LG TONE Free FP8 Recenzja
LG TONE Free FP8 (fot. Konrad Pisula, Tabletowo.pl)

LG TONE Free FP8 – recenzja słuchawek, które same się dezynfekują

Bezprzewodowe słuchawki to z pewnością jedne z najczęściej używanych przeze mnie urządzeń na co dzień. Douszne „pchełki” towarzyszą mi nie tylko w drodze do pracy, jak i w samym biurze, ale także w mieszkaniu czy w galeriach handlowych. Nic więc dziwnego, że staram się, aby słuchawk,i których używam, były jak najbardziej dopasowane do moich potrzeb. Czy LG TONE Free FP8 zdołały sprostać moim wymaganiom?

Reklama

Mam wrażenie, że recenzje słuchawek to wyjątkowo ciężki kawałek chleba dla każdego recenzenta. Przy testach smartfonów można przedstawić przykładowe zdjęcia z aparatów, wydajność w formie benchmarków czy chociażby pokazać zrzuty ekranu z systemu operacyjnego urządzenia. W przypadku słuchawek większość interesujących nas funkcji nie jest możliwa do przedstawienia w formie zdjęć czy tabelek wydajnościowych. Również ocena samego dźwięku zawsze jest kompletnie subiektywna, a i tak trzeba ją przedstawić w formie tekstowej, co – niestety – nie jest szczególnie miarodajne dla czytelników.

Dodatkowo większość słuchawek bezprzewodowych na rynku jest do siebie bliźniaczo wręcz podobna pod względem funkcjonalności, przez co recenzje różnych modeli wydawać się mogą nudne i powtarzalne. Całe szczęście co jakiś czas któryś z producentów wyłamie się przed szereg, prezentując innowacyjne słuchawki z jakimś oryginalnym pomysłem, który pozwala przełamać monotonię na rynku. I tak właśnie jest z recenzowanymi tu LG TONE Free FP8.

LG TONE Free FP8 Recenzja
LG TONE Free FP8 – (fot. Konrad Pisula, Tabletowo.pl)

Pudełko i specyfikacja LG TONE Free FP8

Zacznijmy jednak od rzeczy oczywistych, a taka właśnie jest zawartość pudełka słuchawek LG. W małym opakowaniu znajdziemy słuchawki, etui, kabelek USB-A – USB-C, zaskakująco opasłą papierologię i trzy wymienne pary silikonowych nakładek o różnym rozmiarze. Jest to więc dość standardowy zestaw, do którego trudno się przyczepić.

Specyfikacja:

  • Bluetooth: 5.2 (ze wsparciem dla Bluetooth Low Energy);
  • Dźwięk (głośniki): kanałowe, dynamiczny 8mm
  • Kodeki audio: SBC, apt-X, AAC;
  • Wodoodporność: IPX4;
  • Port do ładowania: USB-C
  • Bateria etui: Litowo-jonowa, 390 mAh;
  • Bateria słuchawek: Litowo-jonowa, 2×68 mAh
  • Mikrofony: Digital MEMS, 2 pary (do połączeń), 1 para (do ANC), NR/EC
  • Dodatkowe funkcje: odkażanie UVnano, bezprzewodowe ładowanie, Szybkie ładowanie, multi parowanie (do 5 urządzeń).

Cena LG TONE Free FP8 w dniu publikacji recenzji: 599 złotych (a 399 złotych w promocji!).

LG TONE Free FP8 w Media Expert

LG TONE Free FP8 Recenzja
LG TONE Free FP8 (fot. Konrad Pisula, Tabletowo.pl)

Design i jakość wykonania

Do testów przypadł mi złoty wariant LG TONE Free FP8, który chyba z całego dostępnego trio kolorystycznego podoba mi się najmniej. Zarówno model czarny, jak i biały, zdaje się dużo bardziej trafiać w moje gusta, choć może być to po prostu kwestia przyzwyczajenia – od dobrych już kilku lat prywatnie zawsze wybieram czarne słuchawki. Niezależnie jednak od koloru, słuchawki FP8 mają prawo się podobać, ze względu na swój design i wysoką jakość wykonania.

