Recenzja Honor 7 Lite. Czas pracy pozytywnym zaskoczeniem

Honor 7, mimo że od jego premiery minęło dziesięć miesięcy, wciąż zbiera bardzo dobre opinie. I wcale mnie to nie dziwi, bo cały czas jest to jedna z ciekawszych smartfonowych propozycji, które można kupić w cenie wynoszącej ok. 1500 złotych. I komu bym go nie poleciła, ten zawsze zadowolony dziękuje mi po dokonaniu zakupu. Ale Honora 7 już testowałam. Teraz pod lupę wzięłam Honora 7 Lite, znanego również jako Honor 5C lub też Huawei Go 5… Tak, też tego nie ogarniam ;).

Parametry techniczne Honora 7 Lite (NEM-L21):

Cena w momencie publikacji: 1099 złotych

Wideorecenzja

Wzornictwo, jakość wykonania

Mój brat, którego żona na co dzień używa Honora 7, gdy zobaczył Honora 7 Lite stwierdził, że jest bliźniaczo podobny do tego pierwszego. Cóż, nie sposób się z tym nie zgodzić. Ale może nie tyle bliźniaczo, co po prostu oba modele mają wiele cech wspólnych. Ale prawdą jest, że gdy spojrzy się na nie od frontu, można dojść do wniosku, że coś te produkty łączy. Bo tak rzeczywiście jest. Łączy je przede wszystkim producent, ale również przekątna ekranu i, w konieczności, same wymiary smartfonów. Ale gdy spojrzymy na dolną krawędź czy tylną obudowę, różnice są już znaczące.

Front to tak naprawdę nic szczególnego. Ramki wokół ekranu w miarę standardowej wielkości – nie zasługują ani na pochwałę, ani przesadne skarcenie. Pod taflą wyświetlacza logo Honora, nad nią natomiast – głośnik do połączeń telefonicznych, obiektyw kamerki, czujnik światła i dioda powiadamiająca, świecąca na trzy kolory (czerwony, niebieski i zielony – w zależności od komunikatu).

Tył to jeden kawałek aluminium, ale nie dajcie zwieść się pozorom – same krawędzie wykonane zostały już z tworzywa sztucznego, a nie bardziej szlachetnego materiału. Mimo wszystko całość prezentuje się dobrze – zdecydowanie można tak powiedzieć o smartfonie, którego cena – o czym musimy pamiętać – to 1099 złotych. Moim zdaniem w ogólnym rozrachunku wyglądem nawiązuje bardziej do Honora 5X niż Honora 7.

Z tyłu mamy przede wszystkim lekko wystający z obudowy obiektyw aparatu z diodą doświetlającą oraz, pod nim, czytnik linii papilarnych, na temat którego więcej dowiecie się z odpowiedniego akapitu. Prawa krawędź poświęcona została na przyciski – od góry – regulacji głośności i włącznik (oba są gładkie, żaden nie jest chropowaty, jak to często bywa w smartfonach, by móc je odróżnić nie tylko po wielkości). Na przeciwległym boku znajdziemy jedynie szufladkę, do której dostać się można za pomocą dołączonej do zestawu specjalnej igiełki. Tu ukryte zostały gniazda na dwie karty nanoSIM lub jedną nanoSIM i microSD – w celu rozszerzenia pamięci wewnętrznej telefonu.

Na górze znajdziemy 3.5 mm jack audio i mikrofon, natomiast na dole – centralnie umieszczony port microUSB oraz dwa grille głośników, z czego tak naprawdę dźwięk wydobywa się wyłącznie z prawego otworu – w lewym jest drugi mikrofon.

Honor 7 Lite jest wykonany starannie i trudno mu cokolwiek zarzucić pod tym względem. Do tego jego wymiary sprawiają, że jeszcze można go w miarę swobodnie obsługiwać jedną ręką, co dla wielu potencjalnych użytkowników może okazać się kluczowe. A sama obudowa, dzięki charakterystycznemu wzorowi, skutecznie zapobiega widoczności na niej odcisków palców. Jeśli natomiast chodzi o wszelkiego rodzaju zarysowania – nie udało mi się tego dokonać przez ostatnie dwa tygodnie.

Wyświetlacz

W ofercie Huawei / Honor znajdziemy sporo smartfonów z ekranami o różnej przekątnej, ale duża część z nich ma 5,2 cala. Jest to według mnie bardzo rozsądna wielkość wyświetlacza, będąca kompromisem pomiędzy jeszcze stosunkowo kompaktowymi wymiarami telefonu a całkiem dużą przestrzenią roboczą. Dla osób, którym nie podoba się trend ciągle rosnących smartfonów – w sam raz.

