Soundcore Liberty Buds

Recenzja Soundcore Liberty Buds. Nietypowa konstrukcja to atut czy wada?

Na fali stale rosnącej popularności, należąca do firmy Anker marka Soundcore, nie zwalnia i chce zdobywać kolejnych użytkowników. Soundcore Liberty Buds mają być słuchawkami innymi niż wszystkie obecne dotychczas w portfolio marki, głównie za sprawą nietypowej, półdokanałowej konstrukcji z płetwą zamiast gumek. Producent chwali się też obecnością AI pod postacią funkcji tłumaczenia w czasie rzeczywistym. Jak zatem nowe Soundcore Liberty Buds sprawdzają się w boju i czy warto się nimi zainteresować?

Specyfikacja techniczna Soundcore Liberty Buds:

  • audio: przetworniki dynamiczne ∅11 mm, dźwięk przestrzenny, Hi-Res Audio Wireless, personalizacja dźwięku Hear ID,
  • konstrukcja: półdokanałowa (Semi-in-ear), TWS,
  • aktywna redukcja hałasów Adaptive ANC 3.0,
  • mikrofony: 4 mikrofony z redukcją szumów AI,
  • łączność: Bluetooth 6.1 z kodekami SBC, AAC i LDAC, tryb multipoint,
  • bateria: do 7h na jednym naładowaniu i do 30h z etui przy wyłączonym ANC (do 7h i do 26h z etui przy włączonym),
  • ładowanie: przewodowe USB-C,
  • sterowanie dotykowe + czujniki obecności w uszach,
  • wodoodporność: IP55,
  • obsługa aplikacji Soundcore, funkcje AI.

Cena słuchawek Soundcore Liberty Buds w momencie publikacji recenzji wynosi 349 złotych i są one dostępne w trzech wersjach kolorystycznych – czarnej, białej oraz niebieskiej.

Gdzie kupić?

Soundcore Liberty Buds

ok. 349 zł
(Przybliżona cena z dnia: 3 lutego 2026)
Zawiera linki afiliacyjne.
Soundcore Liberty Buds

Konstrukcja i wzornictwo

Bardzo ucieszyła mnie możliwość przetestowania nowych Soundcore Liberty Buds, głównie z racji tego, że już dłuższą chwilę nie miałem styczności ze słuchawkami marki, a wszystkie poprzednie modele zostawiały po sobie bardzo pozytywne wrażenia. Zaciekawienia dodało również zastosowanie nieco innej niż dotychczas konstrukcji słuchawek. Ale po kolei.

Bez większego zaskoczenia, zarówno etui, jak i słuchawki, w całości zostały wykonane z tworzyw sztucznych. Użyte materiały są jednak naprawdę bardzo wysokiej jakości, nic nie ugina się, nie trzeszczy i nie sprawa wrażenie źle spasowanego czy tandetnego.

Etui ma kwadratową bryłę z zaoblonymi krawędziami, jest relatywnie smukłe i niewielkie – dobrze leży nie tylko w dłoni, ale też noszenie go w kieszeniach nie sprawia problemów. Od zewnątrz i wewnątrz w całości zastosowano matowe wykończenie, które dobrze sprawdza się w użytkowaniu, bowiem jest przyjemne w dotyku i nie rysuje się. U góry, na środku klapki ulokowano logo, na froncie ukryto podłużną diodę, a z tyłu znalazło się złącze USB-C oraz przycisk parowania.

Futerał otwiera się dość nietypowo względem większości słuchawek na rynku, ale jest to rozwiązanie charakterystyczne dla marki Soundcore, bowiem otwarcia wieczka dokonujemy przesunięciem palcem w przód.

Jeśli chodzi o słuchawki, te są o tyle ciekawe, że już sam producent opisuje ich konstrukcję nie jako typowo douszną czy dokanałową, tylko Semi-in-Ear, a więc półdokanałową. I w zasadzie już samo spojrzenie na bryłę słuchawek daje nam do zrozumienia, że mamy do czynienia z czymś nieco innym niż zazwyczaj.

