Recenzja słuchawek Mobvoi TicPods Free – bez kilku wad się nie obyło

Chińska firma Mobvoi zasłynęła przede wszystkim ze sprzedaży tanich i dobrze wyposażonych smartwatchy, takich jak TicWatch E czy TicWatch S. Do portfolio firmy trafił kolejny, niezwykle ciekawy produkt – prawdziwie bezprzewodowe słuchawki TicPods Free. Jakiś czas temu trafiły one do oficjalnej sprzedaży, a ja już miałem okazję je dla Was przetestować. Nasuwa się zatem pytanie – czy warto rozważyć ich zakup? Tego dowiecie się z tej recenzji!

Długie czekanie

Na słuchawki TicPods Free natknąłem się zupełnie przypadkowo. Pół roku temu zobaczyłem reklamę firmy na Facebooku, odwiedziłem także kampanię crowdfundingową na portalu Indiegogo i z miejsca zakochałem się w minimalistycznym designie i ciekawych funkcjach oferowanych przez słuchawki. Bez zbędnej zwłoki zakupiłem więc jeden z dostępnych zestawów, który pozwalał zaoszczędzić o 50% względem ceny sklepowej.

Jakiś czas temu, po niemal pół roku wyczekiwania (wysyłka była pierwotnie zaplanowana na lipiec, później na sierpień, wrzesień, itd.), kurier dowiózł paczkę pod moje drzwi. Nie ukrywam, że miałem dość wysokie oczekiwania wobec słuchawek. Korzystam już z nich dłuższy czas i mogę się podzielić z Wami swoimi przemyśleniami na ich temat.

Kampania okazała się ogromnym sukcesem (fot. Indiegogo)

Zawartość opakowania. Wygląd i jakość wykonania

Zestaw, który otrzymujemy, jest prosty, ale zawiera wszystko, co potrzebne – eleganckie białe pudełko skrywa podstawowe rzeczy, takie jak etui, słuchawki, parę wymiennych gumek dla mniejszych uszu, zawieszkę na etui oraz instrukcję. To wszystko. W zestawie znajduje się także króciutki kabelek z zakończeniem na microUSB oraz USB-C.

Słuchawki dostępne są w trzech kolorach: białym, czerwonym oraz ciemnogranatowym. Wybrałem opcję trzecią, gdyż jest elegancka i nie kojarzy się z AirPodsami, jak to ma miejsce w przypadku wersji białej. Etui wykonane jest z twardego, odpornego na przeciwności losu plastiku. Po jego lewej stronie znajdziemy otwór do przewleczenia zawieszki.

Na froncie mamy logo TicPods, które zostało umieszczone między dwoma kolorowymi diodami sygnalizującymi stan urządzenia. Po prawej stronie jest port microUSB. Tak, dobrze czytacie. Witaj 2018! Na spodzie zostały umieszczone znaki towarowe itp. Etui rozmiarowo jest naprawdę niewielkie, bez najmniejszego problemu można je włożyć do kieszeni wraz z portfelem czy smartfonem.

TicPods Free (fot. Tabletowo.pl)

Najwyższy czas przejść do momentu otworzenia etui. I tutaj od razu pojawia się kolejny zgrzyt – na szczęście nie dosłownie – aczkolwiek z pracy zawiasów przytrzymujących pokrywę nie można być zadowolonym. Chodzą bez żadnego oporu i nieprzyjemnie się przesuwają, tworząc wrażenie taniości. Pokrywa mocuje się do korpusu za pomocą magnesów, które są wystarczająco silne, by uniemożliwić przypadkowe otwarcie się etui.

Same słuchawki są wykonane z tego samego, odpornego na zarysowania materiału, co etui. Na ich wewnętrznej stronie znajdziemy piny do ładowania, diodę LED oraz mikrofon (tylko na prawej słuchawce). Z zewnątrz etui ma żłobkowaną fakturę, pod którą skrywa się warstwa dotykowa, pozwalająca wykonywać określone funkcje, o których więcej powiem później. TicPodsy po włożeniu do etui przylegają do wyprofilowanych wgłębień za sprawą zamontowanych weń magnesów.

TicPods Free (fot. Tabletowo.pl)

Z niewątpliwie ważnych cech zestawu należy wspomnieć, iż etui skrywa w sobie akumulator o pojemności 700 mAh, który automatycznie ładuje słuchawki po umieszczeniu ich wewnątrz. Podobnie jak w AirPodsach od Apple, otwarcie pokrywy uruchamia moduł Bluetooth, a jej zamknięcie go wyłącza. Słuchawki parują się z telefonem po upływie około 8 sekund od otwarcia etui.

https://www.tabletowo.pl/2018/10/08/recenzja-sluchawek-apple-airpods-choc-od-premiery-minely-juz-dwa-lata-wciaz-wzbudzaja-kontrowersje/

Jakość dźwięku. Wygoda użytkowania

Na początku muszę zaznaczyć, iż nie jestem muzykiem – spędzam sporo czasu dziennie słuchając różnych gatunków muzycznych, nie posiadam jednak w tym temacie żadnej wiedzy eksperckiej. To, co przeczytacie, to po prostu moje wrażenia z odsłuchu TicPodsów w porównaniu z innymi słuchawkami. Słuchawki łączą się ze smartfonem przy użyciu Bluetooth w wersji 4.2, a pasmo przenoszenia ma zakres od 20Hz do 20 kHz.