Honor 7 Lite ma 5,2-calową matrycę o rozdzielczości 1920 x 1080 pikseli. Dzięki temu codzienne użytkowanie smartfona jest komfortowe, a konsumowanie na nim wszelkiej maści treści nie sprawia problemu. Wyświetlane czcionki są ostre i czytelne – zagęszczenie pikseli na cal na poziomie 424 ppi zdecydowanie daje o sobie znać.

Ale ważną kwestią jest również jasność wyświetlacza. Minimalną określiłabym jako w porządku, wynosi 6 nitów, zatem nie jest najniższa, ale nocą nie męczy oczu. Maksymalna natomiast, według pomiaru, ma 550 nitów, ale przez wzgląd na liczne refleksy i uwielbienie do przesadnego zbierania odcisków palców, w pełnym słońcu miewałam problemy z korzystaniem ze smartfona, bo niewiele było widać na jego ekranie. Oczywiście dostępny jest czujnik światła, który odpowiada za automatyczną regulację jasności wyświetlacza.

Z rzeczy ważnych zdecydowanie warto wspomnieć o tym, że palec całkiem gładko przesuwa się po tafli wyświetlacza. Domyślnie wyświetlane barwy są stosunkowo neutralne, choć ze wskazaniem na zimniejsze zamiłowania – to jednak każdy z nas może zmienić w ustawieniach pod swoje indywidualne preferencje, wystarczy zajrzeć do funkcji zmiany temperatury barwowej. A do tego kąty widzenia są bardzo dobre.

W ustawieniach ekranu jest też możliwość zmiany rozmiaru czcionki, tryb rękawiczek oraz tryb wyłączenia dotyku, a właściwie ograniczenia jego responsywności – by nie reagował na przypadkowe tapnięcia w kieszeni lub torbie.

Spis treści:

1. Wideorecenzja. Wzornictwo, jakość wykonania. Wyświetlacz
2. Działanie, oprogramowanie. Głośnik
3. Zaplecze komunikacyjne. Czytnik linii papilarnych
4. Aparat. Czas pracy. Podsumowanie

Działanie, oprogramowanie

Na ostatnie dwa tygodnie Honor 7 Lite stał się moim, jak to mówimy w żargonie technologicznym, daily driverem, czyli prywatnym smartfonem. Musiał radzić sobie z moimi wymaganiami, które przecież nie są najniższe. I choć ku moim początkowym obawom związanym ze sprzętem z Lite w nazwie, okazało się, że Honor 7 Lite podczas codziennego użytkowania spisuje się bardzo dobrze.

Urządzenie działa dzięki ośmiordzeniowemu procesorowi Kirin 650 z Mali-T830, do tego ma 2GB pamięci operacyjnej RAM i system operacyjny Android w wersji 6.0 Marshmallow – oczywiście z nakładką EMUI 4.1. Podczas typowego użytkowania Honor 7 Lite jestem przekonana, że będziecie z niego zadowoleni. Pod warunkiem, że nie wymagacie od smartfona natychmiastowego otwierania aplikacji – bo tu widać, że moment trzeba na to poczekać, jak również wydajności rodem z flagowców. Czasem widać też, że smartfon nie do końca nadąża za akcjami użytkownika i na przykład po wyjściu z gry jeszcze przez chwilę pokazuje kawałek interfejsu z niej czy na przykład klawiaturę po wyjściu z wiadomości/strony internetowej – ale jest to dosłownie moment, po którym wszystko wraca do normy.

Należy bowiem pamiętać, że nie jest to sprzęt za trzy tysiące, tylko za nieco ponad tysiąc. A w tej cenie, moim zdaniem, działa lepiej niż zadowalająco. Zwłaszcza, że przez tych kilkanaście ostatnich dni nie pojawił się żaden problem z jego pracą – telefon się nie zawiesił, nie zamulał, nie nosił znamion konieczności zrestartowania. Pokazał się ze zdecydowanie dobrej strony. Jedyny problem, jaki wystąpił, to samoczynne zamknięcie Endomondo podczas treningu, co stało się z nieznanej mi przyczyny, ale i zdarzyło tylko raz. I to tyle błędów czy problemów z działaniem, jakie objawiły się podczas moich testów.

