Recenzja LG K10 2017 – smartfona, który w tym roku powalczy o tytuł najpopularniejszego średniaka

Aparat

Wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że są trzy główne czynniki, które sprawiają, że dany smartfon może się znaleźć w kręgu naszych zainteresowań: aparat, czas pracy i wygląd urządzenia (oraz oczywiście cena, ale dla każdego będzie to inny pułap). Na tym pierwszym skupię Waszą uwagę w tym momencie. Bo LG K10 2017 na papierze pod względem aparatu prezentuje się naprawdę nieźle – zwłaszcza jeśli chodzi o szerokokątny obiektyw przedni.

Reklama

No i właśnie, od niego pozwólcie, że tym razem zacznę. Wszystko by było naprawdę świetnie, gdyby soczewka aparatu (5 Mpix) wpuszczała więcej światła – a tak, może się pochwalić parametrem na poziomie f/2.2, który do najjaśniejszych niestety nie należy. Ale to nie jest jej jedyny problem. Aparat frontowy przepala jasne scenerie i jest to idealnie widoczne na załączonych przeze mnie przykładowych fotografiach – na niektórych zamiast nieba widoczna jest biała plama. Co więcej, o ile zdjęcia w dzień (jeśli za nami nie ma dużej ilości nieba lub jasnego tła) wychodzą przyjemnie, tak te robione w gorszych warunkach – są po prostu poniżej krytyki. Sam fakt jednak, że możemy wybierać pomiędzy robieniem zdjęcia w normalnym kadrze lub szerokim – w smartfonie za mniej niż tysiąc złotych – zasługuje na uwagę. Gdyby tylko znalazł się tu nieco lepszy obiektyw… A tak, cóż, potencjał jest, ale nie w pełni wykorzystany. Niemniej samo to, że kąt widzenia frontowego aparatu to aż 120 stopni sprawia, że możemy zmieścić w kadrze dużo więcej niż standardowo – selfie wychodzą ciekawsze, nie wspominając już o „groufie”.

Główny aparat to już nieco inna bajka, choć wciąż, niestety, nie mogę powiedzieć, by był to szczyt marzeń. Mając jednak z tyłu głowy, że LG K10 2017 to smartfon relatywnie tani, jestem mu w stanie nieco wybaczyć. W słoneczne dni i przy dobrym oświetleniu jakość wykonywanych za jego pomocą fotografii jest w porządku, aczkolwiek – standardowo – im mniej światła, tym gorsza jakość i widoczne szumy.

Sama aplikacja aparatu jest prosta do bólu, ale zarazem przejrzysta i intuicyjna i raczej nie ma sensu rozpisywać się na jej temat. Muszę jednak wspomnieć o opcji szybkiego udostępniania zdjęć, która jest obecna w chyba większości smartfonów LG, a mi osobiście przypadła do gustu. Dosłownie chwilę po zrobieniu zdjęcia w aplikacji aparatu pojawia się ikona najczęściej używanego przez nas portalu społecznościowego (oraz szuflada z wszystkimi pozostałymi serwisami, jakie mamy zainstalowane na telefonie) z możliwością błyskawicznego opublikowania zrobionego zdjęcia.

Akumulator

Jeśli szukacie smartfona, który będzie Wam działał spokojnie dwa dni, to LG K10 2017 może się okazać dobrym wyborem. Byłam pozytywnie zaskoczona, że nawet w moich rękach smartfon ten, przy mniej intensywnym użytkowaniu, był w stanie wytrzymać z dala od ładowarki dwie doby, co wciąż raczej rzadko się zdarza w przypadku telefonów z niskiej i średniej półki cenowej. Tymczasem K10 2017 jest przykładem modelu, który dał radę.

LG K10 2017 podczas mocnej eksploatacji, z ekranem ustawionym na najjaśniejszym poziomie i włączonym modułem LTE i GPS, rozładuje się po dniu działania, z czego na włączonym ekranie ok. 4 godzin. Gdy jednak jasność ustawimy na automatyczną, a wśród włączonych modułów zostawimy wyłącznie WiFi (plus ewentualnie Bluetooth), czas ten wydłuża się do dwóch dni, z czego SoT (screen on time, czas na włączonym ekranie) potrafi dobić do 6 godzin. Co prawda sztuka ta udała mi się tylko raz, ale pokazała, że taki czas działania jest dla niego osiągalny. A jest to pozytywne mając na uwadze, że testowany sprzęt ma akumulator o wcale nie tak dużej pojemności – 2800 mAh. Co więcej, raz nawet udało mi się dobić do trzech dni działania telefonu, ale wtedy służył mi wyłącznie jako sprzęt awaryjny – wtedy dobił do niecałych 3 godzin na ekranie.

Jeśli chodzi o ładowanie LG K10 2017, tu niestety nie mam dobrych wiadomości – nie zostało tu zaimplementowane żadne rozwiązanie, które pozwalałoby przeprowadzić ten proces w miarę szybko. Przez to właśnie cały proces ładowania, od 0 do 100%, trwa aż 3 godziny. To długo jak na dzisiejsze standardy.

Zdjęcie jest elementem kampanii Kiano

Podsumowanie

Tak jak napisałam we wstępie niniejszej recenzji, jestem przekonana, że LG K10 2017 będzie jednym ze smartfonów, które powalczą o miano najpopularniejszego średniaka bieżącego roku – zwłaszcza, jeśli chodzi o sprzedaż u operatorów. Pod wieloma względami smartfon ten okazał się zaskakująco przyjemny. A mam tu na myśli przede wszystkim ogólne działanie, czas pracy, obecność na pokładzie NFC, Androida 7.0 Nougat – wciąż rzadko spotykanego w tej półce cenowej, wymienny akumulator oraz, nieco słaby co prawda, ale jednak ciekawy – szerokokątny aparat frontowy. Na minus z całą pewnością muszę zaliczyć długi czas ładowania jak na dzisiejsze standardy oraz brak diody powiadomień, niedrogiego dodatku, a jakże przydatnego.

Co myślicie na temat LG K10 2017? Dajcie znać w komentarzach!

Spis treści:

1. Wzornictwo, jakość wykonania. Wyświetlacz
2. Działanie, oprogramowanie. Głośnik. Zaplecze komunikacyjne
3. Aparat. Akumulator. Podsumowanie

Recenzja LG K10 2017 – smartfona, który w tym roku powalczy o tytuł najpopularniejszego średniaka
WYŚWIETLACZ
7.5
DZIAŁANIE - PŁYNNOŚĆ, WYDAJNOŚĆ
8
OPROGRAMOWANIE
7.5
AKUMULATOR
8
MULTIMEDIA
6.5
PORTY, ZŁĄCZA, ŁĄCZNOŚĆ
7.5
JAKOŚĆ WYKONANIA
7.5
WZORNICTWO
7
Ocena użytkownika0 głosów
0
Zalety
Android 7.0 Nougat
wymienny akumulator
szerokokątna kamerka frontowa
NFC
czujnik światła
obsługa USB OTG
radio
dobry czas pracy
Wady
jakość zdjęć w słabych warunkach
brak diody powiadomień
wersja dostępna w Polsce pozbawiona jest czytnika linii papilarnych
rozróżnienie na wersje single SIM i dual SIM
długi czas ładowania
przeciętny głośnik
7.4
OCENA