Opowieść o dziwnym „telewizorze do social mediów” – Samsung The Sero

Po kilku pierwszych dniach korzystania z telewizora Samsung The Sero zacząłem nazywać go stacjonarnym smartfonem. To urządzenie, które odmienia sposób przeglądania mediów społecznościowych. Pytanie tylko, czy naprawdę go potrzebujemy, zwłaszcza w obecnej formie?

Samsung The Sero to kolejne urządzenie z oferty koreańskiego producenta, z którym spędziłem naprawdę dużo czasu, bo ponad dwa miesiące. Wszystko dlatego, że to zupełnie nowa kategoria sprzętu, dlatego potrzebowałem czasu nie tylko po to, by wyrobić sobie opinię o samym urządzeniu, ale też o segmencie, który to wydaje się początkować.

Reklama

Przywykliśmy do tego, że telewizor służy nam do oglądania telewizji. Wielu służy również za wyświetlacz obrazu generowanego przez konsolę do gier. Coraz częściej, tradycyjną telewizję zastępują platformy internetowe, takie jak Netflix czy HBO GO. Zdarza się nam również bezprzewodowo połączyć smartfon, by, na przykład, wyświetlić nagrany przy jego pomocy film albo zaprezentować zdjęcia.

Wszystkie te zadania mają jedną cechę wspólną: wymagają standardowego ekranu, o orientacji poziomej i proporcjach 16:9. Tymczasem, za sprawą mediów społecznościowych, takich jak TikTok, Instagram, Snapchat czy Facebook, coraz częściej zdarza nam się przeglądać filmy i zdjęcia wykonane w orientacji pionowej. Również sama budowa tych aplikacji zachęca do przeglądania ich w pionie.

Co na smartfonach jest czynnością w pełni naturalną, na typowym telewizorze prezentuje się, delikatnie mówiąc, nieatrakcyjnie. Oglądaniu materiałów zarejestrowanych w orientacji pionowej towarzyszą nieestetyczne, bardzo szerokie, czarne pasy z prawej i lewej strony. To skutecznie zniechęca do korzystania z social mediów na tradycyjnych telewizorach.

Samsung The Sero fot. Samsung

Właśnie z myślą o użytkownikach, którzy chcieliby używać telewizora również jako dodatkowego, większego ekranu smartfona, na którym można komfortowo spędzać czas w mediach społecznościowych, powstał Samsung The Sero. To śmiała, bardzo wczesna koncepcja obracanego telewizora, która jednak już teraz trafiła na półki sklepowe, w tym te w polskich elektromarketach.

Wysokość, na której umieszczono ekran telewizora Samsung The Sero zdradza, że jest to urządzenie dedykowane przede wszystkim klientom z krajów dalekiego wschodu, głównie Korei i Japonii, gdzie często siada się na poduszkach umieszczonych na podłodze. Wygląda na to, że jego obecność na innych, w tym europejskich rynkach, jest kolejną fazą eksperymentu i zaspokojeniem ciekawości na temat realnego zapotrzebowania na taki sprzęt.

Jak opisywana koncepcja, bo tak na tę chwilę nazywałbym The Sero, sprawdzi się w typowym, polskim mieszkaniu?

Samsung The Sero – specyfikacja techniczna

ModelSamsung The Sero
TypTelewizor QLED
Przekątna ekranu43 cale
Rozdzielczość3840 x 2160 (4K)
Technologie wyświetlania obrazuQuantum Processor 4K, HDR 10+, lepszy kontrast, tryb filmowy, tryb naturalny
Dźwięk4.1, Dolby Digital Plus, wbudowany subwoofer, moc RMS 60 W
Smart TVTak, Samsung Tizen
Aplikacja towarzyszącaTak, Samsung SmartThings
Podgląd ekranu ze smartfonaTak, Android, iOS (AirPlay 2)
Pełna kompatybilnośćSmartfony Samsung Galaxy z systemem Android 10 i nowszym
Łączność3x HDMI, 2x USB, wyjście antenowe, gniazdo CI, HDMI ARC, eARC, HDMI-CEC, WiFi 5, Bluetooth 4.2
Tuner TVDVB-T2CS2
KolorNiebieski (navy blue)
Wymiary (opakowanie)738 x 1365 x 272 mm
Wymiary (z podstawą)564,7 x 1200 x 327 mm
Waga (z podstawą)33,3 kg
Zawartość opakowaniaTelewizor, podstawa, pilot zdalnego sterowania, baterie, instrukcja obsługi, kabel zasilający
Cena5999 złotych

