Recenzja OnePlus 3T

Wszyscy o nim mówią, że jest oczywistym wyborem dla osób szukających smartfona do 2000 złotych. I choć bezpośrednio od producenta można go kupić wyłącznie przez internet, bez wcześniejszej możliwości zapoznania się z nim w sklepie stacjonarnym, cieszy się olbrzymią popularnością, czego wyraz dają jego fani w sieci – również w komentarzach na Tabletowo.pl. Mowa o OnePlus 3T – smartfonie, który potrafi sobą zainteresować nie tylko przez wzgląd na 6GB RAM.

Specyfikacja techniczna OnePlus 3T:

Cena w momencie publikacji recenzji: 439 euro za 64GB, 479 euro za 128GB.

Wideorecenzja OnePlus 3T

Wzornictwo, jakość wykonania

OnePlus 3T niby jest smartfonem, który jakoś szczególnie nie wyróżnia się na tle pozostałych pod względem wzornictwa, ale mimo wszystko zapada w pamięć i trudno go pomylić z innymi. Wszystko za sprawą delikatnie łódkowej budowy, tj. zaoblonych plecków zwężających się ku krawędziom bocznym, co ułatwia chwyt dość dużego jakby nie było urządzenia w dłoni (jego wymiary to 152,7 x 74,7 x 7,35 mm). Jeśli zastanawiacie się czy da się korzystać z OnePlus 3T jedną ręką, odpowiedź jest prosta: wszystko się da. A tak już całkowicie poważnie – zależy to od wielkości Waszych dłoni. W moim przypadku trzymając telefon zupełnie normalnie dosięgnięcie kciukiem do górnej belki systemowej jest nie do wykonania. Jeśli telefon nieco zsunę lub wykonam odpowiedni manewr dłonią, jego górna część staje się bardziej osiągalna.

Ogólnie korzystanie z testowanego urządzenia jest przyjemne. Krawędzie, dzięki swojemu zaobleniu, nie są ostre i nie wżynają się w dłoń, natomiast rozmieszczenie poszczególnych przycisków na obudowie jest ergonomiczne. Tym, co mnie cieszy, jest dodatkowy przycisk na lewej krawędzi – tuż nad regulacją głośności – służący do zmiany trybu dźwięków w telefonie; za jego pomocą włączymy lub wyłączymy tryb nie przeszkadzać (a ja akurat jestem osobą, która tej funkcji w smartfonie używa nader często). Włącznik umieszczony został na prawej krawędzi, nad nim z kolei – szuflada skrywająca w sobie dwa sloty nanoSIM, bez możliwości zamiany z microSD – nie ma tu dual SIM hybrydowego, do którego to wielu producentów zdążyło nas już przyzwyczaić.

Górna krawędź nie została zagospodarowana. Dolna natomiast ma w sobie wszystko to, czego byśmy oczekiwali – 3.5 mm jacka audio (dla mnie to zaleta), mikrofon, USB typu C oraz głośnik mono. Są też, pełniące rolę wyłącznie wizerunkową, dwie malutkie śrubki, które – muszę przyznać – świetnie komponują się z całością.

Zresztą, podobne wrażenie odnoszę patrząc na tył OnePlus 3T – ciemniejsze od koloru obudowy linie antenowe ciągnące się w dolnej i górnej jej części bardzo dobrze komponują się z logo umieszczonym poniżej nieco wystającego obiektywu aparatu. Z przodu mamy 5,5-calową taflę ekranu, przy którego bokach, lewym i prawym, znajdziemy bardzo smukłe ramki – sporo większe są nad i pod wyświetlaczem.

Nad ekranem umieszczony został obiektyw kamerki frontowej, głośnik do rozmów telefonicznych, czujnik światła oraz dioda powiadamiająca. Pod ekranem natomiast mamy dwa podświetlane (choć każdorazowo przez bardzo krótką chwilę) przyciski systemowe: lewy – wstecz i prawy – otwarte aplikacje, a także przycisk Home, w którym zaimplementowany został skaner linii papilarnych.

Jakość wykonania OnePlus 3T stoi na najwyższym poziomie – nie ma tu mowy o najdrobniejszej niedoskonałości. A sama obudowa, o czym jeszcze nie wspomniałam, to metalowe unibody. Telefon dostępny jest w kilku wersjach kolorystycznych: Gunmetal (jak ta testowana), Soft Gold (złota z białym frontem) oraz Midnight Black (dostępna wyłącznie w wersji z 128GB pamięci wewnętrznej).

