Gdy wyjmuje się zegarek OnePlus Watch Lite z pudełka, a następnie zakłada się go na nadgarstek, nietrudno o zachwyt. A potem, niestety, robi się gorzej. Co z nim jest nie tak? Ta recenzja przyniesie odpowiedź. Może się też okazać, że dla Ciebie będzie to smartwatch idealny – będzie tak jednak tylko wtedy, gdy nie masz zbyt dużych wymagań.
Liczyłem na więcej – tak podsumowałbym test OnePlus Watch Lite
Poprzedniej zimy miałem wielką przyjemność testować smartwatch OnePlus Watch 3 i ta wielka przyjemność to wcale nie jest przesada. Z tego też powodu było tak, że do testu modelu OnePlus Watch Lite podchodziłem z olbrzymim entuzjazmem. Byłem świadomy tego, że jest to sprzęt plasujący się nieco niżej – podczas gdy Trójka była wszechstronnym, świetnie wyposażonym zegarkiem, Lajt jest propozycją ze średniej półki. Jednak – w moim odczuciu – producent zdecydował się na cięcia nie tam, gdzie trzeba.
Dla porządku zacznijmy jednak od początku, a więc od podstawowych danych technicznych. Oto…
Specyfikacja OnePlus Watch Lite:
- okrągły wyświetlacz AMOLED o średnicy 1,46 cala, rozdzielczości 464×464 pikseli i jasności sięgającej 3000 nitów, Always on Display,
- system operacyjny OxygenOS Watch 7.1,
- łączność: Bluetooth 5.2, GPS (dwupasmowy), NFC (ale bez płatności zbliżeniowych),
- 4 GB pamięci na pliki (eMMC),
- kompatybilność z systemem Android 9 lub nowszym oraz iOS 14 lub nowszym,
- czujniki: wysokościomierz, akcelerometr, żyroskop, czujnik światła otoczenia, termometr, barometr,
- pomiary zdrowotne: stały pomiar tętna, saturacji krwi i temperatury skóry, monitorowanie snu i poziomu stresu,
- ponad 100 trybów treningowych i sportowych,
- akumulator 339 mAh, czas pracy do 7 dni (tzw. normalnego użytkowania), ładowanie magnetyczne stykowe (0-100% w 90 minut),
- przyciski: 1 fizyczny (obrotowa koronka),
- pasek: fluoroelastomerowy, szerokość 22 mm, obwód nadgarstka 140-210 mm,
- korpus: stalowy,
- wymiary: 44,98 × 44,98 × 8,9 mm,
- waga: 35 g (bez paska) / 59 g (z paskiem),
- wodoodporność do 5 ATM / IP68.
OnePlus Watch Lite występuje w dwóch wersjach kolorystycznych: srebrnej oraz (testowanej przeze mnie) czarnej, ale w tylko jedno rozmiarze (45 mm). Jego cena w oficjalnym sklepie producenta wynosi 179 euro, czyli ~755 złotych, przy czym w ramach promocji na start można go kupić taniej o 20 euro i jeszcze w prezencie odebrać słuchawki OnePlus Nord Buds 3 Pro.
Dodam jeszcze tylko, że w pudełku, poza samym zegarkiem (z fluoroelastomerowym paskiem o szerokości 22 mm), znajdziesz jedynie ładowarkę magnetyczną z wtykiem USB typu A oraz dokumenty. Nic więcej nie ma, ale na dobrą sprawę też niczego więcej nie trzeba.

