Red Dead Redemption 2 PC – recenzja | Tabletowo.pl

Red Dead Redemption 2 PC – pewnego razu na Dzikim Zachodzie

Dołącz do dyskusji 0

Od momentu oficjalnego potwierdzenia przez Rockstar wersji PC Red Dead Redemption 2 była to jedna z najbardziej oczekiwanych przeze mnie gier w tym roku. Czekałem na możliwość poznania na własne oczy ogromnej przestrzeni i swobody oferowanej przez ten tytuł – nie mając konsoli, mogłem wcześniej co najwyżej obejrzeć kilka filmów z gry. Czekałem więc bardzo, by samemu zanurzyć się w historię Artura Morgana i trochę mniej, by sprawdzić, co oferuje tryb online.

Port na PC

Zanim zdecydowałem się na zakup musiałem oczywiście najpierw upewnić się, że mój sprzęt w ogóle spełnia wymagania gry. Te, w teorii, są niezbyt wygórowane. I tak, minimalna konfiguracja wygląda, jak poniżej:

  • procesor: Intel Core i5-2500K / AMD FX-6300,
  • pamięć RAM: 8 GB,
  • karta graficzna: Nvidia GeForce GTX 770 2 GB / AMD Radeon R9 280 3 GB,
  • miejsce na dysku: 150 GB,
  • karta dźwiękowa: zgodna z DirectX.

Wymagania zalecane są oczywiście odpowiednio wyższe, ale dalej nie jest to pecet z najwyższej półki:

  • procesor: Intel Core i7-4770K / AMD Ryzen 5 1500X,
  • pamięć RAM: 12 GB,
  • karta graficzna: Nvidia GeForce GTX 1060 6 GB / AMD Radeon RX 480 4 GB,

i reszta jak wyżej.

W Red Dead Redemption 2 to koń jest najlepszym przyjacielem człowieka, nie pies

Tyle teorii. Ponieważ mój komputer spełniał wymagania, zdecydowałem się na zakup. Padło na cyfrową wersję wprost od Rockstar, w wersji Ultimate – pozostało czekać na premierę. Gdzieś tydzień wcześniej pojawiła się jeszcze możliwość wstępnego pobrania gry, z czego oczywiście skorzystałem.

Dzień premiery

Gra stała się oficjalnie dostępna o godzinie 14. W tym momencie program uruchamiający rozpoczął deszyfrację plików, która trwała nieco ponad pół godziny. Po jej zakończeniu można było uruchomić grę, która w ramach zachęty natychmiast padła, pokazując ponownie systemowy pulpit. Za drugim razem poszło nieco lepiej i mogłem rozpocząć zabawę.  Zanim przejdę dalej, słowo o konfiguracji, na której uruchamiałem grę:

  • procesor Intel i5-6600K z taktowaniem domyślnym 3,5 GHz,
  • 16 GB RAM DDR4 2400 MHz,
  • Radeon RX470 4 GB DDR5,
  • gra została zainstalowana na dysku SSD Crucial MX500,
  • Windows 10 Pro, kompilacja 1903, a później 1909,
  • monitor 4K 60 Hz.

Polowanie w Red Dead Redemption 2 jest niezbędne do życia, czyli „nosił koń po błoniach, ponieśli i konia”

Posiadanemu Radeonowi prawdopodobnie zawdzięczam to, że gra w ogóle się uruchomiła – mój redakcyjny kolega Kuba Malec z pecetem zbudowanym w oparciu o GPU NVIDII był w stanie przez długi czas zobaczyć jedynie ekran startowy. W każdym razie udało mi się rozpocząć 1 rozdział, będący zarazem samouczkiem, zabawę ustawieniami graficznymi zostawiając na później.

Samouczek rzucił mnie jako gracza od razu w środek wydarzeń. Służył jednak przede wszystkim do zapoznania z obsługą gry – nie mogłem się zdecydować początkowo, czy będę grać za pomocą pada, czy zestawem klawiatura + mysz. Po paru próbach padło na ten drugi zestaw – pad wydał mi się mniej precyzyjny i jakby wolniejszy. Kombinacja klawiatura + mysz dobrze się spisywała w podstawowych zadaniach i przy niej pozostałem, choć nie mogę oprzeć się wrażeniu, że w pewnym momencie twórcom gry zabrakło pomysłów i klawisze do rzadziej potrzebnych czynności zaczęli losować na klawiaturze – w rezultacie w niektórych sytuacjach bez oderwania ręki od myszy trudno mi było sobie poradzić. Może jednak powinienem zmusić się do grania na padzie…

Red Dead Redemption 2 – schodzimy z gór w przyjemniejsze regiony Dzikiego Zachodu

