+6Nasi autorzy
Ważne

Tablet z Windowsem – substytut PC-ta, w kontekście pracy Kowalskiego

tablet z windows 8

Microsoft przespał moment, w którym swoją ekspansję rozpoczęły urządzenia dotykowe. Kiedy Jobs wszedł ze swoim iPadem, a Google wypromowało „darmowego” Androida, gigant z Redmond w najlepsze przyglądał się poczynaniom konkurencji. Ciekaw jestem, co myśleli sobie wtedy włodarze MS… Pewnie nigdy się już nie dowiemy. Jedno jest pewne. Dziś rynek zalała fala urządzeń z Androidem, i pomimo starań Microsoftu, urządzeniom na Windowsie ciężko się przebić. Śmierć Steve’a Jobsa, odbiła się również na Apple, które obecnie już nie uchodzi za tak rewolucyjne. iPady sprzedają się gorzej, a sam gigant, z Cupertino oddał palmę pierwszeństwa, korporacji z Mountain View.

Czy rynek obrał słuszny kierunek? Nie do końca. Po dziś dzień nie posiadam, żadnego tabletu z Androidem na pokładzie. Ten sprzęt bardziej przypomina mi funkcjonalnością wykastrowanego smartfona. A ten sprawdza się lepiej w rozmiarach do 5 cali. Tablety na iOS, pomimo całej mojej sympatii dla „poukładania” tego systemu, są zbyt ograniczone. Nie zrozumcie mnie źle. Stopień modyfikalności Androida także mnie męczy. Jednak przydałaby się niewielka możliwość customizacji, w kontekście kompatybilności urządzeń Apple z innymi systemami. Tutaj naprzeciw wychodzi nam Microsoft. Przeniesienie pełnoprawnego Windowsa na urządzenia dotykowe i implementacja środowisk Modern UI i Desktop UI, było strzałem w dziesiątkę. Choć Polak, to człowiek, który lubi narzekać i stale słyszę opinię, że Windows 8 (obecnie 8.1) to nieporozumienie, uważam, że jest to dobry kompromis pomiędzy dotykiem a peryferiami stacji roboczej. Jednym słowem system Microsoftu staję gdzieś pomiędzy ograniczonym iOS a przekombinowanym Androidem. Być może gdyby powstał MacOS X w wersji tabletowej, a „zielony robot” posiadałby 64-bitową moc i funkcjonalność Windowsa byłoby inaczej. Na dziś dzień, to Microsoft oferuje najciekawsze możliwości, w kontekście pracy, biorąc pod uwagę, aspekty mobilne. Ostatnio poruszyłem wątek Tabletów Hybrydowych, jako dodatek dla profesjonalistów. Kto chciałby poznać moją opinię zapraszam tutaj. Dziś jednak poruszę temat, który bardziej dotyczy ogółu niż danego targetu. Według mnie Tablet z pełnym Windowsem, to najlepsze rozwiązanie do pracy dla przeciętnego Kowalskiego. Czy faktycznie możemy być takimi hura-optymistami? Zapraszam do lektury.

Rynek mobilny

Apple_iPadUrządzenia przenośne, są najbardziej rozwijającym się obszarem komputeryzacji ludzkości. Od pamiętnych czasów debiutu pierwszego iPhone,a rynek zmienił się bezpowrotnie. Przez pierwszy okres czasu, prym wiodły terminale Apple’a. Urządzenia „nadgryzionego jabłka” po dziś dzień są synonimem splendoru, klasy oraz nienagannego piękna i precyzji. Konkurencja jednak nie kazała na siebie długo czekać. Google wykorzystał z premedytacją wszystkie wady iOS-a i stworzył własną platformę, która stanowić miała zdecydowaną opozycję dla produktów Apple’a. Po latach pierwszej euforii i uznania, dla geniuszu Steve’a Jobsa, ludzie zaczęli rozumieć, że iPad to nie jedyny słuszny wybór. Zrozumieli również to, że mają alternatywy. Tablety z Androidem, dzięki darmowej licencji na system, niskiej cenie oraz możliwości, wręcz nieograniczonych modyfikacji, zaczęły kraść udziały gigantowi z Cupertino. Co się w konsekwencji stało? Doskonale wiemy. iOS stracił pozycję lidera a sam iPad przestał być najbardziej pożądanym tabletem na świecie. Zwolenników rozwiązań Apple nie brakuje, to jednak nie zmienia faktu, że dziś Android jest systemem, który posiada największe udziały na rynku. Przewaga tego systemu jest w zasadzie miażdżąca. Monopol jednej firmy, nie wróży niczego dobrego dla samego użytkownika. Konkurencja jest potrzebna, choćby nawet, dlatego, że klient stale oczekuje zmian. Rywalizacja (oczywiście ta zdrowa, nie ta, którą prowadzi Apple wraz z Samsungiem) jest synonimem tych zmian. Jak doskonale wiemy, na przykładzie komputerów stacjonarnych, Windows, rządząc i dzieląc niepodzielnie, narzucił swój sposób myślenia użytkownikom. W efekcie, nawet z początku niedopracowany Windows 8, zaczął się sprzedawać. Stało się tak, dlatego, że między innymi laptopy, które oferowane są przez w zasadzie wszystkie sklepy na całym świecie, miały na pokładzie preinstalowany najnowszy system od MS. I choć wielu moich znajomych masowo wzywało mnie bym pomógł im poskromić nowy twór giganta z Redmond, szydząc przy tym i rzucając kamień w stronę Microsoftu, to i tak udziały nowego systemu, pomimo słabych wyników sukcesywnie rosły. Istnieje, co prawda alternatywa w postaci świetnych MacBook’ów (nawet nasz redaktor naczelny je zachwala, posiadając jeden na stanie). Są one jednak często zbyt drogie, by przeciętny Polak, mógł sobie na nie pozwolić. I tak źle i tak niedobrze. Wracając jednak do urządzeń mobilnych, podobna rzecz dzieje się na tym rynku. Android powoli monopolizuje rzeczywistość wokół terminali przenośnych. W swoich szeregach ma nie byle, kogo, bo przecież samego Samsunga, który w zasadzie posiada większość udziałów w sprzedaży urządzeń na systemie od Google’a. Niewiarygodne nakłady finansowe na marketing sprawiają, że przeciętny Kowalski, pozwoli sobie wkręcić niemal wszystko. Smutne to i prawdziwe. Na szczęście sektor ten jest stosunkowo młody, a dzieje się w nim bardzo dużo. Konkurencja nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Podczas, gdy z roku na rok, powstają nowe świetne urządzenia mobilne, a same portfolio wprowadzanych nowinek technologicznych sukcesywnie się powiększa, w tle coraz częściej słyszymy o aferach patentowych. Mało tego w reklamach, wielkie korporacje, stale obrzucają się „mięsem”. W tej kategorii prym wodzi, Apple i Samsung. Nie wiem, czy obie firmy zdają sobie sprawę, z tego, że tuż za rogiem czyha już Microsoft. Jednak atmosfera, która towarzyszy temu sektorowi wcale nie jest przyjemna, patrząc z perspektywy samego użytkownika. Przechodząc do MS, to, gdy już gigant z Redmond przebudził się z letargu i w końcu łaskawie zaczął działać pojawiło się światełko w tunelu. Tym samym istnieje duża szansa, że sektor mobilny, nie podzieli sytuacji z desktopów. Pomimo, że terminalom na Windowsie, ciężko jest się przebić, to jednak wszystko przed nami. Microsoft posiada ogromne doświadczenie i możliwości. Sam system jest dojrzały i wierzę, że z biegiem czasu użytkownicy docenią jego funkcjonalność. Oczywiście wiadomo było, że Windows musiał przejść przez swój etap przejściowy, w pewnym sensie transformację. Dziś jednak ze spokojem patrzę na jego poczynania.