OnePlus Watch Lite jest wyjątkowo smukły
To, co robi największe wrażenie od samego początku, to wyjątkowa smukłość, cechująca ten zegarek. OnePlus Watch Lite ma zaledwie 8,9 mm grubości, dzięki czemu na co dzień zupełnie nie przeszkadza, nawet jeśli preferuje się długie rękawy. Jest też na tyle mały, że nie trzeba mieć potężnego przedramienia, aby sprawdzał się jak należy. Zresztą, w ogóle jest wygodny, a fluoroelastomerowy pasek – przyjazny (czy może raczej: neutralny) dla skóry.
Dobrze się prezentuje, a do tego jest całkiem solidny – koperta, koronka i zapięcie paska to elementy wykonane ze stali nierdzewnej, co pozwala liczyć na to, że upływający czas nie będzie na nich odbijać swego piętna bardziej niż to konieczne. Urządzenie nie boi się też wody – w specyfikacji można odnaleźć informację o klasach 5 ATM oraz IP68.
Wróćmy na moment do (wspomnianej przed momentem) koronki. Wbrew temu, co mogłyby sugerować zdjęcia, jest to jedyny fizyczny element do sterowania zegarkiem. Jak dla mnie jest odrobinę za mała i delikatna, przez co korzystanie z niej jest średnio wygodne. To jednak kwestia osobistych preferencji.
Poza przewijaniem koronka obsługuje za to także trzy rodzaje interakcji na ekranie głównym: pojedyncze wciśnięcie otwiera menu aplikacji, a do podwójnego wciśnięcia i przytrzymania można przypisać jedną z wielu różnych funkcji.
Z kolei to, co wydaje się dodatkowym przyciskiem (w dolnej części prawej krawędzi zegarka) jest w rzeczywistości (nieklikalną) elektrodą do wykonywania szybkiego badania zdrowia. Fajnie, że jest coś takiego, ale szkoda, że kosztem dodatkowego przycisku, który mógłby się przydać (zresztą, OnePlus Watch 3 ma właśnie elektrodę ukrytą w normalnym przycisku).



Wyświetlacz to też atut
Po zakończeniu pieśni pochwalnej dla konstrukcji zrobiło się trochę negatywnie, ale nie wyczerpałem jeszcze listy atutów. Kolejnym punktem na niej – niezaprzeczalnie! – jest wyświetlacz. Okrągły panel AMOLED o średnicy 1,46 cala oferuje niezłą szczegółowość, nasycone kolory i wysoki kontrast, dzięki czemu patrzy się na niego z przyjemnością.
Nie bez znaczenia jest również to, że wyświetlacz oferuje jasność sięgającą aż 3000 nitów. Dzięki temu nawet w pełnym słońcu można liczyć na bardzo dobrą czytelność. Faktycznie działa to bardzo dobrze, podobnie jak funkcja automatycznej regulacji jasności – zegarek szybko dostosowuje się do otoczenia.
Jak działa OnePlus Watch Lite? Bez zarzutu
Trudno też powiedzieć coś złego na temat płynności działania. Aplikacje uruchamiają się błyskawicznie, a przechodzenie między ekranami i przewijanie treści jest dynamiczne. Czasem zdarzają się minimalnie przycinki, ale są na tyle sporadyczne i nieinwazyjne, że skarżenie się na nie byłoby z mojej strony czepialstwem.
Za czepialstwo nie uważam natomiast tego, że koronka jest bezużyteczna na ekranie głównym. Wolałbym, by OnePlus zrobił to tak, jak inni producenci i przewijanie w jedną stronę uruchamiałoby panel powiadomień, a w drugą – szybkie ustawienia. To niewykorzystany potencjał.

Szkoda tylko, że funkcjonalność kuleje
Patrząc na specyfikację, można by dojść do wniosku, że to naprawdę nieźle wyposażony smartwatch. Cóż, faktycznie komponentów mu nie brakuje, tylko – niestety – nie potrafi zrobić z nich użytku. I nie zanosi się na to, by miało się to zmienić, bo system OxygenOS Watch jest zamknięty i (przynajmniej w najbliższym czasie) doinstalowanie aplikacji chociażby ze sklepu Google Play nie wchodzi w grę.
To, co jest dla mnie najbardziej niedorzeczne, to fakt, że OnePlus Watch Lite nie pozwala na odpowiadanie na wiadomości (nawet na SMS-y!). Możemy przeczytać, co ktoś do nas napisał, ale żeby odpisać – nawet, jeśli to tylko OK – musimy sięgnąć po telefon. Przebolałbym brak klawiatury QWERTY czy dyktowania treści, ale nie ma nawet możliwości przesłania szybkiej odpowiedzi wybranej z listy szablonów.
Największym absurdem zaś wydaje mi się to, że taką szybką odpowiedź z listy… można przesłać, gdy ktoś do nas dzwoni i nie możemy odebrać. Dziwaczne! To jednak samo w sobie należy zapisać po stronie plusów. Zresztą, w ogóle możliwość prowadzenia rozmów głosowych przez Bluetooth jest atutem tego zegarka. Szkoda, że nie ma eSIM, ale na tej półce cenowej nie należy tego oczekiwać.


