci nie starali się tak usilnie blokować dostępu do bootloaderów swoich urządzeń. Odblokowanie smartfona nie pozostawiało na nim informacji zwrotnej w postaci słynnej dzisiaj flagi Knox, dającej dzisiaj Samsungowi jasno do zrozumienia, że wetknęliśmy swoje łapy tam gdzie nie wolno, co wiązało się z unieważnieniem gwarancji. Jedyną oznaką ingerencji był tzw flash counter, czyli licznik pokazujący ile razy był nadpisywany fabryczny bootloader. Jednak owy licznik można było bardzo łatwo zresetować za pomocą wtyczki usb dostępnej na allegro za kilka złotych.

Doświadczenie moje, jak i społeczności xda pokazuje, że potrzeba było umiejętności wręcz wybitnych, żeby nieumyślnie doprowadzić do uszkodzenia hardware’u przez ingerencję w oprogramowanie. Praktycznie każde niepowodzenie we wgrywaniu zmodyfikowanych obrazów systemu dało się naprawić za pomocą dostępnych na xda zestawów narzędzi opartych na ADB (Android Debug Bridge). Ręczę za to osobiście, wszystkie moje urządzenia z Androidem miały roota (nie rozgryzłem jeszcze tylko Android TV) i niejednokrotnie zdarzyło mi się je „uceglić”, jednak za każdym razem przywracane były do życia.

Operacja odblokowania praktycznie wszystkich smartfonów w tamtym okresie była prosta, odwracalna i nie zostawiała po sobie żadnych śladów, które mogłyby zostać wykorzystane przeciwko nam podczas oddawania urządzenia do serwisu.

Android Ice Cream Sandwich w 2011 roku wniósł powiew świeżości w świat Androida. Zmiany w designie tak bardzo przypadły do gustu użytkownikom, że nagle każdy pragnął pozbyć się autorskiej nakładki producenta swojego sprzętu na rzecz interfejsu w stylu Holo, przy którym Google trwało aż do KitKata. Sam osobiście nigdy nie przepadałem za tą stylistyką, była zbyt surowa, nieprzyjazna, futurystyczna. Przyznać należy jednak, że w końcu Android miał swój styl, dla którego posiadacze smartfonów z nakładkami zapragnęli je porzucić. Można to obserwować po trendach wśród licznych producentów, którzy już od dawna starają się minimalnie ingerować w system, pozostawiając wrażenie korzystania z urządzenia posiadającego „czystego Androida”. To właśnie dzięki sukcesie nowej stylistyki popularność zyskały Nexusy, które nagle stały się atrakcyjne dla zwykłych użytkowników.

Źródło: Android Authority

Źródło: Android Authority

Czasy roota w Androidzie od wersji 4 wzwyż charakteryzowały się tym, że na tapecie zaczęły pojawiać się bardziej zaawansowane modyfikacje nie mające na celu odchudzenia systemu, lecz skupienie się na nowych funkcjach. Szczególnie zapadły mi w pamięć te dotyczące personalizacji interfejsu, gdzie prym wiódł ParanoidAndroid. Pozwalał on na zmianę koloru pasków nawigacyjnych, wielkości interfejsu (DPI) dla systemu, jak i poszczególnych aplikacji z osobna. Pozwalał też wybierać, czy chcemy oglądać daną aplikację w trybie tabletu czy smartfona. Było to czasami przydatne, bowiem niektóre apki skrywały w sobie bardzo atrakcyjny interfejs dla tabletów, który przy odpowiednio dobranej wielkości DPI był też całkiem funkcjonalny na mniejszych ekranach. Można było spędzić praktycznie cały dzień na personalizacji systemu.

Paranoid Android

Paranoid Android

W międzyczasie pojawił się framework Xposed, który zunifukował poniekąd wszelkie drobne mody, które krążyły między urządzeniami z Androidem. Udało się stworzyć jedno ogromne repozytorium z regularnie uaktualnianymi modułami, które pozwalały na modyfikacje interfejsu oraz ingerencję w zachowania systemu w określonych sytuacjach. Z moich obserwacji wynika, że najpopularniejszym modułem jest YouTube Background Playback, który, gdyby ktoś się nie domyślał – pozwala na odtwarzanie filmów z YouTube w tle oraz przy wyłączonym ekranie. Jest to niejako symulacja subskrypcji YouTube RED.