Okrągłe etui z minimalistycznym napisem „TONE” na górnej klapie prezentuje się bardzo elegancko. Mechanizm otwierania i zamykania pudełeczka sprawia bardzo przyjemne i satysfakcjonujące wrażenie, przez co często nieświadomie zaczynałem się nim bawić.

Wnętrzu etui również trudno cokolwiek sensownego zarzucić – plastik jest dobrze spasowany (ten w środku ma nieco inny odcień niż tworzywo na zewnątrz), a same słuchawki wygodnie wyciąga się z pudełka. Etui sprawia więc wrażenie produktu premium, choć na mały minus zaliczyć muszę „śliskość” zastosowanego tu plastiku, o czym więcej za chwilę.

Ważniejsze od etui są jednak same słuchawki, które – w mojej opinii – również nie odstają od swojej konkurencji, zarówno pod względem wyglądu, jak i zastosowanych materiałów. Tylna obudowa słuchawek wykonana jest nie tylko z matowego plastiku, ale i z udającego metal tworzywa, które służy tu za specjalną płytkę dotykową.

Co na tej płytce możemy „wystukiwać” to za chwilę, na ten moment warto tylko zauważyć, że plastik ten jest bardzo miły w dotyku i, co dziwne, trudno się zarysowuje, czego bym nie podejrzewał na pierwszy rzut oka. Cała reszta to już wspomniany wcześniej matowy plastik, który również prezentuje się bardzo dobrze, choć efekt psuje trochę zbyt widoczne miejsce spajania tylnej i przedniej obudowy słuchawek.

Dosłownie na całym obszarze słuchawek znajdziemy przeróżnego rodzaju otwory i inne okrągłe elementy. Wszystkie otwory to oczywiście mikrofony, których jest tu całkiem sporo przez wzgląd na obecność ANC. Oprócz tego na każdej słuchawce znajdziemy trzy złote piny służące do ładowania urządzenia w etui (wszystko jest oczywiście przyciągane magnetycznie), a dodatkowo, zaraz przy silikonowych nakładkach, znajdziemy czujniki służące do wykrywania pozycji słuchawek – dzięki temu urządzenie rejestruje, kiedy jest wyciągane z ucha. I między innymi dlatego ubolewam nad złotym kolorem słuchawek – na czarnym modelu LG TONE Free FP8 znacznie mniej widać te wszystkie otwory, czujki i miejsca łączenia się plastiku.

Co do wytrzymałości całego zestawu – omyłkowo wykonałem test, zrzucając etui wraz ze słuchawkami z 2 piętra na twardą podłogę i ku mojej radości mojemu zaskoczeniu, całemu zestawowi słuchawkowemu nic znaczącego się nie stało. Jedyne obrażenia to lekkie ukruszenie plastiku w okolicach diody informującej o stanie naładowania baterii w etui (czego praktycznie nie widać na zdjęciach) i mój stan przedzawałowy.

Oczywiście przykład ten nie jest w żadnym stopniu miarodajny, bo nie ma co ukrywać, że w większości tego typu przypadków, podobne sytuacje mogą zakończyć się kompletnym uszkodzeniem urządzenia. Nie zmienia to jednak faktu, że i tak jestem pozytywnie zaskoczony, że etui, jak i same słuchawki LG TONE Free FP8, przeżyły ten upadek.

LG TONE Free FP8 Recenzja
LG TONE Free FP8 – (fot. Konrad Pisula, Tabletowo.pl)

Dodam tylko (na swoje usprawiedliwienie!), że upadek ten spowodowany był wspomnianym już wcześniej dość śliskim materiałem etui słuchawek, który – w połączeniu z obłymi kształtami i moim wrodzonym pechem – spowodował niefortunne wyślizgnięcie się z dłoni; radzę więc uważać i przyzwyczaić się do tego stosunkowo śliskiego plastiku.

