Słuchawki Steelseries Arctis 1 - solidna podstawa dla mocnej serii

Słuchawki Steelseries Arctis 1 – solidna podstawa dla mocnej serii

Początkiem sierpnia do redakcji trafił na testy podstawowy model słuchawek dedykowanych graczom – Steelseries Arctis 1. Tak się złożyło, że to właśnie ja otrzymałem zaszczyt sprawdzenia, co można zaoferować klientom w cenie lekko ponad 200 złotych.

Linia słuchawek Steelseries Arctis to produkty dedykowane przede wszystkim osobom, dla których jakość dźwięku w grach jest równie istotna, co grafika, a które, z różnych przyczyn, nie mogą korzystać z głośników. Cena najtańszego wariantu (testowane Arctis 1) to obecnie 229 złotych. Najdroższe – Arctis Pro Wireless, kosztują, na stronie producenta, 1399 złotych. Między podstawowymi a flagowymi słuchawkami są jeszcze Arctis 3 (również w wersji Bluetooth), Arctis 5, Arctis 7 czy przewodowe Arctis Pro, zawierające w zestawie zewnętrzny przetwornik cyfrowo-analogowy. Oznacza to, że w portfolio znajdziemy coś na każdą kieszeń – gracze mają w czym wybierać. Ciekawostką jest, że we wszystkich modelach od 1 do 7, producent stosuje dokładnie tą samą membranę o nazwie S1. Zgodnie z zapewnieniami Steelseries, jej najważniejszą cechą jest „ultra niska” podatność na przesterowanie. Nie przykładam większej wagi do informacji marketingowych, niemniej sam fakt zastosowania tej samej konstrukcji, co w słuchawkach kosztujących 699 złotych, obiecuje zauważalnie ciekawsze wrażenia z odsłuchu, niż zazwyczaj ma to miejsce w podstawowych modelach. To właśnie membrana spowodowała, że zdecydowałem się wziąć je na warsztat. Czy Arctis 1 to solidna podstawa dla tak mocnej serii? Sprawdźmy to!

Steelseries Arctis 1
„Sportowy” materiał spisuje się zaskakująco dobrze

Charakterystyka i specyfikacja

Steelseries Arctis 1 to słuchawki wokółuszne o konstrukcji zamkniętej, których modelowym odbiorcą są miłośnicy gier komputerowych, dysponujący ograniczonym budżetem. Są to słuchawki przewodowe, kompatybilne z większością platform stacjonarnych i mobilnych: PC, PS4, Xbox, Switch. Współpracują również ze smartfonami. Wyposażone są w dołączany mikrofon, dlatego ich przestrzeń użytkowa nie ogranicza się wyłącznie do budynków. Sprzyja temu również wyważone, stonowane wzornictwo, które z pewnością nie wzbudzi niepotrzebnego zainteresowania, chociażby w środkach komunikacji publicznej.

Podstawowe dane techniczne:

  • średnica membrany: 40 mm,
  • pasmo przenoszenia: 20 – 20 000 Hz,
  • Impedancja: 32 Ω,
  • czułość: 100 dB,
  • czułość mikrofonu: -38 dB,
  • typ mikrofonu: dwukierunkowy, dołączany, z pasywną redukcją dźwięków otoczenia,
  • długość kabla: 3 m (licząc z dołączonym przedłużaczem do PC).

Steelseries Arctis 1

Rozpakowanie i pierwsze wrażenia

Najniższy model z rodziny Arctis trafia do użytkownika w charakterystycznym dla marki kartonowym pudełku, na którym dominują kolory biały i pomarańczowy. Znajdziemy również informacje o kompatybilnych platformach, podstawowych atutach sprzętu i jego specyfikacji. Co ciekawe, cały prawy bok poświęcono cytatom z najbardziej poczytnych portali, wychwalającym słuchawki Steelseries. Co jeszcze ciekawsze, żaden z nich nie dotyczy modelu Arctis 1. Co kierowało zamysłami osoby, która to zaprojektowała? Co kimś, kto zaakceptował to rozwiązanie? Nie wiem, ani się nie domyślam. Odbieram to jednak jako zabieg wyjątkowo nieelegancki, żeby nie powiedzieć perfidny. Teksty cytatów to duże, wyraźne litery, pod nimi przyciągające wzrok logo danej redakcji. Pomiędzy nimi zapisano drobnym druczkiem, którego modelu dotyczy przytoczona opinia. Wyobraźmy sobie sytuację, gdzie Huawei, na opakowaniu smartfona Mate 20 Lite, powołuje się na opinie o wydajności czy aparacie… modelu oznaczonego jako Pro. Albo Samsung w przypadku Galaxy A40 powołuje się na recenzje modelu Galaxy S10+…