Bryła słuchawek opiera się o nieco wygięty, relatywnie krótki pałąk (patyk) oraz przymocowaną do niego douszną fasolkę, która jest wyprofilowana i pochylona w dół pod pewnym kątem, co ma dawać lepsze dopasowanie do ucha. Jednocześnie, nie ma tu żadnych gumek dokanałowych.

Charakterystyczny element stanowi przymocowana na samej górze silikonowa płetwa, mająca za zadanie podtrzymywać słuchawkę o dołek w małżowinie. Płetwa ta jest wymienna, a w zestawie znajdują się ich łącznie cztery pary w różnych rozmiarach.

Trochę szkoda, że postawiono tu na w pełni błyszczące wykończenie słuchawek. Wymaga to od nas czyszczenia ich za każdym razem po wyjęciu z ucha, bo – delikatnie mówiąc – wyglądają wówczas dość nieestetycznie.

Wygoda użytkowania, czyli półotwarta konstrukcja w praktyce

Nie należę do zwolenników słuchawek dousznych i, jeśli już sięgam po pchełki bezprzewodowe, to zdecydowanie bardziej wolę te dokanałowe, czyli z gumkami. Niemniej jednak, do testów Soundcore Liberty Buds podszedłem z zainteresowaniem i sporym kredytem zaufania wobec tej – innej niż zazwyczaj – bryły słuchawek.

I, muszę przyznać, że naprawdę pozytywnie się zaskoczyłem, bo Liberty Buds rzeczywiście leżą w uszach zupełnie inaczej niż większość słuchawek dousznych bez gumek i odmiennie od modeli typowo dokanałowych. Realnie stanowią one coś pomiędzy tymi dwoma typami konstrukcji.

Przede wszystkim, wygoda stoi tu na wyższym poziomie niż chociażby w typowo dousznych AirPods 4 czy Huawei FreeBuds 6. Soundcore Liberty Buds wchodzą do uszu zauważalnie głębiej i – tym samym – lepiej się do nich dopasowują. Za sprawą głębszej aplikacji oferują też sporo efektywniejszą pasywną izolację od otoczenia, choć oczywiście w dalszym ciągu dźwięki z zewnątrz przedzierają się do uszu – fizyki nie oszukamy.

Jednak, tak jak w klasycznych słuchawkach dousznych miewam problemy z wygodą i potrafią mnie one męczyć już po kilkudziesięciu minutach noszenia, tak tutaj nawet 2-3 godziny ciągiem nie powodowały ogromnego dyskomfortu. Jasne, pod koniec dało się odczuć lekki ucisk, głównie w dolnej części małżowiny, ale nie było to nic tak uciążliwego, bym natychmiast chciał wyjąć słuchawki.

Dobra jest też stabilność ulokowania – Liberty Buds leżą w uszach pewnie i nie wypadają z nich nawet przy bardziej dynamicznych ruchach głową.

Soundcore Liberty Buds

Łączność i obsługiwane kodeki

Soundcore Liberty Buds do komunikacji wykorzystują najnowszy Bluetooth 6.1 z kodekami audio SBC, AAC i LDAC, zatem – dzięki temu ostatniemu – słuchawki obsługują wysoką jakość dźwięku do 24-bit/96 kHz.

Niezależnie od tego, jaki sprzęt służył mi do odtwarzania, nie miałem najmniejszych problemów ze stabilnością połączenia. Słuchawki łączyły się z urządzeniem błyskawicznie, zasięg był bardzo dobry i pozwalał mi na swobodne poruszanie po mieszkaniu bez niepożądanych zakłóceń, a opóźnienia na tyle niskie, że nie utrudniały oglądania wideo. I tyczy się to także korzystania z kodeku LDAC.