Jakość dźwięku i sterowanie słuchawkami

Czas na w teorii najważniejszy aspekt słuchawek, czyli jakość dźwięku. Tak samo, jak w każdej innej recenzji urządzenia audio mojego autorstwa, muszę na wstępie zauważyć, że żadnym audiofilem nie jestem. Potrafię jednak odróżnić tanie chińskie słuchawki od droższych „zabawek” premium i LG TONE Free FP8 zdecydowanie zaliczają się do tej drugiej grupy.

LG TONE Free FP8 Recenzja
LG TONE Free FP8 – (fot. Konrad Pisula, Tabletowo.pl)

Przede wszystkim, są to moim zdaniem naprawdę uniwersalne pod względem muzyki słuchawki, które po wybraniu odpowiedniego trybu lub (co bardziej polecam) dostosowaniu korektora dźwięku, powinny zadowolić każdego fana muzyki, od melomanów lubujących się w muzyce klasycznej, przez muzykę popularną i alternatywną, na ciężkich brzmieniach kończąc. Nawet legendarni słuchacze o mocnych nerwach, lubiących ostre metalowe „łojenie” zespołu COMA, nie powinni narzekać na jakość dźwięku LG TONE Free FP8.

Mnie szczególnie przypadł do gustu zaskakująco głęboki bas i – w mojej opinii ponadprzeciętny – maksymalny poziom głośności słuchawek. Nie polecam jedynie włączania trybu „3D Sound Stage”, który dość nieudolnie próbuje odwzorować trójwymiarowe doznania muzyczne – ale to raczej domena wszystkich słuchawek dousznych, nawet tych najdroższych, tak więc FP8 nie mają się czego wstydzić.

Wcześniej wspomniałem o dotykowych płytkach na słuchawkach, które służą do sterowania urządzeniem i odtwarzaną muzyką. Płytki znajdują się oczywiście na obu słuchawkach i, co ważne, ich funkcje możemy dowolnie konfigurować. Domyślnie pojedyncze tapnięcie służy do zatrzymywania lub wznawiania muzyki, podwójne zwiększa lub zmniejsz głośność (co oczywiście zależne jest od tego, w którą słuchawkę uderzamy), a potrójne pozwala nam na wybieranie poprzedniego lub następnego utworu.

Powyższe gesty, tak jak wspomniałem, możemy swobodnie personalizować, ale są również trzy funkcje, które zawsze działać będą tak samo. Mowa tu o pojedynczym dotknięciu płytki, służącym do odebrania nadchodzącej rozmowy, podwójnym dotknięcia, powodującym rozłączenie się i kilkusekundowym przytrzymaniu płytki, które przełączy aktualny tryb redukcji szumów. Tym ostatnim możemy również sterować z dedykowanej aplikacji słuchawek na smartfony.

Aplikacja

Gdybym miał podać największą wadę LG TONE Free FP8, to prawdopodobnie byłaby to aplikacja TONE Free na smartfony. Co bardzo dobrze świadczy o tym modelu słuchawek, bo oprogramowanie TONE Free do najgorszych i tak nie należy, choć parę rzeczy zdołało mnie mocno w tej aplikacji zirytować podczas trwania testów.

Przede wszystkim mam żal do szybkości otwierania się aplikacji. Gdy słuchawki połączą się już ze smartfonem (co trwa dosłownie chwilę), pełne włączenie aplikacji TONE Free może zająć nawet parę sekund, pomimo braku systemowego usypiania tej apki w tle. I żeby nie było, słuchawki podłączałem do kilku różnych urządzeń (choć żadne z nich nie było niestety firmy LG) i na każdym sprzęcie szybkość otwierania się aplikacji była zauważalnie powolna.

Nie jest to może i zbyt duża wada, ale w połączeniu z przeciętnym wyglądem aplikacji, daje to złudzenie korzystania z niedopracowanego oprogramowania, co jest bardzo krzywdzące. W TONE Free znajdziemy bowiem parę ciekawych funkcji, do których nie mamy dostępu bez wcześniejszego zainstalowania aplikacji.