Jak istotne jest pierwsze wrażenie, nikomu nie trzeba tłumaczyć. W przypadku elektroniki wpływa na nie, między innymi, opakowanie. Doskonale zdaje sobie z tego sprawę chociażby konkurencyjny Razer. Zadaniem wyglądu i treści pudełka jest nie tylko przyciągnięcie uwagi, ale też budowa przyjemnego, nieco euforycznego nastroju towarzyszącego chwili, gdy dany sprzęt trafia w ręce klienta po raz pierwszy. Za sprawą, w mojej opinii, nieuczciwego zagrania Steelseries, zamiast z uśmiechem na twarzy, rozpakowywałem słuchawki z niesmakiem.

Steelseries Arctis 1
Piękna laurka… innego towaru

Na tym jednak koniec negatywnych wrażeń. Wewnątrz kartonu znajdziemy uformowane z tworzywa sztucznego wypełnienie, w którym znalazło się miejsce dla samych słuchawek, dołączanego mikrofonu oraz przedłużacza umożliwiającego podpięcie się do wyjścia karty dźwiękowej komputera stacjonarnego (przedłużacz zakończony jest dwoma wtykami typu mini jack, osobno dla wejścia mikrofonu i wyjścia słuchawkowego). Co istotne, wewnątrz nie znajdziemy zbędnych papierów, jak instrukcja obsługi czy karta gwarancyjna. W ich miejsce, pod wiekiem pudełka, znalazło się miejsce dla kodu QR, który poprowadzi chętnych do stosownej dokumentacji w formie elektronicznej. Jako że papierowe książeczki w przypadku takich sprzętów z reguły nie opuszczają opakowania, ich brak jest w pełni uzasadniony, nie tylko przez względy kosztowe czy ekologiczne. Część winy za zabieg z cytatami odkupiona.

Same Arctis 1 wykonane zostały z plastiku o niezłej, jak na tą półkę cenową, jakości, który w żadnym miejscu nie wydaje, mimo nacisku, niepokojących dźwięku. Wewnętrzną stronę pałąka wykończono ekoskórą, a jego szkielet wzmocniono stalą. W praktyce udało się zachować odpowiednią sztywność bez negatywnego wpływu na komfort użytkowania. Poduszki nauszników producent obszył tkaniną, która powinna zapewnić właściwy przepływ powietrza, ograniczając tym samym pocenie się wokół uszu. Steelseries deklaruje, że użyto materiału stosowanego do produkcji odzieży sportowej. Taka decyzja zasługuje na pochwałę – materiał w praktyce sprawdza się lepiej niż często spotykana skóra ekologiczna. Waga słuchawek to 289 gramów. Jak  na konstrukcję przewodową nie jest to waga piórkowa, jednak sam ciężar nie przeszkadza, nawet w dłuższym użytkowaniu.

Steelseries Arctis 1

Elementy sterujące (potencjometr do regulacji głośności i wyłącznik mikrofonu) wraz z wejściem mikrofonowym znajdują się na lewej słuchawce. Na jej wewnętrznej stronie umieszczono średniej wielkości logo producenta w kolorze ciemnoszarym. Na prawym nauszniku nie znajdziemy nic poza logiem. Przewód łączący słuchawki ze źródłem dźwięku sprawia wrażenie solidnego, podobnie  jak kończący go wtyk.

Design Steelseries Arctis 1 wyjątkowo przypadł mi do gustu. Jest bardzo zachowawczy, do tego stopnia, że po odpięciu mikrofonu nic, poza charakterystycznym symbolem producenta, nie zdradza gamingowego rodowodu marki. Z daleka przypominają nieco produkty Pioneera, czego w żadnym wypadku nie można uznać za wadę.

Jako że słuchawki nie są wyposażone w dodatkowe źródło zasilania, nie było fizycznej możliwości zastosowania podświetlenia LED RGB. Biorąc pod uwagę cenę i fakt, że jest to model podstawowy w rodzinie Arctic, jego brak jest poniekąd oczywisty i nie będzie wpływał na moją ocenę.

Dźwięk w grach komputerowych

Steelseries Arctis 1 to klasyczne słuchawki przewodowe, dlatego na wrażenia z odsłuchu spory wpływ ma przetwornik cyfrowo-analogowy, z jakiego korzysta nasze źródło. Sytuację, w której słuchawki zupełnie inaczej zgrają się z komputerem niż ze smartfonem czy konsolą, należy uznać za całkowicie normalną. Ciężko zatem o jednolitą opinię, dlatego odniosę się do cech, które uznałem za wspólne, zachęcając jednocześnie każdego zainteresowanego do osobistego wypróbowania słuchawek w parze ze sprzętem, z którym mają stworzyć duet.

