Słuchawki Bluetooth? Zobaczmy, ile to warte

Rok 2016 w historii urządzeń mobilnych zapisze się mini rewolucją w kwestii złącz słuchawkowych i zapewne każdy z nas w ciągu najbliższych kilku lat przekona się o tym bardziej lub mniej boleśnie. Postanowiłem zawczasu się przygotować, zanim bezprzewodowa rewolucja rozgości się w branży na dobre.

Future is wireless! – zawołał ochoczo Tim Cook, pakując do pudełka z iPhone’em 7 EarPodsy ze złączem Lightning i przejściówkę na minijacka 3,5 mm.

Apple airpods wireless keynote

No właśnie, przyszłością będą słuchawki pozbawione kabli, czy zmianie ulegnie jedynie standard połączenia przewodowego – z analogowego, liczącego sobie kilkadziesiąt lat złącza Jack, na cyfrowy dorobek obecnej dekady, czyli Lightning i USB Typu C? Niewątpliwie oba rozwiązania będą istnieć równolegle, jednak moim zdaniem nowe, cyfrowe wejście nie dorówna w popularności tej wiekowej, uniwersalnej i multiplatformowej wtyczce, jaką jest 3,5 mm minijack. Zrezygnowanie z wieloletnich przyzwyczajeń użytkowników będzie musiało zostać zrekompensowane przez jakąś wartość dodaną – na przykład taką, jak możliwość słuchania muzyki bez kabli.

Piszę ten tekst z perspektywy osoby, która nie miała wcześniej okazji testować słuchawek bezprzewodowych. Przede wszystkim dlatego, że mam niechęć do sporych, nausznych słuchawek, a te dyskretniejsze, dokanałowe jeszcze do niedawna trudno było szukać w wersji Bluetooth, pozbawionej dziwnych pałąków zakładanych na kark (co niejako było sprzeczne z moim głównym wymaganiem, czyli niewielkim rozmiarem).

Jak często zmieniasz słuchawki?

Moje towarzyszyły mi właściwie od 2011 roku. Były to niedostępne już od dawna dokanałowe Phillipsy SHE9551, które swoją charakterystyką zachwyciły mnie na tyle, że gdy je przypadkowo zdeptałem i zniszczyłem, bez zawahania kupiłem dokładnie takie same.

Te niewielkie urządzenia wymieniamy niewspółmiernie rzadziej niż smartfony – zakładając, że jesteś użytkownikiem, który oczekuje od słuchawek nieco więcej niż oferują te, dołączane do zestawu z telefonem. Zazwyczaj zmieniamy je wtedy, gdy odmówią współpracy, zgubią się lub… zmusi nas do tego producent smartfona.

apple-lightning-jack-adapter

Gdybym w tej chwili wszedł w posiadanie iPhone’a 7, prawdopodobnie pokornie używałbym dołączanej do telefonu przejściówki. Jednak moje wysłużone i do cna wyeksploatowane pchełki akurat dokonały żywota, więc postanowiłem wyprzedzić fakty i jako że chodzą pogłoski, że mój przyszły smartfon zostanie pozbawiony 3,5 mm minijacka, postanowiłem już teraz wyposażyć się na przyszłość.

Jako obiekt zainteresowań wybrałem słuchawki dokanałowe, ponieważ to na tym polu powoli dokonuje się mały przewrót i tutaj inżynierowie mogą wykazać się swoją technologią. Wszak w nausznych słuchawkach znajdzie się dość miejsca i na akumulator i elektronikę, odpowiedzialną za łączność bezprzewodową. Za to bezprzewodowe pchełki to na dzień dzisiejszy dość efektowny popis miniaturyzacji.

Istotna dla mnie jest wielkość, która pozwoli mi zwinąć słuchawki w garści i schować do kieszeni marynarki czy płaszcza, ponieważ używam ich jedynie poza domem – w zaciszu swoich czterech kątów wolę słuchać muzyki na stacjonarnym sprzęcie audio. Nigdy nie kupiłbym słuchawek, wyglądających jak wielkie landryny (jak na przykład te, testowane niedawno przez Kasię), bo po prostu wyglądają dziwnie i zupełnie nie wpasowują się w moje poczucie estetyki.

gear-icon-x_fitness1

Bezprzewodowe słuchawki Samsung Gear IconX

Niewątpliwie powstawanie tego typu potworków to rozwiązanie przejściowe i większość producentów będzie podążać kierunkiem nakreślonym przez Apple, ponieważ AirPods to z założenia najbardziej naturalnie wyglądające i funkcjonujące słuchawki bezprzewodowe, jakie do tej pory zaprezentowano.