Nie zabrakło również trybu multipoint, a więc łączenia z dwoma urządzeniami jednocześnie. Wypada mi również odnotować, że połączenie wielopunktowe może być aktywne równocześnie z kodekiem LDAC i oba urządzenia mogą go wykorzystywać.

Soundcore Liberty Buds zostały również wyposażone w funkcję szybkiego parowania ze smartfonami z Androidem, czyli Google Fast Pair. Pozwala ona na sparowanie słuchawek z telefonem jednym kliknięciem, a konkretniej poprzez wyskakujące na ekranie powiadomienie.

Soundcore Liberty Buds

Aplikacja Soundcore

Aby zyskać możliwość zarządzania ustawieniami słuchawek, dokonywania zmian w equalizerze czy – wreszcie – korzystania z funkcji AI (o nich później), musimy zainstalować na naszym telefonie aplikację o nazwie Soundcore. Znajdziemy ją zarówno w Google Play na Androida, jak też w App Store na iOS.

Choć od mojej ostatniej styczności ze słuchawkami marki Soundcore minęło już sporo czasu (w listopadzie 2024 testowałem nauszne Soundcore Space One Pro), dedykowana aplikacja nie przeszła od tamtej pory przesadnego liftingu wizualnego. Nadal więc jest to – po prostu – bardzo udana, funkcjonalna i przejrzysta w obsłudze apka.

Interfejs aplikacji wyświetla się w języku polskim, ale sama jakość tłumaczenia pozostawia sporo do życzenia. Część elementów przetłumaczona jest w niezbyt zrozumiały sposób (np. ton zachęty przy ustawieniach komunikatów dźwiękowych), a część – po prostu – brzmi lekko komicznie.

Wszystkie najważniejsze informacje o słuchawkach wraz z przełącznikami trybów ANC znajdują się bezpośrednio na górze ekranu głównego. Tuż pod nimi ulokowano kafelki przenoszące do sekcji ustawień dźwięku i sterowania dotykowego oraz możliwość włączenia trybu gry z obniżonymi opóźnieniami (przy kodeku LDAC nie da się go używać).

Do większej ilości ustawień przechodzimy klikając ikonę koła zębatego w prawym górnym rogu. Można tu – chociażby – zmienić tryb połączenia (włączyć lub wyłączyć kodek LDAC) oraz aktywować funkcję multipoint oraz podejrzeć listę sparowanych i aktualnie połączonych urządzeń.

W sekcji poświęconej ustawieniom brzmienia dzieje się całkiem sporo. W tym miejscu możemy włączyć tryb dźwięku przestrzennego, a przede wszystkim dostosować brzmienie na trzy sposoby.

Pierwszą sugerowaną przez aplikację opcją jest test preferencji HearID, który pozwala w prosty sposób maksymalnie dopasować strojenie do upodobań. Podczas testu odtwarzany jest jeden utwór demonstracyjny, a na ekranie wyświetlają się dwa kafelki z dwoma różnymi stylami brzmienia – A oraz B. Po odsłuchaniu każdego z nich wybieramy ten, który najbardziej nam odpowiada. Łącznie powtarzamy to sześć razy, a z każdym kolejnym krokiem dźwięk jest coraz bardziej dopasowywany.

Po ukończeniu testu ukazuje się wynik z krzywą equalizera wynikającą z testu, który możemy zapisać lub ponowić test. Zapisany profil brzmienia może zostać jeszcze dodatkowo skorygowany przy wykorzystaniu jednego z dostępnych presetów EQ albo na korektorze graficznym z suwakami.

Drugą metodą personalizacji dźwięku są gotowe presety equalizera. Dostępnych jest tutaj pięć podstawowych oraz aż siedemnaście dodatkowych stylów brzmienia – od muzyki klasycznej i elektronicznej przez dance, pop i jazzu na rocku i innych kończąc.