Moja kolekcja modułów Xposed

Moja kolekcja modułów Xposed

Drugi „must have” wśród zrootowanych Androidów to moduł Amplify, który znacząco ogranicza zużycie baterii poprzez blokowanie procesów podtrzymujących aktywność urządzenia przy wyłączonym ekranie. Mniej istotne, kosmetyczne moduły pozwalają na przykład wyczyścić ekran blokady z dowolnych elementów pozostawiając na przykład jedynie zegar. Wśród użytkowników OnePlusów dużą popularnością cieszy się moduł pozwalający na personalizację działania suwaka powiadomień, którym charakteryzują się te urządzenia. Krótko mówiąc moduły są uniwersalne dla większości urządzeń, pobierane, aktywowane i aktualizowane z jednej aplikacji zarządzającej frameworkiem, a instalacja każdego modułu jest nieinwazyjna i odwracalna. Wszystko, co najlepsze w zrootowanym Androidzie, zamknięte w jednej apce.

Czasy od Lollipopa wzwyż nie charakteryzują się właściwie żadnym kierunkiem podążania w modyfikacjach zielonego systemu.  Obecnie optymalizacja działania smartfonów z pomocą roota opiera się jedynie na ograniczeniu ilości usług w tle oraz wakelocków, czyli wspominanych wcześniej procesów podtrzymujących aktywność urządzenia. Wszystko to jednak nie ma nic wspólnego z samym działaniem systemu, a jedynie z wydłużeniem pracy na baterii.

Do czego dzisiaj przydaje się root? W zasadzie do samych podstawowych zadań, czyli możliwości wyrzucenia systemowych aplikacji i instalacji Xposed.  Do niedawna potrzebowałem go do zmiany DPI systemu, jednak od dobrych dwóch lat da się to zrobić bez roota. Najnowszy Android nawet wspiera to natywnie, podobnie jak wiele wiele innych funkcji, które kiedyś wymagały ingerencji w system. Przykładem jest możliwość wyłączenia poszczególnych aplikacji systemowych, bez której nie wyobrażam sobie używania smartfona.

Zmiana DPI zawsze daje wymierne korzyści - pozwala zmieścić więcej informacji na ekranie

Zmiana DPI zawsze daje wymierne korzyści – pozwala zmieścić więcej informacji na ekranie

Zabawa z rootem jest teraz tak samo czasochłonna jak kiedyś, złamać system jest znacznie trudniej, a korzyści z jego posiadania nie powalają już na kolana. Dodatkowo, kiedy chcielibyśmy skorzystać z dobrodziejstw Android Pay, dostajemy w twarz kolejnym argumentem przeciw – płatności zbliżeniowe HCE na ogół nie działają na urządzeniach z odblokowanym bootoaderem i nawet moduły ukrywające roota przed aplikacjami nie są w stanie tutaj zbyt wiele zdziałać.

Root ma już swoje czasy świetności za sobą, Android stał się zbyt dojrzałym i kompletnym systemem, by był tak chętnie udoskonalany jak przed laty. Można powiedzieć że wykonał swoją misję, pozwalając przebrnąć użytkownikom przez okres najintensywniejszego rozwoju systemu. Teraz może spocząć i odejść na emeryturę. Oczywiście nadal stoi za nim wciąż potężna społeczność entuzjastów, którzy będą uruchamiać kolejne wersje Androida na HTC HD2 oraz którzy będą tworzyć porty systemu z Galaxy Note 7 na inne Samsungi. Ja z czysto praktycznego punktu widzenia żegnam się z rootem, nadal pozostając jego wiernym kibicem.

Komentarze

  • 2451

    „W czasach, w których iPhone wyprzedzał konkurencję o lata świetlne i
    nadawał rytm całemu przemysłowi elektronicznemu, a Symbian dogorywał w
    agonii na dotykowych Nokiach, nie mogło być lepszego momentu, żeby
    wstrzelić się z nowym systemem operacyjnym.”
    a kiedy to iPhone wyprzedzał konkurencję o lata świetlne i czym wyprzedzał?