Sama jakość rozmów natomiast również nie pozostawia wiele do życzenia – zarówno mikrofon, jak i głośnik daje radę. Poza odbieraniem, smartwatch umożliwia też nawiązywanie połączeń, wybierając kontakt z listy lub wpisując numer na klawiaturze.
Dalej: OnePlus Watch Lite ma wbudowane NFC. Można by się ucieszyć, ale dla większości osób obecność tego modułu będzie zupełnie na nic, bo system OxygenOS Watch 7.1 nie jest kompatybilny z żadną usługą płatności zbliżeniowych. Nie zapłacisz więc tym zegarkiem w sklepie. NFC służy w nim wyłącznie do obsługi wirtualnych kart dostępu. A przypomnę, że OnePlus Watch 3 pozwala płacić zbliżeniowo (no ale w nim postawiono na pełnoprawny system Wear OS).
To wciąż nie koniec. OnePlus Watch Lite ma wbudowany GPS. I to dwukanałowy – dla większej precyzji. Nie licz jednak na możliwość podejrzenia swojej lokalizacji w czasie rzeczywistym. Nie ma tu żadnych map ani funkcji nawigacji. Moduł ten wykorzystywany jest wyłącznie do zapisywania tras (do późniejszego zobaczenia w aplikacji na telefonie) oraz zwiększania precyzji przy pomiarze dystansu i tempa.
Z pozytywów: GPS dość szybko łapie lokalizację i precyzyjnie zapisuje trasy zarówno w mniej, jak i bardziej zabudowanych miejscach. Do tego mamy całkiem obszerny katalog podstawowych narzędzi. To przede wszystkim minutnik, stoper, kalendarz, alarm i prognoza pogody. Można także zdalnie sterować odtwarzaczem muzycznym uruchomionym na telefonie (niestety, nie ma pamięci na muzykę offline), a do tego jest opcja zdalnego robienia zdjęć (ale działa wyłącznie ze smartfonami marki OnePlus).



W tym, w czym Watch Lite radzi sobie najlepiej, zdecydowanie jest…
Monitoring zdrowia i aktywności
Zegarek przez całą dobę czuwa nad naszym zdrowiem i kondycją. Mierzy puls, natlenienie krwi czy też poziom stresu i wytrenowania. Może także pomagać w monitorowaniu cyklu menstruacyjnego, a do tego oferuje ćwiczenia oddechowe. Przypomina, gdy zbyt długo siedzimy, że czas się trochę poruszać, a w czasie ruchu zlicza postawione kroki, pokonane kilometry, spalone kalorie oraz sesje aktywności i minuty poświęcone na ćwiczenia.
Z większości tych zadań wywiązuje się całkiem nieźle (choć mam też pewne uwagi, którymi podzielę się za moment). Na razie jednak chciałbym zwrócić uwagę na funkcję 60-sekundowego przeglądu stanu zdrowia. To takie szybkie badanie, podczas którego sprawdzane są wszystkie kluczowe parametry, a efektem – po (przeważnie niecałej) minucie – jest kompleksowy raport na temat zdrowia. Do wykonania tego badania wykorzystywana jest wspomniana wcześniej elektroda na prawej krawędzi, na której należy umieścić palec i unieruchomić rękę.
Monitoring snu
Oczywiście, zegarek oferuje również monitorowanie czasu i jakości snu. Robi to całkiem nieźle, choć mam wrażenie, że zdarza mu się nie doszacować czasu czuwania (podczas testu byłem przez pewien czas chory i miałem trudności ze snem, zegarek to pokazywał, ale 20 minut czuwania przez całą noc nie wydaje mi się wiarygodnym wskazaniem). Poza czasem choroby jednak wszystko zdawało się działać, jak należy.