Ograniczony iOS

Zanim rozwinę temat Microsoftu, przejdźmy na chwilę do konkurencji. Steve Jobs był niesamowitym człowiekiem. Z punktu apple_logowidzenia sektora mobilnego, jest jego ambasadorem, również po śmierci. Ciężko stwierdzić, jaki los spotkałby ten rynek, gdyby „legenda” Apple’a, nie przekonała użytkowników do używania palców, zamiast myszki i klawiatury, przy obsłudze komputerów. Microsoft, wielokrotnie starał się wprowadzić na rynek taką myśl technologiczną, jednak dopiero za czasów Jobsa, ten sektor przeżył rewolucję. Narodziła się nowa rodzina iUrządzeń, które zachwyciły świat. Zamysł amerykańskiego wizjonera, tak mocno zakorzenił się w umysłach ludzkich, że terminale przenośne stały się najbardziej rozwijanym sektorem IT. Cóż mogę dodać. Steve Jobs był niesamowity. W tym momencie brakuje go w korporacji z Cupertino. Brakuje jego złotych, bezcennych pomysłów. Tim Cook nie jest już tak przebojowy jak jego poprzednik. Nie będę się jednak rozwodził o dzisiejszej polityce Apple’a. Bardziej interesuje mnie sam system.

Przez wielu iOS doceniany jest ze względu na swoją stabilność, lekkość obsługi. Ja widzę w nim jednak wielki problem. Jest dość mocno ograniczony. Brak obsługi Flasha, znacznie ogranicza możliwości audio-wizualne. Cóż z tego, że mobilna wersja Safari jest dobrze zoptymalizowana, jak większość treści w sieci potrzebuje po prostu video. Ekspansja transmisji danych urosła do tego stopnia, że dziś internet mobilny powoli dorównuje przewodowemu(LTE). Tymczasem skrajnie konserwatywny Apple, odmawia swoim klientom, na pozór tak podstawowej funkcji jak video w przeglądarce. O ile jednak problem Flasha potrafię przeboleć, to nie potrafię zrozumieć, dlaczego gigant z Cupertino, tak mocno izoluje się od całego świata. Brak dedykowanych aplikacji z konkurencyjnych systemów, czy problemy z kompatybilnością powszechnie dostępnych portów, sprawia, że system Apple przestaje być przyjazny dla użytkownika. Do tego dochodzi jeszcze kosmiczna marża producenta, na swoje urządzenia. Spójrzmy prawdzie w oczy. Na świecie nie każdego stać na tak drogie produkty. Oczywiście w Steve_Jobs_with_MacBook_AirAmeryce jest nieco inna mentalność, jednak po pierwsze nie każdy zarabia tyle, co znamienita większość mieszkańców USA. Ok. Będą pewnie tacy, co powiedzą, że w Ameryce są wysokie koszty życia. Jednak w Afryce, Ameryce Południowej czy w Azji istnieją kraje, których mieszkańcy nie są w stanie sobie pozwolić na takie ceny. Na Boga! Czy urządzenia te muszą być, aż takie drogie? W mojej ocenie to tylko wymysł producenta. Na obiekcje rynku pozostaje głuchy. Dla mnie Apple często wychodzi po prostu na ignoranta i nadętego bubka. Przepraszam za kolokwializmy, jednak takie są fakty. Nic nie stałoby na przeszkodzie by obniżyć ceny, wprowadzić kilka zmian w polityce samej firmy i dać się ponieść doniesieniom z rynku. Gdyby tylko Apple poszło za ciosem i wprowadziło na urządzenia mobilne, system MacOS X i zniosłoby część swoich wyssanych z palca restrykcji, moglibyśmy się cieszyć udanymi rozwiązaniami producenta w szerszym gronie. A tak produkty giganta z Cupertino są tylko dla wybranych. Tych, co są skorzy do kompromisów i mają grubsze portfele.

Problemy Androida

Kiedyś byłem zdecydowanym przeciwnikiem systemu Google’a. W zasadzie chyba nigdy nie podobała mi się polityka tej firmy. Z biegiem czasu zorientowałem się, że smartfon oparty na systemie giganta z Mountain View obsługuje się łatwo i przyjemnie. Przechodząc z wysłużonego Symbiana, byłem wprost oślepiony możliwościami „zielonego robota”. Nie tak dawno jeszcze, gdy posiadałem więcej czasu, siedziałem na międzynarodowym forum XDA Developers i bawiłem się w przeróżne modyfikacje. Wkrótce jednak ten czar prysł. Pojawiały się wieczne problemy z niestabilnością Custom Firmware. Ciągłe poprawki, aktualizacje, stale niedoskonałego systemu, zaczęły mnie męczyć. Być może nie czuję tego, co przeciętny Geek. Nie wiem. Jestem przecież informatykiem, więc powinienem być raczej zwolennikiem takiej polityki. A jednak nie jestem…

android logoDziś, gdy ludzie są wiecznie zabiegani, potrzebują urządzeń, które bezproblemowo działają i nie nadwyrężają nadmiernie uwagi na przesłanki software’owe samego użytkownika. Tymczasem Google, co chwila wypuszcza kolejne wersje swojego systemu i multum poprawek, które łatają niedoskonałości serwowanej przecież „nowości”. Istnieją zwolennicy teorii, że jeśli coś jest często aktualizowane, to jest bardziej stabilne i bezpieczniejsze. Jako użytkownik smartfona z Androidem jakoś nie odnoszę takiego wrażenia. Oczywiście problem z aktualizacjami pojawia się na wszystkich systemach. Jasne, poprawki są potrzebne, ale czy gigant z Mountain View nie mógłby ich czynić nieco bardziej przemyślanie?

Kolejnym aspektem, który dotyka Androida to jego fragmentacja. Na rynku mamy już tak dużo kompilacji „zielonego robota”, że można by stworzyć muzeum z historią tego OS-u i powstawiać w gabloty, niemała kolekcję urządzeń na każdej wersji systemu. Byłby niezły temat dla historyków, praca dla przewodników i zaciesz dla odwiedzających. Wracając jednak do sedna problemu, całkiem nie rozumiem, dlaczego Google odmawia aktualizacji starszym urządzeniom. Rozumiem, że kod Androida jest Open Source a producentów oferujących urządzenia z systemem „zielonego robota” jest bardzo dużo, jednak nie można pozwolić na taką samowolkę. Google powinno zareagować i wymusić na wielkich koncernach aktualizację starych terminali, albo wycofanie ich z rynku. Tu szczególne zastrzeżenia możemy mieć do Samsunga. Co rusz, słyszę o nowych wersjach urządzeń ich flagowej serii Galaxy S – Plus, Advanced, II Plus, albo inne twory typu Core, Trend, Grand, Neo, Grand Neo, etc. etd. To istna kpina. Tym bardziej, że owe terminale w zasadzie nie różnią się niczym konkretnym. Na tym polu, Samsung mógłby nieco pomyśleć i wziąć przykład ze swego odwiecznego wroga Apple’a. Co prawda, samo Google zaczyna już z tym problemem walczyć, poprzez np. nakaz implementacji systemu Android na nowych urządzeniach, maksymalnie o dwie wersje starszą niż najnowsza kompilacja. Nie jest to jednak sposób idealny. W zasadzie temat ten, to niekończący się problem. Androidowych terminali jest tak dużo, że jeśli gigant z Mountain View nie zareaguje w porę, doprowadzi do sytuacji, że proces ten będzie nieodwracalny, a kwestia aktualizacji umrze śmiercią naturalną. Najzwyczajniej w świecie, nikt już na nią liczyć nie będzie. To może się wiązać z odejściem rzeszy klientów od urządzeń z systemem Google’a. Czas pokaże, zobaczymy.