Honor 7 Lite uzyskał następujące wyniki w testach syntetycznych:

Benchmarki (tryb baterii: normalny):
AnTuTu: 52097
Quadrant: 17056
GeekBench3:
single core: 902
multi core: 3949
3DMark:
Ice Storm: max
Ice Storm Extreme: 7652
Ice Storm Unlimited: 11722

Test pamięci systemowej – AndroBench:
– szybkość ciągłego odczytu danych: 276,65 MB/s
– szybkość ciągłego zapisu danych: 44,29 MB/s
– szybkość losowego odczytu danych: 37,96 MB/s
– szybkość losowego zapisu danych: 12,85 MB/s

Jeśli chodzi o gry, tu za dostarczenie nam odpowiedniej jakości grafiki odpowiada Mali-T830. Wszelkie tytuły automatycznie uruchamiają się na niskich detalach graficznych i właśnie wtedy rozgrywka sprawia najwięcej frajdy – gdy zmienimy ustawienia na wyższe, zaczynają pojawiać się przycięcia. Pograłam trochę w Dead Trigger 2, Real Racing 3: Airborne czy GTA: San Andreas, zatem możecie być spokojni – Honor 7 Lite pod tym względem też daje radę. Choć, z niewiadomych mi powodów, nie chce się uruchomić Asphalt 8: Airborne (tłumaczenia, że Kirin 650 nie wspiera gry nie przejdą, bo inne Honory z tym SoC nie miały problemów).

Oprogramowanie

Oczywiście jak przystało na smartfon z nakładką EMUI, także i tutaj mamy możliwość przechodzenia bezpośrednio z ekranu blokady do czterech aplikacji: dyktafonu, kalkulatora, latarki i aparatu. Jedną z pierwszych rzeczy, która rzuca się w oczy po odblokowaniu ekranu w Honorze 7 Lite, jak i pozostałych smartfonach Honor / Huawei, jest brak app drawera. Oznacza to, że skróty do wszystkich aplikacji znajdują się na ekranach domowych. Na szczęście są dwa sposoby, by sobie z nimi poradzić. Pierwszym jest możliwość segregowania programów w foldery, co jest rzeczą raczej oczywistą. A co z aplikacjami, których nie używamy, a nie można odinstalować? Można ukryć, by nie były widoczne – wystarczy rozsunąć dwa palce na ekranie, by włączyć opcję Ukryte aplikacje. Proste i skuteczne rozwiązanie, o istnieniu którego warto wiedzieć i pamiętać.

Sama obsługa urządzenia jest prosta, choć na początku może przytłaczać liczba dostępnych funkcji w nakładce EMUI. Ale to pozytywna cecha – zwłaszcza, że Honor 7 Lite nie został wykastrowany z wybranych funkcji względem Honora 7 czy Huawei P9. Dzięki temu mamy tu:

Jest również oczywiście menedżer telefonu, a wraz z nim optymalizacja systemu (czyszczenie pamięci, szukanie zbędnych plików, etc.), menedżer transmisji danych (ranking użycia danych, możliwość decydowania które aplikacje mogą się uruchamiać przez dane komórkowe, a które przez WiFi), ochrona przed nękaniem (czarna lista numerów i słów kluczowych, które są blokowane), centrum powiadomień (które aplikacje i w jakich miejscach mogą je wyświetlać), blokada aplikacji (za pomocą skanera linii papilarnych) i aplikacje chronione (które aplikacje mogą działać po wyłączeniu ekranu).

Głośnik. Jak już mogliście przeczytać wcześniej, Honor 7 Lite nie oferuje głośników stereofonicznych. Dźwięk wydobywa się jedynie z prawego otworu. Ale ten, co ważne, jest naprawdę zadowalającej jakości, jak na cenę, w jakiej smartfon jest sprzedawany. Dźwięk nie jest maksymalnie spłaszczony i metaliczny, jak zdążyły nas do tego przyzwyczaić smartfony, a w dodatku nie charczy. Zdarzyło mi się wielokrotnie puszczać muzykę z testowanego produktu i pokuszę się nawet o stwierdzenie, że dźwięk jest naprawdę dobrej jakości. Na słuchawkach również.