Smartwatch mierzy czas snu i pokazuje na wykresie, jak rozkładały się poszczególne fazy nocnego odpoczynku, a na koniec wystawia ocenę, podpowiadając też, co jest nie tak i co można poprawić. Do tego mierzy podczas snu puls, natlenienie krwi, częstotliwość oddechów i zmiany temperatury. Pod tym względem nie mam żadnych uwag – jest świetnie.
Jeżeli więc marzy Ci się po prostu zegarek, który pozwoli Ci na bieżąco śledzić swoje podstawowe parametry, jak i – poprzez aplikację – obserwować trendy, to jak najbardziej OnePlus Watch Lite może okazać się dobrym wyborem.
Jednak tylko dla amatora i już tłumaczę, dlaczego.
Zegarek treningowy?
Niestety, tak podstawowy element jak krokomierz również potrafi rozczarować. O ile w trybie spaceru przy jednostajnym ruchu myli się jedynie o parę (góra paręnaście) kroków na każdy tysiąc, to przy bardziej spontanicznym chodzeniu potrafi naliczyć zdecydowanie więcej kroków niż się postawiło. Trudno mi więc tak do końca uznać jego wskazania za wiarygodne. Z drugiej strony, jeśli nie lubisz dużo chodzić, ale chcesz spełniać krokowe cele, to ten zegarek może okazać się strzałem w dziesiątkę :D
Tak jak jednak wspomniałem, w trybie treningowym wypada całkiem w porządku. Poza spacerem sprawdziłem go między innymi na orbitreku i to, co pokazywał podczas ćwiczenia, pokrywało się mniej więcej ze wskazaniami na panelu sprzętu z siłowni. Szczególnie precyzyjny wydaje się pomiar pulsu, nieco gorzej natomiast ma się kwestia spalanych kalorii (OnePlus Watch Lite wydaje się bardziej wierzyć w mój metabolizm niż profesjonalne przyrządy treningowe).




Niestety, poszczególne tryby treningowe są bardzo ubogie i w większości mierzą tylko czas, puls i spalone kalorie. Wyróżnia się tryb biegowy, gdzie liczba wskaźników jest całkiem spora, ale trudno mi oszacować ich wiarygodność. Brakuje mi jednak trybu treningowego, który zliczałby wykonywane powtórzenia i serie (podczas treningu siłowego czy aerobowego również zliczane są tylko czas, puls i spalone kalorie).
Z drugiej strony może lepiej, że te powtórzenia i serie nie są zliczane, bo jeśli byłoby to tak samo dokładne, jak liczenie skoków na skakance (to akurat OnePlus Watch Lite oferuje!), to i tak trzeba by podchodzić do tego z pewnym dystansem (jeśli chodzi o skakankę, zegarek mylił się o 1-2 skoki na setkę – nie ma tragedii, ale to nie jest skomplikowany ruch).
Aplikacja OHealth – można na niej polegać
Niespełna 1,5-calowy ekran zegarka jest w porządku, żeby podejrzeć informacje na bieżąco, ale zupełnie nie nadaje się do analizy wyników treningowych czy nawet podsumowywania większej ilości danych zdrowotnych. Na szczęście z pomocą przychodzi aplikacja OHealth, która cechuje się bardzo przejrzystym interfejsem, a do tego bardzo dobrze działa.
Ekran główny aplikacji zawiera kafelki podsumowujące najważniejsze parametry – możemy tam zobaczyć podsumowanie codziennej aktywności oraz najnowsze wyniki pomiarów tętna, snu czy saturacji. Klikając którykolwiek z kafelków, przechodzimy do sekcji, w której zebrane są wszystkie dane na określony temat i od razu możemy sobie zobaczyć także wyniki archiwalne, jak i podsumowania: tygodnia, miesiąca lub roku.
