Samsung galaxy Note 10.1

Jednak to nie koniec poważnych problemów tego środowiska. Android ma jeszcze jedną, sporą wadę. Fantastycznie sprawdza się w konsumpcji treści, pod warunkiem, że dogramy sobie Flasha (to niuans w odniesieniu do korzyści), ale jest kompletnym nieporozumieniem w kontekście pracy z tym urządzeniem. Przeprowadziłem nawet pewien eksperyment. Zastąpiłem swojego laptopa peryferiami i androidowym terminalem. Podłączając klawiaturę, myszkę, monitor i dysk zewnętrzny stworzyłem stację roboczą. A w terenie bez monitora jej pomniejszoną wersję. Po kilku tygodniach po prostu skapitulowałem. Piętrzące się problemy z wyrywającym połączeniem Bluetooth, dziwne spowolnienia nie wiadomo skąd i dlaczego, czy najnormalniej w świecie wykraczające się aplikacje i błędy systemu. Warto podkreślić, że tych problemów nie miałem podczas codziennej pracy na samym urządzeniu. Hmm, przypadek? Do tego doszły ogromne problemy z niewygodną obróbką grafik i słabą edycją tekstu. Aplikacje biurowe na Androidzie są totalnie upośledzone. Nie wiem, kto śmie brać takie kwoty za ich sprzedaż. Aby bardziej podkreślić problem, nie tylko „apki” są upośledzone. Jak już opanowałem ich humorki okazało się, że mysz nie scrolluje poprawnie, nie działa prawy przycisk, w zasadzie menu kontekstowego w ogóle nie ma. Strony internetowe można cofać przyciskiem myszy – back, ale już do przodu tej operacji nie wykonamy. Całość przekładała się na wydłużenie mojej pracy do granic niemożliwości. Pisałem znacznie mniej artykułów. Nawet, jeśli już je napisałem, synchronizacja pakietów biurowych z chmurami, udawała, że działa i skopiowanych tekstów fizycznie na serwerze nie było. Nic, więc dziwnego, że tak szybko jak przystosowałem Androida do pracy, tak szybko z niego uciekłem. Szkoda, że Google tak pokpiło sprawę. Mając na pokładzie najmocniejszą specyfikację, terminal, a raczej system, krztusił się od samego faktu używania urządzeń peryferyjnych. Sam software nie wykorzystywał nawet części mocy dostępnej na urządzeniu. To blamaż na całej linii, w kontekście pracy. Dodam jeszcze, słabe przeskalowanie systemu na dużym pulpicie (niektóre apki, totalnie nie nadają się do obsługi landscape – poziomej, orientacji ekranu) i nieodpowiednie wykorzystanie obszaru roboczego (rozjechane ikonki, rozciągnięty StatusBar i NavBar). Wszystkie te nieoczekiwane problemy przelały permanentnie czarę goryczy. O tablecie na Androidzie wolę po prostu zapomnieć.

Myślę, że kłopotów tego systemu jest więcej, ale te wyżej wymienione to główne aspekty, które stanowią problem już globalny (procent rynku, jaki posiadają terminale na tym systemie). Dlatego zanim podejmiecie się zakupu takiego tabletu, radzę wziąć pod uwagę to, o czym pisałem wyżej.

Opieszałość Microsoftu i nadzieja na przyszłość

Windows_logoTrzeci największy gracz na rynku mobilnym, zrobił rzecz najgorszą z możliwych. Spowolnienia we wprowadzaniu na rynek sensownych urządzeń pod kontrolą Windowsa stworzyły barierę, którą ciężko przebić Microsoftowi do dziś. W konsekwencji, terminale z systemem, giganta z Redmond mają niszowy udział. Sam potentat, długo nie mógł odnaleźć właściwej drogi do celu. Nietrafiony pomysł ze zminiaturyzowaniem desktopowego pulpitu, w przypadku urządzeń mobilnych nie sprawdził się. Pierwszy projekt – Windows Mobile, suma summarum, okazał się niewypałem i zmarł śmiercią naturalną. Microsoft postanowił, więc całkowicie odmienić wygląd swoje systemu. Tak powstały kafelki. Nie sądziłem jednak, że gigant z Redmond, postanowi go, aż tak uprościć. Rynek nie przyjął nowe dziecko Microsoftu, a sam system długi okres czasu, cierpiał na chorobę wieku dziecięcego.

To wszystko jednak mamy za sobą. Potentat poszedł po rozum do głowy i wykorzystał swój dorobek życia, łącząc Desktop UI i Modern UI. Wyszedł, Windows 8.1, który od swoich poprzedników różni się większą funkcjonalnością i możliwościami. Myślę, że to odpowiedni kierunek rozwoju. Użycie pełnego Windowsa wraz ze środowiskiem dotykowym, pozwala na obsługę systemu zarówno na tabletach, hybrydach, Ultrabookach i laptopach, o PC-tach już nie wspominając. Ulepszone wsparcie gestów, ułatwia nawigację myszą, natomiast wiele usprawnień kafelków (obecnych i przyszłych) napawają optymizmem. Nie tak dawno odbyła się konferencja Microsoft Build (o czym pisał Piotr), na której gigant z Redmond, wprowadził kilka ciekawych zmian, które mogą cieszyć. Zniesienie opłat licencyjnych z urządzeń o przekątnej poniżej 9 cali, czy zbliżający się wielkimi krokami Office na urządzenia dotykowe, a także wszystkie usprawnienia nowej odsłony Windows 8.1, to duży krok naprzód. Do tego obniżone wymagania sprzętowe urządzeń z systemem od MS i wprowadzenie WIMBoota (kompresja powierzchni systemu) daje nadzieję na przyszłość. Nagromadzenie tych informacji, sprowokowało mnie do napisania tego artykułu. Przyszłość dla giganta z Redmond, maluje się w kolorowych barwach. W końcu sektor mobilny dostaje coś wartościowego. Myślę, że najbardziej ucieszą się osoby, które chciałyby pracować na takich urządzeniach. Wiadomo, porządny sprzęt i możliwości znane z laptopów i stacji roboczych to nuta przyszłości. Jednak już dziś, w pewnym sensie Microsoft oferuje nam substytut desktopowych możliwości na terminalach przenośnych. Jeśli dodatkowo ceny i dostępność tabletów z Windowsem na pokładzie zmienią się na lepsze, giganta z Redmond czeka świetlana przyszłość. Umówmy się na tablecie, nie można mówić o zaawansowanej pracy, ale są perspektywy na przyszłość, a przeciętny Kowalski jest w stanie dokonać podstawowych czynności biurowych i graficznych przy pomocy tabletu i obecnie może je wykonywać nie tylko w domu.

tablet windows 8.1

 

iOS to styl, Android zabawa, a Windows to praca

Najtrudniej jest wysnuć odpowiednie wnioski. Tak naprawdę, nie jestem Nostradamusem, i przewidzieć przyszłości nie potrafię. Jednak już teraz widać, że sektor mobilny jest dość kapryśny. Szybko zmieniające się trendy są w stanie z potentata zrobić biedaka, a z firmy, która nic nie znaczy, giganta. Cóż, takie są prawa rynku. W zasadzie żaden z wielkiej trójki nie ustrzegł się rażących błędów. Nie zapominajmy, że w tych korporacjach pracują tylko ludzie. I mogą popełniać błędy.