Testy słuchawek w grach komputerowych rozpocząłem od bardzo popularnych tytułów, jak League of Legends czy Path of Exile. Pod uwagę wziąłem przede wszystkim efekty dźwiękowe towarzyszące potyczkom, które w obu przypadkach wybrzmiały przyjemnie, z pewnością pomagając budować klimat rozgrywki. Duży plus dla Steelseries. Battlefield Bad Company 2 posłużył mi do oceny dialogów i dźwięków tła. Baczyłem również na odgłosy broni i eksplozji. Te reprodukowane są dość spokojnie, nieco przygaszone. Najbardziej pasuje mi tu przymiotnik wyrafinowany. Na koniec leciwy Heroes of Might and Magic III i jego klasyczna ścieżka dźwiękowa. W tym momencie uśmiech na twarzy zarysował się ciut mocniej. Przyszła pora na uruchomienie Playstation 4 i kontynuację testów.

Steelseries Arctis 1

Battlefield V, FIFA 19, Need for Speed: Payback. Trzy produkcje wydane pod szyldem EA pozwoliły mi na ocenę dźwięku w dość charakterystycznych dla gry na konsolach pozycjach. Strzelanka, gra sportowa i wyścigi utrzymane w konwencji typowo rozgrywkowej. W każdej Arctis 1 spisały się do bólu poprawnie, racząc moje uszy wrażeniami, których wcześniej w tej półce cenowej prawdopodobnie nie spotkałem. Być może to zasługa dobrego zestrojenia słuchawek, być może zastosowanych membran, jednak to mniej ważne. Liczy się wynik, a ten, biorąc pod uwagę cenę, jest bardzo dobry.

Na koniec, równie budżetowy, co same słuchawki, smartfon Honor 8X i gra, w której w duecie z Kubą pokazaliśmy innym redakcjom kto rządzi w mobilnym battle royale – Bullet League. Mówiąc krótko: jeśli kiedyś ich posiadacz będzie chciał wykorzystać je do gry na telefonie – nie zawiedzie się.

Podsumowując ten rozdział pokuszę się o jedną uwagę dotyczącą komfortu użytkowania. Celowo starałem się wykonać testy, w miarę możliwości, pod rząd, żeby korzystać z nich jak najdłużej bez przerwy i sprawdzić wygodę użytkowania podczas wielogodzinnej rozgrywki czy pracy. Konstrukcja Arctis 1 sprawia, że stabilnie trzymają się głowy, pozostając na miejscu podczas spacerów czy nazbyt ekspresyjnego okazywania emocji. Materiał o sportowym rodowodzie również zdał egzamin – w uszach i ich okolicy nie czułem dyskomfortu związanego z obniżonym dostępem powietrza czy gromadzeniem się kropli potu. Długodystansowcom mogę je polecić z czystym sumieniem.

Steelseries Arctis 1

Dźwięk podczas słuchania muzyki

Jak napisałem wcześniej, te słuchawki nie wyglądają na sprzęt dla graczy, co delikatnie sugeruje, że równie dobrze nadają się do słuchania muzyki, co do wirtualnej rozrywki. Steelseries pokusił się nawet o umieszczenie na opakowaniu wizerunku zasłuchanego mężczyzny przebywającego na zewnątrz budynku. Takie aluzje ze strony producenta tylko potęgują chęć sprawdzenia, jak najtańsze Arctisy spiszą się, gdy wyłączymy grę i uruchomimy Spotify. Czy zatem nadają się do typowo muzycznych zastosowań? Jak najbardziej! Czy do noszenia na zewnątrz? Kwestia, co kto lubi, ja nie polecam.

Przechodząc jednak do szczegółów, brzmienie słuchawek mogę zbiorczo określić jako uniwersalne, dość ciepłe i przyjemne w odbiorze. Tonów niskich jest sporo, dlatego zaznaczają swoją dominację nad resztą pasma. Na szczęście nie oznacza to przeszkadzającego w odbiorze dudnienia. Nie jest to co prawda dobrze kontrolowany, punktowy bas, jednak dostarcza miłe wrażenia, zwłaszcza w rapie czy muzyce tanecznej.