Od strony technicznej, Samsung The Sero to typowy przedstawiciel samsungowych QLED-ów, wzbogacony o funkcję obracania ekranu i rozbudowany system audio, wbudowany w podstawę. Ma niemal wszystkie niezbędne opcje połączenia przewodowego (za wyjątkiem wyjścia optycznego) i bezprzewodowego (jest WiFi, Bluetooth i możliwość transmisji obrazu zarówno ze smartfonów z Androidem, jak i iOS). Producent pamiętał również o umieszczeniu poczciwego tunera telewizji naziemnej, w standardzie DVB-T2, który już wkrótce stanie się jedynym obowiązującym w Polsce.

To także bardzo ciężki, jak na zaledwie 43 cale, telewizor, który zajmuje sporo miejsca i nie można go powiesić na ścianie. W dodatku, otaczają go całkiem spore ramki, z lekka nieprzystające do współczesnych standardów.

Imponuje za to cena – 5999 złotych, jak za tylko 43 cale, robi wrażenie. Czy do telewizora, którego jedyną przewagą nad konkurencją, jest możliwość obrócenia go do pionu, warto dopłacić aż tyle? Według mnie – w żadnym wypadku. Oczywiście, o ile nie spędzamy wielu godzin każdego dnia na śledzeniu nowych TikToków… wtedy The Sero staje się niezbędny.

Samsung The Sero fot. Samsung
Samsung The Sero fot. Samsung

Rozpakowanie, montaż, uruchomienie, konfiguracja

Samsung The Sero trafia do użytkownika w sporej wielkości opakowaniu transportowym, skąd wyciągamy go złożonego do pozycji pionowej – to właśnie w niej telewizor będzie spędzał najwięcej czasu, zwłaszcza wtedy, gdy nie będzie używany.

Po odbezpieczeniu ekranu i wydobyciu wszystkich akcesoriów, można przystąpić do montażu, który w tym wypadku sprowadza się do przykręcenia podstawy do konstrukcji telewizora. Ostrzegam – by bezpiecznie wykonać wszystkie czynności, przyda się ktoś do pomocy. Telewizor, jak na niewielką przekątną, sporo waży. Widać wyraźnie, że obrotowa konstrukcja wymagała, dla zachowania stabilności, sporego dociążenia.

Samsung The Sero fot. Tabletowo.pl
Samsung The Sero fot. Tabletowo.pl

Po przykręceniu nóżki, która – w mojej opinii – nie sprawia zbyt solidnego wrażenia, można przystąpić do kolejnego kroku – umiejscowienia telewizora w miejscu użytkowania. Nie mamy tu zbyt szerokiego pola wyboru – z uwagi na swoją konstrukcję, Samsung The Sero może zostać ustawiony wyłącznie na podłodze albo bardzo niskiej półce. Montaż na ścianie jest niemożliwy, a na wyższym meblu uczyni oglądanie bardzo niewygodnym, zwłaszcza, że ekran The Sero jest dość sporo odchylony od pionu. Decydując się na zakup The Sero, należy też wziąć pod uwagę jego charakterystyczne wzornictwo. Telewizor nijak skomponuje się z wnętrzem eleganckiego salonu, ale do młodzieżowego pokoju czy wesołych, kolorowych wnętrz będzie pasował idealnie.