I cóż, po przeczytaniu kilku zagranicznych recenzji spodziewałem się prawdziwej petardy, a to, co otrzymałem… po prostu nie spełniło moich oczekiwań. Powiem więcej – jestem szczerze rozczarowany jakością reprodukowanego dźwięku przez TicPodsy. Na co dzień korzystam ze słuchawek Xiaomi Mi Headphones Pro HD, które w pełni spełniają moje potrzeby. I, niestety, gdyby nie mobilność i futurystyczny wygląd słuchawek od Mobvoi, bez wahania wybrałbym słuchawki od Xiaomi.

W czym problem? Jest ich w sumie kilka – pierwszy z nich to brak basu. Po prostu go tu nie uświadczycie. Czytałem na zagranicznych forach, że po dokupieniu odpowiednich pianek Comply (na Allegro za 110 zł) uzyskamy znacznie lepsze wrażenia akustyczne. Ale chyba zgodzicie się, że wydając niemało, bo 130 dolarów za słuchawki, dokupywanie osobnych akcesoriów całkowicie mija się z celem.

TicPods Free (fot. Tabletowo.pl)

Drugim, a zarazem największym dla mnie problemem, są artefakty powstające przy wysokich tonach. Nie ma nic gorszego, niż szum i trzaski niszczące nam przyjemność ze słuchania muzyki. To trochę tak, jakbyście słuchali muzyki w niskiej jakości, np. 128 kbps. Tak więc uczciwie przed tym przestrzegam – dla mnie te słuchawki zwyczajnie oblewają test jakości dźwięku. Różnica w jakości w porównaniu z tanimi słuchawkami od Xiaomi (kupiłem je za 130 zł) jest wręcz kolosalna – TicPodsy grają przy nich fatalnie.

Trzecią wadą, o której muszę wspomnieć, jest przerywanie co jakiś czas odtwarzania dźwięku. Przerwa trwa około sekundę, na szczęście zjawisko występuje na tyle rzadko, że nie jest ono szczególnie irytujące. Warto jednak odnotować, iż jest to zachowanie powtarzające się całkiem regularnie, słuchawki co jakiś czas przypominają o tym problemie i nie dają o nim zapomnieć. Irytujące jest także opóźnienie między odtwarzanym filmem a dźwiękiem. Jeśli chcecie oglądać filmy przy użyciu TicPodsów – musicie mieć to na uwadze.

Być może część problemów wynika z niezastosowania Bluetooth w wersji 5.0, bądź podjęcia decyzji o braku implementacji kodeka aptX HD – oprócz zastosowania przestarzałego portu microUSB, te decyzje były jednymi z najbardziej krytykowanych przez fanów w trakcie trwania kampanii.

Poza tym słuchawki stabilnie spoczywają w uszach, nie miałem żadnego problemu z ich wypadaniem, nawet podczas okolicznościowego biegu. Można ich używać nawet przez kilka godzin bez przerwy, nie męczą uszu długotrwałym odsłuchem muzyki. Słuchawki spełniają także standard odporności na pył i wodę IPX5, więc bieganie w nich podczas deszczu nie powinno się zakończyć ich uszkodzeniem.

Płytka dotykowa. Funkcje dodatkowe

Cechą charakterystyczną TicPodsów jest to, że można nimi sterować przy użyciu płytki dotykowej umieszczonej na ich zewnętrznej stronie. Wyróżnione zostały następujące gesty:

Czy ta funkcja jest czymś więcej niż tylko sztuczką marketingową? O dziwo okazuje się, że tak! Początkowo opcja ta działała wybiórczo, jednak po kilku dniach wprawy (i zapewne kilku aktualizacjach) mogę stwierdzić, iż z gestów naprawdę można korzystać na co dzień.

Jak wspominałem, wymaga to wprawy, jednak już po kilku dniach opcja ta stanie się prawdziwym udogodnieniem, a nie zbędnym bajerem. Co prawda czasami zdarzają się pomniejsze problemy – właściwie to jeden – z prawą słuchawką. Czasem nie reaguje ona na gesty, pomaga dopiero wyciągnięcie i włożenie jej z powrotem do ucha. Kolejną ciekawą funkcją jest wykrywanie słuchawki w uchu – po wyjęciu jej z naszego narządu słuchowego, muzyka powinna automatycznie się zatrzymać. I rzeczywiście – po kilku dniach użytkowania słuchawek funkcja ta „doszła do siebie” i teraz spisuje się niemal nienagannie. Na pokładzie znalazła się także opcja redukcji dźwięków tła, producent chwali się także znakomitą izolacją otoczenia. I z tym muszę się zgodzić, słuchawki rzeczywiście bardzo dobrze odcinają nas od wszelkich hałasów pochodzących z zewnątrz.