Gigant z Cupertino, gdyby nieco pomyślał, znalazłby złoty środek na sukces. Jednak himeryczny Tim Cook, chyba nie jest w stanie poprowadzić Apple do sukcesu tak jak Steve Jobs. Konserwatywne podejście i zapatrzenie w swoje osiągnięcia, to istna równia pochyła. Ten proces świetnie możemy zaobserwować na przykładzie iPhone’a. Niegdyś legendarny „dotykowiec” wyznaczał kierunek rozwoju, teraz w zasadzie znikome udoskonalenia, powodują, że iPhone musi gonić konkurencję. W przypadku iPada ten proces nie jest, aż tak daleko posunięty. Są osoby, które cenią możliwości tabletu od Apple. Samo urządzenie to klasa designerów. System zaś jest stabilny, szybki. Jednocześnie jest zbyt uwięziony w kajdanach samego giganta z Cupertino. W tym momencie Apple, sam strzela sobie w stopę. A przecież ma tak wiele atutów, by wyjść na prostą i pokazać innym, swoje miejsce w szeregu. W środowisku pracy, osławione MacBooki są nie do przecenienia, ale iOS-owi, daleko do MacOS X. Na razie nie zanosi się by Apple przeportował go na tablety. Jednak nie ujmuje to tym terminalom, że mają swój niepowtarzalny styl, za który niektórzy chcą słono płacić.

Gigant z Mountain View, ma zdecydowanie więcej za skórą. Problemy z wieczną fragmentacją czy ciągle zmieniany system, który stale jest łatany przez programistów Google, może wołać o pomstę do nieba. Żeby tego było mało, w przypadku urządzeń na Androidzie nie można mówić o pracy, a sama stabilność systemu pozostawia wiele do życzenia. Winę za to ponosi 32-bitowa architektura. Domyślam się, że nie bez znaczenia jest SoC oparty na ARM. Jeszcze długo najmocniejsze układy, chociażby były 16 czy 32 rdzeniowe nie dorównają tym z architektury Intela x86 – iCore. W zasadzie z jednej strony rozumiem Google, a z drugiej nie potrafię. Skoro producenci układów tacy jak Qualcomm, Mediatek czy Nvidia, wprowadzają na rynek kolejne rozwiązania, czemu Google nie czerpie z nich pełnymi garściami. Nie jestem programistą, pasjonującym się linuksami, jednak uważam, że aplikacje na Androida mają możliwości. Mam tylko nieodparte wrażenie, że nikomu nie chce się z tego skorzystać. „Zielony robot” świetnie sprawdza się, jako terminal do konsumpcji treści. Wszystko jest tu szybkie i proste w obsłudze (pod warunkiem, że mamy dość wydajne urządzenie). Nawet osoby starsze są w stanie go zrozumieć. Pewnie, dlatego, że wizualnie jest nieco podobny do Windowsa. A skoro został stworzony na urządzenia dotykowe, nie ma powodu, by tworzyć z niego kombajn do pracy. To moja teoria, choć w zasadzie nie wiem, co do końca myśleć. Z jednej strony Android ma swoje zalety, ale z drugiej potrafi srogo zawieść. Jego siłą jest popularność. Zobaczymy jednak jak długo, będzie na tym bazować.

windows 8.1

Gigant z Redmond, potwornie mnie rozczarował na samym początku przygody z sektorem mobilnym. Opóźniał wejście w ten rynek, do granic możliwości. A jak się na nim już znalazł, to system był tak niedorobiony, że nie miał szans w starciu ze stabilnym iOS-em czy popularnym Androidem. Wiadomo, że na początku każda nowość ma jedną poważną dolegliwość – chorobę wieku dziecięcego. I to było dość widoczne w przypadku Windowsa. Od momentu, gdy Microsoft zmienił strategię i wprowadził pełny Windows na tablety, coś niewątpliwie zaczęło się zmieniać na lepsze. Siłą Windowsa jest bogaty ekosystem, który stworzył swoją niepodważalną wartość przez grube lata. Microsoft z tego z premedytacją skorzystał. Obecnie jest na etapie szlifowania tego dobytku. Z przyjemnością słyszę o kolejnych ulepszeniach. Myślę, że nie bez przyczyny jest odejście Steve’a Balmera. Wielki lider MS, od lat miał twardą, ale nietrafioną politykę. Dziś, gdy odszedł, gigant z Redmond zaczął nową erę w swojej historii. Do takich zdumiewających zmian, można zaliczyć powstanie pakietu biurowego Office na iPada. Więcej o tym i całej strategii MS poczytacie we wpisie Jakuba. Microsoft stał się elastyczny i w odpowiedni sposób zaczął reagować na rynek. Jego przyszłość widzę w kolorowych barwach.

A co z pracą na urządzeniach pod kontrolą Windows? Chyba nie muszę nikomu mówić, że ma ona zupełnie inny expirience niż to, co oferuje nam Android. iOS, ratuje pakiet Office. To jednak kropla w morzu potrzeb i ograniczeń, jakie ma ten system. Oczywiście urządzenia dotykowe do tej pory nie mogą się równać z prawdziwymi desktopami. Profesjonaliści nie uznają innej pracy, niż tą na porządnym PC-cie bądź notebooku. Całkowicie się z tym zgadzam. Wiele zadań można wykonać mając tylko odpowiedni sprzęt. Chociaż już dziś mniej wymagające osoby, są w stanie z powodzeniem poradzić sobie na urządzeniach ultraprzenośnych. Jestem otwarty na nowe technologie i wierzę, że wkrótce za sprawą, przede wszystkim Microsoftu, praca na tabletach zmieni się na lepsze.

Oczywiście, jeśli chcecie wyrazić swoją opinię, zapraszam pod wpisem do otwartej polemiki. Jeśli coś wydaje Wam się niejasne, bądź się nie zgadzacie z moimi przemyśleniami, uważam, że jest to odpowiedni moment na wyrażenie własnego zdania.

Fot. by Vernon Chan-tytułowe (CC), tr.wikipedia.org-iPad (CC), John Mitchell (CC), fr.wikipedia.org-MacBook (CC), Erica Joy (CC), Intel Free Press (CC), hu.wikipedia.org-Windows 8.1 (CC), Odi Kosmatos – Samsung Windows 8 (CC), Vernon Chan-Work Windows 8.1 (CC).

Jeżeli znalazłeś literówkę w tekście, to daj nam o tym znać zaznaczając kursorem problematyczny wyraz, bądź zdanie i przyciśnij Shift + Enter lub kliknij tutaj. Możesz też zgłosić błąd pisząc na powiadomienia@tabletowo.pl.