apple-airpods-1

Słuchawki bezprzewodowe Apple AirPods

O słuchawkach Bluetooth krąży obiegowa opinia, że aby były dobre, muszą być dużo droższe od swoich odpowiedników na kablu i bez „grubszej” gotówki w portfelu nie ma sensu podchodzić do tematu. Jako osoba, której nie wystarcza zestaw słuchawkowy, dostarczany fabrycznie do telefonu, postanowiłem sprawdzić, jaki dzisiaj mogę kupić substytut przewodowych słuchawek, których koszt nie przyprawi mnie o przewlekły „ból portfela”.

Tym progiem bólu w moim przypadku była granica 300 złotych. I o ile nie stronię od wydawania większych pieniędzy na urządzenia audio, o tyle w tym konkretnym przypadku nie chcę przeznaczać więcej na sprzęt, który jest narażony na uszkodzenie lub zgubę (m.in. dlatego, że pracuję w dość trudnych warunkach).

Czy taka kwota jest wystarczająca, żeby nie kupić sprzętu, grającego jak słuchawki z kiosku?

W tym przedziale cenowym nie ma zbyt dużego wyboru zestawów, trafiających w mój gust, ponieważ rynek jest zdominowany przez słuchawki sportowe, oferowane w jaskrawych kolorach z pałąkami zausznymi, mającymi nie dopuszczać do wypadnięcia ich podczas ćwiczeń. To, co zwróciło moją uwagę, to Lamax Beat Prime P-1 – wytwór czeskiej firmy, o której zapewne nie słyszeliście. Po pierwsze ich cena jest o wiele niższa niż mój założony budżet – od 160 do 200 złotych. Po drugie, mają niewiarygodnie wysoką ocenę na Ceneo – 4,91 w 5 stopniowej skali. Szczerze, dla kogoś kto zmienia słuchawki raz na 5 lat i odczuwa niepokój na samą myśl znalezienia odpowiednika brzmieniowego swoich ulubionych słuchawek, taka ilość pochlebnych opinii działa hipnotyzująco. Stwierdziłem, że zaryzykuję, bo za takie pieniądze ewentualne rozczarowanie nie będzie zaskoczeniem.

Słuchawki Lamax Beat Prime P-1

Słuchawki Lamax Beat Prime P-1

Słuchawki przyszły razem z nieźle wykonanym, chociaż urodą nie grzeszącym etui, zestawem gumek dousznych w 3 rozmiarach, doczepianymi pałąkami zausznymi oraz krótkim przewodem microUSB, przeznaczonym do ładowania. Znalazła się również bardzo krótka instrukcja obsługi oraz kilka niezbyt schludnie wyciętych naklejek z logo producenta.

Wykonanie

Pchełki sprawiają bardzo dobre pierwsze wrażenie: są metalowe, zimne w dotyku, ale też bardzo lekkie. Posiadają coraz popularniejsze w tym segmencie magnesy, pozwalające złączyć zestaw w formę naszyjnika, dzięki czemu w razie potrzeby chwilowego zdjęcia słuchawek, nie trzeba ich chować do kieszeni, ani martwić się, że pozostawione na szyi spadną lub się zgubią.

Słuchawki Lamax Beat Prime P-1

Słuchawki Lamax Beat Prime P-1

Kabel, który łączy całość, został powleczony bardzo przyjemnym i solidnym oplotem. Na przewodzie znajduje się pilot do sterowania zestawem, w którym umieszczono też elektronikę, odpowiedzialną za łączność bezprzewodową oraz baterię. W przeciwieństwie do reszty, sam pilot nie sprawia wrażenia dobrze wykonanego – jest plastikowy, z luźno osadzonymi przyciskami. Posiada też mikrofon, diodę sygnalizująca status urządzenia oraz gniazdo microUSB, za pomocą którego naładujemy akumulatorek.

