The Surge 2 – krok w dobrą stronę (recenzja) | Tabletowo.pl

The Surge 2 – krok w dobrą stronę (recenzja)

Jak wygląda kontynuacja „Dark Souls” w przyszłości?

Dołącz do dyskusji 0

Produkcji, które w jakimś stopniu inspirowały się serią Dark Souls (jak i grą Demon’s Souls), mamy na rynku całkiem sporo. Wymienię chociażby NiOh, Lords of the Fallen, Dark Maus, Ashen czy Salt and Sanctuary. W 2017 roku do tego grona dołączył również The Surge – gra autorstwa studia Deck 13, która nie podbiła wtedy jakoś szczególnie rynku. Teraz firma postanowiła ponownie spróbować swoich sił w tematyce gier „Soulslike”, przy pomocy The Surge 2. Czy tym razem szansa na podbicie rynku jest większa? Tego dowiecie się właśnie z tej recenzji.

Kilka słów… o pierwszej części The Surge

Studio Deck 13 możecie kojarzyć głównie za sprawą Lords of the Fallen, czyli mojego ulubionego „Dark Souls” od innego studia niż From Software. Deck 13 to całkiem spora niemiecka firma, z dość długą listą gier a co za tym idzie sporym doświadczeniem. Po zakończeniu współpracy z CI Games Deck 13 nadal pozostało w grach „Soulslike” i stworzyło The Surge, w które niedawno miałem okazję pograć. Stwierdziłem, że w kilku słowach wspomnę o poprzedniku głównie dlatego, by dać do zrozumienia, że „dwójka” to spory krok naprzód.

Fabularnie gra osadzona była w całkiem ciekawych futurystycznych i postapokaliptycznych realiach, które jednak za sprawą beznadziejnej fabuły i postaci głównego bohatera zostały zmarnowane. Dużo lepiej było pod względem rozgrywki, mocno inspirowaną tym, co znamy z serii Dark Souls z paroma własnymi rozwiązaniami. Walka przez to skupiała się nie tylko na wybraniu przeciwnika do walki, ale i również kończyny, w którą chcemy uderzyć. Często jednak zabawa z rozgrywki była psuta przez słaby projekt lokacji, w których mogliśmy trafić na frustrujące momenty i ciągłe powtarzanie jakichś fragmentów.

Pierwsza część The Surge była dość świeżym powiewem w grach typu „Soulslike” za sprawą ciekawych rozwiązań w walce i oryginalnego świata. Jednak nie ma co ukrywać, gra cierpiała na masę błędów i problemów, ze złym projektem lokacji na czele, słabą fabułą i tym, że tytuł ten często stosował recykling obiektów czy postaci. Tragedii nie było, ale trudno tu mówić o grze bardzo dobrej czy nawet dobrej – tym bardziej przy tak mocnej konkurencji.

Fabuła? Chyba jest…

Historia z The Surge 2 rozpoczyna się tam, gdzie pierwsza część się kończy, jednak nie musicie się tym obawiać – znajomość jedynki nie jest wymagana. Akcja całej gry toczy się w mieście Jerycho (lub w Jericho, jak kto woli), gdzie teraz rządzą bandyci. Wcielamy się w wykreowaną przez siebie postać, która niefortunnie znalazła się w samolocie, który zaliczył katastrofę lotniczą. Budzimy się w więzieniu, z którego musimy się wydostać, na zewnątrz jednak nie jest lepiej – miasto pogrążone jest w chaosie, a dodatkowo do Jerycha zbliża się tajemnicza burza. W tym wszystkim znajdziemy kilka dość charakterystycznych, ale niestety nieciekawie napisanych postaci.

Edytor postaci jest całkiem rozbudowany i dzięki niemu możemy skupić się nawet na pochodzeniu i historii naszego bohatera.

No nie ma co ukrywać, fabuła jest po prostu słaba (choć trochę lepsza niż w części pierwszej) i śledzi się ją z praktycznie zerowym zainteresowaniem, ale nic dziwnego, bo pierwsze skrzypce gra tu rozgrywka, o której zaraz. Jedyne, co zasługuje na wyróżnienie z całej fabuły, to świat, w którym dzieje się akcja gry. Ten jest całkiem ciekawy, dobrze przedstawiony i zaskakująco barwny. Wiele elementów świata nie pasuje do siebie stylistycznie, ale właśnie te skrajności, jak posterunek policji i Seaside Court nadają temu światu specyficznego, zniszczonego, ale futurystycznego klimatu. Szkoda, że w parze z tym nie idą interesujące postacie czy po prostu chociaż trochę ciekawa fabuła.