Komentarze

  • Tomasz Lenartowski

    Jestem programistą. Nie wyobrażam sobie pracy na czymś co ma mniej niż 2* 21 cali. jedyna „praca” do której wykorzystywałem tablet to pisanie tekstów. A to mogę zrobić na każdym systemie (nie potrzebuję zaawansowanego formatowania). Dla mnie tablet to zabawka i notatnik. I do tego celu pasuje urządzenie z każdym systemem.

    • Hybrydę z W8.1 na upartego podłączysz do dwóch monitorów i… jest i tabletem i stacjonarką. Kompleksowość rozwiązań i ich przenikanie się na rynku, to jak dla mnie istotna kwestia. I widać, że w tym kierunku rynek uparcie kroczy.

      • Tomasz Lenartowski

        I zapłacę dodatkowo za dotykowy ekran tejże hybrydy. Sorry ale ekonomiczny wariant to komputer stacjonarny.

      • Tomasz Lenartowski

        Z resztą dlaczego mam się „na upartego” decydować na rozwiązanie zgodne z trednem? To sprzęt jest dla mnie a nie ja dla sprzętu.

    • asdfasdfasdf

      programista przedstawiciel handlowy … lol

      • Tomasz Lenartowski

        Skąd wziąłeś u mnie przedstawiciela handlowego. Mój komentarz wyżej odnosi się do uzytkownika bart. Gdybym mówił o sobie byłoby „sprzedaję” a nie „sprzedaje”, „pokazuję, a nie „pokazuje” itp. Widzę, że cię to przerosło kolego.

  • Joanika

    Myślę o tablecie z Win. Z powodów, które autor wymienił. Tyle, że jeszcze nie teraz.
    Czemu? Bo używam tabletu z Androidem. I przyzwyczaiłam się do dziesiątek lekkich, małych, sprytnych aplikacje, dzielonych ze smartfonem.
    Zarządzam zakupami i budżetem, kontami i lokatami, mam wybór notatników, kalkulatorów, kalendarzy. Mam TeamViewera, mam AutoCada, rozkłady jazdy, mapy, samouczki, kursy. Mam wybór całkiem sprytnych klawiatur dzięki którym standardowy tekst (a tylko takie piszę mobilnie) powstaje dosłownie w parę minut. I nie przeszkadza w tym mniej wyrafinowany program typu Office.
    Część z tych programików ma swoje odpowiedniki dla Metro, część nie ma. Są (niektóre) desktopowe, ale cięższe, mniej wygodne, często drogie.
    Tablety z Win mają na razie zbyt małe dyski żeby szaleć z wersjami desktopowymi.
    Tablety z Win są za drogie, a za każdą dodatkową funkcjonalność słono się dopłaca.
    No więc na razie poczekam. Docelowo chcę większy telefon z Androidem, na który przerzucę część czynności dziś wykonywanych na tablecie. I chcę tablet z Win. Ale musi być nie droższy od androidowego o więcej niż 300 zł (wartość systemu), mieć lepszą niż dziś rozdzielczość, GPS i 3G. I więcej aplikacji.

  • Na szczęście tablet to narzędzie do konsumpcji treści, a nie jej tworzenia. Przypomina mi to narzekanie że z pistoletu-zabawki nie można nikogo zabić. No jasne, że nie można, bo nie po to został on stworzony. Tak samo z tabletami: ekrany pojemnościowe oraz tak niewielka przekątna nadają się świetnie do czytania tekstów, sprawdzenia mapy, napisania e-maila… Ale nie róbmy z tych urządzeń na siłę stacji roboczych, bo jest to po prostu przerysowanie. Rower na wycieczkę, samochód na zakupy, czołg na wojnę. Smartfon do komunikacji, tablet do konsumpcji, notebook/PC/stacja robocza do pracy. Koniec kropka.

    Microsoft nadal bohatersko walczy z problemami nieznanymi w innych platformach… :) Dopóki nie wymyślono „tabletu do pracy” (sic!) nie było problemów związanych z tym że na tabletach pracować się nie da.

    • adam

      „Smartfon do komunikacji, tablet do konsumpcji, notebook/PC/stacja robocza do pracy. Koniec kropka.”

      Tylko po co dajesz się sterować specom od marketingu i PR? Smartfon służy głównie do komunikacji? Błagam. Jak ktoś potrzebuje telefonu i smsów, to kupuje Nokię z tygodniowym czasem życia baterii. Smartfon służy do konsumpcji i czasami tworzenia (prostych) treści. Tablet? Służy głównie do konsumpcji, ale czasami też do komunikacji czy tworzenia treści („pracy”). Laptop – tylko do pracy? Na jakiej planecie Ty żyjesz? 90% tabletów używanych jest do konsumpcji (internet, poczta, fejsbuk). A na stacji roboczej nie można konsumować czy komunikować się? Można. Ogarnij się człowieku, bo twoja ślepa miłość do androida bywa PRZERYSOWANA jak to określiłeś.

    • dred

      Mysle, ze Rafal Kaczor zatrzymal sie jakies 2,5 roku temu kiedy tablety z win 7 byly drogie i nie funkcjonalne. I na tym etapie sie zatrzymal. Ja z tabletu na androidzie, smartfona na androidzie, peceta na win 7 przeszedlem na mikro tablet galaxy note 2 z 5,5″ ekranem i normalny laptop na win 7. I napewno nie kupilbym drogiego tabletu z androidem majac swiadomosc, ze za 1500 zl moge miec normalny tablet+netbook 10″ z win 8.1.
      A sam tekst nadaje sie do przeredagowania, bo przecinkow w nim wiecej niz samej tresci. Zle sie to czyta.

      • Marcin Mierzejewski

        „A sam tekst nadaje sie do przeredagowania, bo przecinkow w nim wiecej niz samej tresci. Zle sie to czyta.”

        Wezmę sobie tą uwagę do serca. Przyznam bez żadnej dyskusji, że interpunkcja to moja pięta Achillesowa. Na przyszłość, będę się starać pisać mniej „męczące” zdania, zastępując te bardziej złożone, prostymi. Pozdrawiam.

  • Armi

    Tez nie moge sie zgodzić z teza ze na tablecie trzeba pracować :)

    Fajne sa komentarze pod artykułem Piotra o 10 apkach na tablet z win – wniosek ludzie maja przeglądarkę +prog do zarządzania plikami

    w dobie PC ludzie psioczyli jaki ten ‚M$’ zły, jaki monopolista itd a teraz Ci sami? Widza w nim zbawcę na rynku tabletów

    • mały kazio

      Jeśli przeglądarka jest naprawdę szybka i wyświetla dokładnie to samo i tak samo jak na kompie to aplikacja (która zawsze będzie choć trochę okrojona w stosunku do możliwości dostępnych przez stronę www) może być o wiele lepszym i wygodniejszym rozwiązaniem. Vide Google Analytics. Oficjalna apka na Androida jest ułamkiem tego co można zobaczyć przez www, a za pomocą Chrome na Androidzie strona GA chodzi jak krew z nosa.

      • mały kazio

        Coś pokręciłem

        • b@t

          proponuje Naked Browser Pro ma okolo 200 kb pelno funkcji, gestow i chodzi jak blyskawica

  • ~Oth

    M$ się nie zmienił. Tylko użyszkodnicy coraz bardziej leniwi, coraz mniej chcą mysleć. I tym M$ bardziej odpowiada niż inne systemy.