Steelseries Arctis 1

Średnica jest wyraźnie słyszalna, wybrzmiewającym wokalom nie mam wiele do zarzucenia, jednak ponownie, należy pamiętać o cenie i głównym przeznaczeniu produktu. Być może fani popisów śpiewaków operowych nie znajdą tutaj dla siebie nie ciekawego, pozostali powinni być zadowoleni.

Sopranów, cóż, mogłoby być troszkę więcej, jednak to w dużej mierze moje upodobanie do dźwięku nacechowanego sporą przestrzenią w górze pasma. Nie jest to jednak przesadny problem – chwila czasu poświęcona ustawieniom equalizera i od razu lepiej.

Na koniec pragnę zaznaczyć, to w żadnym wypadku nie są słuchawki dla audiofilów. Nie ma co liczyć na szeroką scenę czy dobrą separację instrumentów. Nie ta cena i nie to przeznaczenie produktu. Słuchający dla przyjemności, a tych jest przeważająca większość, będą zadowoleni. W funowym brzmieniu jest naprawdę fajnie.

Jakość mikrofonu

Dołączany do Steelseries Arctis 1 mikrofon uzyskał certyfikat Discorda. Prawdę powiedziawszy nie rozumiem sensu tejże certyfikacji i uznaję to za chwyt marketingowy. Mikrofon dla gracza powinien dobrze zbierać mowę, przy okazji pomagając tłumić dźwięki otoczenia. To zaś oferuje zdecydowana większość mikrofonów, nawet tych z najniższej półki cenowej.

Sam mikrofon nagrywa dobrze, dlatego można go stosować nie tylko w grach. Skype, Messenger, telekonferencja? Nie ma żadnego problemu. Tłumienie dźwięków otoczenia pozwala na wyeliminowanie odgłosów nawet bardziej hałaśliwych wentylatorów kart graficznych czy klawiatur mechanicznych. Nie straszne mu będą odgłosy typowe dla budownictwa wielorodzinnego, jak windy czy spływająca woda. Chrapiący współlokator… tu może być nieco gorzej.

Steelseries Arctis 1
Możliwość odłączenia mikrofonu często się przydaje

W mikrofonie z tej półki cenowej najważniejsze jest, że działa. A ten działa dobrze, dodatkowo można go odłączyć – to również spory plus.

Podsumowanie

Steelseries Arctis 1 to nie jest konstrukcja powalająca, ale też powalająco nie kosztuje. Cena oscylująca w okolicach 200 złotych za oferowane możliwości jest, moim zdaniem, bardzo uczciwa, a sam produkt mogę z czystym sumieniem polecić. Uniwersalne brzmienie i niekrzykliwy wygląd to kolejne atuty, za które producentowi należą się słowa uznania. Pokusiłem się o przyjrzenie się całej rodzinie Arctis pod kątem moich własnych potrzeb. Zupełnie niespodziewane zdecydowałbym się na… model, który przyszło mi testować, czyli ten najtańszy. Fakt, że tylko Arctisy Pro korzystają z innych membran tylko utwierdził mnie w tym śmiały przekonaniu. Wiele wyższych modeli charakteryzuje się łącznością bezprzewodową. Czy warto do niej dopłacać? Moim zdaniem, o ile tylko ktoś może sobie pozwolić na połączenie kablem, nie. Przynajmniej nie trzeba pamiętać o ładowaniu kolejnego urządzenia. Efekt surround? Nie potrzebuję. Zewnętrzny DAC? Tu nie wypowiem się bez przetestowania, wiem jednak, że najtańszy model mogę podłączyć do zdecydowanej większości przetworników C/A. Najtańszy model wydaje się być najrozsądniejszym wyborem.

Gorąco polecam te słuchawki.

Steelseries Arctis 1

Słuchawki Steelseries Arctis 1 - solidna podstawa dla mocnej serii
Słuchawki Steelseries Arctis 1 – solidna podstawa dla mocnej serii
Wnioski
Steelseries Arctis 1 to bardzo uniwersalne słuchawki, które sprostają oczekiwaniom większości graczy, oferując przy tym więcej, niż wskazuje ich cena.
Opłacalność
10
Jakość wykonania i wzornictwo
7.5
Brzmienie w grach
8.5
Brzmienie podczas słuchania muzyki
8
Mikrofon
8
Ocena użytkownika0 głosów
0
Zalety
wzorowy stosunek ceny do jakości
dobra jakość wykonania
lekko ocieplone, uniwersalne brzmienie
możliwość odłączenia mikrofonu
zachowawcze, eleganckie wzornictwo
Wady
jak na słuchawki przewodowe, mogłyby być lżejsze
brzmienie momentami nieco zbyt płaskie.
9
OCENA