To dopiero nazywa się "podłożyć komuś pluskwę". Naukowcy założyli żukom małe plecaczki z kamerami

To dopiero nazywa się „podłożyć komuś pluskwę”. Naukowcy założyli żukom małe plecaczki z kamerami

Ostatnia aktualizacja:

Owady dzielimy na maksymalnie kilka kategorii: te słodkie i potrzebne (pszczoły!), straszne i lepiej, żeby się trzymały z daleka (pająki!) oraz takie, na które brak inwektyw (komary, słyszę was!). Są jeszcze żuki. Żuki poniosą za nas ciężar technik mikroobrazowania.

Chrząszcz nagrywa w trzcinie

Naukowcy z University of Washington podjęli się sporego wyzwania. Postanowili stworzyć małe plecaki dla chrząszczy, które zawierałyby w sobie kamerę. Żuczek, objuczony takim lekkim pakunkiem (o wadze 1/10 karty do gry), jest w stanie stać się miniaturowym operatorem sprzętu wideo. Badania opublikowano w czasopiśmie Science Robotics.

Pomysł powstał w odpowiedzi na zainteresowanie zwyczajami życiowymi niewielkich owadów. Dzięki minikamerom, naukowcy mogą oglądać obrazy nagrywane z pierwszej ręki (czy też z pierwszego odnóża). Jakość takich materiałów jest marna, gdyż kamery charakteryzują się niezwykle niską prędkością rejestrowania – zwykle od 1 do 5 klatek na sekundę. Hm, brzmi to trochę jak wydajność mojego laptopa w grach.

Sama kamera zamontowana jest na miniaturowym ramieniu, które potrafi się obracać o 60 stopni. Pozwala to na robienie panoramicznych ujęć oraz śledzenie obiektów poruszających się w bezpośrednim sąsiedztwie owada.

Nowy serwis Tabletowo. Sprawdź oiot.pl

To dopiero nazywa się "podłożyć komuś pluskwę". Naukowcy założyli żukom małe plecaczki z kamerami
Chrząszcz z przymocowaną małą kamerą (fot. Mark Stone/University of Washington)

Małe kamery, duże problemy

Jak wskazują naukowcy, realizacja założeń dotyczących kamery funkcjonującej w takiej skali i do tego przesyłającej obraz bezprzewodowo była dotąd niemożliwa, a i przy aktualnej technologii stanowiła wyzwanie. Największe przeszkody stały po stronie efektywnych akumulatorów, które nie byłyby zbyt ciężkie dla zwierząt, a które zapewniałyby wystarczająco dużo energii do działania miniaturowej elektroniki. Jak sobie z tym poradzono?

„Dodaliśmy mały akcelerometr do systemu, aby wykrywać ruch chrząszcza. Kamera uruchamiała się dopiero wtedy, gdy owad się ruszył. Bez zastosowania tego rozwiązania, mogliśmy odbierać obraz z kamery przez jedną-dwie godziny. Teraz, odkąd wprowadziliśmy akcelerometr, możemy nagrywać przez sześć godzin lub dłużej,w zależności od poziomu aktywności chrząszcza.”

Vikram Iyer, jeden z prowadzących badania

Choć cała ta historia nie wykracza znaczeniowo poza typowy weekendowy news, pozwala lekko się uśmiechnąć na myśl o tym, że gdzieś tam, za Wielką Wodą na jakiegoś żuczka ludzie wkładają plecaczek z kamerą i obserwują świat jego oczami. Oglądają film, nakręcony przez dzielnego miniLubezkiego czy mikroDeakinsa.