Rozgrywka

Podstawowe zasady czy mechaniki gry pozostały takie same jak w The Surge, nadal wyraźnie czuć tu inspirowanie się serią Dark Souls, ale tym razem wszystko wydaje się dużo bardziej doszlifowane. Weźmy na przykład uniki, dużo bardziej precyzyjne, bardziej przydatne. Tak samo walka z większą ilością przeciwników niż jeden wydaje się dużo bardziej sprawiedliwa. Ogółem – walka w The Surge 2 to sama przyjemność. Rodzajów oręża jest całkiem sporo, a każdy typ broni to osobny wachlarz ataków, znajdą więc tu dla siebie miejsce fani szybkich ataków i uników, jak i osoby lubiące się w postaciach typu „tank” powolnych, ale zadających potężne obrażenia.

Z taką elektroniką na plecach lepiej uważać na wodę.

Tak samo przeciwnicy – ich typów również znajdziemy kilka. Niektórzy otworzą do nas ogień z daleka, inni zaatakują z bliższej odległości. Niekiedy zaatakują nas w grupie, a innym razem zaskoczą wyskakując z jakiejś ciemnej odnogi ulicy. Tak samo, jak i my, posiadają różne rodzaje oręża, a co za tym idzie do każdego musimy obrać inną taktykę. Pomoże nam w tym system obierania na cel ataku konkretnej części ciała oponenta. Niektórzy posiadają odsłonięte nogi, tak więc lepszym pomysłem będzie atak właśnie dolnych, niezakrytych kończyn niż okutych w prowizoryczną zbroję rąk czy głowę. Inni zaś zasłaniają się tarczą, tak więc w ich wypadku będziemy musieli zacząć od pozbycia takiego wroga źródła ochrony.

Ciekawie prezentuje się też system obrony, który premiuje dobrze skierowany blok.

Niekiedy w walce pomogą nam (lub przeszkodzą) różne elementy środowiska, jak toksyczne kałuże czy zwykłe przepaście – szarżujący przeciwnicy mogą w nie wpaść. Słów kilka o projekcie lokacji – tu ogromny krok, by nie powiedzieć skok do przodu względem poprzednika. Lokacje to istne labirynty skrótów, odnóg czy przeróżnych dodatkowych pomieszczeń. Znajdziemy tu mnóstwo drzwi do otwarcia, wind czy linek do używania specjalnej tyrolki, którą znajdziemy z czasem – i odkryjemy, że dobrze nam znane lokacje mają dodatkowe zakamarki czy skróty. Za sprawą różnorodnej stylistyki i po prostu dobrego projektowania trudno się w tym pogubić. Po mapach poukrywane jest masę skrzyń z ważnymi przedmiotami czy ulepszeniami, które ułatwią nam walkę z przeciwnikami.

Tak samo jak w Dark Souls możemy oceniać przydatność pozostawionych przez innych graczy wiadomości.

W odnalezieniu pochowanych sekretów mogą nam pomóc inni gracze, za sprawą systemu Graffiti. Jest to jedyna funkcja sieciowa w The Surge 2, również podpatrzona z gier From Software, na ścianach czy podłożu możemy znaleźć stworzone z 3 symboli grafiki informujące np. o niebezpieczeństwie czającym się za rogiem, lub schowanej za drewnianymi konstrukcjami skrzyni z przydatnym przedmiotem. Te graffiti możemy sami tworzyć przy pomocy specjalnego modułu do naszego drona – no właśnie, dron. Ten również doczekał się kilku zmian, zdobywamy go już na początku gry i ten pomoże nam zarówno w walce, jak i w eksploracji świata. Możemy nim np. wystrzelić nabój w przeciwnika, który zostanie lekko oszołomiony, co da nam możliwość zaatakowania. Często korzystałem z tego podczas walki z mocniejszymi przeciwnikami czy bossami – pozwalało to między innymi przerwać ich atak i odsłonić się na moją ripostę.

Gdy mamy wystarczający poziom energii możemy wykonać „finiszer” który może nam zapewnić lepszą nagrodę z pokonanego przeciwnika.

Wspomnijmy właśnie o walkach z bossami, czyli jednej z największych pięt achillesowych The Surge 2, jeśli chodzi o warstwę rozgrywki. Pierwsza z walk wygląda całkiem nieźle i zapowiada, że starcia z bossami przez resztę gry powinny również spełniać nasze oczekiwania, z tym że… niestety tak nie jest. Bossowie są podobni do siebie i kompletnie nie zapadają w pamięć, to nie jest tak jak w Dark Souls, że końcowy przeciwnik to nie tylko większe wyzwanie – to też podsumowanie danego etapu lokacji co zostaje w głowie na dłużej. W The Surge 2 ten element niestety nieco zawodzi.

Też mi strażnik… wszystko zniszczył dookoła!

Wróćmy jednak do naszego bohatera; ten zdobywa złom, dzięki któremu może zwiększać 3 atrybuty. Zdrowie, wytrzymałość, a także bateria – zdrowie, najpewniej domyślacie się, za co odpowiada, wytrzymałość to po prostu stamina, a bateria to pasek naładowania aktywnego implantu (który zwiększa się podczas walki). Implant wybieramy w menu, są zarówno aktywne, jak i pasywne, a ilość którą możemy posiadać na raz, zależna jest od naszego poziomu postaci. Złom przyda nam się również do ulepszania i konstruowania nowego ekwipunku – choć tu będziemy potrzebować dodatkowych przedmiotów. Dodatkowo dochodzą oczywiście kwestie doboru zbroi czy broni. Rozwoju postaci możemy dokonywać w specjalnych rozstawionych tu i tam ogniskach stacjach medycznych.