  • mały kazio

    Dopóki nie kupiłem Asusa T100 Android wydawał mi się najlepszy na tablety.
    Po jakimś czasie z Win8.1 muszę z pełną świadomością przyznać, że Windows jest o niebo wygodniejszy, wydajniejszy, szybszy i płynniejszy.
    Nawet IE na Windowsie działa o wiele lepiej niż Chrome na moim Nexusie 10.
    Wcale się nie dziwię, że Google broni się rękami i nogami przed tabletami z dwoma systemami. Kto raz dotknie Windowsa ten już nie będzie chciał ruszyć Androida.

    • Tomasz Lenartowski

      Sam się mocno w ostatni piątek zdziwiłem jak fajnie działa interfejs dotykowy W8.x Co nie zmienia faktu, że oferta sklepu play zadowala mnie bardziej niż to, co oferuje Windows (jeśli chodzi o aplikacje mobilne). A do pracy używam Linuxa. Ale pewnie kupię T100A w najbliższym czasie. Głównie ze względu na Office

  • paul123

    Aby sie pozbyc laptopa, tablet konicznie musi miec Windows. Na Androidzie nie wszystko dziala jak powinno i jest mocno ograniczony. Zas ipad to niezla sciema i sprzet kompatybilny tylko sam ze soba.

  • Bart

    Rafał Kaczor – BZDUREA DO KWADRATU

    Mój Venu 11 Pro zastąpił mi Stacjonarkę i laptopa – Core i3 SPOKOJNIE wystarcza do pracy.

    Mam dok na biurku – dokuję i mam mysz, klawisze i monitor – PRACUJĘ.

    Mam klawiaturę / dok zmieniającą mi tablet w Ultrabooka – i też w terenie PRACUJĘ

    A sam Tablet – spokojnie służy do rozrywki – choć tez nie zawsze – KAŻDY przedstawiciel handlowy naszej firmy ma tablet – i ERP – DOSTOSOWANE do obsługi dotykiem. A co ważne mamy NORMALNY Windows.

    Więc PROSZE – bez pisania bzdur.

    • A ja proszę byś pokazał jak pracujesz bez stacji dokującej oraz bez klawiatury/myszy – bo tylko wtedy mamy do czynienia z tabletem.

      • A kto powiedział, ze tablet z akcesoriami to nie tablet? Laptop z myszką to nie laptop? Stacjonarka z gładzikiem to nie stacjonarka? A tablet w etui? To tablet czy nie tablet?

        • Czyli rozumiem że używasz tabletu w połączeniu z 24″ ekranem Full HD, myszą i klawiaturą, a gdy trzeba ruszać w drogę to po prostu pakujesz te rzeczy do tylnej kieszeni spodni, składając monitor na cztery do kantu?

          Bądźmy poważni.

          • Nie, wtedy biorę rysik, tablet i cover z klawiaturą. I tak mogę pracować. Nie jest to komfort desktopu, ale też nie jest to męczarnia. Spokojnie jest to możliwe. Mając tablet z Androidem mógłbym najwyżej walnąć się nim w głowę albo oglądać śmieszne koty na youtube.

            Taka sytuacja: Byłem dwa dni temu z żoną poza miastem i czekałem na nią 3 godziny. W tym czasie dostałem pilną informację z redakcji, że gazeta idzie do druku i trzeba złożyć na szybko jeden spory dodatkowy artykuł. Miałem tylko rysik, type cover i tablet. Poszedłem do McDonalda, połączyłem się z wifi, zsynchronizowałem treść z redakcyjnym OneDrive Pro, otworzyłem teksty w Wordzie, tabele w Excelu, obrobiłem zdjęcia w Photoshopie, wyskalowałem schematy w Illustratorze, złożyłem cały tekst w InDesignie, wydrukowałem pdfy Distillerem z gotowym presetem drukarskim i wgrałem je na zewnętrznego FTP naszej drukarni. Zajęło mi to ok. 30-40% czasu więcej niż zwykle (nie miałem myszki, tylko sam rysik), ale wykorzystałem te trzy godziny i tablet uratował mi skórę.

            Zgadnij których z tych rzeczy nie mógłbym zrobić na tablecie z Androidem… Siedziałbym w Macu jak idiota z urządzeniem-zabawką, wpieprzając frytki i McRoyala..

      • Tomasz Lenartowski

        Przedstawiciel handlowy. Sprzedaje produkt. Pokazuje fajne rzeczy ludziom mającym ten produkt kupić. Do pokazywania tablet się nadaje bo to przecież głównie ekran.

        • To na sprzęcie z Androidem nie można pokazywać produktów? :) Żaden problem, zwłaszcza z dedykowaną aplikacją firmową.

          • Tomasz Lenartowski

            Po pierwsze odpowiadałem na Twój post a ten nie precyzował systemu. Po drugie skąd ten gość ma to wiedzieć? Twierdzi, że jest handlowcem. Choć po stylu wypowiedzi i podkreślaniu jak to on pracuje… o, przepraszam „PRACUJE” sądzę, że nie skończył liceum i dosyał właśnie pierwszą wypłatę w Macu. Gdzie na dotykowym ekranie wymacuje Big Maci ;P.

  • jarekt

    Ktoś chyba nie wie co znaczy słowo substytut. Nie używajcie słów, których nie rozumiecie – zamiast elokwencji ktoś tu wykazał się ignorancją…

    • Marcin Mierzejewski

      Witaj @jarekt:disqus,

      Proszę, wyjaśnij wszystkim co to jest substytut. Osoby, które nie rozumieją, w tym ja, z chęcią się dowiedzą co autor miał na myśli, pisząc, że tablet to „substytut pracy”.

      Pozdrawiam.

      • b@t

        „do mojej żony substytutka, nie no ja mu chyba dam w morde”

      • jarekt

        Internet Ci nie działa? Taki problem znaleźć znaczenie prostego słowa? Substytut to zamiennik. Urządzenie nie jest zamiennikiem dla czynności jaką jest praca. tablet jest substytutem laptopa, smartfona czy komptuera ale nie pracy. Autorowi chodziło o uzupełnienie lub pomoc przy pracy i użycie słowa substytut jest absolutnie nie na miejscu. Mam nadzieję, że uzupełniłem Twoją wiedzę z zakresu edukacji elementarnej.

        • Marcin Mierzejewski

          Witaj,

          Działa bardzo dobrze. Chciałem jednak, aby to wyszło od Ciebie. Masz rację substytut to najprościej mówiąc zamiennik. W kontekście problemu, chodziło o urządzenie służące do pracy. Pełna praca jest możliwa na PC-cie, zamiennikiem dla PC-ta w odniesieniu mobilnym jest właśnie tablet. Może i dla Ciebie urządzenie nie może być zamiennikiem czynności. Jednak siłą dedukcji tytuł jest odniesieniem do skrótów myślowych. Nikt nie miał problemu, ze zrozumieniem tego.
          Jeśli zabolała urażona duma polonisty, wybacz. Świat internetu rządzi się nieco innymi prawami. Sądzę, jednak, że mój poziom wysławiania się, jest rozwinięty na tyle, by 99,9% ludzi czytających, mogło przekaz zrozumieć. Substytut to celowy zamysł. Sugerujący tym samym, że tablet jest urządzeniem zastępczym, właśnie do pracy. Mimo, że nie lubię się tłumaczyć to na potrzeby zrozumienia, przepraszam, że musiałeś się wysilić, aby mnie poprawić. Być może jakbyś sam sporządził jakiś tekst, miałbym się od kogo uczyć…

          Pozdrawiam.