Pilot w słuchawkach Lamax Beat Prime P-1

Pilot w słuchawkach Lamax Beat Prime P-1

Czas pracy? Producent deklaruje możliwość słuchania muzyki do 5 godzin. Mi – średnio – udawało się osiągnąć czas na granicy 4 godzin, co w zasadzie spełnia moje oczekiwania. W praktyce baterię ładuję dwa razy w tygodniu. Najgorsze jest to, ze nie ma możliwości sprawdzenia stanu naładowania – słuchawki jedynie odezwą się niemal równe 5 minut przed całkowitym rozładowaniem, co nie ma kompletnie sensu. Jeżeli mamy do czynienia z prostym zestawem, który nie ma zaawansowanych funkcji interakcji, jak komunikaty głosowe czy aplikacja mobilna, to chciałbym być informowany chociażby dźwiękiem o rozładowaniu słuchawek na przykład do 50% i 25%. Wówczas bym wiedział, żeby przy najbliższej okazji podładować sobie je przed użyciem. Kiedy odzywają się do mnie tuż przed rozładowaniem, to jedyne, co mi pozostaje, to posłuchać ostatnią piosenkę i schować je do kieszeni kurtki…

Wrażenia z użytkowania

Pierwsze odczucie po wyjściu w bezprzewodowych słuchawkach, to jak urwanie się ze smyczy! Każdy zna to uczucie ciągnięcia słuchawek za uszy w różnych sytuacjach, na przykład przy wstawaniu czy wyciąganiu telefonu z kieszeni. Tym bardziej, kiedy nosi się je pod wierzchnim odzieniem, tak, jak ja to zwykłem robić. Tutaj całkowicie o tym zapominasz.

Krótki łącznik pomiędzy obiema pchełkami, który zwykło się prowadzić z tyłu głowy, jest praktycznie niewyczuwalny. Nie mam potrzeby pozbycia się tego przewodu na wzór słuchawek Apple’a i pod tym względem w zasadzie uważam budowę Lamaxów za kompletną. Korzystanie z telefonu bez podłączonego przewodu, przy jednoczesnym słuchaniu muzyki jest naturalnie kolejnym, bardzo przyjemnym udogodnieniem. Przez dwa tygodnie użytkowania tak się do tego przyzwyczaiłem, że podłączenie kabla teraz już wydaje się abstrakcją i mam nadzieję, że nie będę musiał tego robić, gdy wychodzę z domu.

A jak odsłuch? Pierwsze uruchomienie i słyszę… szum. Niezbyt głośny, ale wyraźny. Na tyle wyraźny, że zacząłem szukać jego przyczyny, przez testowanie różnych jakości streamingu w Spotify, testy na innych telefonach i komputerze, kończąc na kontakcie z producentem, który jasno dał mi do zrozumienia, że niewielki szum jest cechą charakterystyczną połączeń audio przez Bluetooth. Tutaj chcę dodać, że słyszalny jest tylko przy mniej dynamicznych utworach oraz przy poziomie głośności poniżej 50% (na szczęście nie wzrastał razem z głośnością). Podczas jazdy komunikacją miejską ciężko go wychwycić, więc ta wada w moim przypadku nie koliduje z przeznaczeniem słuchawek. Niemniej jednak, dla osoby, używającej ich do w miarę szczegółowego odsłuchu w zaciszu domowym, szum jest czynnikiem dyskwalifikującym je już na samym starcie. Wracając do głośności – jej poziom określiłbym na więcej niż wystarczający, ale z pewnością miałem do czynienia ze słuchawkami potrafiącymi wydobyć z siebie więcej decybeli.

Wcześniej wspomniany szum to dość spora łyżka dziegciu w tej beczce miodu, bo ogólne wrażenia z odsłuchu Lamax Beat Prime P-1 były bardzo pozytywne, co mi się nie zdarza w przypadku znakomitej większości słuchawek. Szczegółowe tony wysokie, zbalansowany środek i dobrze zaznaczony, choć nie dominujący bas w połączeniu z niezbyt szeroką sceną dają wrażenia odsłuchu, jak ze studia nagraniowego – czyli takie, jakie lubię. Czuć tutaj, że przyłożono się do zestrojenia słuchawek i nie pozostawiono nic przypadkowi – co więc robi tu ten szum?!

Słuchawki Lamax Beat Prime P-1

Słuchawki Lamax Beat Prime P-1

Jeżeli to faktycznie przypadłość połączeń bezprzewodowych, to już wiem, dlaczego tak usilnie ten sprzęt jest pozycjonowany w kategoriach przeznaczenia do ćwiczeń – wówczas słuchasz szybkich, energetycznych kawałków, więc nie jesteś w stanie skupić się i wychwycić niedoskonałości dźwięku.

Słuchawki Lamax Beat Prime P-1 wyposażone są w Bluetooth 4.1 i łączą się z telefonem praktycznie bez żadnej zwłoki – po kilku sekundach są gotowe do działania. Jeżeli chodzi o zasięg, to deklarowane 10 metrów jest raczej trudno osiągalne bez uświadczenia mini przerw podczas odtwarzania.

