Test dwustronnego pendrive’a z USB C – Kingston DataTraveler microDuo 3C

USB typu C w smartfonach, choć obecne od wielu miesięcy, wciąż pozostaje jedynie (coraz częściej stosowaną) ciekawostką – do zostania standardem, jak microUSB, jeszcze mu wieeeeele brakuje. Na szczęście jednak port ten znajduje zastosowanie w urządzeniach mobilnych coraz częściej, przez co istnienie pendrive’ów ze złączem USB typu C staje się dużo bardziej zasadne niż jeszcze rok temu, kiedy mało kto słyszał o jego istnieniu. Jednym z takich gadżetów jest Kingston DataTraveler microDuo 3C, którego używam od ładnych kilku miesięcy.

Temat jest dość zabawny, bo tego pendrive’a dostałam chyba jeszcze pod koniec zeszłego roku. Problem był jeden: od tego czasu przez moje ręce przewinęło się dosłownie kilka smartfonów z USB typu C, przez co uznałam, że testowanie tego akcesorium póki co nie ma większego sensu. Ale teraz, gdy port ten staje się dużo bardziej powszechny, a ja sama aktualnie mam obok siebie trzy różne smartfony z USB C, stwierdziłam, że to jest dobry moment, by przedstawić Wam zewnętrzną pamięć od Kingstona. Zwłaszcza, że jest to następca pendrive’a na microUSB, którego testowałam kilka lat temu, a i którego prywatnie używam od tego czasu nieustannie – Kingston DataTraveler microDuo.

DT microDuo 3C w testowanej wersji – 64GB – kosztuje ok. 89 złotych. Dostępne są też mniejsze wersje – z 16GB i 32GB pamięci na pliki.

Obudowa, wygląd i wymiary

Tym, co mi się podoba we wszystkich tego typu produktach, jest niesamowita miniaturyzacja. DT microDuo 3C ma wymiary 29,94 x 16,6 x 8,44 mm i spokojnie mieści się nawet do najmniejszej kieszonki w jeansach – bez żadnych problemów można go schować dosłownie wszędzie. Ale jest też druga strona medalu – przez to właśnie łatwo jest takiego pendrive’a zgubić. Ale tu znowu, z pomocą przychodzi otwór na smyczkę, która uniemożliwi niespodziewane i przypadkowe porzucenie gadżetu.

W przypadku DT microDuo warto zwrócić uwagę na to, że port USB typu C jest chroniony przez plastikowy kaptur (tak to nazwałam), natomiast już USB 3.0 jest odkryte i tym samym bardziej podatne na kontakt ze światem zewnętrznym oraz zachlapania/zabrudzenia, etc..

Ogólnie trudno powiedzieć o pendrivie, że jest ładny lub brzydki, ale w mojej opinii ten konkretny może cieszyć oko użytkownika.

Jak to działa?

Jeśli jeszcze nie mieliście okazji korzystać z tego typu akcesoriów, kilka słów tłumaczenia jak to działa. Kingston DT microDuo 3C jest wyposażony w dwa porty – na jednym końcu mamy USB typu C, dzięki któremu możemy go podłączyć do smartfonów oraz innych urządzeń wyposażonych w ten sam rodzaj złącza, z kolei na drugim końcu jest USB C (dokładniej: USB 3.1 Gen 1), kompatybilne z komputerami z Windowsem, Linuksem oraz Makami.

Aby pendrive współpracował ze smartfonem wystarczy, by ten drugi był wyposażony w USB C – nic więcej. Później już trzeba tylko podłączyć Kingston DT microDuo 3C do portu, a na ekranie telefonu automatycznie wyskoczy komunikat o podłączeniu zewnętrznej pamięci masowej. I to wszystko – prawda, że proste?

Nadmienię jeszcze tylko w tym miejscu, że w przypadku niektórych firm oferujących pendrive’y do smartfonów, poza samym akcesorium otrzymujemy zaplecze software’owe w postaci aplikacji mobilnej. W przypadku Kingstona takowej nie uświadczymy. Nie uważam jednak, by była to wada – w żadnym wypadku.

Testy prędkości

Kingston na swojej stronie internetowej deklaruje, że DT microDuo 3C osiąga prędkość do 100 MB/s odczytu i do 15 MB/s zapisu. Jak jest w rzeczywistości? Nie omieszkałam tego sprawdzić.

Platforma testowa to laptop Asus NX500J (Intel Core i7-4712HQ, 16GB RAM, Nvidia GeForce GTX850M, Windows 8.1 Pro, USB 3.0), natomiast mobilne były trzy – Honor 8, Xiaomi Mi5 oraz Huawei Nova Plus.

Atto:

CrystalDiskMark:

Kolejna część testów to test typowego użytkownika, czyli wgranie danych na pendrive’a, a następnie zgranie ich na komputer. Do testów posłużyły pliki ważące łącznie 6GB – było to w sumie 1466 plików w 7 folderach. Wgranie plików z komputera na pendrive zajęło 7 minut i 14 sekund, natomiast w drugą stronę – z pendrive’a na komputer – minutę i 6 sekund. Dla porównania, w przypadku wersji z microUSB wyniki były następujące, odpowiednio: 8 minut i 3 sekundy oraz minutę i 14 sekund. Różnica – jak widzicie – prawie żadna.

No dobrze, ale skoro już wiemy, jakie prędkości uzyskujemy na komputerze, sprawdźmy, jakie będą na smartfonie. Test odbył się na 1GB danych (247 plików w czterech folderach). Wyniki są dość ciekawe i całkowicie różne w zależności od urządzenia, z którego korzystałam do testów. Zerknijcie na tabelę poniżej, gdzie jest Honor 8, Xiaomi Mi5 oraz Huawei Nova Plus.

prędkość z pendrive'a do smartfona ze smartfona na pendrive'a
Honor 8 35 sekund 1 minuta 47 sekund
Xiaomi Mi5 57 sekund 10 minut 30 sekund
Huawei Nova Plus 1 minuta 20 sekund 7 minut 57 sekundy

*wszystkie testy wykonywane były dwukrotnie, by wykluczyć ewentualne błędy; różnica w pomiarach wynosiła kilka sekund w każdym przypadku

Podsumowanie

Trudno jest mi ocenić Kingston DataTraveler microDuo 3C głównie przez wzgląd na to, że jeszcze nie miałam do czynienia z żadnym jego konkurentem i nie jestem w stanie porównać osiągów tego akcesorium z innym. Nie zmienia to jednak faktu, że dwustronne pendrive’y uznaję za niezwykle przydatne – zwłaszcza w najmniej spodziewanych momentach, np. gdy nie mamy dostępu do chmury, a potrzebujemy zgrać istotne dla nas pliki.

Korzystacie z dwustronnych pendrive’ów? Macie w ogóle styczność z USB C? Nie ukrywam, że jest to dla mnie dość ciekawy temat, bo – póki co – wciąż króluje microUSB.

Exit mobile version