Chcesz zobaczyć odpowiedzi, a tam reklama – Twitter chce je wcisnąć w kolejne miejsce

Twitter to moje ulubione medium społecznościowe – zwięzłe, konkretne, szybkie i mało absorbujące. Mam jednak wrażenie, że z miesiąca na miesiąc korzysta mi się z niego coraz gorzej – wszystko przez natłok sponsorowanych banerów. Wygląda jednak na to, że niebawem może to ulec zmianie – Twitter testuje bowiem nowe miejsce do wyświetlania reklam.

Reklama

Reklama zamiast odpowiedzi na Twitterze

Obecnie reklamy na Twiterze wyświetlają się pomiędzy kolejnymi wpisami (wątkami). Nie ukrywam, że jest to dość uprzykrzające. Odciąga uwagę i nie pozwala się skupić, co jest bardzo istotne dla kogoś, kto korzysta z tego medium jako nośnika informacji. Szczególnie irytująca jest ilość wyświetlanych reklamowych materiałów – jest ich zdecydowanie za dużo.

twitter rozciągnięte zdjęcia filmy gify edge to edge phots videos gifs
źródło: Twitter

Bruce Falck, pracownik Twittera, opublikował w serwisie społecznościowym wiadomość, w której informuje o rozpoczęciu nowych testów. Nowy format reklamy dostępny jest globalnie dla użytkowników systemów iOS i Android, ale został on ograniczony (losowo) do stosunkowo niedużej grupy osób.

Reklama

To, co najbardziej interesujące, to miejsce, w którym od teraz, osobom biorącym udział w testach, będą wyświetlały się reklamy. Materiały promocyjne i sponsorowane zostały przeniesione z głównej tablicy (osi czasu) do wnętrza konkretnych wątków. Oznacza to, że jeśli nie mamy ochoty przeczytać komentarzy, ani brać udziału w dyskusji, to reklam nie zobaczymy lub zobaczymy ich mniej.

Brzmi świetnie, nieprawdaż? W teorii tak, ale jedna rzecz nie została sprecyzowana. Mianowicie nie wiadomo, czy nowy sposób prezentowania reklam ma zastąpić ten obecny, czy może koegzystować razem z nim. Jeśli zastąpi, to pierwszy plan Twittera zyska nieco przejrzystości. Jeżeli jednak stanie się to dodatkowym miejscem dla reklam, to będzie totalny bałagan.

STOP SPAM

Czy to dobry ruch? Szczerze powiedziawszy – nie mam pojęcia. Dużo zależy od tego, w jaki sposób dana osoba korzysta z Twittera. Jeśli tak jak ja, jest użytkownikiem raczej biernym, mało udzielającym się, a dużo czytającym i śledzącym newsy oraz osoby, to opisywana zmiana może okazać się zbawienna.

Jeżeli z kolei ktoś traktuje Twittera jako pełnoprawne medium społecznościowe, na którym uwielbia się udzielać i wdawać się w dyskusje, to z pewnością będzie się irytował tym, że jego „konwersacje” są zakłócane reklamami.

Ciężko zatem znaleźć złoty środek. Jak to często bywa, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Nie zmienia to jednak faktu, że zarówno uczestnicy testu, jak i osoby niebiorące w nich udziału mogą zostawić feedback. Tylko w taki sposób można znaleźć kompromis, który zadowoli każdą ze stron?