Mają one też taki kaprys, że nawet trzymając telefon  przy sobie w kieszeni, potrafią bez powodu przestać z nim współpracować i przerywać dźwięk. Minimalna zmiana położenia przewodu zazwyczaj poprawia sytuację. Na szczęście nie zdarza się to na tyle często, żeby specjalnie się nad tym skupiać. Funkcja rozmowy przez zestaw… jest. Jakość dźwięku mikrofonu niczego mi nie urwała, ale też kompletnie mi na tym nie zależało przy wyborze słuchawek.

Podsumowanie

Pierwsze doświadczenie z pchełkami Bluetooth wywołało u mnie mieszane uczucia. Z jednej strony, bardzo mały rozmiar pozwala cieszyć się bezprzewodowym dźwiękiem i niemal zapomnieć, że ma się coś w uszach. Z drugiej strony, jakość odsłuchu, jaką oferują słuchawki Lamax Beat Prime P-1, nie pokrywa się do końca z moimi oczekiwaniami. Czy kupiłbym je drugi raz? Prawdopodobnie tak, jednak rozważam kupno drugich, przewodowych słuchawek, które będę używał głównie w domu, aby móc relaksować się muzyką późnymi godzinami wieczornymi, bez spędzania snu z powiek sąsiadom oraz aby mieć pewność, co do jakości dźwięku, bez narażania się na przerywanie, szumy czy rozładowanie akumulatorka.

Słuchawki Lamax Beat Prime P-1

Słuchawki Lamax Beat Prime P-1

Na dziś dzień, kiedy faktycznie za rozsądnie grający zestaw Bluetooth trzeba jeszcze zapłacić sporo więcej od przewodowego odpowiednika, komplet wyjściowych pchełek bezprzewodowych, w połączeniu z klasycznymi słuchawkami do użytku domowego, wydaje się rozsądnym kompromisem.

Jeżeli znacie jeszcze jakieś fajne bezprzewodowe pchełki, z chęcią poczytam o nich w komentarzach.

Komentarze

  • Tyle w temacie

    Samsung level u pro grają bardzoe dobrze.
    Oczywiście rozumiem, że KAŻDY, kto krytykuje słuchawki BT korzysta ze spotidy lub ma muzykę dobrej jakości, bo jak ktoś słucha z YT to sorry:D

    • Tylko, że ten pałąk powoduje że nie są one tak kompaktowe jakbym tego chcial

      • Tyle w temacie

        Co jest z nimi nie tak? Rano wychodząc z domu, zakładam na szyję, wieczorem ściągam. W ogóle ich nie uczyć, mogą być na wierzchu, albo schowane, gdy mam np koszulę i jest ok:)

        • Nie jestem typem człowieka który cały dzień chodzi w słuchawkach ;) praca niekoniecznie mi na to pozwala

          • Joanna

            Tez posiadam lvl u pro i jestem z nich bardzo zadowolona. Początkowo gdy je kupowałam (pierwsze słuchawki bt) obawiałam się, że pałąk będzie przeszkadzać, drażnić i będę cały czas zwracać uwagę na ich wagę. A teraz? Czasem totalnie zapominam ze są. Muzykę dobrze się z nich słucha, masz do tego aplikacje (zwłaszcza jak masz/chcesz mieć samsunga), i potrafią mi wytrzymać 9-11 godzin.

      • plebann

        A to już bardziej kwestia gustu, ostatnio musiałem zmienić słuchawki z pałąkiem (jakieś tańsze plantronics) na nowe i wybrałem S6 chińskie z kabelkiem i ojej, jakie to niewygodne. Kabel ciągnie, zaczepia się o szyję (skręcając głowę czasami wyciągam słuchawkę z ucha), majta się. Na pałąku wygoda dla mnie była dużo wyższa.
        Kompaktowość – pewnie tak, te na pałąku zwijają się w większym promieniu niż te na kablu. Ale wygoda zdecydowanie (dla mnie) po stronie pałąka.