Wracając jednak do rzeczy, fabularnie było super. Technicznie znacznie gorzej: samouczek przechodziłem wzorem amerykańskiej piechoty morskiej na Pacyfiku, taktyką żabich skoków, gdyż gra chodziła płynnie przez kilka minut, by przez następne kilka ścinać się co chwila na kilka czy kilkanaście sekund. W jednej z dostępnych przerw – punktów kontrolnych w pierwszym rozdziale próbowałem pobawić się zatem ustawieniami graficznymi –w efekcie zabawy prędkość niezależnie od ustawień spadła do kilku fps i jednym sposobem, by sytuacja wróciła do normy, był restart gry. Dobrnąłem jakoś do końca tutoriala i z ulgą wyszedłem z gry.

Red Dead Redemption 2 to western. A czym byłby dobry western bez Saloonu?

Poprawki, poprawki

Pierwszy pakiet poprawek pojawił się niemal od razu, następnego dnia. Nie był duży i niestety niewiele pomógł, wszelkie problemy, o których wyżej pisałem, miały się doskonale. W międzyczasie udało mi się trochę złagodzić zacinanie się przełączając API gry z Vulcan na DirectX 12 – problem wprawdzie nie został wyeliminowany, ale stał się mniej dotkliwy. Na dużą łatę przyszło czekać 7 dni – wprowadziła trochę kosmetycznych zmian w GUI gry (szczególnie w trybie online) oraz powinna wyeliminować większość błędów trapiących posiadaczy kart Nvidii. Być może nawet to zrobiła – ja jednak nie miałem tyle szczęścia, po jej zaaplikowaniu przez dłuższą chwilę w ogóle nie byłem w stanie dostać się do gry. Witał mnie pusty biały ekran, komunikat programu startowego o niespodziewanym zakończeniu pracy lub ewentualnie sygnał o błędzie karty graficznej z informacją, że jedyną metodą działania jest restart komputera. Po dobie, odświeżeniu wszelkich plików i zainstalowaniu najnowszych sterowników Radeon Adrenaline, udało mi się jakoś ponownie dostać do gry. Trudno jednak powiedzieć, by osiągnięta stabilność była dobra.

W Red Dead Redemption 2 koń nie jest jedynym środkiem transportu – czasem trzeba przesiąść się na ekwiwalent SUVa

Wydajność

Gra nie wydaje się zbyt dobrze zoptymalizowana. Mając do dyspozycji kartę RX470  z zaledwie 4 GB pamięci udało mi się osiągnąć 35-45 fps przy ustawieniach większości parametrów grafiki na wysokie, teksturach Ultra i dobrej jakości oświetlenia i średnich detalach drzew i trawy. Akceptując kilka klatek mniej (30-35 fps), udało mi się podnieść rozdzielczość do 2560 x 1440 przy zachowaniu pozostałych ustawień. Najwyższa osiągalna rozdzielczość, przy której nie było widocznych spadków płynności poniżej 30 fps, to było 3200 x 1800, przy kombinacji ustawień wysokich i średnich – zdaję sobie sprawę, że to znacznie mniej od optymalnych 60 fps, ale zarazem było to dla mnie wystarczająco dużo do przyjemnej gry. Poszukiwanie najlepszych ustawień oczywiście także nie obyło się bez błędów, ale już nie będę kopał leżącego. Mam mimo wszystko nadzieję, że gra jeszcze choć trochę przyspieszy po kolejnych poprawkach.

W Red Dead Redemption 2 można wypatrywać pociągu, by zrobić mu zdjęcie, napad, lub pod niego wpaść

Fabuła

Nie ma większego sensu, bym ją opisywał. Przygody Arthura Morgana są przecież od roku doskonale znane, nie brak świetnych recenzji, które się głównie na fabule skupiały, kto chce poznać szczegóły, bez problemu dowie się wszystkiego. W porównaniu z wersją konsolową jest oczywiście trochę zmian. Są dodatkowe misje (niestety, niektóre nie są dostępne w najtańszej wersji gry), więcej skarbów, dodatkowe gadżety, NPC, broń oraz… konie. Czy jest tego wystarczająco dużo, by zachęcić graczy już znających konsolową wersję? Nie wiem. Wydaje mi się, że warto byłoby wrócić do rozgrywki niezależnie od tego, czy coś zostało dodane, czy nie.

