UMi Plus

Recenzja Asusa Transformer Book T100 Chi. Stylowa hybryda z Windowsem 8.1

Rynek urządzeń hybrydowych wciąż jest dla mnie nierozwikłaną zagadką. W sprzedaży możemy znaleźć całe mnóstwo produktów mniej lub bardziej ciekawych, które dorównują wydajnością tabletom (czasem ją przewyższając), ale w dużej części nie umywają się wciąż do ultrabooków, które są cienkie, lekkie i oferują długi czas pracy. Pod lupę postanowiłam wziąć Asusa Transformer Book T100 Chi, nowe podejście tajwańskiego koncernu do windowsowej hybrydy. Zapraszam do zapoznania się z jego recenzją.

Parametry techniczne Asusa Transformer Book T100 Chi:

  • wyświetlacz 10,1″ 1920 x 1200 pikseli,
  • czterordzeniowy procesor Intel Atom Z3775 1,46GHz,
  • 2GB RAM,
  • Windows 8.1 z roczną subskrypcją pakietu Office 365,
  • 32GB pamięci,
  • aparat 5 Mpix,
  • kamerka 2 Mpix,
  • WiFi 802.11 a/b/g/n,
  • Bluetooth 4.0,
  • slot kart microSD,
  • port microUSB,
  • microUSB 3.0,
  • 3.5 mm jack audio,
  • wyjście microHDMI,
  • akumulator 30 Wh,
  • wymiary: 265 x 174,5 x 7,2 mm,
  • waga: 570 g.

W stacji dokującej jest tylko port microUSB. Wymiary z klawiaturą to 265 x 174,5 x 13,2-14,8 mm, a waga – 1,08 kg.

Cena w momencie publikacji: 399 dolarów w USA, w Polsce niedostępny

asus-transformer-book-t100-chi-recenzja-tabletowo-14

Wzornictwo, jakość wykonania

Jestem okazjonalną użytkowniczką Acera Aspire Switch 10. Gdy tylko gdzieś wyjeżdżam, hybryda ta koniecznie jedzie ze mną, bym mogła stać na straży tego, co dzieje się na Tabletowo. Ale jest sporej grubości – razem z klawiaturą dorównuje dwóm położonym na sobie egzemplarzom Transformer Book T100 Chi. Przerzucając się ze Switcha na nowego Transformera czułam niesamowity przeskok. Ale nie ma co tu porównywać obu produktów, bo raz, że produkt Acera jest dużo starszy, a dwa – polska cena T100 Chi jest nieznana.

asus-transformer-book-t100-chi-recenzja-tabletowo-04

Nie jest tajemnicą, że Asus Transformer Book T100 Chi spodobał mi się od pierwszej chwili, gdy tylko miałam okazję z nim obcować. Jest bardzo elegancki, wykonany z aluminium przyciągającego wzrok, a do tego jest ultracienki – po prostu może się podobać. Już na fotkach prasowych produkt ten wyglądał naprawdę dobrze, ale w rzeczywistości jest, wierzcie mi, o niebo lepiej. Potęguje to fakt, że urządzenie jest czarne, dzięki czemu wszelkiego rodzaju srebrne wstawki (logo, obramowanie lekko ściętych krawędzi, ramka obiektywu aparatu) idealnie się komponują.

Patrząc jednak na urządzenie z przodu okazuje się, że Asus w dalszym ciągu pozostał w zeszłym roku z grubością ramek okalających wyświetlacz – z każdej ze stron są one, w mojej opinii, zbyt grube. Tłumaczyć je może jeden fakt: gdyby zdecydowano się na zastosowanie węższych ramek przy lewym i prawym boku, producent byłby zmuszony zmniejszyć klawiaturę, a wtedy z pewnością korzystanie z niej nie należałoby do najbardziej komfortowych. Z uwag widocznych po krótkiej chwili użytkowania mam jeszcze jedną: górna pokrywa uwielbia zbierać odciski palców i dość trudno je usunąć.

Jakość wykonania urządzenia, na pierwszy rzut oka, nie pozostawia wiele do życzenia. Po wzięciu tablet w dłonie okazuje się, że jest delikatnie podatny na wyginanie oraz cichutko poskrzypuje przy próbach ściskania. Ale to jedyne zastrzeżenia, jakie mogę mieć pod jego adresem.

asus-transformer-book-t100-chi-recenzja-tabletowo-06

Lewa krawędź skrywa w sobie port microUSB, 3.5 mm jack audio, jeden z głośników, przycisk Windows oraz przyciski do regulacji głośności (+/-). U góry umieszczony został tylko jeden przycisk – włącznik i znajduje się bezpośrednio przy lewym boku, a obok niego niewielka dioda informująca o ładowaniu. Na prawym znajdziemy trzy istotne porty: slot kart microSD, port microUSB 3.0 oraz wyjście microHDMI, jak również drugi głośnik. Na dole mamy tylko i wyłącznie dwa otwory, w które montuje się bolce od stacji dokującej.