Spis treści:

1. Wideorecenzja. Wzornictwo, jakość wykonania. Wyświetlacz
2. Działanie, oprogramowanie. Głośnik
3. Zaplecze komunikacyjne. Czytnik linii papilarnych
4. Aparat. Czas pracy. Podsumowanie

Zaplecze komunikacyjne:

Czytnik linii papilarnych

Ostatnio przez moje ręce przeszło sporo smartfonów Huawei. P9, P9 Lite, wcześniej Mate 8, Mate S, Honor 7, Honor 5X i Nexus 6P – każdy z nich z czytnikiem linii papilarnych umieszczonym w tym samym miejscu, tj. z tyłu, pod obiektywem aparatu. Dodatkowo w przypadku każdego z nich odczucia płynące z korzystania ze skanera były tożsame. Tymczasem w przypadku Honora 7 Lite jest nieco inaczej.

Wszystko za sprawą tego, o czym już pisałam w pierwszych wrażeniach. Czytnik jest nieco głębiej osadzony w obudowie, przez co praktycznie przy każdorazowym korzystaniu z niego palec niejako zawadza o krawędzie skanera. Różnica jest bardzo niewielka, ale w ogólnym rozrachunku po prostu odczuwalna dla końcowego odbiorcy. Nie przeszkadza to, ale za każdym razem „łaskocze” koniuszek naszego palca. Stwierdzicie pewnie, że to totalna pierdoła, ale wierzcie mi, mając do czynienia wcześniej z poprzednimi modelami Huawei i Honor, ta niewielka różnica jednak… robi różnicę.

Ale przejdźmy już do samych możliwości czytnika, bo znów, jak przystało na smartfon Huawei, nie służy wyłącznie odblokowywaniu ekranu. Za jego pomocą możemy ukrywać wybraną zawartość multimedialną w odpowiednim folderze, do którego dostęp ma jedynie osoba z odpowiednim odciskiem palca (Pliki -> Sefj) oraz blokować aplikacje (menedżer telefonu -> blokada aplikacji). A to wciąż nie wszystko.

Za pomocą czytnika możemy zrobić zdjęcie, odebrać połączenie telefoniczne, wyłączyć alarm, zsunąć panel powiadomień oraz oglądać zdjęcia, a wszystko dzięki temu, że obsługuje gesty lewo-prawo, góra-dół i dotknięcie.

Samo odblokowywanie ekranu natomiast jest szybkie, choć widać, że nieco wolniejsze niż w Huawei P9 Lite czy Honorze 7 i, w większości przypadków, całkowicie bezproblemowe. Bardzo rzadko zdarza się, by czytnik w Honor 7 Lite nie odczytał poprawnie odcisku palca.

Spis treści:

1. Wideorecenzja. Wzornictwo, jakość wykonania. Wyświetlacz
2. Działanie, oprogramowanie. Głośnik
3. Zaplecze komunikacyjne. Czytnik linii papilarnych
4. Aparat. Czas pracy. Podsumowanie

Aparat

Coraz trudniej jest znaleźć smartfon, który w dobrych warunkach oświetleniowych robiłby złe zdjęcia – nawet, jeśli jego cena oscyluje wokół tysiąca złotych. I dokładnie tak samo jest w przypadku Honora 7 Lite, którego aparat 13 Mpix i kamerka 8 Mpix będą wystarczające dla większości osób potencjalnie zainteresowanych tym smartfonem. Zwłaszcza, że zdjęcia, jak na tę półkę cenową, są naprawdę dobre – w słońcu oczywiście, bo gdy brakuje oświetlenia, to i jakość fotografii mocno się obniża, co zresztą możecie zobaczyć na poniższych przykładach. Generalnie zdjęcia są ostre, szczegółowość stoi na dobrym poziomie, podobnie jak odwzorowanie kolorów, choć tu można nieco przyczepić się, że kolory uciekają w cieplejszą stronę niż są w rzeczywistości. Z kolei po zmroku widać sporo szumów – można tu ratować się dość mocnym LED-em (pojedynczym), ale nie zawsze jest to najlepsze wyjście.

Jeśli czytaliście recenzję Huawei P9 Lite, to aplikację aparatu już znacie na wylot – tu jest dokładnie ta sama. Wśród trybów do naszej dyspozycji jest: tryb profesjonalny, HDR, panorama, dobry posiłek, malowanie światłem, ostrość na wszystko, znak wodny, skanowanie dokumentu, notatka audio, wideo, tryb poklatkowy, zwolnione tempo, film z makijażem oraz wideo w trybie manualnym. Ponownie zabrakło trybu nocnego, nad czym naprawdę mocno ubolewam, bo to najlepszy tryb, jaki Huawei ma/miał w swoich smartfonach (poza manualnym, oczywiście).