Przyznać muszę, że menu naszego bohatera zostało zaprojektowane w wyjątkowo przejrzysty i prosty sposób.

Oprawa audiowizualna

Nie wiem jak to możliwe, ale The Surge 2 jest grą brzydszą niż swój poprzednik – a umówmy się, już wtedy nie było najlepiej. Wypowiadam się na podstawie wersji z PlayStation 4, ale podpatrzyłem również wersje PC na YouTube i tu też trudno mówić o ładnej grze. I chodzi mi tu głównie o same technikalia, bo od strony artystycznej gra daje radę, design postaci (pomimo ich sporego recyklingu) czy lokacji wygląda ciekawie, nawet animacje których obwiałem się najbardziej, trzymają poziom.

Niestety, efekt psują rozmazane tekstury, krótki zasięg widzenia, brak wielu efektów graficznych czy bardzo spore rozmycie dodatkowo potęgujące wrażenie obcowania z wyjątkowo brzydką grą. Plus taki, że produkcja ta trzyma dość stabilne 30 klatek na sekundę i prawie nie zdarzało się, by gra spadała poniżej tej liczby. Do udźwiękowienia trudno mi się przyczepić, dialogi są nagrane poprawnie, efekty towarzyszące walce również zasługują na pochwałę. Ścieżka dźwiękowa mniej przypadła mi do gustu, ale nie można jej zarzucić by nie pasowała do tego, co widzimy na ekranie.

Podsumowanie

W drugiej części The Surge bawiłem się sporo lepiej niż przy pierwszej. Obie gry są na pierwszy rzut oka podobne, jednak twórcy wyciągnęli wnioski z wad z odsłony z 2017 roku i sporo rzeczy poprawili przy okazji „dwójki”. Wykonanie to słowo klucz porównując te gry (co często w tej recenzji robiłem), The Surge 2 jest praktycznie pod każdym względem lepszą produkcją od jedynki, co nie oznacza, że w grze nie znajdziemy wad. Tych jest kilka, nawet dosyć sporych jednak to, co najważniejsze zostało wykonane bardzo dobrze – to sprawia, że tytuł ten to gra niezwykle wciągająca i dająca masę zabawy. Mogę ją polecić, w szczególności tym, którzy chcą zacząć przygodę z grami typu „Soulslike”, The Surge 2 jest bardzo dobrym przedstawicielem tego gatunku, a w dodatku jest przystępny ze swoim poziomem trudności.

Borderlands 3 – kosmicznie dobra zabawa z kilkoma potknięciami (recenzja)

The Surge 2 zadebiutowało 24 września 2019 roku na PC, PlayStation 4 i Xbox One. Recenzja stworzona na bazie wersji z PlayStation 4.

7 Ocena (1-10)
The Surge 2

Gdybym miał najprościej opisać The Surge 2 - to nazwałbym je uproszczonymi Dark Souls w futurystycznym świecie. Jednak to, że recenzowany tytuł jest prostszy od dzieł From Software nie oznacza, że jest mniej satysfakcjonujący. To dobra gra, sprawiająca mnóstwo frajdy od samego początku po sam koniec przygody — niestety borykając się przy tym z paroma problemami, takimi jak słaba fabuła czy brzydka grafika. Całościowo jednak The Surge 2 mogę polecić — porównując go do poprzednika, jest to krok w dobrą stronę.

GRYWALNOŚĆ
8
GRAFIKA
5
AUDIO
7
FABUŁA
4
WYKONANIE
7
ZAWARTOŚĆ
7.5
Plusy
  • Dobry system walki z wieloma usprawnieniami
  • Wiele różnorodnych broni i zdolności
  • Satysfakcjonująca i wciągająca rozgrywka
  • System graffiti
  • Bardzo dobrze zrobiony samouczek
  • Dron
  • Oryginalny, nieźle zaprojektowany świat...
Minusy
  • ...który niestety jest przyćmiony słabą fabułą i nieinteresującymi postaciami
  • Brzydka grafika
  • Sporo ekranów ładowania, psujących płynność rozgrywki
  • Dość słabe walki z bossami
Dodaj swoją recenzję

Jeżeli znalazłeś literówkę w tekście, to daj nam o tym znać zaznaczając kursorem problematyczny wyraz, bądź zdanie i przyciśnij Shift + Enter lub kliknij tutaj. Możesz też zgłosić błąd pisząc na maila.

Komentarze

Przeczytaj następny wpis niżej
Logowani/Rejestracja jest chwilowo wyłączona