          • jarekt

            Nie wiem kto był Twoim polonistą ale powtarzam, tablet nie może być zamiennikiem pracy. Jak na kota powiesz pies to choćbyś nie wiem jakie konstrukcje myślowe tworzył żeby to usprawiedliwić w niczym to nie pomoże. Jeśli mi nie wierzysz zapytaj polonisty, uważaj jednak bo to pytanie na poziomie podstawówki i może dziwnie na Ciebie spojrzeć. Zrobiłeś ewidentny błąd i wypadałoby go poprawić zamiast dorabiać do tego absurdalnie naciąganą ideologię.

          • raf

            „możliwości video-wizualne”? a nie audio-wizualne?

          • Marcin Mierzejewski

            W tym aspekcie, wkradł się błąd techniczny. Poprawiam. W zupełności masz rację.

          • Marcin Mierzejewski

            Nie mieszajmy kanonów poprawnej polszczyzny z zajęć języka polskiego w świecie internetu. Kota od psa odróżnię, bo te pierwsze zwierzę nie znoszę, a te drugie mam w domu. Te „konstrukcje myślowe”, jak to pięknie nazywasz to pewne prawa jakimi rządzi się język internetowy. Nie będę jednak ich przytaczać, bo jesteś głuchy na pewne fakty. Myślę, że zamiast krytykować blogerów, zaszczepiaj poprawną polszczyznę osobom, które są w potrzebie. Zbyt szanuję swoją pracę i chciałbym by dyskusje przeniosły się na pole techniczne, zamiast zgłębiać zasadność „polszczyzny”. Jeśli Cię to satysfakcjonuje, postaram się nie używać skrótów myślowych, których nie rozumiesz, abyś nie musiał, aż nadto marnować swojej energii na ewentualne dyskusje. Masz zdecydowaną słuszność, każdy szanujący się polonista, by mnie poprawił. Jednak każdy szanujący się bloger, przyznałby, że do niektórych docinek warto mieć dystans. I tak wszystkich można zadowolić. Pozdrawiam i więcej dystansu do tematu życzę ;)

          • Mihau

            Kanony polszczyzny kanonami polszczyzny, ale tekst źle się czyta. Nie piszę tego złośliwie, bo merytorycznie jest raczej ok (choć nie ze wszystkimi stwierdzeniami się zgadzam), ale kiepski język i interpunkcja zniechęcają. Polecam nad tym trochę popracować i powodzenia życzę :).

            Aha, jednak jedna uwaga merytoryczna. „Żeby tego było mało, w przypadku urządzeń na Androidzie nie można mówić o pracy, a sama stabilność systemu pozostawia wiele do życzenia. Winę za to ponosi 32-bitowa architektura. Domyślam się, że nie bez znaczenia jest SoC oparty na ARM.” – to nie jest prawda. Architektura procesora nie ma bezpośredniego wpływu na stabilność systemu. Czy to x86, czy ARM, czy MIPS albo PowerPC, 32 czy 64 bity – dobrze napisany soft będzie stabilny na każdej platformie, zakładając dobre przeportowanie go, oczywiście.

          • Marcin Mierzejewski

            „Nie piszę tego złośliwie, bo merytorycznie jest raczej ok (choć nie ze wszystkimi stwierdzeniami się zgadzam), ale kiepski język i interpunkcja zniechęcają.”

            Nie będę się powtarzać, postaram się poprawić ten aspekt.

            ” Czy to x86, czy ARM, czy MIPS albo PowerPC, 32 czy 64 bity – dobrze napisany soft będzie stabilny na każdej platformie, zakładając dobre przeportowanie go, oczywiście.”

            Moje obserwacje opieram na wcześniejszym doświadczeniu z Windowsem. I obecnie z Androidem. Widzę zdecydowaną różnicę, pomiędzy 32 a 64 bitowym systemem. Oczywiście aplikacje na 64 bity są inne niż na 32. Nie specjalizuje się w programowaniu, lecz sądzę, że Android jest nieprzystosowany do obsługi peryferii. Czy jednak tylko system w tym wypadku ponosi odpowiedzialność? Mam wrażenie, że układy SoC na ARM (zakładam, że nie wszystkie), również nie są odpowiednio do tego zoptymalizowane.

          • Mihau

            Stabilność nie jest bezpośrednio związana z rozmiarem danych obsługiwanych przez procesor. Przykładowo Windows XP 64-bitowy uchodził za bardzo niestabilny w porównaniu z wersją 32-bitową (sam tego nie mogę zweryfikować, bo nie używałem, ale nietrudno w sieci znaleźć takie opinie), z kolei Win7 czy Win8 są bardzo stabilnymi systemami zarówno w wersjach 32-, jak i 64-bitowych. Podobnie przy korzystaniu z Ubuntu i Debiana różnic między tymi wersjami nie zauważyłem, choć muszę przyznać, że Linuxa używam rzadko. iOS 7, jeśli dobrze pamiętam, najwięcej problemów ze stabilnością miał na początku na iP 5S, czyli w wersji 64-bitowej, a w chwili obecnej chyba nie ma żadnej zauważalnej różnicy między obiema wersjami. Nie wiem jak z ARMowymi Windowsami (a te są tylko 32-bitowe), ale nie słyszałem żadnych narzekań na ich niestabilność. Tylko Android (i to nie każdym sprzęcie) często cierpi na tę przypadłość, i zależy to od implementacji systemu na danym urządzeniu, nie od procesora w nim zastosowanego.

            Jeśli chodzi o brak przystosowania do obsługi urządzeń peryferyjnych w Androidzie – w pełni się zgadzam, tylko co to ma do procesora? Raspberry Pi ma prosty, jednordzeniowy procesor ARM, a z różnymi urządzeniami zewnętrznymi USB radzi sobie świetnie. Że SoC oparte o ARM zwykle z urządzeń zewnętrznych obsługują tylko USB, wyjścia audio i wideo, to inna sprawa, ale to znowuż nie wina procesora, tylko braku kontrolerów – zwyczajnie nie są one w tych sprzętach do niczego potrzebne.

          • Marcin – Jarek ma tutaj obiektywnie rację. Substytut w tym miejscu to słowo użyte po prostu niepoprawnie i jako redakcja musimy przyjąć krytykę na klatę. Daliśmy ciała – następnym razem będzie lepiej ;)

            Natomiast ten wykład o języku polskim, internecie oraz blogach jest zupełnie niepotrzebny, bowiem każdy szanujący się redaktor musi brać za najwyższą wartość całkowitą poprawność tekstu zarówno pod względem językowym oraz merytorycznym. Jeśli robisz błąd to po prostu się do niego przyznaj i tyle – myślę że Czytelnicy na pewno to zrozumieją i pochwalą takie zachowanie. Pójście w zaparte bez asa w rękawie to bardzo ryzykowna zagrywka :)

            Atrybut, nie substytut. Tu się chyba zgodzimy :)

          • Marcin Mierzejewski

            Rafał ;) Ok, ale nie „atrybut”. W takim kontekście tytuł nijak się ma do treści.