Mowa bowiem tu o personalizacji słuchawek, która pozwala nam chociażby na ustawianie blokady panelu dotykowego FP8, automatycznego odtwarzania i wstrzymywania muzyki na podstawie pozycji słuchawek czy funkcji znajdowania „pchełek”, gdy te gdzieś się nam zapodzieją w naszej najbliższej okolicy.

W aplikacji, co nie powinno być żadnym zaskoczeniem, znajdziemy też korektor dźwięku z pięcioma predefiniowanymi ustawieniami (i to całkiem nieźle dopasowanymi, nie licząc wspomnianego już 3D Sound Stage) z miejscem na dwa własne ustawienia. Oprócz tego wybrać możemy włączyć tryb redukcji szumów (który ma dwie różne intensywności) lub wspomaganie dźwięków z otoczenia (który też pochwalić się może dodatkowymi trybami).

Dla mnie jednak najbardziej interesujące były ustawienia z zakładki TONE Free LAB. Na chwilę pisania tej recenzji, znajdziemy tam dwie funkcje – tryb gry, zmniejszający latencję dźwięku (skutecznie, aczkolwiek z drobną utratą na jakości) i fantastyczny tryb szeptu, który pozwala na wygodne rozmowy telefoniczne np. w miejscach publicznych.

W tym celu musimy wyciągnąć prawą słuchawkę podczas rozmowy i zbliżyć ją do ust, dzięki czemu nasz głos jest dobrze słyszalny, nawet gdy mówimy szeptem. Swoją drogą, wbudowane w FP8 mikrofony stoją na naprawdę wysokim poziomie, przez co jest to również świetny zestaw słuchawkowy do rozmów.

Szkoda tylko, że widżet stanu naładowania etui i słuchawek LG TONE Free FP8, tak często (i kompletnie losowo) znikał z mojego paska powiadomień w telefonie, choć tu winę mogę połowicznie zrzucić na humorzasty niekiedy system MIUI od Xiaomi. Na plus za to brak większego problemu z płynnym przełączaniem się LG TONE Free FP8 pomiędzy kilkoma urządzeniami.

ANC i tryb „Batmana”

Słuchawki LG TONE Free FP8 mają trzy główne tryby kontroli dźwięków otoczenia. Pierwszy to tryb wyłączony – czyli standardowe działanie słuchawek, w którym nie jest nic ekscytującego. Drugi tryb to redukcja szumów, czyli popularne ANC, które możemy chyba już nazwać standardem w wyższej, a nawet i średniej półce cenowej.

Tryb ANC w LG TONE Free FP8 nie wybija się ponad to, co oferują jego konkurenci. Do wyboru mamy wysoką i niską redukcję szumów i nawet w przypadku tej pierwszej nie ma mowy o kompletnym odcięciu się od dźwięków otoczenia. Nie jest jednak tak źle i ja przez jakieś 70% użytkowania tych słuchawek, korzystałem właśnie z wysokiej redukcji szumów, która – w połączeniu z dodatkowo cicho włączoną muzyką czy podcastem – całkiem skutecznie izolowała mnie od gwaru komunikacji miejskiej w drodze do pracy; zaliczam więc tę funkcję słuchawkom LG na plus.

Znacznie ciekawszą i zaskakująco często używaną przeze mnie funkcją, był ostatni tryb – dźwięków otoczenia, który jest poniekąd przeciwnością ANC. Tryb ten pozwala na jednoczesne słuchanie muzyki i otoczenia, co przydatne może być chociażby podczas jazdy na rowerze. I przyznać muszę, że jestem zaskoczony tym, jak dobrze funkcja ta działa, udowodniając, że słuchawki o otwartej budowie, jak chociażby recenzowane przeze mnie kilka lat temu Plantronics BackBeat Fit 3100, nie są do końca dobrym pomysłem.