Zarówno zakres informacji, jak i sposób ich prezentacji, bardzo do mnie przemawia. Jest to – w moim odczuciu – jedna z najlepiej przemyślanych i po prostu najwygodniejszych aplikacji tego rodzaju.
Druga i trzecia zakładka to Zdrowie i Aktywność fizyczna. Znajdziesz w nich podsumowania tych właśnie aspektów. Ta druga jest bardzo rozbudowana i pozwala sprawdzić zarówno raporty dzienne, jak i konkretnie dla poszczególnych typów aktywności. Ponownie: wszystko jest czytelnie rozmieszczone i gdyby tylko zegarek zbierał więcej danych, to byłoby perfekcyjnie.








Ostatnia zakładka nazywa się Urządzenie i służy do konfiguracji samego zegarka. Z poziomu tego ekranu mamy możliwość zmiany tarczy, dostosowanie powiadomień oraz wybór innych ustawień. Tutaj także wszystko jest jak najbardziej czytelne i intuicyjne.
Czas pracy
Czas pracy nie jest imponujący, ale zdecydowanie nie jest też kiepski. W oficjalnych materiałach producent wspomina o 7 dniach normalnego użytkowania i faktycznie mniej więcej tyle wytrzymuje, jeśli korzysta się z niego przez całą dobę, nieszczególnie intensywnie, ale regularnie.
Nieco gorzej jest po aktywacji trybu Always on Display, czyli sytuacji, w której ekran nigdy do końca nie gaśnie (poza czasem snu). Wówczas po ładowarkę trzeba sięgać mniej więcej co 4-5 dni, co nadal jest jak najbardziej akceptowalnym wynikiem, choć spora część konkurencji (nawet tańszej) potrafi zaoferować więcej.
Jeśli zaś chodzi o ładowanie, to trwa niespełna 1,5 godziny, więc nie powinno dla nikogo stanowić większego kłopotu.

Podsumowanie
Nie jest tak, że ten zegarek jest do niczego. Jeśli szukasz sprzętu konkretnie do monitorowania zdrowia i aktywności, może być całkiem niezłą opcją. Kiedy jednak próbuję znaleźć jakieś określenie, które najlepiej by go opisywało, na usta ciśnie mi się niewykorzystany potencjał.
OnePlus Watch Lite jest bardzo dobrze wyposażony, ale zupełnie z tego nie korzysta. Zupełnie do mnie nie trafia taka koncepcja na zegarek. Jeśli taka właśnie była, to już lepiej chyba było zrezygnować z elementów, które i tak nie poszerzają funkcjonalności i uzyskać w ten sposób niższą cenę. Najlepiej zaś – zadbać o oprogramowanie, dzięki któremu NFC pozwalałoby na płatności zbliżeniowe, wiadomości – na odpowiadanie, a GPS – na lokalizację.
Na dobrą sprawę bowiem OnePlus Watch Lite jest pod względem funkcjonalności opaską sportową, ale w formie i cenie smartwatcha. Wobec tego, pomimo początkowego zachwytu i kilku niepodważalnych atutów, nie jestem w stanie wystawić mu prawdziwie pozytywnej oceny.
Nie jest bowiem niczym trudnym wydanie mniejszych pieniędzy, by kupić lepiej działający i więcej oferujący zegarek. Xiaomi Watch S4 czy Huawei Watch Fit 4 (oba aktualnie za 599 złotych) to tylko dwa przykłady. Tyle samo kosztuje OnePlus Watch 2R, który może i jest grubszy, a do tego krócej działa, ale pod względem funkcjonalności deklasuje swojego młodszego brata.