        • Longmanus

          Sony SBH54, kombinacja alpejska z klipsem ;-), połączenie odbiornika BT z mikrotelefonem (nawet bez słuchawek można przez toto rozmawiać), wyświetlacz OLED z identyfikacją numeru przychodzącego, redukcją szumów i wpinasz do tego dowolne słuchawki jakie chcesz (Sony są w zestawie), jeszcze nie mam ale myślę /szkoda mi moich aktualnych :-)/ https://uploads.disquscdn.com/images/46b1aaad5d6c7a15d3b66de5f65969c67cf8a245581821ad48ce6ec9d53e7274.jpg

          • plebann

            Hm, no „interesujące” ;), ale zdecydowanie nie tego oczekuję po słuchawkach – ma być lekkie, nieprzeszkadzające, odporne na pot/lekki deszcz i wygodne w obsłudze.
            To powyżej ma 0/4 wg tych wymagań, aczkolwiek inne zalety pewnie ma.

          • Longmanus

            Jak uważasz :-), Główny element: 18,6 g, Dzięki odpornej na zachlapanie konstrukcji możesz spacerować podczas deszczu (jak twierdzi Sony), klips jest (imo) wygodniejszy niż pałąk czy coś majtającego się po karku/szyji jak w pchełkach, wygodne w obsłudze – znaczy te… guziczki mają mieć ?, no to mają :-).
            https://s21.postimg.org/ol9yt3bw7/Screen_Shot045.jpg

          • plebann

            No 18g ale w jednym miejscu, chociaż – trzeba by przetestować, żeby się wypowiedzieć jednoznacznie.
            Ze swoich doświadczeń mogę powiedzieć tylko tyle, że pałąka nie czuć na głowie wcale (przynajmniej w moim modelu).
            A tak technicznie – gdzie sobie to przyczepię? Tak jak tutaj w klapie marynarki powiedzmy, to wraz kabelki się dyndają przy szyi/uszach, nic nie zyskałem. Przyczepię sobie przy kołnierzyku t-shirta – nie uwierzę, nie nie będzie przeszkadzać.
            Plus jakakolwiek aktywność z tym odpada. Chyba.

            Zdecydowanie wygodniejsze jest w obsłudze za to, bo możesz widzieć co przyciskasz i więcej miejsca na przyciski.

            Ale dzięki za namiar, jak gdzieś spotkam przy okazji to obadam.

  • RafalS

    Używam tych słuchawek już kawałek czasu i jestem bardzo zadowolony. Co do przerywania połączenia Bluetooth to dla przykładu ten problem pojawia się przy połączeniu z Huawei P9, a nie występuje w przypadku połączenia z LG G5 czy S7. To samo dotyczy innych słuchawek bluetooth jakie posiadam.

  • Adam

    Meizu ep51 tanie i na prawdę znakomite słuchawki bt. Polecam

  • The_Ecki

    Dla mnie słuchawki bezprzewodowe nie mają sensu jak nie wymyślą czegoś z lepszą jakością dźwięku.

    • Longmanus

      Oczywiście masz rację, jeśli słuchasz (regularnie) czegoś powyżej 320 kbps, sam mam prywatnie Sennheiser’y na kabelku – w domu do CD/flac, ale „na miasto” slash Spotify slash zestaw HF, nie widzę sensu za grosz, BT „żomdzi” ;-)

      • The_Ecki

        BT jest fajne jak się nie ma czegoś lepszego, ja mam dużo FLACów, więc słuchawki przewodowe są dla mnie ważniejsze.

        • Longmanus

          Pełna zgodność, w dzisiejszych czasach /tz. kiedy płytę cd najczęściej można zobaczyć na lusterkach starych tuningowanych Opli ;-)/, FLAC to jedyny format przy którym słychać różnicę pomiędzy słuchawkami.

          • The_Ecki

            Płyty nadal mam, ale słucham ich w starym odtwarzaczu na płyty :)

  • vonski

    Z mojego doświadczenia z bezprzewodowymi:
    – genialne nauszne Jabra Revo Wireless (świetna jakość dźwięku, bardzo sprawnie działające mikrofony, świetna ergonomia i rewelacyjna bateria). Minusem jest niestety cena.
    – dobre Plantronicsy BackBeat 903+. Bardzo dobra jakość dźwięku, znośna bateria, ale słaby mikrofon i zasięg. No i nie są wodoszczelne- moje zabiłem przy bieganiu.

    Reszta którą miałem to już nic pozytywnego.

    Do rozważenia jest też zestaw łączony, tzn. odbiornik BT typu Jabra Clipper i do tego dowolne słuchawki na kablu.