Wyświetlacz

Właściwie ten akapit mogłabym ograniczyć do dwóch słów: jest świetny. Zarówno pod względem reakcji na dotyk, ślizgania się palca po ekranie (niezaprzeczalnie jest tu warstwa oleofobowa) czy wreszcie jakości wyświetlanego obrazu – tu po prostu wszystko jest na swoim miejscu i wszystko gra. Podobnie jest zresztą w przypadku jasności podświetlenia matrycy.

Maksymalna pozwala na komfortowe korzystanie z telefonu w pełnym słońcu, minimalna natomiast nie wpływa negatywnie na nasze wrażenia z użytkowania produktu wieczorami czy nocą. A tu dodatkowo na uwagę zasługuje obecność trybu nocnego, który eliminuje wyświetlanie światła niebieskiego, powodując, że ekran staje się zżółknięty – jak bardzo, to już zależy od mocy ustawionego trybu; można to dowolnie edytować w ustawieniach.

Z kronikarskiego obowiązku wspomnę jedynie, że matryca ma przekątną 5,5” i rozdzielczość 1920 x 1080 pikseli, co przekłada się na zagęszczenie pikseli na cal wynoszące 401 ppi, które to z kolei jest zapewnia odpowiednio wysoki komfort użytkowania smartfona na co dzień. Ekran chroniony jest przez Gorilla Glass 4 i muszę przyznać, że podczas testów nie został (na szczęście) dotknięty nawet mniejszymi ryskami.

Jako że w OnePlus 3T mamy do czynienia z matrycą AMOLED, nie każdemu mogą przypaść do gustu kolory przez niego wyświetlane. Tu na szczęście z pomocą przychodzą ustawienia urządzenia, a wśród nich kalibracja ekranu, na którą składają się trzy tryby kolorów: domyślny, sRGB oraz dostosowany (choć tu tak naprawdę zmieniamy jedynie temperaturę barwową – barwy zimniejsze lub cieplejsze – regulujemy je za pomocą dedykowanego suwaka).

Z punktu widzenia użytkownika lubiącego personalizować swoje urządzenie również pod względem interfejsu, pozytywnym będzie fakt możliwości zmiany rozmiaru elementów wyświetlanych na ekranie. Jest pięć wielkości, począwszy od bardzo małego na bardzo dużym kończąc (ja preferuję ustawienie 2/5, które według mnie jest po prostu optymalne).

Będąc przy ekranie nie sposób nie wspomnieć jeszcze o jednej rzeczy. Jest nią funkcja Ambient display, która automatycznie podświetla ekran i wyświetla na nim informację o oczekującym powiadomieniu oraz wybudzanie zbliżeniowe, które wybudza ekran w chwili, gdy machniemy ręką nad wyświetlaczem. Brzmi to bardzo znajomo w stosunku do tego, co znamy z rozwiązań Lenovo Moto.

Spis treści:

1. Wzornictwo, jakość wykonania. Wyświetlacz
2. Działanie, oprogramowanie. Zaplecze komunikacyjne. Głośnik
3. Skaner linii papilarnych. Aparat. Akumulator. Podsumowanie

Działanie, oprogramowanie

Na temat działania i kultury pracy OnePlus 3T słyszałam naprawdę całe mnóstwo zachwytów. I muszę stwierdzić, że po okresie kilkutygodniowych testów nie pozostaje mi nic innego, jak się z nimi zgodzić. Generalnie wiecie, że nie lubię chodzić utartymi ścieżkami, ale tym razem w stu procentach zgadzam się z użytkownikami piszącymi pozytywne opinie dotyczące testowanego sprzętu. Działa po prostu jak marzenie.

Aplikacje uruchamia w mgnieniu oka, tak samo jest w przypadku przełączania się pomiędzy nimi. Nawet, gdy w tle działa szereg programów, przejście pomiędzy nimi nie stanowi dla OnePlus 3T najmniejszego problemu. A gdy już zdarzy się (a rzadko tak jest), że jakaś aplikacja się przeładuje, dosłownie po chwili, w bardzo szybkim tempie, uruchamia się na nowo.

Jest to zasługa połączenia czterordzeniowego procesora Qualcomm Snapdragon 821 z Adreno 530, 6GB pamięci operacyjnej RAM oraz OxygenOS, bazującego na Androidzie w wersji 7.0 Nougat. Co ważne jest i o czym warto pamiętać to fakt, że telefon podczas większego obciążenia (głównie w wymagających grach, z którymi swoją drogą nie ma najmniejszych problemów, typu Asphalt 8 czy GTA: San Andreas, a także podczas dłuższego nagrywania wideo w najwyższej jakości) lubi się nagrzewać w okolicy aparatu nawet do 40 stopni.