Z tyłu, w centralnej części, ładnie prezentujące się, świecące logo Asus, natomiast w prawym górnym rogu (patrząc na tablet obudową do siebie) nieco wystający z obudowy obiektyw aparatu. Od frontu mamy taflę 10,1-calowego wyświetlacza, obiektyw kamerki przedniej i drugie, ale mniejsze tym razem, logo producenta.

Klawiatura – stacja dokująca

Sporo zmieniło się w stosunku do zwykłego Asusa Transformer Book T100, jeśli pod uwagę weźmiemy mechanizm montowania stacji dokującej. We wspomnianym modelu były trzy bolce i to one odpowiadały za połączenie pomiędzy dwoma częściami hybrydy – ekranem i klawiaturą. Dzięki temu nie mogła wystąpić sytuacja, w której klawiatura by się rozładowała i stała bezużyteczna. Co więcej, podłączenie jakiegokolwiek akcesorium do stacji dokującej nie kończyło się brakiem reakcji, jak ma to miejsce obecnie. I niechcący zaspojlerowałam…

Stacja dokująca to tak naprawdę wyłącznie magnetyczne złącze (solidne neodymowe), klawiatura i port microUSB. Z przyzwyczajenia (choćby ze wspomnianego wcześniej Acera) to do niej chciałam podłączyć pendrive (przez odpowiedni adapter, przez wzgląd na brak pełnowymiarowego portu USB…), ale zrobiłam błąd, bo przecież wspomniany port nie obsługuje OTG. Służy jedynie do ładowania klawiatury, która łączy się z tabletem przez Bluetooth. Zreflektowałam się po chwili i podłączyłam do właściwego wejścia – bezpośrednio w tablecie. Taka sytuacja, przez zwykłe zapominanie się, zdarzyła mi się kilka razy.

asus-transformer-book-t100-chi-recenzja-tabletowo-21

Czymże by była stacja dokująca bez gumowych nóżek? Transformer Book T100 Chi również je oferuje i są naprawdę doskonałe – pracując na jakiejkolwiek płaskiej powierzchni urządzenie nie ślizga się po niej, co jest niewątpliwym plusem. Niestety, nie zawsze jest tak różowo. Podczas korzystania z urządzenia na kolanach ekran przeciąża klawiaturę i całość leci do tyłu. Jedynym rozwiązaniem jest przytrzymywanie klawiatury nadgarstkami, co podczas pisania jest wręcz naturalne, więc temat szybko znika.

Po zadokowaniu tabletu ekran można odchylić maksymalnie pod kątem ok. 75 stopni. Szkoda, że nie ma większej regulacji kąta, bo nie wszyscy będą z takiego zadowoleni (ja np. preferuję większe odchylenie ekranu). Zresztą, spójrzcie jak to wygląda versus przywoływany ciągle Switch 10.

Początkowo może dziwić dlaczego Asus zdecydował się zmienić mechanizm mocowania tabletu z klawiaturą. Pomysł z trzema bolcami i przełącznikiem wydawał się być bardzo dobrym. Do czasu, w którym ów przełącznik się wyrabiał i/lub przestawał odpowiednio działać. Złącze zmieniono, przez co teraz sprawę spojenia dwóch części urządzenia zostawiono magnesom. Złącze jest solidne i dobrze trzyma. Wielokrotnie zdarzyło się zabrać T100 Chi z biurka chwytając go za część tabletową, gdy ta oczywiście była zadokowana. Nigdy klawiatura nie odczepiła się od ekranu, co jest dobrym prognostykiem na dłuższą perspektywę użytkowania. Mimo wszystko jednak niepokojące jest, że ekran nieco „gibie się” będąc zadokowanym. Ale podobna sytuacja ma miejsce w Switchu, więc nie uznaję tego jako wielką wadę. Co więcej, takie złącze sprawia, że ekran można dokować w dwie strony, co również ma swoje zalety.

Podobnie jak część tabletowa, również stacja dokująca wykonana jest z aluminium, aczkolwiek tylko po części. Górna część jest aluminiowa, natomiast dolna – z tworzywa sztucznego, a dokładniej z poliwęglanu. Całość wykonana jest bardzo dobrze i jedyne zastrzeżenie, jakie mam, to że stacja nie jest do końca sztywna, przez co jest minimalnie podatna na wyginanie.