Do naszej dyspozycji jest również standardowy, 8-pasmowy korektor graficzny z opcją zapisywania własnych ustawień, także więcej niż jednego.

Funkcje AI – asystent Anka i tłumaczenia w czasie rzeczywistym

Poza konstrukcją, jednym z wyróżników Soundcore Liberty Buds mają być rozwiązania oparte o sztuczną inteligencję, co oznajmia nam już samo oznaczenie na pudełku. Producent zaimplementował tu łącznie cztery funkcje, a jedną z nich jest Anka, czyli inteligentny asystent w formie chatbota.

Chatbot Anka działa w języku polskim, ale korzystanie z niego ogranicza się wyłącznie do okna w aplikacji i nie da się go wywołać w żaden sposób z poziomu słuchawek. Obsługiwać możemy go zarówno głosowo, wypowiadając komendy, jak i wpisując je w okienku.

Sam asystent również potrafi odpowiadać nam głosem, przy czym głos ten jest bardzo sztuczny i nie do końca radzi sobie z niektórymi wyrażeniami w języku polskim oraz odmianami słów. Anka może odpowiadać na pytania o wiedzę ogólną, pogodę oraz sterować ustawieniami połączonych słuchawek (np. zmieniać equalizer).

Doceniam starania marki Soundcore w stworzeniu własnego asystenta, ale – przynajmniej na razie – jest to bardziej ciekawostka, aniżeli przydatne narzędzie, bo Anka potrafi ewidentnie się mylić.

Zdecydowanie ciekawsze są natomiast funkcje związane z tłumaczeniami. Soundcore chwali się tu obsługą ponad 100 języków i – rzeczywiście – do wyboru jest ich naprawdę ogromna ilość, nie zabrakło też oczywiście naszego języka polskiego.

Pierwszą opcją jest tłumaczenie w czasie rzeczywistym, które ma być pomocne np. podczas konferencji, wykładów czy oglądania programów w języku obcym. Wystarczy wybrać język do przetłumaczenia (AI jest też w stanie automatycznie go rozpoznać) i drugi, docelowy. Następnie już tylko uruchamiamy tłumacza, a aplikacja z użyciem mikrofonów telefonu (nie słuchawek) rozpoczyna przechwytywanie głosu.

Funkcja w czasie rzeczywistym koryguje tłumaczenie całych zdań i zwrotów, co widzimy dokładnie na ekranie. Dopiero w momencie, gdy osoba mówiąca skończy zdanie, syntezator mowy zaczyna czytać je nam w języku, który wybraliśmy jako język docelowy. Odbywa się to więc z około kilkunastosekundowym (zależnie od stopnia złożoności zwrotów) opóźnieniem względem osoby mówiącej.

Rozwiązanie to sprawdzałem w kilku językach i w większości przypadków skuteczność rozpoznawania mowy była zaskakująco wysoka. Zdarzało się też jednak, że na początku głos w ogóle nie chciał się rejestrować albo urywały się pojedyncze słowa. Bardzo dużo zależy od tego, na ile głośno i wyraźnie słychać tłumaczoną osobę.

Druga funkcja to tłumaczenie bezpośrednie, które ma pomóc w komunikacji między dwoma osobami. Wówczas, osoba mówiąca w języku obcym zwraca się do telefonu, my słyszymy tłumaczenie na język docelowy w naszych słuchawkach i tak samo też syntezator czyta przetłumaczone nasze zwroty. Całość na bieżąco wyświetla się również w formie okien dialogowych w aplikacji.

Sterowanie gestami z poziomu słuchawek

Soundcore Liberty Buds zostały wyposażone w panele dotykowe zintegrowane – w dość typowy sposób – z frontami słuchawek. Obsługują one łącznie cztery formy interakcji, a konkretniej jednokrotne, dwukrotne i trzykrotne dotknięcie oraz dłuższe przytrzymanie.

Co ważne, omawiana wyżej aplikacja pozwala nam w pełni dostosować wykonywane akcje, jak również całkowicie dezaktywować daną czynność. Na fabrycznych ustawieniach część gestów jest wyłączona i wygląda to tak:

  • jednokrotne dotknięcie: brak czynności,
  • dwukrotne dotknięcie: lewa słuchawka – następny utwór, prawa – odtwórz/wstrzymaj, odbierz połączenie,
  • trzykrotne dotknięcie: brak czynności,
  • przytrzymanie: przełączanie trybów ANC, zakończ/odrzuć połączenie.

Osobiście zdecydowałem się na przekonfigurowanie gestów pod własne upodobania (co możecie zobaczyć na poniższych zrzutach ekranu), ale dość szybko zrozumiałem, dlaczego producent domyślnie wyłączył gest jednego tapnięcia.

Panele dotykowe są bowiem tak czułe, że nagminnie reagowały na każdą próbę poprawienia ułożenia słuchawki w uchu, czym powodowały wstrzymywanie odtwarzania. Potrafiło to nieco irytować. Apka teoretycznie pozwala nam dostosować czułość dotyku, ale tylko na jeszcze większą i nie da się jej zmniejszyć względem domyślnej.

Do kompletu nie brakuje tu również czujników, które reagują na obecność słuchawek w uszach, wstrzymują odtwarzanie po ich wyjęciu i wznawiają po ponownym włożeniu. Ich działanie jest absolutnie nienaganne. Jeśli chcemy, jednym suwakiem w aplikacji możemy je wyłączyć.

Czas pracy Soundcore Liberty Buds

Według zapewnień producenta, korzystając ze słuchawek z wyłączonym ANC możemy liczyć na nawet 7 godzin działania na jednym naładowaniu i do 30 godzin z etui ładującym. Po włączeniu redukcji hałasów, deklarowane czasy wynoszą do 6 godzin samodzielnie i do 26 godzin z doładowaniami w futerale.

Podczas testów, przez zdecydowaną większość czasu korzystałem z włączonego ANC, choć zdarzało mi się je również wyłączać. Cały czas aktywny pozostawał kodek LDAC, który oczywiście także wpływa na zużycie energii.

Uśredniony czas pracy słuchawek Soundcore Liberty Buds w moich rękach wyniósł około 5-6 godzin po jednym naładowaniu. Etui ładujące pozwalało mi wydłużyć ten czas do 24-26 godzin łącznie, co przekłada się na możliwość przynajmniej czterokrotnego ponownego podładowania słuchawek w futerale do pełna.

W gruncie rzeczy uznaję to za bardzo solidne wyniki, które – w moim wypadku – pozwalały na korzystanie ze słuchawek nawet przez kilka dni bez ładowania etui.

Uzupełnienia energii dokonujemy przewodowo, poprzez złącze USB-C. Pełne naładowanie słuchawek i etui zajmuje – wedle moich pomiarów – mniej niż półtorej godziny. Brak tu natomiast ładowania indukcyjnego, choć w tej cenie absolutnie nie uznaję tego za rażącą wadę.

Soundcore Liberty Buds

ANC kontra półotwarte słuchawki – jak to się sprawdza?

Mimo półdokanałowej, pozbawionej gumek konstrukcji, producent zdecydował się na zastosowanie funkcji aktywnej redukcji szumów określonej jako Adaptive ANC 3.0. Nie ma tu żadnej regulacji siły izolacji, bowiem – jak sugeruje nazwa technologii – wszystko ma odbywać się adaptacyjne, w zależności od poziomu hałasu otoczenia. Tylko czy w takich nie do końca szczelnych słuchawkach ANC w ogóle ma sens? Okazuje się, że tak.

I, oczywiście, ANC w Soundcore Liberty Buds nawet nie zbliża się swoją skutecznością do rozwiązań ze słuchawek typowo dokanałowych, ale spełnia swoje zadanie na tyle, na ile to możliwe. Sprawdza się ono przede wszystkim w starciu z niskimi dźwiękami o bardziej jednostajnej charakterystyce, a więc – na przykład – w komunikacji miejskiej, pociągu czy przy bardzo ruchliwej ulicy. Potrafi je wyciąć około o połowę, co – jak na słuchawki bez pasywnej izolacji gumkami – uważam za naprawdę dobry efekt.

W pozostałych scenariuszach jest już raczej przeciętnie, niekiedy najwyżej przyzwoicie. Hałasy składające się z wysokich i niejednostajnych dźwięków stanowią większy problem dla Soundcore Liberty Buds i słuchawki przyciszają je w niewielkim stopniu. Przyzwoicie ANC radzi sobie natomiast z podmuchami wiatru, o ile nie są one zbyt silne.

Muszę jednak odnotować, że w komunikacji miejskiej pojawiają się zakłócenia w momencie np. wjeżdżania w dziury na drodze. Objawia się to krótkimi, pojedynczymi trzaskami na każdej nierówności i chwilowym przytłumieniem odtwarzanego dźwięku. Trwa to z reguły dosłownie sekundę, ale przy dłuższej jeździe może nieco irytować.

Oprócz redukcji hałasów, znalazł się tu również tryb transparentny, mający wzmacniać przy użyciu mikrofonów dźwięk przepuszczany do naszych uszu.

Osobiście jednak nie czułem potrzeby korzystania z niego, bo przy tego typu konstrukcji już samo wyłączenie ANC powoduje wystarczająco dobrą słyszalność otoczenia. Poza tym, dźwięk w trybie transparentnym jest w swojej barwie bliski naturalnemu, ale słychać tu dość sporo szumu.

Soundcore Liberty Buds

Jakość rozmów

Słuchawki zostały wyposażone w zestaw czterech mikrofonów w każdej z nich. Są one wspomagane algorytmami AI, służącymi do redukcji niepożądanych dźwięków podczas rozmów.

Jaka jest więc realna jakość rozmów? To zależy od aktualnego otoczenia. W domowym zaciszu jest wręcz bardzo dobrze, ale w bardziej hałaśliwych miejscach bywa już różnie – czasem zupełnie dobrze, czasem co najwyżej przeciętnie.

W miejscach, gdzie panuje cisza, jak choćby w domu czy cichym biurze, naprawdę trudno narzekać. Rozmówcy słyszą nas wówczas wyraźnie także wtedy, gdy mówimy ściszonym głosem. W otoczeniu o umiarkowanym hałasie (np. w sklepie) jest dobrze, niepożądane dźwięki są skutecznie izolowane, choć czasami powoduje to lekkie zniekształcenie barwy samego głosu.

Gdy hałas ma wyraźnie większe natężenie (np. w komunikacji publicznej, na dworcu albo przy ruchliwej ulicy), algorytmy potrafią czasem przepuszczać hałas do rozmówcy. W innych wypadkach, słuchawki starają się izolować hałasy na tyle agresywnie, że urywają fragmenty wypowiadanych przez nas słów lub zbyt mocno je zniekształcają. Wówczas niekiedy musimy powtarzać się, choć nie jest to coś, co pojawia się dosłownie za każdym razem.

Soundcore Liberty Buds

Jakość dźwięku i brzmienie

Za reprodukcję dźwięku w słuchawkach Soundcore Liberty Buds odpowiadają pojedyncze przetworniki dynamiczne o średnicy 11 mm. Wedle informacji na stronie producenta, mają one zapewniać dynamiczny bas i – rzeczywiście – jest w tym dużo prawdy.

Strojenie Soundcore Liberty Buds to gratka dla fanów brzmienia dociążonego w dolnych partiach. Słuchawki brzmią bardzo rozrywkowo, angażująco i soczyście – głównie za sprawą dużej ilości mięsistych niskich tonów.