Standardowo już jest możliwość dodawania znacznika GPS, sterowania dźwiękiem (cheese), wykrywanie uśmiechu, możliwość manualnego ustawiania ostrości za pomocą przycisków głośności czy włączania aparatu przez dwukrotne naciśnięcie przycisku ściszania.

Przykładowe fotografie zrobione aparatem Honora 7 Lite (oczywiście w oryginalnej rozdzielczości – wystarczy otworzyć w nowym oknie):

Selfie:

Akumulator, czas pracy

Pierwszy cykl po otrzymaniu smartfona do testów nie zapowiadał nic dobrego. Poszczególne procenty baterii ulatywały dosłownie w mgnieniu oka – zwłaszcza w trybie czuwania. Nauczona jednak doświadczeniem, ponownie przywróciłam ustawienia fabryczne (ponownie, bo zawsze po otwarciu paczki z telefonem robię to dla „czystego startu”, niezależnie od tego, czy dostaję telefon nowy czy wcześniej już używany). I okazało się, że był to lek na całe zło. Kolejny cykl i nagle smartfon zaczął utrzymywać baterię w takiej kondycji, jakiej nawet od niego nie oczekiwałam. A pojemność 3000 mAh przy parametrach, jakimi może się pochwalić Honor 7 Lite, zapowiada co najmniej bardzo dobry czas działania.

I faktycznie taki jest, o czym sama zdążyłam się przekonać. W moich rękach Honor 7 Lite wytrzymywał co najmniej dzień, a gdy korzystałam z niego mniej intensywnie – spokojnie dwa dni, z czego czas pracy na włączonym ekranie (SoT – screen on time) wyniósł 5-7 godzin w zależności od tego, czy korzystałam z LTE czy WiFi i czy włączony był GPS czy nie. To bardzo dobre wyniki, zwłaszcza, że jeśli ktoś jest mniej wymagającym użytkownikiem, może być pewien, że telefon będzie ładował co dwa, a może nawet i co trzy dni.

Samo ładowanie trwa niestety długo, bo ponad trzy godziny.

Podsumowanie

Gdyby Honor 7 Lite miał NFC (Honor 5C w takowy został wyposażony…) pokusiłabym się o stwierdzenie, że lepiej go kupić niż Huawei P9 Lite, który obecnie staje się tak samo popularny, jak P8 Lite w zeszłym roku. Są to bowiem bardzo zbliżone do siebie smartfony, a mimo wszystko różniące się ceną – o całe 200 złotych.

Za ok. 1099 złotych nie znajdziecie 5,2-calowego smartfona, którego bateria trzyma dłużej niż Honora 7 Lite. Tu pewnie będziecie przywoływać Moto X Play, ale pamiętajmy, że jego ekran jest większy (5,5”), a i cena – nieco wyższa.

W mojej ocenie Honor 7 Lite zdecydowanie jest warty zainteresowania. Pod warunkiem oczywiście, że jesteśmy świadomi jego wad. Choć tych, w ogólnym rozrachunku jest niewiele i, co ważniejsze, większość z nich nie jest szczególnie istotna.

Spis treści:

1. Wideorecenzja. Wzornictwo, jakość wykonania. Wyświetlacz
2. Działanie, oprogramowanie. Głośnik
3. Zaplecze komunikacyjne. Czytnik linii papilarnych
4. Aparat. Czas pracy. Podsumowanie

Recenzja Honor 7 Lite. Czas pracy pozytywnym zaskoczeniem
WYŚWIETLACZ
7
DZIAŁANIE - PŁYNNOŚĆ, WYDAJNOŚĆ
7.5
AKUMULATOR
9.5
MULTIMEDIA
7.5
PORTY, ZŁĄCZA, ŁĄCZNOŚĆ
8
WZORNICTWO
8
JAKOŚĆ WYKONANIA
9
Ocena użytkownika0 głosów
0
Zalety
bardzo dobry czas pracy
dual SIM (ale standby)
ogólne działanie
metalowa obudowa
dioda powiadamiająca
szybka pamięć wewnętrzna
radio
czytnik linii papilarnych obsługujący gesty
stosunek cena/jakość
Wady
brak NFC
brak wsparcia dla USB OTG
niewymienny akumulator
długi czas ładowania
ekran wyjątkowo lubi zbierać odciski palców
8.1
OCENA