asus-transformer-book-t100-chi-recenzja-tabletowo-08

Zdecydowanie na plus natomiast muszę zaliczyć korzystanie z klawiatury. Jest wygodna, ma też klawisz funkcyjny Fn ułatwiający korzystanie z najważniejszych ustawień (m.in. jasność obrazu, głośność dźwięku, etc.). Wiele tekstów na Tabletowo w ostatnim czasie powstało właśnie na klawiaturze T100 Chi, co powinno świadczyć o tym, że można być spokojnym o wygodę wprowadzania tekstu za jej pomocą. Również gładzik zasługuje na słowa pochwały – jest faktycznie gładki, palec przesuwa się po nim jak po jednolitej tafli, czego oczekuję od mobilnego sprzętu, do którego w podróży nie zamierzam podłączać myszki. O czym warto wspomnieć to fakt, że obsługuje gesty Windowsa 8, czyli choćby wysuwanie aplikacji z lewej krawędzi czy paska funkcyjnego z prawej, jak również scrollowanie stron internetowych czy multitouch.

Klawiatura ma także dedykowany przełącznik Bluetooth oraz dwie diody – sygnalizujące: połączenie oraz rozładowywanie/ładowanie klawiatury. Warto też zaznaczyć, że nie jest dostępna wersja Transformer Book T100 Chi z dyskiem w klawiaturze. A sama klawiatura nie jest podświetlana.

asus-transformer-book-t100-chi-recenzja-tabletowo-09

 

Spis treści:
1. Wzornictwo, jakość wykonania. Klawiatura – stacja dokująca
2. Wyświetlacz. Działanie. Akumulator. Podsumowanie

Jeżeli znalazłeś literówkę w tekście, to daj nam o tym znać zaznaczając kursorem problematyczny wyraz, bądź zdanie i przyciśnij Shift + Enter lub kliknij tutaj. Możesz też zgłosić błąd pisząc na powiadomienia@tabletowo.pl.

Komentarze

  • mymek

    Jeśli cena się potwierdzi, to wolałbym dołożyć 1000 zł do większego brata.

  • Łukasz L

    Świetna recenzja, miło się czytało. Sprzęt warty uwagi pod warunkiem, że cena będzie adekwatna do jego możliwości.

  • Maciej CT

    Zarówno t100 jak i t300 są za drogie. I to i podstawowa wada. Tym bardziej że oferują w sumie niewiele. T100chi nie stanowi jakiegoś wielkiego novum w stosunku do t100ta czy t100tam a z tego co czytałem tutaj jest sporo minusów w stosunku do poprzedniego. Brak dysku to spory minus.
    Cena 2000 czy 3000 za odpowiednio t100 i t300 jest absurdalna z uwagi na fakt ze w tej cenie możemy znaleźć całkiem przyzwoity laptop.
    Czuje rozczarowanie bo liczyłem na lepszy nowy model dużo lepszy.

  • PW

    Język systemu można zmienić – wystarczy ściągnąć odpowiedni language pack w ustawieniach PC

  • netdog

    Recenzja świetna ale „wynalajzek”…
    Fatalny stosunek jakość/wydajność do ceny. Inowacyjność, mobilność i ergonomia gdzieś w erze Lenovo S6000 w komplecie z fabryczną klawiaturą, zmiksowany z ersatzem Windowsa na śmiesznej ilości pamięci.No i to tanie „aluminium” pozostawiające odciski. Sprytnie odgrzewane stare kotlety. Raczej bardziej dobre do pokazywania zdjęć i tekstów u Cioci na imieninach niż jako mobilne narzędzie pracy.

    • paul123

      lenovo s6000 mial chociaz 3g i pseudo gps wiec nawet do tego nie ma co porownywac, chyba ze mowisz o modelu bez 3g.

      • netdog

        Faktycznie. Mówię właśnie o wersji 3G. Miał tylko AGPS ale za to łączność, funkcjonalność i mobilność z klawiaturą w komplecie była świetna już w tamtych czasach.

  • Aspith

    Polski można wgrać do Windowsa. Sama tak zrobiłam, jak zamówiłam Hipstreet w10 z UK. Trzeba pogrzebać w ustawieniach języku i pobrać odpowiednie paczki. Troszkę z tym roboty, ale potem jest święty spokój :)
    Co do T100 Chi, nie zachwyciła mnie ta hybryda. Liczyłam, że będzie to odświeżona wersja T100, a tu klapa. Duży krok wstecz…

  • gtc74

    Pani Kasiu. Miej Pani litość i zamieść recenzje zenfona 2 :> prosze.

  • Jaszek

    Ciekawa recenzja, z niecierpliwością czekam na recenzję T90 Chi :) Dajcie znać jak zawita na polskim rynku gdzie je można kupić :)

  • artur

    Ale ,czy w tak duzym urzadzeniu potrzebne jest gps?

    • Mi nie jest potrzebny, ale znam osoby, które – owszem – korzystają.

      • Marcin Wojciechowski

        Np kierowcy ciężarówek:).

Tabletowo.pl
Logowani/Rejestracja jest chwilowo wyłączona