  • lolek

    jeśli bezprzewodowe, to tylko z aptX

  • Foorio

    „niewielki szum jest cechą charakterystyczną połączeń audio przez Bluetooth”. Bzdura ! ! ! Zle wybrales sluchawki jak na pierwszy kontakt z bluetooth. Ja uzywam genialnych Mpow Cheetah za 23$. Mimo ze to sluchawki sportowe, nie ma tam absolutnie zadnego szumu! Bateria wystarcza na 8-9h sluchania muzyki, zasieg BT (mierzony dzisiaj) to ponad 20m, swietna stylistyka i ten bas:))))))) Moim zdaniem jakoscia nie utepuja sluchawkom z wyzszej polki, ktore kosztuja 500-700zl. To zreszta powszechna opinia nt tych sluchawek. Naprawde godne polecenia.

    • Foorio

      Zapomnialem dodac ze Mpow Cheetah ma APTX.

      • Foorio

        Ze sa wodoodporne i lekkie tez nie napisalem. Maja wszystko co potrzeba a cena jest wrecz smieszna.

  • Krzysztof Sobczak

    Co to za kolumny audio na przedostatnim zdjęciu? :)

  • Kula

    Zamówiłem niedawno z Banggooda słuchawki QCY QY12. Sam jestem ciekawy jak będą działać. Póki co miałem przez chwilę słuchawki Issy i… Katastrofa. Oddałem je po 2 dniach używania. Szum, kiepska jakość dźwięku.

  • olek

    Ja kupilem ostatnio sluchawki szweckiej marki Sudio i jestem bardzo zadowolony. model Vasa Bla. podobno maja tez duze nauszne bluetooth ale nie widze nigdzie ich recenzji wiec wacham sie z zakupem

  • Rafał Yasiëk Jasielon

    Beoplay H5. Rewelacja.

  • observer

    Skąd szum? Skąd gorsza jakość ? Bo po pierwsze transmisja bezprzewodowa używa kompresji stratnej. I to już w zasadzie wystarczy . W tym momencie można już zaryzykować stwierdzenie, że dla osoby wymagającej wysokiej jakości tego typu słuchawki to całkowita pomyłka. Każdy dodatkowy element toru audio na drodze źródło – słuchacz to potencjalna przyczyna zakłóceń i pogorszenia jakości. Stosując BT zgadzamy się na przepuszczenie dźwięku przez dwa przetworniki a to musi również skutkować spadkiem jakości, którego przyczyną jest najczęściej przetwornik słuchawek. I tu właściwie dochodzimy do sedna problemu. Dlaczego smartfony z wyższej półki grają ładnie? Tak się dzieje ponieważ są w nich zintegrowane specjalizowane przetworniki DAC wysokiej klasy o odpowiednich parametrach wyjścia analogowego. Kupując słuchawki z BT rezygnujemy z tego dobrodziejstwa skazując się na najczęściej nie najwyższych lotów DAC słuchawek który z braku odpowiedniego zasilania, wymagań energetycznych i miniaturyzacji ma gorszą dynamikę i wyższy poziom szumów niż hardware smartfona.

  • Andrzej

    Sam mam słuchawki BT i tak jak piszesz lekki szum jest zauważalny wtedy gdy np nic się nie dzieje albo jest bardzo cicho ale jak utwór gra ciężko go zauważyć może dla tego że audiofilem nie jestem. Wadą połączenia BT jest lekkie opóźnienie przez to np jak słucham 1-2sek utworów ucina po pół sekundy…
    Tak czy siak fajnie, lepiej bez kabla ale zależy kiedy i gdzie…

  • Tortilla

    I znowu nie wspominacie o Mpow Magneto… Mam zrobic dla Was recencje?
    Sluchawki kosztuja ok 20 funtow, czas sluchania na baterii to 8h, sa odporne na zachlapania, MAJĄ AptX. Dodatkowy bonus: jak nie chcemy słuchać muzyki, spinamy sluchawki za pomocna magnesu (zblizamy je de siebie) – muzyka przestaje grac. Jak je rozlaczamy – muzyka gra znowu.
    Dobre słuchawki BT nie musza kosztować kilkuset złotych. Jak juz za tyle słuchawki, to tylko porzadne przewodowe. Więcej niz 150zl na bluetooth nie ma sensu – bo i po co?

  • Piotr Dobry

    Cześć.
    A sądziłem, że standardem jest jednak to, że słuchawki „żyją” kilka miesięcy. Przewodowe. U mnie: smartfon = 2 lata. 1 smartfon = 3-4 różne zestawy słuchawkowe. Jakość przewodów…

  • M

    B9 na ebay ćwierć tej ceny 10.99$ używam od roku jakość super brak tylko magnesów jest za to mały klips.

Tabletowo.pl
Logowani/Rejestracja jest chwilowo wyłączona