    • Tortilla

      „Japkiem” z tyłu i wysoką ceną.

      • LinekPark

        No i całe hiektary łemejzingu prosto z hamieryki!

    • Na prawdę muszę przypominać jak wyglądały smartfony w czasach premiery pierwszego iPhone’a?

      • 2451

        Przypominać co? Wygląd to rzecz gustu, a nie wyprzedzania o lata świetlne.

        • Nie wygląd tylko koncepcja telefonu, którą zapoczatkowali i która utrzymuje się w tej formie aż do dzisiaj.

          • 2451

            Pisze Pan: „Na prawdę muszę przypominać jak wyglądały smartfony w czasach premiery pierwszego iPhone’a?” odnosząc się do wyglądu. Teraz pisze Pan o koncepcji telefonu, która to trwa do dziś. Co więc przypominać?
            Ja pamiętam słowa użytkowników iPhonów, którzy twierdzili, że małe wyświetlacze są lepsze, bo można je obsługiwać jedną ręką. Minął czas, Apple zaczęło produkować większe telefonu. Kto więc za kim podąża?
            Co do koncepcji, to budowa ekosystemu, niekompatybilnego z niczym innym jest słaba i jest pójściem na łatwiznę. Mając w ofercie mniej modeli niż np. Samsung wypuszcza w ciągu jednego roku nie jest trudno zapanować nad optymalizacją kodu.

          • Oczywiście że apple już nie kreuje trendów, przecież nigdzie tak nie napisałem, odnosiłem się do sytuacji z 2007 roku kiedy bez wątpienia i niepodważalnie wykreowali trend na dotykowe telefony z przyjaznym interfejsem. I ten trend nie zmienia się do dzisiaj, ewolułował w kierunku wielkości i wydajnosci ale założenie jest wciąż to samo – minimum przycisków, maksimum ekranu.

          • 2451

            Apple nie kreowało trendów. Telefony dotykowe był już wcześniej na rynku, najbardziej spopularyzował je chyba Microsoft z Windows CE np Pocket PC. To był prawdziwy prekursor, który wyprzedzał konkurencje o lata świetlne. Z czasem technologia się rozwijała, ekrany pojemnościowe zastąpiły ekrany oporowe, ale nie widzę tu nigdzie jakiejś szczególnej roli Apple. Pod względem marketingu mogę się zgodzić, wymyśliła coś nowego, została też trollem patentowym. Pod względem finansowym i marketingowym zgoda, pod względem technologicznym te telefony nadal odstają od konkurencji, nie oferując wielu podstawowych funkcji.

      • Damian R

        Przypomnij lepiej jakie posiadał funkcje i sprzęt:
        – fatalny aparat
        – modem 2g
        – praktycznie zerowa funkcjonalność

        • Damian P.

          Pojemnościowy ekran i interfejs dobrze dostosowany do dotyku.

          • Damian R

            Który umożliwiał wykonanie połączeń głosowych, notatnika, kalendarza i od biedy internetu poczty. Oczywiście jeszcze odtwarzacz muzyczny. Na tamtym etapie iP oferował jedynie nowy sposób interakcji, pod każdym innym względem był po prostu słaby. Tak na dobrą sprawę to dopiero 3Gs był wart rozważenia, a zakupu to 4.

          • Internetu od biedy? W porównaniu z tym co oferowała konkurencja to to był najwygodniejszy sposób korzystania z Internetu nawet pomimo prymitywnej i ograniczonej przeglądarki

          • Damian R

            Tak zwłaszcza w 2g

          • yy

            Do 5s włącznie iPhone praktycznie tylko to oferują. Jaka przyjemność z grania, przeglądania internetu czy pisania SMS na tak skromnym ekranie? Cieszę się, że swojego iP 5c porzuciłem.