Bas stanowi solidną podstawę całości brzmienia. Niskie tony są wyraźnie wyeksponowane, masywne i bardzo energiczne. Potrafią bardzo szybko atakować z dużą siłą, ale jednocześnie nie mogę powiedzieć, by było ich za dużo. Basy próbują grać pierwsze skrzypce, jednak wcale nie są dominujące za wszelką cenę i nie zamulają całego pasma. Liberty Buds potrafią przy tym bardzo ładnie schodzić w partie subbasowe i dobrze eksponować ich pomrukiwanie.

Duża masywność dołu sprawia jednak, że całość dźwięku staje się barwowo ciepła. Słychać to przede wszystkim na środku – tony średnie są ocieplone, gładkie, ale pozostają bliskie. Mają też bardzo dobrą rozdzielczość, bowiem szczegółowości tu naprawdę nie brakuje. Wysokie tony pozostają obecne, ale są gładkie i łagodne (niekiedy mogą wymagać lekkiego podbicia w korektorze), nie syczą i nie powodują nieprzyjemnego kłucia w uszy.

Wspominałem też o funkcji dźwięku przestrzennego, więc wypada mi jeszcze dodać, że po jej włączeniu, brzmienie – istotnie – zyskuje trochę więcej głębi oraz trójwymiarowości. Przy tym, nie brzmi to zbyt mgliście i nie słychać zniekształcającego dźwięk efektu studni, jak przy większości tego typu rozwiązań, ale całość traci na szczegółowości i bliskości wokali.

Soundcore Liberty Buds

Podsumowanie

Soundcore Liberty Buds to chyba jedno z moich największych zaskoczeń spośród wszystkich słuchawek testowanych w ciągu ostatnich miesięcy. Nie oczekiwałem przesadnie wiele, a zyskałem słuchawki o nietuzinkowej, acz zaskakująco wygodnej konstrukcji, angażujące, rozrywkowe brzmienie z mięsistym basem oraz solidny czas pracy.

Poza tym, doceniam też obecność kodeku wysokiej jakości LDAC i współgrającej z nim łączności wielopunktowej, aplikacja oferuje sporo opcji personalizacji dźwięku (test Hear ID to ciekawa rzecz), a funkcja tłumaczeń to naprawdę fajny bajer, zwłaszcza, że obsługuje ogromną liczbę języków. ANC nie jest topowe, ale – jak na słuchawki bez gumek – potrafi przyciszyć to i owo.

Jakość rozmów w trudniejszych warunkach mogłaby być lepsza, panele dotykowe są zbyt czułe, co czasem potrafi irytować, a tryb transparentny trochę szumi. Szkoda też, że słuchawki nie mają matowego wykończenia (tak jak etui), bo gromadzą ogrom zabrudzeń podczas noszenia ich w uszach.

Soundcore Liberty Buds zdecydowanie kuszą ceną. Debiutują na rynku w cenie 349 złotych i uważam to za naprawdę bardzo sensowny stosunek ceny do jakości oraz funkcjonalności. Jeśli nie lubicie słuchawek z gumkami, a przy tym nie chcecie wydać majątku – Liberty Buds będą dla Was godnym wyborem.

Soundcore Liberty Buds
Recenzja Soundcore Liberty Buds. Nietypowa konstrukcja to atut czy wada?
Zalety
solidne brzmienie z mocnym basem
zaskakująco dobra wygoda użytkowania
kodek LDAC i tryb multipoint
dobry czas pracy
zupełnie niezłe ANC jak na tą konstrukcję
funkcjonalna aplikacja z rozbudowanym korektorem dźwięku
Wady
jakość rozmów mogłaby być lepsza
za duża czułość paneli dotykowych
szumiący tryb transparentny
brak ładowania indukcyjnego (nie razi, ale mimo wszystko szkoda)
8.5
Ocena
Redaktor, recenzent