Gdy już znajdziemy odpowiednie miejsce (w moim przypadku był to jeden z kątów w dziecięcym pokoju) i telewizor stoi stabilnie, pora przejść do podłączenia tych urządzeń, które wymagają łączności przewodowej, kabla antenowego oraz zasilania. Wszystkie niezbędne porty znajdują się w jednym miejscu, ukrytym pod sporą, zdejmowaną taflą plastiku w podstawie telewizora. Znajdziemy tam:

  • wejście zasilania (popularna ósemka),
  • wejście na kabel antenowy,
  • gniazdo kart CI,
  • wejście na kabel anteny satelitarnej,
  • 3 porty HDMI (w tym jeden z eARC),
  • 2 porty USB (w tym jeden z podwyższonym napięciem do 1 A, do podłączenia zewnętrznych dysków HDD).

Wszystko podłączone? Pora zatem uruchomić telewizor i przejść przez prosty konfigurator, w którym określimy podstawowe parametry pracy telewizora: połączymy go z WiFi, kompatybilnym smartfonem czy przygotujemy do odbioru telewizji naziemnej. Wszystko szybko, intuicyjnie i bezproblemowo.

To zwykły telewizor

Patrząc od przodu na Samsung The Sero widzimy, przede wszystkim, dość niewielki, jak na współczesne standardy, ekran o przekątnej 43 cali, otoczony wyraźnie widocznymi ramkami w kolorze niebieskim. Poniżej – podstawa pokryta cienką, niebieską tkaniną, pod którą ukryto głośniki. Jeszcze niżej – dyskretnie umieszczone logo producenta, nóżki, a od spodu, czerwona dioda sygnalizująca, że telewizor jest wyłączony, widoczna jako odbicie od podłoża.

Za ekranem sprytnie ukryto jedyny przycisk na obudowie – włącznik. W podstawie – miejsce do podłączenia wszystkich niezbędnych kabli oraz subwoofer. Wzdłuż ramek telewizora Samsung The Sero nie znajdziemy niczego interesującego.

Samsung The Sero fot. Tabletowo.pl
Samsung The Sero fot. Tabletowo.pl

Właściwy opis telewizora rozpocznę od tego, co najbardziej banalne, czyli jak sprawuje się jako… typowy telewizor. By korzystać z The Sero jak z każdego, innego telewizora, należy obrócić go do pozycji poziomej. Dzieje się to automatycznie po wybraniu jednej z aplikacji czy wejścia obrazu wymagającego tego trybu, bądź ręcznie, przy pomocy dedykowanego przycisku na pilocie.

Gdy tylko ekran obróci się o 90 stopni w prawo, Samsung The Sero staje się typowym telewizorem Samsunga, wyposażonym w ekran QLED. Znajdziemy w nim spektrum wszystkich niezbędnych aplikacji, tych zagranicznych (Netflix, HBO GO, Amazon Prime), jak i polskich (Player, ipla, TVP), a tuner naziemny i łącza HDMI działają dokładnie tak, jak wszędzie.

System Tizen pracuje bardzo płynnie, bez widocznych zacięć i spowolnień, jest też intuicyjny i przejrzysty. AirPlay 2 i analogiczne rozwiązanie z Androida – są i działają.

Jako że na co dzień nie zajmuję się recenzowaniem telewizorów, ani nie dysponuję profesjonalnym sprzętem do kalibracji i oceny wyświetlanych kolorów, nie podejmę się oceny jakości obrazu. Wiem jedynie, że The Sero nie odbiega w tym aspekcie od podobnych QLED-ów. Z perspektywy codziennego oglądacza – jest po prostu bardzo dobrze, żadnych zastrzeżeń do wyświetlanego obrazu mieć nie mogę.

A może stacjonarny smartfon?

Z unikatowych atutów The Sero korzystać można wtedy, gdy obrócimy go do pionu i sparujemy ze smartfonem. Służy do tego aplikacja SmartThings, dostępna w Google Play, Apple AppStore i sklepie Samsunga. Warto jednak zaznaczyć, że dostęp do wszystkich funkcji, w tym szybkiego przekazywania odtwarzania wideo i muzyki ze smartfona na telewizor za pomocą dotknięcia smartfonem ramki telewizora, skorzystają wyłącznie posiadacze najnowszych smartfonów Samsung Galaxy, z zainstalowanym systemem Android 10 bądź nowszym.

Pozwala ona na sterowanie telewizorem bez konieczności korzystania z pilota, jednak nie to jest jej najistotniejszą funkcją. Dzięki niej, szybko wyświetlimy obraz ze smartfona na telewizorze, w tym, właśnie w trybie pionowym. Gdy to zrobimy, wystarczy uruchomić TikToka, Instagram czy Snapchata i można wsiąknąć na długie godziny. Równie świetnie Samsung The Sero sprawuje się w parze z przeglądarką internetową, prezentując strony internetowe w układzie mobilnym, dostosowane do pionowych ekranów.

Korzystanie z The Sero to istotnie, zupełnie nowe doświadczenie w przeglądaniu mediów społecznościowych. Osobiście miałem wrażenie, jakby po przerzuceniu ekranu ze smartfona na telewizor czas dziwnie przyspieszał. Wszystko dlatego, że przeglądanie ulubionych serwisów jeszcze nigdy nie było tak przyjemne. Na 43 calach, nawet amatorskie filmiki nagrywane smartfonami, prezentują się zupełnie inaczej niż na sześciocalowych ekranikach w urządzeniach, które na co dzień goszczą w naszych kieszeniach.

Wrażenia z korzystania z The Sero w trybie pionowym trudno opisać słowami, najlepiej sprawdzić je osobiście. To coś zupełnie nowego, do czego dotychczas nie byliśmy przyzwyczajeni. Problem tkwi jedynie w pytaniu czy rzeczywiście tego potrzebujemy? Czy telewizor do social mediów to coś, na co warto przeznaczyć sześć tysięcy złotych? Choć odpowiedź wydaje się, dla przytłaczającej większości, oczywista, z pewnością znajdą się i tacy, którzy uznają, że to świetny zakup.

Od siebie dodam, że do pełnej przyjemności korzystania z The Sero należy zaaranżować pokój w taki sposób, by móc oglądać obraz tak, jak robią to Koreańczycy czy Japończycy – siedząc bezpośrednio przed nim, na podłodze. Jak wspomniałem wcześniej, wysokość zawieszenia ekranu, charakterystyczna budowa i odchylenie sprawiają, że to podłoga jest najbardziej adekwatnym miejscem do siedzenia przed Samsungiem The Sero.

Samsung The Sero fot. Tabletowo.pl
Samsung The Sero fot. Tabletowo.pl

A co, jeśli nie oglądamy niczego?

Telewizory Samsung QLED słyną z tego, że nieużywane mogą wciąż wyświetlać obraz, stając się ozdobą pokoju, w którym zostały umieszczone. Ekranu można użyć, na przykład, do prezentacji ulubionej fotografii czy dzieła sztuki. Służy do tego tryb Ambient, dostępny również w The Sero.

Z uwagi na charakterystyczną konstrukcję telewizora, prezentowany obraz będzie wyglądał w nim tak, jakby został umieszczony na charakterystycznym stojaku, znanym z galerii sztuki czy muzeów. Taki efekt może się podobać, zwłaszcza, gdy wybierzemy odpowiednią grafikę. Na szczęście, producent dołączył ich całe spektrum.

Z Ambient mode korzystać można wyłącznie w trybie poziomym. A co, gdy wolelibyśmy, by nieużywany The Sero wyświetlał obraz pionowo? Samsung pomyślał również o tym, przygotowując dedykowany temu telewizorowi tryb Portrait mode. W nim też możemy wyświetlić jedną z przygotowanych grafik, ale też atrakcyjną animację, na której znajdzie się, na przykład, data, godzina czy informacje o pogodzie.

Można również wyświetlić…imitację rozpalonego kominka. Po jej wybraniu, z głośników The Sero zaczną wydobywać się charakterystyczne odgłosy rozżarzonego drewna. Przyznam szczerze, bardzo polubiłem ten widok, który, w połączeniu z realistycznymi odgłosami, działał niczym muzyka relaksacyjna.

W tym miejscu wspomnę jeszcze krótko o wbudowanych głośnikach 4.1, które grają bardzo dobrze. Zdecydowanie lepiej, niż typowe głośniki spotykane w tradycyjnych, poziomych telewizorach. Gdy nie używamy The Sero do oglądania telewizji czy przeglądania mediów społecznościowych, może służyć jako naprawdę fajny odtwarzacz muzyki z serwisów streamingowych.

Samsung The Sero – niezbędne akcesorium czy drogi i niepotrzebny gadżet?

Decydując się na wprowadzenie na rynek The Sero, Samsung podjął się eksperymentu na żywym organizmie. Postanowiono sprawdzić, czy ludzie istotnie potrzebują takiego rozwiązania, które, poza byciem totalnie zwykłym telewizorem, stanie się przedłużeniem smartfona, zastępującym niewielki ekranik bardzo dużym, w dodatku o świetnej jakości.

Moim zdaniem, z uwagi na spore ograniczenia, wynikające z konstrukcji The Sero, to urządzenie tylko i wyłącznie dla prawdziwych maniaków mediów społecznościowych. To drogi telewizor, z ekranem o przekątnej zaledwie 43 cali, w dodatku (według mnie) niespecjalnie ładny i wymagający odpowiedniej aranżacji całego pokoju. Brak możliwości regulacji kąta odchylenia ekranu czy powieszenia na ścianie sprawdzają, że możliwości jego dopasowania stają się naprawdę ograniczone.

Samsung The Sero fot. Tabletowo.pl
Samsung The Sero fot. Tabletowo.pl

Niemniej, dla kogoś, kto potrafi spędzać na śledzeniu TikToka, Instagrama czy Facebooka całe dnie, The Sero może okazać się idealnym rozwiązaniem. Samego Samsunga warto pochwalić za odwagę i śmiałe testowanie nowych rozwiązań. The Sero to, póki co, ciekawostka dla nielicznych. Czy kiedyś to się zmieni? Dopóki forma telewizora pozostanie niezmieniona – śmiem wątpić.

Gdyby jednak udało się zaimplementować mechanizm obracania do typowego telewizora, pasującego do każdego wnętrza i nadającego się do powieszenia na ścianie, kto wie…

Samsung The Sero
Wnioski
Samsung The Sero to telewizor dla nielicznego grona absolutnych maniaków mediów społecznościowych. Dzięki niemu, przeglądanie ulubionych serwisów staje się zupełnie nowym doświadczeniem. Póki co, należy go jednak traktować wyłącznie w kategorii rynkowej ciekawostki.
Innowacyjna koncepcja
9.5
Jakość obrazu i dźwięku
9
Wzornictwo i jakość wykonania
6
Możliwość ustawienia w pokoju
3
Tryby Ambient i Portrait
8
Cena / oferowane możliwości
5
Zalety
Innowacyjna koncepcja
Szybki i stabilny system, bogaty w aplikacje
Ekran QLED
Możliwość obsługi przy pomocy aplikacji w smartfonie
Tryby Ambient i Portrait
Bardzo dobra jakość dźwięku na wbudowanych głośnikach
Wady
Tylko 43 cale
Bardzo ciężki
Brak możliwości zawieszenia na ścianie i regulacji kąta odchylenia ekranu
Dostosowany (niemal) wyłącznie do oglądania siedząc na podłodze
Spore ramki
Nieatrakcyjny wizualnie
Nieustawny, wymagający odpowiedniej aranżacji całego pokoju
Pełna funkcjonalność tylko dla posiadaczy nowych smartfonów Samsung Galaxy
6.8
Ocena
Gdzie kupić?