W Red Dead Redemption 2 kto nie popasa, ten chudnie

Fabuła jest naprawdę mocną stroną gry. Toczy się niby niespiesznie, ale to pretekst do tego, by Arthur rozmawiał z resztą towarzyszy i przygodnie spotkanymi ludźmi. Ma się poczucie, że świat naprawdę żyje i coś w nim od nas zależy. Gracz ma bardzo dużo swobody – można prowadzić główny wątek, poświęcić się swobodnej eksploracji terenu (nie zapomnijcie czasem jeść i karmić konia, udało mi się przypadkiem solidnie odchudzić Arthura), zapolować albo poszukać skarbu. Są i dłużyzny – czasem powrót do obozu zajmuje naprawdę sporo czasu, gdzie słychać w słuchawkach właściwie tylko odgłos wydawany paszczą (dla nieznających filmu „Rejs” służę wyjaśnieniem, że chodzi o „patataj patataj patataj”). Wynagradzają to widoki – ostatnią grą przed RDR2, gdzie jeździłem dla czystej przyjemności oglądania lokacji, był Wiedźmin 3.

Red Dead Redemption 2 to także hazard – zagracie w domino? A może w pokera?

Tryb fabularny oceniłbym w zasadzie na 10/10, choć nie wszystko jest idealne. Dziwi mnie między innymi (i wkurza) sposób działania zapisu stanu gry. Pal diabli, że nie można go zrobić w trakcie gry – punkty kontrolne są dość rozsądnie rozmieszczone i można z tym żyć. Ale dlaczego zapisując grę w określonej lokalizacji po wczytaniu mogę być o przysłowiowy hektar dalej, na przykład po drugiej stronie jeziora? I dlaczego potrafi brakować wiezionego na koniu trofeum z polowania? Kto i co pił, jak to wymyślał?

Interfejs trybu online Red Dead Redemption 2 po ostatnich poprawkach

Online

Dzięki problemom technicznym trybowi online nie mogłem poświęcić wiele czasu. Ma on jakąś fabułę początkową, ma misje, które możemy wykonywać z innymi graczami. Ostatni pakiet poprawek także i tu wprowadził spore zmiany, jeśli chodzi o wejście do świata – zmiany zaszły w ekranach początkowych, gdzie pojawiła się możliwość wyboru regionu i rodzaju rozgrywki. Największe zdziwienie? Postać jest niema. Choć to nie tak – usta poruszają się, jeśli korzystamy z komunikatora głosowego. Dziwne to rozwiązanie, skoro NPC są gadatliwi tak samo, jak w trybie fabularnym. I tak, wiem już, że to zabieg celowy i ma swoje uzasadnienie, ale mimo wszystko mi się nie podoba. Mniejszym problemem jest dziwne czasem ułożenie ubrania i broni (potrafi wisieć nad plecami, bez podparcia) na niektórych modelach o mniejszych rozmiarach.

Red Dead Redemption 2 – olśniły mnie piękne okoliczności przyrody

Czytała Krystyna Czubówna

Pierwszym zdaniem, jakie miałbym ochotę tu napisać, to „jaka piękna katastrofa”. Po 11 dniach od premiery port PC dla części osób dalej jest technicznie niemal niegrywalny. Ilość błędów, jakie napotkałem od premiery, przewyższa w tej chwili chyba wszystko, z czym miałem do czynienia do tej pory przy innych dużych produkcjach. Na dzień dzisiejszy planuję urlop od gry, do momentu pojawienia się co najmniej jednego kolejnego dużego pakietu poprawek. A później… cóż, później na pewno do niej wrócę, gdyż wzywa mnie ledwo w sumie rozpoczęty wątek fabularny, który jest z kolei jednym z najlepszych, jakie widziałem.

Red Dead Redemption 2 na PC to dramat kolejnych patchy

6 Ocena (1-10)

Fabuła
10
Techniczna jakość portu PC
2
Plusy
  • Olbrzymi, rozbudowany, barwny, żyjący świat
  • Jeden z najlepszych sposobów prowadzenia fabuły, jaki widziałem
  • Bardzo ciekawa galeria postaci, które możemy spotkać
  • Zachowanie i nastrój NPC zależy od wydarzeń, które miały miejsce wcześniej i jest to naprawdę przekonujące
Minusy
  • Błąd na błędzie i błędem pogania, kolejne poprawki nie polepszają jak do tej pory specjalnie sytuacji
  • Znikający ekwipunek
  • Sposób działania zapisów gry
Dodaj swoją recenzję  |  Read reviews and comments

Jeżeli znalazłeś literówkę w tekście, to daj nam o tym znać zaznaczając kursorem problematyczny wyraz, bądź zdanie i przyciśnij Shift + Enter lub kliknij tutaj. Możesz też zgłosić błąd pisząc na maila.

Komentarze

Przeczytaj następny wpis niżej
Logowani/Rejestracja jest chwilowo wyłączona