Jednak i tak największe wrażenie zrobił na mnie rozszerzony tryb dźwięków otoczenia, nazwany trybem rozmowy. Podczas włączenia tej funkcji nasz słuch wspomagany jest poprzez mikrofony słuchawek, co działa trochę jak aparat słuchowy, choć oczywiście nie ma tu mowy o zastosowaniu medycznym.

Dzięki tej funkcji nie ściągałem słuchawek chociażby podczas rozmów z ekspedientami w sklepach, co było dla mnie bardzo wygodne, ale także i pomocne, ponieważ w głośnym tłumie galerii handlowych dużo łatwiej było mi zrozumieć rozmówcę.

Pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że tryb ten działa trochę jak… podsłuch Batmana, bo byłem w stanie dość wyraźnie słyszeć rozmowy osób znajdujących się ode mnie w dość znacznej odległości, gdzie w normalnych sytuacjach raczej niczego bym nie zrozumiał. Brzmi to może abstrakcyjnie (i z pewnością przerażająco, w kontekście naszej prywatności), ale nietrudno o takie skojarzenia.

UVnano – strzeżcie się bakterie!

Chyba największym wyróżnikiem LG TONE Free FP8 na tle konkurentów jest funkcja UVnano, która dezynfekuje nasze słuchawki, a dokładnie silikonowe nakładki i ich okolice, czyli te miejsca, które mają najwięcej styczności z naszym ciałem. Według LG, dzięki tej technologii ze słuchawek usuwanych jest aż 99,9% bakterii, co oczywiście budzi zabawne skojarzenia z niektórymi reklamami telewizyjnymi.

Pozostawiając jednak żarty na boku, na papierze UVnano rzeczywiście brzmi całkiem interesująco i przydatnie, choć oczywiście efekty dezynfekowania promieniami UV słuchawek nie są natychmiastowo odczuwalne. Jestem jednak pewien, że większość z nas chciałaby taką funkcję w słuchawkach – w końcu dodatkowa ochrona przed bakteriami nikomu (oprócz oczywiście samych bakterii…) nie zaszkodzi.

Oczywiście LG nie jest pionierem w stosowaniu takich technologii w urządzeniach audio, ale w przypadku dużych producentów sprzętu, rzeczywiście jest to chyba pierwsza taka firma stosująca promienie UV w swoich dousznych słuchawkach.

LG TONE Free FP8 Recenzja
LG TONE Free FP8 – (fot. Konrad Pisula, Tabletowo.pl)

UVnano odpala się każdorazowo przy otwarciu etui (jeśli są w nim słuchawki), naświetlając przez krótką chwilę „pchełki”, co wygląda całkiem… widowiskowo? A przynajmniej na tyle, na ile niebieskie światełko może być widowiskowe dla nas i osób w naszym otoczeniu – z pewnością jest to niecodzienny widok. O dezynfekcji informuje nas również mała niebieska dioda, która znajduje się pod główną lampką na przodzie etui.

Czy funkcja UVnano to jednak jakiś gamechanger na rynku? Moim zdaniem nie, bo gdyby LG TONE Free FP8 tej funkcji nie oferowały, to raczej nieszczególnie bym to zauważył jako nieświadomy konsument. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to całkiem miły i koniec końców przydatny dodatek, który – mam nadzieję – zawita w przyszłości do większej ilości modeli słuchawek i to nie tylko tego producenta.

LG TONE Free FP8 Recenzja
LG TONE Free FP8 – (fot. Konrad Pisula, Tabletowo.pl)

Bateria

Na koniec słów kilka o baterii, która ani mnie nie rozczarowała, ani mnie szczególnie nie zaskoczyła. Słuchawki grają mniej więcej tak długo, jak deklaruje producent (co nie jest codziennością, tu duży plus dla LG), czyli do nawet 10 godzin na jednym ładowaniu, a etui pozwoli wydłużyć ten czas do pełnej doby. Jeśli jednak zdecydujemy się na włączenie funkcji ANC, poziom naładowania baterii spada już zauważalnie szybciej, ale nadal słuchawki wytrzymywały mi na jednym ładowaniu do ok. 5-6 godzin – bardzo solidny wynik.

