Recenzja taniego Huawei Y7 2019, który wygląda na droższego niż jest

Zaplecze komunikacyjne obejmuje LTE, GPS, WiFi (niestety, jednozakresowe) i Bluetooth w starszym standardzie 4.2 – wszystkie moduły działają bez zarzutu, choć zasięg WiFi jest słabszy niż w droższych smartfonach.

Reklama

Na wyposażeniu telefonu znalazł się też standardowy dual SIM (2x nanoSIM + microSD) oraz port microUSB (szkoda, że nie USB C, ale o tym już wspominałam we wcześniejszej części tekstu). Na pokładzie nie uświadczymy NFC, przez co płatności telefonem nie są dostępne. Sama jakość rozmów jest całkowicie poprawna i stoi na dobrym poziomie – bez odchyłów w żadną ze stron. Rozmówca jest odpowiednio słyszalny, a nasz mikrofon również dobrze zbiera dźwięk.

Huawei Y7 2019 oferuje 32 GB pamięci wewnętrznej, z czego do wykorzystania przez użytkownika zostaje 24,5 GB. Do tego mamy slot kart microSD, za pomocą którego można rozszerzyć pamięć telefonu.

Test pamięci systemowej, przeprowadzony w aplikacji AndroBench:

  •  szybkość ciągłego odczytu danych: 285,3 MB/s,
  •  szybkość ciągłego zapisu danych: 100,28 MB/s,
  •  szybkość losowego odczytu danych: 47,6 MB/s,
  •  szybkość losowego zapisu danych: 15 MB/s.

Audio

Temat jakości dźwięku mogę ograniczyć do stwierdzenia, że głośnik gra, podobnie jak słuchawki podłączone do 3.5 mm jacka audio na górnej krawędzi telefonu. Niestety, nic dobrego na ten temat powiedzieć nie można. Grać gra, ale jakość jest raczej marna, więc nie sądzę, by było się tu nad czym rozwodzić.

Biometryka

Pod względem zabezpieczeń Y7 2019 pozytywnie zaskakuje – mamy tu zarówno fizyczny czytnik linii papilarnych umieszczony z tyłu, jak i rozpoznawanie twarzy.

Co może dziwić, czytnik działa naprawdę szybko i raczej niezawodnie – nie przypominam sobie, by zdarzyła się sytuacja, w której by nie zareagował na przyłożenie do niego palca. Co ważne, skaner odcisków palców można wykorzystać także do robienia zdjęć (jako spust migawki), odbierania połączeń i wyłączania alarmu (budzika), jak również przeglądania zdjęć w galerii (prawo – lewo) i ściągania górnej belki systemowej z góry. Aby korzystać z tych testów nie jest potrzebna rejestracja odcisku palca. Jeśli jednak to zrobimy, dodatkowo, poza odblokowywaniem telefonu, mamy opcję korzystania z sejfu plików i blokowania dostępu do wybranych aplikacji.

Rozpoznawanie twarzy działa już nieco gorzej. O ile w dobrym oświetleniu jest względnie skutecznie, tak sytuacja się pogarsza im mniej światła wokół nas – dużo rozsądniej w przypadku tego modelu jest jednak korzystać ze skanera odcisków palców.

Akumulator

Jeden z mocniejszych punktów Huawei Y7 2019 to właśnie bateria. Jej pojemność to 4000 mAh, co przy tak niewymagających i energooszczędnych wręcz podzespołach przekłada się na bardzo dobre czasy pracy na jednym ładowaniu, które bez większego starania się z mojej strony spokojnie wynosiły dwa dni, z czego na włączonym ekranie (SoT, screen on time) 7-8 godzin w trybie mieszanym, z przewagą danych mobilnych nad WiFi. Na WiFi czas ten można jeszcze wydłużyć, przez co jestem przekonana, że podstawowi użytkownicy mogą uzyskiwać nawet trzy dni działania telefonu.

Ładowanie Y7 2019 odbywa się przez port microUSB i trwa nieco ponad dwie godziny, czyli dość długo, jak na dzisiejsze standardy, ale w niskiej półce to wciąż standard. Do zestawu z telefonem dołączona jest ładowarka 5V2A.

Aparat

Była pochwała za baterię, czas na minusa za aparat, o którym długo raczej mówić się nie da – bo niezbyt jest o czym. Z tyłu mamy podwójny aparat 13 Mpix f/1.8 + 2 Mpix f/2.4, z przodu natomiast 8 Mpix f/2.0. W aplikacji aparatu znajdziemy AI, czyli sztuczną inteligencję, odpowiadającą za automatyczne dobieranie najlepszych parametrów pod fotografowane w danej chwili kadry i choć działa to całkiem nieźle, tak sama szybkość pozostawia wiele do życzenia – zanim zostanie rozpoznana scena potrafi minąć naprawdę długa chwila. Ciekawostką niech będzie fakt, że zdjęcia robione w trybie automatyczną mają rozdzielczość 13 Mpix (4160 x 3120 pikseli), a z AI – 12 Mpix (3968 x 2976 pikseli).

To, jakie zdjęcia otrzymamy, w dużej mierze zależy od… szczęścia, a przynajmniej takie odniosłam wrażenie podczas obcowania z Y7 2019. Raz zdjęcia wychodzą relatywnie ostre i mogą się podobać (pod warunkiem, że ich nie przybliżymy lub nie zgramy na komputer – to obnaża wszelkie niedoskonałości tego aparatu i brak jakiejkolwiek szczegółowości…), a innym razem jest wypranie z kolorów, mydło, i straszna nieostrość. A zdjęcia ruszających się osób to już zupełnie inna kategoria nieudanych ujęć…

W przypadku zdjęć nocnych jest jeszcze gorzej. Ziarno, ziarno i jeszcze więcej ziarna. Na ekranie telefonu jeszcze jakoś to wygląda, ale po obejrzeniu ich na dużym wyświetlaczu wszystko staje się jasne (tfu! ciemne).

A selfie? Cóż, spójrzcie na zdjęcie, na którym jestem na tle skał. Na sobie mam niebieską koszulkę, która przy ostrym świetle została uznana przez oprogramowanie aparatu za… białą; samo zdjęcie jest strasznie prześwietlone. Próba zrobienia zdjęcia na tle zachodzącego słońca skończyła się otrzymaniem wypalenia tegoż tła. Czyli: można, ale trzeba liczyć się z bardzo marną jakością.

Podsumowanie

Piszę tę recenzję ze świadomością, że tak naprawdę masa osób, które wejdą w posiadanie Huawei Y7 2019, w ogóle jej nie przeczytają. Wszystko za sprawą tego, że do chwili przed jego zakupem prawdopodobnie w ogóle nie będą wiedziały, że chcą go kupić.

Wszystko przez to, że jest to produkt, który w najniższych abonamentach sprzedawany jest za grosze, co stawia go na wygranej pozycji w ofertach operatorskich. W sieciach sprzedaży w elektromarketach natomiast wystarczy rzucić sprzedawcy hasło “smartfony do 1000 złotych w nietypowych kolorach” albo “najładniejsze smartfony do 1000 złotych” i właśnie Y7 2019 będzie jednym z niewielu, które otrzymamy wtedy do wyboru. Pytanie tylko jak dobry będzie to wybór?

Cóż, w obliczu tego, że w podobnej cenie (899 złotych) dostajemy debiutującego właśnie Xiaomi Redmi Note 7, który pod każdym względem jego od Y7 2019 lepszy… sami sobie odpowiedzcie na to pytanie. Zwłaszcza patrząc na kolejne ciekawe modele za te same pieniądze, np. Huawei P Smart 2019, Xiaomi Mi A2, Motorolę Moto G7 Power czy Motorolę One.

Spis treści:
1. Design. Wyświetlacz. Działanie, oprogramowanie
2. Audio. Biometryka. Czas pracy. Aparat. Podsumowanie

Recenzja taniego Huawei Y7 2019, który wygląda na droższego niż jest
WYŚWIETLACZ
4
DZIAŁANIE, PŁYNNOŚĆ, WYDAJNOŚĆ
6.5
OPROGRAMOWANIE
6.5
AKUMULATOR
9
MULTIMEDIA
6
PORTY, ZŁĄCZA, ŁĄCZNOŚĆ
6
JAKOŚĆ WYKONANIA
7
WZORNICTWO
8.5
Ocena użytkownika0 głosów
0
Zalety
design - wygląda na droższy niż jest w rzeczywistości
świetny czas pracy
szybki i skuteczny czytnik linii papilarnych
standardowy dual SIM
Wady
niska rozdzielczość ekranu i kontrast
marna wydajność
kiepska jakość zdjęć
port microUSB
głośnik mono
tylko Oreo
brak NFC
6.7
OCENA