Dla osób, które interesują cyferki, wyniki uzyskane przez OnePlus 3T w najpopularniejszych testach syntetycznych, zatem… benchmarki:
AnTuTu: 155957
Quadrant:
Geekbench 4:
single core: 1838
multi core: 4195
3DMark:
Ice Storm: 14519
Ice Storm Extreme: 14316
Ice Storm Unlimited: 32115

Interfejs

Jeśli chodzi o interfejs, mamy tutaj Androida 7.0 Nougat wzbogaconego o OxygenOS. W rzeczywistości jednak trudno doszukać się w warstwie wizualnej jakichś znaczących zmian względem czystego Androida – te odnajdziemy głównie w postaci dodatkowych funkcji zaszytych w ustawieniach telefonu. A są one, muszę przyznać, bardzo przydatne.

I choć może na pierwszy rzut oka wydaje się, że nie jest ich wcale jakoś dużo, w rzeczywistości przekładają się na komfort użytkowania telefonu. Warto zerknąć na poniższe funkcje dostępne w ustawieniach:

Istotny z punktu widzenia personalizacji urządzenia jest fakt, że możemy włączyć/wyłączyć podświetlenie klawiszy pojemnościowych oraz zmienić ich kolejność (ostatnio używane i wstecz), a także uruchomić pasek nawigacyjny na dole ekranu (jeśli nie chcemy korzystać z dotykowych przycisków pod nim). Dodatkowo wspomniane przyciski można nieco zaprogramować – mogą odpowiadać za włączanie konkretnych funkcji w zależności od dłuższego przytrzymania lub dwukrotnego stuknięcia. Bardzo cieszy implementacja takiego rozwiązania.

Zaplecze komunikacyjne:

Głośnik

Przez moje ręce przeszło sporo smartfonów z różnej półki cenowej, dzięki czemu mogę stwierdzić, że głośnik zastosowany w OnePlus 3T wybija się ponad przeciętność. Może oferowana przez niego głośność nie jest najwyższa (ale wciąż donośna i trudno przeoczyć powiadomienie), ale jakość odtwarzanego dźwięku stoi na naprawdę wysokim poziomie.

Podobnie jest zresztą z jakością dźwięku na słuchawkach. Co ważne, w ustawieniach dostępny jest equalizer, dzięki któremu możemy spersonalizować dźwięk.

Spis treści:

1. Wzornictwo, jakość wykonania. Wyświetlacz
2. Działanie, oprogramowanie. Zaplecze komunikacyjne. Głośnik
3. Skaner linii papilarnych. Aparat. Akumulator. Podsumowanie

Czytnik linii papilarnych

Skaner odcisków palców znajduje się z przodu, tuż pod ekranem – możemy się spierać czy jest to wygodniejsze rozwiązanie niż czytnik z tyłu czy nie. Ale jedno przyznać muszę – ten zastosowany w OnePlus 3T jest bardzo dobry – z całą pewnością plasuje się w czołówce zarówno pod względem szybkości działania, jak i precyzji.

Oczywiście czytnik jest aktywny, co oznacza, że zareaguje na przyłożenie palca również na wygaszonym ekranie. Co ważne, możemy go wykorzystać nie tylko jako blokadę telefonu, ale również autoryzację dostępu do wybranych aplikacji.

Jest też możliwość szybkiego uruchamiania aparatu po dwukrotnym tapnięciu w przycisk home, jak również wygaszania ekranu poprzez dłuższe przytrzymanie palca na nim.

Aparat

W OnePlus 3T znajdziemy dwa aparaty o tej samej rozdzielczości, aczkolwiek nie łudźcie się – to nie są te same matryce, o czym zresztą producent wprost informuje na swojej stronie internetowej. Z tyłu mamy aparat 16 Mpix f/2.0 (IMX298), OIS, 1.12 µm, natomiast z przodu – kamerkę 16 Mpix f/2.0 (Samsung 3P8SP), 1.0 µm. Muszę jednak przyznać, że w obu przypadkach możliwości fotograficzne spełnią wymagania zdecydowanej większości użytkowników.

Zacznijmy jednak od samej aplikacji aparatu, która jest minimalistyczna i dość uboga względem rynkowej konkurencji. Po jej uruchomieniu po lewej stronie mamy dostęp do HDR, trybu Hiqh Quality (podbija kolory i kontrast, dzięki czemu zdjęcia wyglądają dużo lepiej), diody doświetlającej oraz wysuwanej listy dostępnych trybów (poklatkowy, w zwolnionym tempie, zdjęcie, wideo, ręczny – ostrość, czas naświetlania, balans bieli i ISO – a także panorama), natomiast po prawej – do spustu migawki, przełącznika pomiędzy głównym a frontowym aparatem oraz do włączania siatki, samowyzwalacza oraz zmiany formatu zdjęć – 4:3 lub 16:9. Nie ma tu żadnych niepotrzebnych trybów ani filtrów.