Gorzej już z samym etui, które ładuje słuchawki „zaledwie” dwukrotnie. Tu liczyłbym na nieco lepsze rezultaty, ale i tak daleko mi tu do narzekania. Tym bardziej, że etui do pełna naładujemy bardzo szybko, bo już w zaledwie godzinę, a 5 minut ładowania całego zestawu, powinno wystarczyć na około godzinę słuchania muzyki. Nigdy więc nie miałem sytuacji, by słuchawki były rozładowane.

LG TONE Free FP8 Recenzja
LG TONE Free FP8 – (fot. Konrad Pisula, Tabletowo.pl)

Tym bardziej, że znajdziemy tu bezprzewodowe ładowanie, jeśli więc wyrobimy sobie nawyk odkładania etui na ładowarkę indukcyjną, to słuchawki te nigdy nie powinny nas zaskoczyć rozładowanym ogniwem. Ciekawostką jest to, że podczas jednoczesnego ładowania etui i słuchawek, włącza się wydłużony tryb odkażania UVnano (który trwa około 5 minut), o czym informuje nas niebieska dioda na etui.

Podsumowanie

Na stronie producenta, słuchawki LG TONE Free FP8 kosztują aż 799 złotych. To całkiem sporo, ale na całe szczęście w sklepach internetowych cena tego sprzętu oscyluje już w okolicach 600 złotych, co jest już nie tyle akceptowalną, co nawet kuszącą ceną. Co więcej, w ostatnich dniach słuchawki te zostały dodatkowo przecenione, dzięki czemu wyrwać je możemy już za 400 złotych – a to już bardzo dobra oferta, jak za tej klasy sprzęt.

LG TONE Free FP8 Recenzja
LG TONE Free FP8 – (fot. Konrad Pisula, Tabletowo.pl)

Bo faktem jest, że trudno mi coś sensownego LG TONE Free FP8 zarzucić – to bardzo solidne słuchawki, które nie powinny Was rozczarować w żadnym aspekcie. Jakość wykonania zarówno samego etui, jak i słuchawek, stoi na bardzo wysokim poziomie, aplikacja (pomimo paru uchybień) spełnia swoją rolę, a bateria nie zawiedzie nas nawet podczas naprawdę długich spacerów.

Czy są to natomiast najlepiej grające słuchawki do 600 złotych? Prawdopodobnie nie, ale mi samemu trudno byłoby w tej półce cenowej znaleźć bardziej uniwersalne „pchełki”, które oferowałyby nie tylko tak skuteczne ANC, ale i tak dobre mikrofony, przy okazji oferując bardzo satysfakcjonujące doznania audio.

Ja więc zakup LG TONE Free FP8 mogę Wam polecić, tym bardziej, jeśli lubicie niecodzienne funkcje w tego typu sprzęcie – technologia UVnano rzeczywiście jest czymś wyjątkowym, co mogłoby stać się w przyszłości standardem na rynku słuchawek dousznych.

LG TONE Free FP8 Recenzja
LG TONE Free FP8
LG TONE Free FP8 to...
...kompletne i dobrze grające słuchawki z całym zestawem „obowiązkowych” w dzisiejszych czasach funkcji, takich jak ANC czy tryb gry. Jedynym znaczących wyróżnikiem tego modelu słuchawek na tle konkurencji, jest funkcja odkażania UVnano, która w mojej opinii jest miłym, aczkolwiek nieco zbędnym dodatkiem.
Zalety
Uniwersalny dźwięk
Bardzo dobra jakość wykonania
Świetne mikrofony
Spełniające swoją rolę ANC
Funkcja odkażania UVnano
Przydatny tryb dźwięków otoczenia
Dobry czas pracy na baterii samych słuchawek
Ładowanie indukcyjne
Wodoodporność IPX4
Funkcjonalna aplikacja na smartfony...
Wady
...której brakuje kilku szlifów
"Tylko" przeciętna bateria etui
Zbyt wysoka premierowa cena
8.5
Ocena
LG TONE Free FP8 w Media Expert: