Recenzja zegarka Garmin VivoActive HR

Puls. GPS. Czas pracy. Podsumowanie

Pulsometr

Osoby świadomie uprawiające sport nie wyobrażają sobie korzystania z opasek lub zegarków inteligentnych, które nie oferują pulsometrów. W testowanym urządzeniu czujnik pulsu jak najbardziej znajdziemy, a najważniejszy w jego przypadku jest to, że wystaje nieco ponad obudowę. To z kolei wpływa na lepsze przyleganie do skóry niezależnie od treningu – czyli automatycznie lepsze odczyty. W teorii.

Reklama

Podczas treningu mamy cały czas dostęp do informacji na temat aktualnego tętna i strefy tętna, w jakiej ćwiczymy. Oczywiście czujnik ten działa cały czas – również wtedy, gdy trening nie jest włączony. Pulsometr działa w trybie ciągłym, cały czas monitorując nasz puls, co na bieżąco pokazywane jest w formie czytelnych wykresów.

garmin-vivoactive-hr-recenzjatabletowo-09

Reklama

Jeśli pod uwagę weźmiemy dokładność pomiaru pulsometru z VivoActive HR – jest z nią różnie – raz pomiar jest zbliżony do ciśnieniomierza, innym razem – niekoniecznie; średnio myli się o 4-6 uderzeń na minutę względem niego, jeśli mówimy o tętnie spoczynkowym. W przypadku pomiarów dokonywanych podczas aktywności istotny jest fakt, by pulsometr dobrze przylegał do skóry, z czym tutaj akurat nie ma problemu, przez co dokładność pomiarów, jak na zegarek, jest niezła, ale nie rewelacyjna – z pasami do pomiaru tętna raczej nie mają startu.

Kilka przykładowych pomiarów:

ciśnieniomierz 71 68 62 70 78 71
Gear Fit 2 73 64 62 72 67 63
VivoActive HR 75 62 61 72 73 63

GPS

Ale pulsometr to nie jest jedyny ważny moduł obecny w VivoActive HR. Drugim, równie istotnym, jest GPS, dzięki któremu po zakończeniu treningu mamy dostęp do podglądu trasy, jaką pokonaliśmy, jak również do dokładniejszego przeliczenia dystansu.

Odniosłam wrażenie, że GPS w VivoActive HR jest dużo bardziej czuły niż w przypadku opaski VivoSmart HR+. O ile w jej przypadku musiałam często czekać 2-3 minuty na złapanie fixa, tak tutaj nigdy nie czekałam dłużej niż minutę – z reguły kilkadziesiąt sekund.

Sama dokładność pokrycia trasy z zegarka względem rzeczywistości jest bardzo wysoka – GPS działa bez zarzutu zarówno pod tym względem, jak i mając na uwadze fakt, że podczas testów nie zdarzyło mi się, by zegarek zasygnalizował zerwanie połączenia z GPS-em.

garmin-vivoactive-hr-recenzjatabletowo-10

CZAS PRACY

I tu znowu się powtórzę: opisywanie czasu pracy urządzeń służących w głównej mierze do śledzenia naszej aktywności, jest strasznie niewdzięczne. Wszystko przez to, że długość jednego cyklu zależy od… liczby treningów i otrzymywanych powiadomień. Zatem siłą rzeczy czas pracy tej samej opaski czy zegarka inteligentnego w rękach każdego z nas będzie zupełnie inny.

Jeśli korzystamy z VivoActive HR w niewielkim stopniu, tj. wykorzystujemy go jako podstawowe narzędzie do wyświetlania godziny, monitorowania pulsu (ciągle włączony pomiar) oraz tracker aktywności (monitorowanie aktywności z włączonym Move IQ i snu), zegarek bez problemu działa tydzień. Gdy dołożymy do tego powiadomienia z telefonu podłączonego przez Bluetooth, czas ten skraca się o dzień.

Wiadomo, że podczas treningów, gdy mamy włączony GPS i pulsometr jednocześnie, bateria wyczerpuje się dużo szybciej, więc siłą rzeczy osoby bardziej aktywne będą musiały ładować ten zegarek częściej – ale nie częściej niż 4-5 dni, jeśli co drugi dzień wychodzą pobiegać na pół godziny.

Sprawdziłam też, ile zegarek jest w stanie pracować z ciągle włączonym treningiem z GPS-em – jest to prawie 11 godzin, zatem całodzienną wycieczkę w góry powinien przetrwać.

Ładowanie z portu USB komputera trwa niecałe dwie godziny.

garmin-vivoactive-hr-recenzjatabletowo-12

Podsumowanie

Garmin VivoActive HR nie należy do najtańszych zegarków sportowo-inteligentnych – aktualnie kosztuje ok. 1099 złotych. Mimo wszystko uważam, że jest warty swojej ceny. Choć zdecydowanie nie wygląda na tak drogi zegarek. Ale z drugiej strony – nie wygląd jest tu najważniejszy, a funkcjonalność, której naprawdę trudno w jego przypadku cokolwiek zarzucić. Może poza powiadomieniami, które przychodzą z opóźnieniem – osoby, dla których to istotna rzecz, mogą być zawiedzione. Ale cała reszta działa świetnie – mierzenie pulsu (choć z dokładnością bywa różnie), rejestrowanie trasy przez GPS, monitorowanie aktywności. Wszystko jest tak, jak należy.

Dla mnie najbardziej istotne są tu dwa aspekty. Pierwszym jest rewelacyjny ekran E Ink, dzięki któremu nie musimy się martwić o widoczność w słońcu, a także czas pracy baterii (ekran charakteryzuje się małą prądożernością). Drugą natomiast – inteligentne dostosowywanie dziennego limitu kroków do każdego użytkownika z osobna, w celu zwiększenia motywacji do osiągania wyznaczonych celów. Naprawdę świetna sprawa.

Powtórzę jeszcze to, co pisałam przy okazji recenzji VivoSmart HR+ – sama aplikacja na smartfony (dostępna na Androida i iOS), według mnie wymaga przeprojektowania, bo – przez fakt, że jest rozbudowana – często trudno jest się w niej odnaleźć. Pamiętać należy również, że urządzenie ładuje się za pomocą dedykowanego przewodu, co trudno określić minusem, ale warto wspomnieć, bo gdy go nie mamy przy sobie, automatycznie zostajemy bez możliwości podładowania zegarka.

I jeszcze jedna kwestia: VivoActive HR zdecydowanie jest męskim zegarkiem. Kobietom, przez wzgląd na masywną tarczę i solidny, szeroki pasek, raczej na pewno nie przypadnie do gustu.

Poniżej możecie jeszcze zobaczyć krótką prezentację sprzętu, przygotowaną przez producenta:

SPIS TREŚCI:

1. Wzornictwo, jakość wykonania. Wyświetlacz i obsługa opaski
2. Bez nich ani rusz: Garmin Connect i Garmin Connect Mobile. Powiadomienia
3. Ćwiczenia. Monitorowanie aktywności
4. Puls. GPS. Czas pracy. Podsumowanie

Zegarek do testów dostarczył sklep Trigar.pl, znany wcześniej jako garmin24.pl.

Recenzja zegarka Garmin VivoActive HR
Zalety
ekran E Ink - świetna widoczność ekranu w słońcu
pulsometr
GPS
czas pracy
odporność na działania wody (5ATM)
dostęp do powiadomień
Wady
...ale często z dużym opóźnieniem
wystający pulsometr
nieintuicyjna aplikacja mobilna
7.5
OCENA