TicPods Free (fot. Tabletowo.pl)

Przez słuchawki możecie także prowadzić rozmowy telefoniczne – producent wspomina fakt, iż TicPodsy są słuchawkami bezprzewodowymi, w których możemy usłyszeć rozmówcę zarówno w prawej, jak i w lewej słuchawce. Rozmowa testowa, jaką przeprowadziłem, była całkiem udana – rozmówca dość dobrze słyszał mój głos, jednakże do poziomu oferowanego przez mikrofon w smartfonie troszkę brakuje.

TicPods Free współpracują ze wszystkimi większymi asystentami głosowymi – poprzez dłuższe przyciśnięcie możemy więc wywołać, w zależności od systemu, Asystenta Google, Alexę czy Siri. Po zakupieniu słuchawek zalecam natychmiastową instalację aplikacji od Mobvoi, gdzie będziecie mogli połączyć i zaktualizować słuchawki do najnowszej wersji oprogramowania, znajdziecie tam także poradnik wyjaśniający działanie poszczególnych gestów. I to właściwie wszystko, do czego służy ta aplikacja.

Czas pracy

W każdej z dwóch słuchawek znajduje się akumulator o pojemności 85 mAh, co według producenta pozwala na 4 godziny nieprzerwanego czasu pracy. I według moich pomiarów – jest dokładnie tak samo, jak twierdzi Mobvoi. TicPodsy wytrzymały u mnie bowiem nieco ponad 4 godziny (dokładnie 4 h 05 min) na jednym ładowaniu. Długość czasu pracy jest też oczywiście zależna od poziomu głośności, na jakim korzystacie ze słuchawek.

Wewnątrz etui znajduje się wcześniej już wspominany akumulator o pojemności 700 mAh, dzięki któremu (według danych producenta) łączny czas działania słuchawek można wydłużyć aż do 18 godzin. Słuchawki obsługują także szybkie ładowanie – już 15 minut pobierania energii z etui wystarczy na 85 minut odtwarzania muzyki. Przynajmniej takie dane prezentuje producent – nie można bowiem tego jednoznacznie stwierdzić, gdyż system pokazuje tylko przybliżony poziom baterii słuchawek, zaś w aplikacji nie znajdziemy go wcale.

TicPods Free (fot. Tabletowo.pl)

Znajdujące się na froncie etui diody zasygnalizują, gdy poziom baterii spadnie poniżej 10%, powiadomią nas także o zakończeniu ładowania. Podobnie jest w przypadku samych słuchawek – świecenie diod LED na czerwono oznacza, iż zostało w nich mniej niż 10% baterii.  Pod tym względem naprawdę nie ma się do czego przyczepić. Wszystko jest tu przemyślane i działa dokładnie tak, jak zaprojektował to producent.

Podsumowanie

Słuchawki są dostępne na stronie producenta za 130 euro, co w przeliczeniu daje kwotę około 565 zł. Czy TicPods Free są warte tej ceny? Cóż, zależy od tego, czego od nich oczekujecie. Wątpliwa jakość zawiasów pokrywy, średni mikrofon do rozmów, a przede wszystkim mocno przeciętna jakość dźwięku – to wszystko powoduje, że osobiście nie wydałbym takich pieniędzy na te słuchawki.

Przyznam, że jestem rozdarty pomiędzy pozostawieniem ich dla siebie a ich sprzedażą. Mógłby to być naprawdę fantastyczny produkt, jednak niska jakość dźwięku za każdym razem przypomina mi, iż te słuchawki nie są idealne. Komu mogę zatem polecić TicPodsy od Mobvoi? Przede wszystkim zapaleńcom nowych technologii, którzy będą w stanie przeboleć wcześniej wspomniane przeze mnie wady słuchawek. Z niecierpliwością czekam na kolejną ich generację, w której – mam nadzieję – wszystkie problemy wieku dziecięcego zostaną już usunięte.

Recenzja słuchawek Mobvoi TicPods Free – bez kilku wad się nie obyło
Design
8
Jakość dźwięku
4.5
Czas pracy
8
Funkcje dodatkowe
7
Jakość/cena
6
Wygoda użytkowania
8
Ocena użytkownika0 głosów
0
Zalety
Design
Jakość wykonania
Wygoda użytkowania
Czas pracy
Sterowanie dotykowe
Odporność na pył i wodę
Dobre wyciszenie
Wykrywanie obecności w uchu
Wady
Jakość dźwięku
Słabe zawiasy trzymające pokrywę
Port microUSB!
Brak Bluetooth 5.0
Brak kodeka aptX HD
Cena
Opóźnienie dźwięku
6.9
OCENA
Exit mobile version