Bezpośrednio w samych ustawieniach są tylko trzy rzeczy: zapis lokalizacji, możliwość wyłączenia dźwięku migawki oraz zapisywania zdjęć w RAW. Nie ma natomiast np. możliwości zmiany rozdzielczości zdjęcia.

Sama jakość fotografii robionych za pomocą OnePlus 3T jest w mojej opinii bardzo dobra, ale… nie ukrywam, że spodziewałam się nieco lepszych rezultatów. Choć to też pewnie jest spowodowane aktualnie faktem, że jestem trochę spaczona mając do czynienia w ostatnich dniach zarówno z Samsungiem Galaxy S8+, jak i LG G6, co nieco zakrzywia mi rzeczywistość. Niezaprzeczalnym faktem jest jednak to, że jakość zdjęć oferowanych przez testowany smartfon przypadnie do gustu większości użytkownikom – zwłaszcza patrząc przez pryzmat ceny, która jest prawie dwukrotnie niższa niż wspomnianych dwóch (co też istotne – tegorocznych) flagowców. Zresztą, możecie to ocenić sami poniżej.

Oto galeria zdjęć wykonanych za pomocą aparatu OnePlus 3T (aby zobaczyć zdjęcie w oryginalnej rozdzielczości, wystarczy otworzyć je w nowej karcie):

Panorama:

Selfie:

Akumulator

Pod względem czasu pracy spodziewałam się nieco lepszych wyników. Zwłaszcza, że mamy tu akumulator o pojemności wcale nie takiej małej, bo 3400 mAh, a do tego ekran „tylko” Full HD i w miarę energooszczędny procesor Snapdragon 821. To połączenie w moich rękach wytrzymywało średnio dzień. Co ciekawe, znam osoby, które wyciągały realnie dwa dni użytkowania – niestety, mi się ta sztuka nie udała (raz tylko telefon wytrzymał cztery dni, ale wtedy służył jako zapasowy).

Czas działania na włączonym ekranie przy moim trybie użytkowania był przeróżny. Najczęściej korzystałam z OnePlus 3T z jasnością ekranu ustawioną na maksa, z włączoną transmisją danych i GPS-em. Przy takiej eksploatacji telefon wołał o podłączenie do ładowarki po niecałych trzech godzinach. Gdy jednak jasność ekranu zmniejszyłam, GPS wyłączyłam, a dane komórkowe przeplatałam z połączeniem WiFi, czas na włączonym ekranie (SoT) wynosił do 5,5 godziny. I to już można określić jako dobry czas.

Jeśli chodzi o ładowanie OnePlus 3T, niestety, nie byłam w stanie sprawdzić ile zajmuje pełen proces (w zestawie nie otrzymałam europejskiej ładowarki), ale z informacji w sieci wynika, że ładowanie od 0 do 100% trwa ok. 90 minut.

Podsumowanie

Nie mam wątpliwości, że OnePlus 3T jest świetnym smartfonem. Jeśli ktoś zdecyduje się na wejście w jego posiadanie, może być pewien, że się nie zawiedzie. Telefon fenomenalnie działa podczas codziennego użytkowania, aczkolwiek należy mieć na uwadze fakt, że lubi się nagrzewać, gdy gramy lub dłużej go eksploatujemy. Aparat ma bardzo dobry, ma też doskonały czytnik linii papilarnych, ekran, do którego trudno mieć jakiekolwiek zastrzeżenia poza faktem, że w podobnej cenie można już znaleźć modele z rozdzielczością QHD oraz fizyczny suwak odpowiadający za zmianę trybu głośności i włączanie trybu nie przeszkadzać, który mi osobiście bardzo przypadł do gustu. Jeśli chodzi o baterię, w moich rękach nie pokazała się z najlepszej strony, aczkolwiek wiem, że w rękach innych użytkowników jest w stanie działać spokojnie dwa dni – w moich to niestety tylko dzień.

Dajcie znać w komentarzach co myślicie na temat OnePlus 3T. Uważacie, że jego cena w dalszym ciągu jest atrakcyjna, zwłaszcza pod względem konkurencji w postaci zeszłorocznych flagowców, których ceny zaczęły w ostatnim czasie mocno spadać? Jestem bardzo ciekawa Waszej opinii w tej kwestii.

Za użyczenie smartfona do testów wielkie podziękowania dla Mobzilli – dzięki Paweł! :)

Spis treści:

1. Wzornictwo, jakość wykonania. Wyświetlacz
2. Działanie, oprogramowanie. Zaplecze komunikacyjne. Głośnik
3. Skaner linii papilarnych. Aparat. Akumulator. Podsumowanie

Exit mobile version