      • Gargamel

        Nie musisz. Były grube i ciężkie, ale były też w stanie zastąpić klasyczny komputer lub laptop, szczególnie terminale Nokii pracujące pod Symbianem S90, lub legendarny SonyEricsson P1. W czasach gdy wiejscy lanserzy bujali się pod remizą i wyrywali blachary na swojego „ajfona” ja chodziłem sobie spokojnie ze sprawdzoną Nokią N95 8GB w kieszeni, która pomimo swojego starczego pod względem technicznym wieku, wciągała nosem to „zaawansowane tamagochi” od Apple, stworzone dla fanów wirtualnego pierdzenia i picia piwa „z telefonu”. Dopiero od modelu 3GS, jabłko zaczęło doganiać konkurencję pod względem podstawowej funkcjonalności i tak naprawdę, to dopiero od modelu 4S iPhone był wart zwrócenia na niego większej uwagi. Co do tego super, „och” i „ach” przeglądania internetu o którym piszesz poniżej, to do dzisiaj pamiętam, jak koleś z pracy przyszedł do mnie pożyczyć telefonu, bo chciał swojej pannie doładować konto w simplusie ze strony iPKO, a wiesz dlaczego nie mógł tego zrobić na swoim ajfoniku? Bo jego ajfonik nie posiadał multitaskingu i za każdym razem gdy naciskał przycisk home, by przejść do wiadomości sms i przeczytać czterocyfrowy kod autoryzacji który należało wpisać na stronie banku, cudowny iOS zabijał proces przeglądarki, a po ponownym jej otwarciu (przeładowaniu strony) otrzymany kod był już nie ważny, więc bank wysyłał kolejny kodzik i… zgadnij co było dalej :D Smartfony w tamtych czasach wyglądały jak wyglądały, bo były projektowane jako urządzenia robocze, zaś iPhone został stworzony by być kanapowym gadżetem do zabawy, z możliwością odebrania i przeczytania wiadomości email podczas posiedzenia na kibelku (oczywiście pod warunkiem, że w kibelku był dostępny sygnał sieci wi-fi) i poza swoim „bajeranckim” ekranem nie oferował niczego więcej, nawet podstawowej funkcjonalności którą posiadały lowendowe modele konkurencji.

    • Gargamel

      Wtedy gdy dociążony za pomocą cegły spadał z mostu do rzeki ;) Tak, też oplułem monitor ze śmiechu kiedy to przeczytałem. Brak MMS, kamerka o rozdziałce VGA (gdzie matryce u konkurencji liczone były już megapikselach + ledowe lampy błyskowe), brak wielozadaniowości aż do iP4 włącznie (to ci dopiero był smartfon :D ), brak możliwości przesyłania plików do innych urządzeń, brak raportów doręczenia dla wiadomości (!!!), zerowa możliwość personalizacji (tapety, dzwonki itp, nawet umierający Symbian nadal obsługiwał motywy ekranowe, a o lowend’owych słuchawkach już nawet nie wspominam)…, mógłbym dalej tak wymieniać, ale wyznaję zasadę, że leżącego się nie kopie ;D

    • iperyt

      Sam chciałem się o to upomnieć ale już nie muszę , bo Ty to zrobiłeś.Pamiętam jak iphone w pierwszej odsłonie był tylko drogą zabawką mizerną technologicznie na tle choćby propozycji Nokii.To nawet 3G wtedy nie miało , choć telefony 2 lata starsze innych producentów miały już powszechnie…ja miałem SE K600i od 2006 roku z UMTS.

  • Damian R

    „Skończyło się na tym, że to urządzenie było praktycznie prototypem, nic nie działało w nim tak, jak powinno,”

    Również byłem użytkownikiem Omnii HD i nie zgadzam się, że coś nie działało. Telefon był naprawdę dopracowany, pomimo tego, że S60v5 czyli pierwsza iteracja dotykowego Symbiana była skopana, to i tak ten system w wydaniu Samsunga był bardzo dopracowany i działał naprawdę zacnie. Owszem problemy w 720p były, ale wynikały z tego, że sam sprzęt miał za małą moc obliczeniową do tego by nagrywać video bez spadków fps. Oczywiście dało się wykrzesać więcej i dzięki softom od Faenila czy N2o2 ten Samsung w tamtym czasie był genialnym telefonem multimedialnym.

