Samsung Galaxy A51 – recenzja zjawiskowo wyglądającego smartfona w zbyt wysokiej cenie

Zabezpieczenia

Smartfon, poza hasłem, pinem i wzorem, można odblokować na dwa sposoby. Mowa oczywiście o skanerze linii papilarnych oraz rozpoznawaniu twarzy.

Reklama

Skaner linii papilarnych jest zintegrowany z wyświetlaczem. Działa stosunkowo nieźle, szczególnie, jeśli chodzi o skuteczność. Jeśli tylko w miarę precyzyjnie trafimy palcem w pole skanowania urządzenie bez problemów się odblokuje. Skaner jest cały czas aktywny, dzięki czemu nie ma konieczności podświetlania ekranu przed jego użyciem.

Samsung Galaxy A51 / fot. Kacper Żarski
Samsung Galaxy A51 / fot. Kacper Żarski

Można by się przyczepić jednak do szybkości działania. Czasami, gdy zbyt szybko zabierzemy palec ze skanera, pojawia się komunikat o tym, że odcisk nie został rozpoznany. Warto więc przez chwilę przytrzymać opuszek na skanerze.

Reklama

Jeśli z kolei chodzi o czas całego procesu od przyłożenia palca do podświetlenia ekranu to jest przyzwoicie. Zazwyczaj urządzenie jest gotowe do użytku po 1 sekundzie, czasem wydłuży się to do maksymalnie 2 sekund. W zupełności to wystarcza do komfortowego korzystania.

Gorzej to jedynie wypada w przypadku, gdy szybko chcemy odblokować smartfona zaraz po wygaszeniu ekranu. To się nie uda. Najpierw telefon musi się jakby całkowicie wygasić, od razu skaner nie jest po prostu aktywny. Tutaj ten czas oczekiwania w skrajnych przypadkach może wynieść nawet do 8-10 sekund.

Ze skanera możemy korzystać nie tylko do odblokowywania urządzenia. Sprawdza się on nieźle do logowania się w aplikacjach bankowych czy uzyskiwania dostępu do programów wcześniej zabezpieczonych w ustawieniach. W odpowiednim momencie pojawia się na ekranie informacja, żeby przyłożyć palec, miejsce skanowania także odpowiednio się podświetla.

Drugim sposobem odblokowywania smartfona jest rozpoznawanie twarzy. Wykorzystuje ono do tego tylko jedną kamerkę frontową, nie jest to więc najbardziej bezpieczna opcja. W praktyce jednak podczas testów nie narzekałem na działanie tej funkcji, nie udało się także „oszukać” algorytmów za pomocą zdjęć.

Samsung Galaxy A51 / fot. Kacper Żarski
Samsung Galaxy A51 / fot. Kacper Żarski

Skanowanie twarzy w tym modelu jest bardzo skuteczne i szybkie. Wystarczy podświetlić ekran i praktycznie po sekundzie smartfon jest gotowy do użytku. Żeby jeszcze bardziej usprawnić proces odblokowywania, można włączyć dwie przydatne opcje.

Jedna z nich polega na „ominięciu” ekranu blokady, co oznacza, że od razu po rozpoznaniu twarzy smartfon przechodzi do ekranu głównego. Druga opcja to możliwość podświetlenia ekranu po podniesieniu. Wtedy od razu rozpoczyna się skanowanie.

Aparat

W Samsungu Galaxy A51 zamontowano aż cztery soczewki aparatu głównego. Są to:

  • aparat główny – 48 Mpix (f/2.0),
  • aparat z szerokokątną soczewką do 123 stopni – 12 Mpix (f/2.2),
  • matryca do zdjęć macro – 5 Mpix (f/2.4),
  • czujnik głębi – 5 Mpix (f/2.2).

Takie połączenie pozwala na wykonywanie nie tylko zwykłych zdjęć, ale także z szerokim kątem widzenia. Możliwe są także zdjęcia macro, jednak nie widzę w tym aspekcie dużej przewagi dedykowanej temu matrycy, nad smartfonami z dobrym, „podstawowym” aparatem. Zabrakło jedynie zoomu optycznego lub hybrydowego. Jest tylko cyfrowy (maksymalnie 8-krotny), jednak dość marnej jakości.

Samsung Galaxy A51 / fot. Kacper Żarski
Samsung Galaxy A51 / fot. Kacper Żarski

„Zwykłe” zdjęcia wyróżniają się dobrą szczegółowością oraz naturalnymi kolorami. Nie są to jednak jakoś przesadnie wybitne fotografie i chociażby przybliżenie poszczególnych elementów może powodować delikatne rozczarowanie. Pojawia się wtedy dość sporo nierównych, poszarpanych krawędzi, widocznych jest także trochę szumów.

Zdjęcia wykonywane nocą pod względem szczegółowości wypadają bardzo przeciętnie. Bardzo łatwo także o prześwietlenia i rozszczepianie świateł, a obiekty w ruchu są zazwyczaj rozmazane. Pozytywnie wypadają za to kolory, które są odwzorowane realistycznie. Poniżej widoczne zdjęcia mogą wydawać się czasem trochę zbyt żółte, ma na to jednak wpływ ciepła barwa latarni w fotografowanych miejscach.

Szeroki kąt aparatu sprawdza się dobrze, jeśli chcemy uchwycić więcej obiektów na jednym zdjęciu. Pod tym względem fotografie faktycznie mogą robić wrażenie, szczególnie, jeśli nie będziemy przybliżać poszczególnych elementów. Na pierwszy rzut oka widać bowiem wyraźne kontury i zazwyczaj ciepłe, przyjemne dla oka kolory.

Czar całkowicie pryska jednak po przybliżeniu jakiegokolwiek elementu. Szczegółowość okazuje się bardzo niska, a ilość szumów ogromna. Bardzo słabo wypadają zdjęcia nocne, które stają się mało wyraźne, brakuje im kolorów i jasności.

Kamerka na froncie ma 32 Mpix z przysłoną f/2.2. Sprawdza się to dobrze do wykonywania zdjęć, selfie są zazwyczaj szczegółowe i z odpowiednim nasyceniem kolorów. Po przybliżeniu widać też sporo poszczególnych elementów, dla większości osób takie połączenie w zupełności wystarczy. Nieco gorzej jest jedynie nocą.

W aplikacji przy kamerce frontowej mamy teoretycznie przełączanie się między trybem podstawowym, a szerokokątnym. Nie jest to jednak tak szeroki kąt jak w przypadku aparatu głównego. Jest to raczej na zasadzie delikatnego oddalenia przy zachowaniu niemal identycznej jakości.

Jeśli chodzi o inne dodatki w aplikacji, to mamy chociażby tryb Live Focus, który rozmazuje tło za elementem na pierwszym planie. Jest to dość skuteczne rozwiązanie, ale bez problemu zauważalne jest łączenie tych dwóch płaszczyzn. Poza tym jest tryb profesjonalny, panoramiczny, nocny oraz makro, oprócz tego dedykowany tryb do fotografowania żywności. Oczywiście nie zabrakło też kilku filtrów kolorystycznych oraz upiększania twarzy

Do nagrywania mamy też kilka dodatków. Poza zwykłym nagrywaniem (maksymalna rozdzielczość to UHD 3840 x 2160 pikseli z 30 klatkami na sekundę) mamy zwolnione tempo, bardzo zwolnione tempo do 240 klatek na sekundę oraz hyperlapse. Nie zabrakło też AR Emoji, czyli naklejek i postaci nakładanych na naszą twarz, jest także Bixby Vision rozpoznające niektóre obiekty, teksty i przedmioty.

Akumulator

Bateria w Samsungu Galaxy A51 ma pojemność 4000 mAh. Ładuje się ją za pomocą ładowarki z przewodem USB typu C, jest też wspierane szybkie ładowanie. Odpowiednia ładowarka jest dodawana w zestawie, za co plus dla producenta.

Samsung Galaxy A51 / fot. Kacper Żarski
Samsung Galaxy A51 / fot. Kacper Żarski

Samsung trochę zmienił w nowej nakładce sposób wyświetlania statystyk baterii. Nie jest więc łatwo określić czasu na wyświetlaczu po jednym ładowaniu, ponieważ wszelkie dane dotyczą pełnej doby, a nie cykli ładowania.

Powiem więc jak wygląda to w praktyce. Korzystając naprzemiennie z WiFi i transmisji danych, smartfon rozładuje się po około 1,5 dnia. Szacując po statystykach będzie to w okolicy 5 godzin na ekranie. Używając wyłącznie WiFi do łączenia się z internetem ładowałem smartfon nawet co dwa dni, uzyskując coś w okolicy 7 godzin na ekranie.

Czas korzystania z urządzenia naturalnie skracał się, gdy do łączenia się z siecią korzystałem z transmisji danych. Wtedy ładowałem smartfon jeszcze popołudniu, zazwyczaj brakowało energii do nocy. Są to więc poprawne czasy pracy, jednak wiele urządzeń w tym temacie radzi sobie znacznie lepiej.

Podsumowanie

Samsung Galaxy A51 wzbudza we mnie bardzo mieszane uczucia. Szczególnie mając na uwadze jego cenę, która, według mnie, jest obecnie stanowczo za wysoka. Smartfon ten można kupić za około 1700 złotych, mało co jednak przemawia za tym, żeby warto było kupować go za te pieniądze.

Jest to dobry smartfon, ale ma trochę niedociągnięć. Przede wszystkim od urządzenia w takiej cenie oczekiwałbym nieco szybszego działania i lepszego dostosowania działania poszczególnych aplikacji i widocznych animacji. Nieco więcej oczekiwałem też od aparatu, który jest po prostu poprawny i nic więcej.

Samsung Galaxy A51 / fot. Kacper Żarski
Samsung Galaxy A51 / fot. Kacper Żarski

Niewątpliwie pozytywnie wypada ekran Super AMOLED, niezły jest też zatopiony w nim skaner linii papilarnych. Na pochwałę zasługuje obecność wszystkich modułów łączności (z NFC), złączy i slotów (w tym gniazda słuchawkowego i slotu dualSIM, który nie jest hybrydowy). Dobry jest też akumulator, który powinien wystarczyć do codziennej pracy, chociaż akurat tu mały niedosyt zostaje.

Samsung Galaxy A51 to smartfon, który może podobać się wizualnie. Stosunkowo wąskie ramki, bardzo mała dziurka z kamerką na froncie oraz ciekawa kolorystyka obudowy zwracają na siebie uwagę i przyciągają wzrok. W tej cenie oczekiwałbym jednak nieco lepszej jakości materiałów – wszechobecne tworzywo sztuczne trochę nie przystoi.

Samsung Galaxy A51 / fot. Kacper Żarski
Samsung Galaxy A51 / fot. Kacper Żarski

Ogólnie więc – Samsung Galaxy A51 to ciekawy, dobry smartfon, lecz z kilkoma niedoróbkami i stanowczo zbyt wysokiej cenie. Osobiście mając do wydania około 1700 złotych celowałbym bardziej w chociażby Xiaomi Mi9, Xiaomi Mi 9T lub OnePlus 6T ze stanowczo bardziej flagowymi konfiguracjami.

Spis treści:

  1. Wzornictwo, jakość wykonania. Głośnik. Wyświetlacz. System. Działanie.
  2. Skaner linii papilarnych. Bateria. Aparat. Podsumowanie
Samsung Galaxy A51 – recenzja zjawiskowo wyglądającego smartfona w zbyt wysokiej cenie
Wnioski
WYŚWIETLACZ
9
DZIAŁANIE, PŁYNNOŚĆ, WYDAJNOŚĆ
5.5
OPROGRAMOWANIE
6
AKUMULATOR
7
PORTY, ZŁĄCZA, ŁĄCZNOŚĆ
9
APARATY
7
JAKOŚĆ WYKONANIA
5
WZORNICTWO
9
Ocena użytkownika1 głos
0.1
Zalety
Ładnie wyglądająca obudowa
Niezły ekran Super AMOLED
Bardzo mała "dziurka" z aparatem na froncie
Komplet złączy i modułów (w tym: NFC, złącze słuchawkowe)
Niehybrydowy slot DualSIM
Wady
Spadki płynności
Stosunkowo przeciętne zdjęcia
Tylko poprawny akumulator
Jakość wykonania obudowy
Brak wodoszczelności
Brak ładowania bezprzewodowego
Wysoka cena
7.2
OCENA

Reklama