Rafał Brzoska, szef InPostu, ponownie uderza w konglomerat Meta. W walce z fejkami, które umieszczane są na Facebooku, postanowił wspomóc go polski rząd.
Szef InPostu już wcześniej zwrócił uwagę na ten problem i… wygrał
To nie pierwszy raz, gdy Rafał Brzoska zdecydował się zainterweniować w sprawie postów, które pojawiają się w serwisach społecznościowych należących do Mety. W 2024 roku szef InPostu powiedział wyraźne dość patologii na Facebooku i Instagramie – wówczas chodziło m.in. o fałszywe informacje związane z jego żoną.
Co więcej, amerykański gigant miał nie tylko „pozwalać” na tego typu treści, ale nawet monetyzować fałszywe reklamy, w tym naprawdę kłamliwe informacje. Meta w lipcu 2024 roku odniosła się do zarzutów związanych z wyświetlaniem spreparowanych reklam, w których wykorzystywano wizerunek Rafała Brzoski i jego rodziny, a także innych znanych osób.
Mata stwierdziła, że przez lata zainwestowała ponad 20 mld dolarów w narzędzia, zespoły i technologie, które mają zwiększać bezpieczeństwo i skutecznie walczyć z nadużyciami. Natomiast brak sprawczości miał wynikać m.in. ze sztuczki stosowanej przez oszustów, którzy do weryfikacji mieli podobno przedstawiać inną wersję reklamy niż ta, która potem pojawiała się w serwisach społecznościowych. Dowiedzieliśmy się też, że Amerykanie zatrudniają ludzkich weryfikatorów, którzy znają język polski i jego niuanse, co ma być pomocne w dbaniu o jakość platformy.
W 2025 roku Rafał Brzoska pochwalił się zwycięstwem w walce z fejkami szerzonymi w kanałach Mety. Niestety, wygrał tylko bitwę, a nie całą wojnę. Szef InPostu zauważył, że – owszem – Meta otrzymała zakaz wyświetlania reklam z wizerunkiem i danymi jego żony, ale konglomerat nadal miał brać pieniądze za reklamy, które powielają fałszywe informacje.
Szef InPostu ponownie w ostrych słowach o fałszywych treściach na Facebooku
Meta najwidoczniej zbytnio nie wyciągnęła wniosków z poprzedniej historii. Rafał Brzoska, w poście opublikowanym na platformie X, ponownie zaatakował amerykańską korporację za wyświetlanie fałszywych informacji.
Reklamy tym razem dotyczą szefa InPostu, ale ich obecność odbija się na całej jego rodzinie, także na małych dzieciach, które mogły nawet wystraszyć się kłamliwych postów. W tych reklamach pojawia się wygenerowane w narzędziu AI zdjęcie Brzoski, na którym pokazywana jest nieprawdziwa scena aresztowania.

Rafał Brzoska w mocnych słowach skrytykował też osoby z Polski, które związane są z Metą, a nawet wymienił nazwiska ważnych pracowników. Padło stwierdzenie, że te osoby powinny szukać innej pracy, bowiem wiedzą o całym procederze od dwóch lat, a mimo tego Meta wciąż wyświetla swoim użytkownikom liczne fejki.
Do sprawny odniósł się też minister cyfryzacji, Krzysztof Gawkowski. Zaznaczył, że Meta musi zrozumieć, że nie jest ponad prawem. Oburzyło go również blokowanie osób, które głośno mówią o procederze zarabiania na fałszywych reklamach (czasowo zostało zablokowane konto Rafała Brzoski) – Gawkowski takie działania nazwał cenzurą. Minister zapowiedział dalsze prace nad wdrożeniem DSA w Polsce, co ma pozwolić na skuteczniejsze egzekwowanie przestrzegania przepisów przez Metę i inne korporacje.
Co na to wszystko Meta? Konglomerat, w odpowiedzi udzielonej dla Money.pl, stwierdził, że oszustwa są szkodliwe dla biznesu Mety i podobno nikt w firmie nie chce widzieć takich treści. Natomiast publiczne wymienianie nazwisk pracowników korporacji ma zagrażać ich bezpieczeństwu i nie jest rozwiązaniem problemu.
W dalszej części Meta chwali się skuteczną walką z oszustami i zapowiada nieustanne inwestowanie w rozwój narzędzi i technologii, które mają w tym pomóc. Cóż, na ten moment zaangażowanie w walkę wygląda słabo, a proceder wykorzystywania wizerunku znanych osób w fałszywych reklamach trwa od lat.