    • W tym telefonie nawet przewijanie list nie było płynne

      • Damian R

        W galaxy s6 zaraz po premierze też nie było :D

  • Preza

    Mam podobne odczucia co do roota jak autor. Całe lata wszystko rootowałem, ale w tej chwili nie mam takiej potrzeby (no chyba, że mam samsunga. bez roota się nie obejdzie). Wszystko czego potrzebuje mam w tej chwili w Mi5s plus i root mi nie potrzebny.

  • Norbert

    Świetny artykuł. Dokładnie podpisuje się pod tym. Każdy mój telefon był z root-owany. Każdy miał braki. Zawsze używałem telefonów z ekranami nie mniejszymi niż 5,7 cala. Bolączką tego typu sprzętu było DPI. Płaciło się za duży ekran po to żeby się przekonać po uruchomieniu iż to ekran dla ludzi słabowidzących, (w przypadku Mate 7 chyba zupełnie ślepych) dodatkowo, mając pierwszy mój Phablet Samsung Note 2 przekonałem się iż wielozadaniowość w telefonie się przydaje – przy tak dużym ekranie. Próżno było jej szukać w innych tego typu urządzeniach, również w moim ostatnim Mate 7. Root sprawę załatwiał. W dodatku jeszcze Nie strawialna dla mnie nakładka TW Samsunga N2 czy chociażby EMUI 4.0 W którym to po mieszano IOS z Androidem. Wyszła z tego straszna kupa! W tych przypadkach ROOT pomagał po przez moduły XPosed ujednolicić interface, jednocześnie zachowując funkcjonalność tych nakładek (było to trudne w EMUI bo gryzie się z większością wersji XPosed i Framework) Ale po tygodniowej modyfikacji Mate 7 był dla mnie perfekcyjny. Korzystałem z niego dwa lata i nie umiałem na rynku znaleźć nowszego zamiennika. (jak wiemy note 7 spłonął!) w nim tylko jeszcze widziałem nadzieję. TW się zmienił na trochę lepszy. Mate 8 znowu z żartobliwą wielozadaniowością i EMUI 4.0 Znowu ROOT i grzebanie. W końcu pojawił się Mate 9 z EMUI 5.0 Odniosłem wrażenie że chyba Huawei wkradł mi mojego Mate 7 i wszystko to co w nim zmieniłem zrobił w nowym Mate 9. Po zakupie tego telefonu wreszcie mogę zakończyć zabawę z ROOT-em Wreszcie koniec zabawy w kreowanie swojego idealnego oprogramowania. Owszem EMUI5.0 nie jest na pewno perfekcyjne ale w 90 procentach spełnia moje oczekiwania. Błagam Huawei! Nie spieprzcie tego jakąś nową dziwną wizją nowego EMUI tak jak w przypadku aktualizacji EMUI 3.0 do 4.0 i 4.1. Uważam iż Android N jest tak dopracowany iż producenci w swoich nakładkach powinni ograniczyć się do dodawania funkcjonalności a interface zostawić w spokoju.

  • rag66628

    Nie do końca się zgodzę, root pozwala mi na OC, co przy starszym sprzęcie (bo w kolekcji i taki się znajdzie ) daje mu nowe życie. Wyciskanie maksimum ze sprzętu pozwala dostrzec jak leniwi są często programiści, przy tworzeniu gier chociażby i jak częste ma tu zastosowanie zasada rodem z rynku PC – „nie działa to kup lepszy sprzęt/ulepsz obecny” :)

    Tekst sam w sobie bardzo fajny :)

  • pantadeus

    Mnie to nigdy jakoś przesadnie nie kręciło, tak starałem się dobierać telefony, żeby nie musieć w nich majstrować. Dla mnie zatem jako laika w tej materii artykuł ciekawy i pouczający.

  • marcus1212

    Człek dorósł i nie ma czasu na grzebanie, wgrywanie co 2 dni nowego ROMu. Zresztą obecne smarty to inna półka.

  • The_Ecki

    Ja nadal używam roota, chociażby do blokowania reklam w aplikacjach.

Przeczytaj następny wpis

Jakie pierwsze wrażenie pozostawia po sobie Asus Zenfone 3 Max?

Smartfon za 899 złotych ze sporą baterią, aluminiową obudową i skanerem linii papilarnych

Tabletowo.pl