            Własne przemyślenia zostawię dla siebie…

          • Tomasz Lenartowski

            „Zbyt szanuję swoją pracę i chciałbym by dyskusje przeniosły się na pole techniczne, zamiast zgłębiać zasadność „polszczyzny”.” Przecież Ty robisz ewidentne błedy językowe. „Kota od psa odróżnię, bo te pierwsze zwierzę nie znoszę, a te drugie mam w domu.” – Co to znaczy ‚te pierwsze zwierze”. Chyba „to pierwsze zwierzę”. A w całym kontekście „tego pierwszego zwierzęcia nie znoszę”. Co to za argument, że masz szacunek do pracy? Szacunek powoduje, że musisz wykonywać ją źle? Znajdź sobie kogoś do korekty.

  • Mnie tablet zastąpił stacjonarkę. Oczywiscie gdy pracuje w domu uzywam go podpiętego do dwóch monitorów, klawiatury, dysku zewnętrznego i myszki. Ale poza domem… dostep do mocnego w pelni funkcjonalnego pc bywa zbawieniem i wiele razy uratował mi życie.

  • uru28

    Celny tekst.Apple to od zawsze segment premium.Android zdobył rynek nie tylko przyjaznym interfejsem ale głównie ceną.M$ dopiero w tym momencie zaczyna atakować niższy segment cenowy, bo na starcie produkty sygnowane logo M$ były drogie.Rynek za 2 lata będzie wyglądał zupełnie inaczej…
    Sama zmiana warty w M$ w ogromnym stopniu się do tego przyczyniła i pojęcie”odpowiedniej osoby na odpowiednim miejscu” dobitnie widać nie tylko po M$ ale i po Apple.Moim zdaniem nie bez znaczenia jest/była lekcja jaką M$ odebrało przy Xbox One. Cieszy że idą( moim zdaniem) w dobrą stronę;)

  • lesny11

    Artykuł na siłę próbuje udowodnić że „Kowalski” potrzebuje tabletu z Windowsem, a moim skronym zdaniem, na pewno nie chodzi tu o żadnego ‚Kowalskiego” bo statystyczny K. potrzebuje taniego tabletu z Androidem, z 3G, dużą ilością darmowych aplikacji w markecie, czyli ogólny fun ;] Tabletu z Windowsem, potrzebuje ktoś kto faktycznie potrzebuje go do pracy i to jeszcze takiej gdzie raczej jest wymagane środowisko Windows. Android długo nie zejdzie z areny. Koniec kropka.

    • dred

      Jak tabletu z win zaczna kosztowac od 200 zl wzwyz, to android przestanie miec racje bytu. Narazie tablety z win obejmuja srednia i wyzsza polke i dlatego ich popularność jest noewielka. Dla mnie najwieksza ulomnoscia androida jest przegladarka usilujaca na sile otwierac strony w wersji mobilnej i czesto zmienic tego nie mozna. A i o graniu w gierki przegladarkowe np. Thesettlersonline jest niemozliwe.

      • Tomasz Lenartowski

        Jeśli. Będę mocno zaskoczony jeśli zobacze tablet z windowsem za 200 ziko. Ktoś by musiał chyba dopłacić do interesu.

        • dred

          Byc moze takich szybko nie bedzie, bo jednak winda potrzebuje prawdziwego procesora, a nie arm z telefonow, ale przyznam, ze nie wiem jaka jest roznica w cenie miedzy procesorem arm do tabletu na andku za 2000 zeta i x86 do taba na windzie za 2000 zl. Jesli koszty sa podobne, to czemu nie mialyby powstac tanie tablety z normalnym systemem?

      • b@t

        jest pelno przegladarek gdzie mozna na stale ustawic otwieranie stron w wersji komputerowej (desktopowej)

        • dred

          Ale sa strony, ktore zawsze otwieraja sie jak mobilne i to niestety corasz szerszy trend.

          • To nie wersja mobilna, tylko „responsive layout”, który dynamicznie dostosowuje się do wielkości ekranu urządzenia i rozdzielczości.

          • b@t

            ja uzywam Naked Browser Pro (200 kb) i moge to na stałe zablokować (wersja Pro niestety płatna).

    • Marcin Mierzejewski

      Witaj Czytelniku.

      Artykuł podaje temat do otwartej polemiki. Autor żadnym tekstem na tym portalu nie chciał wymusić i wymóc, podejścia i sposobu myślenia. Zdania jak zwykle w takich sytuacjach, bywają podzielone. Polska to biedny kraj i „Kowalski” przeważnie inwestuje w tani tablet do konsumpcji treści. Jednak jedno nie wyklucza drugiego. Microsoft nie bez powodu stworzył tablety z pełnym Windowsem na pokładzie. Widział, że to co ma ich autorski system, brak w pozostałych.

      Dochodząc do sedna sprawy. Nie można do końca negować żadnego z trzech wymienionych systemów. Tekst miał unaocznić kierunek rozwoju i problemy platform użytych na tabletach. Osobiście, gdy zderzyłem się z tym problemem, zrozumiałem, że laptop to nie jedyna alternatywa do pracy. Ergonomia tabletu pozostawia wiele do życzenia, co jednak nie oznacza, że praca jest tu niemożliwa. Jest uboga, ale osiągalna.

      Pozdrawiam.

      P.S. Nie chcę tu robić wojny fanów poszczególnych systemów, a jedynie wykazać różnorodność, umieszczając ją w przekazie merytorycznym tekstu.

    • uze

      Dodam tylko, że statystyczny Kowalski w ogóle nie potrzebuje komputera z Windows. Niewielu Kowalskich używa komputera do czegoś innego niż www, oglądanie filmów, czy videorozmowa z dzieciakami na emigracji. Do tego celu nada się doskonale Chromebook, czy jakaś dystrybucja linuksa. Z doświadczenia wiem ile problemów przysparza komputer ludziom którzy nie znają się na jego używaniu, ani na zagrożeniach jakie nieumiejętne używanie niesie. Instalacja niechcianych dodatków jest dzisiaj na Windowsie tak łatwa, że później Kowalski ze zdziwieniem łapie się za głowę gdy zmieniają mu się strony startowe, dodają dziwne aplikacje, a przecież on nic poza oglądaniem stron nie robił.

  • Damian Borowczyk

    O ile sam tekst fajny to czcionka jest fatalna. Próbowałem skalować w gorę iw dół i nic, za każdym razem aż oczy bolały a literki niemal zlewały się w jedną całość. Nie mam problemów z wzrokiem ani z czytaniem/koncentracją ale tutaj musiałem wręcz robić przerwy, żeby oderwać wzrok od ekranu na minutę czy dwie.

    • Marcin Mierzejewski

      Na czcionkę nie mamy (redaktorzy) większego wpływu, gdyż jest ona ustalona automatycznie, według wytycznych, które panowały tu przed moim przybyciem. Proszę jednak o cierpliwość. Tabletowo nabierze z czasem gracji.
      Miłego wieczoru. Pozdrawiam.

  • vafvdasdfgv

    szukam

    10-12″ do 1,2kg … z zasilaczem a nie ze zasilacz 0,5kg …
    16gb ram a najlepiej 32 …. tak niektorzy potrzebuja
    250ssd albo 512 albo najlepiej miejsce na dwa

    mozliwosc podpiecia 2 dodatkowych monitorow i pracy w sumie na 3

    zbudowany modem LTE albo choc hspda+

    ciezko cos kupic a jak juz to 8k za juz nie pamietam chyba ibm helix ktory i tak nie jest nawet blisko wymagan

Tabletowo.pl
Logowani/Rejestracja jest chwilowo wyłączona