Notch i ranka na dole – po co?

Recenzja Alcatela 1s (2020) – pełen kompromisów, ale z NFC

Audio

Za reprodukcję dźwięku w Alcatelu 1s (2020) odpowiada monofoniczny głośnik umieszczony na dolnej krawędzi telefonu. Jego jedyną zaletą jest to, że w ogóle jest – dźwięki, jakie z siebie wydaje, przyprawią o płacz i myśli samobójcze każdego miłośnika muzyki z wyższym niż pierwszy („wiadomo, kiedy grają”) stopniem umuzykalnienia.

Dźwięk jest płaski, składa się głównie z braku tonów niskich i wysokich oraz odrobiny tonów średnich. Nadaje się na budzik, oglądanie filmów z jego użyciem to ciężkie przeżycie, a muzyki słuchać da się wyłącznie po głębokim spożyciu.

Reklama
Głośnik

Aby nie było tak źle, smartfon ma klasyczne złącze mini jack 3,5 mm do podłączania słuchawek. Te z zestawu mogą być spokojnie nazwane zemstą audiofila, gdyż swoją charakterystyką przypominają głośnik główny. Mają do tego kabel tak delikatny, że zerwie się pod ciężarem zdesperowanego chomika, który ich posłucha. EarPodsy przy nich to sprzęt High End.

Natomiast po podłączeniu do gniazda czegoś porządniejszego (np. Koss Porta Pro) Alcatel gra całkiem poprawnie. O Dolby Atmos czy innych systemach przetwarzania dźwięku można natomiast zapomnieć.

Biometria

Alcatel 1s wyposażony jest w dość typowy zestaw czujników biometrycznych. Za identyfikację użytkownika odpowiada pojemnościowy czytnik linii papilarnych, umieszczony we wgłębieniu tylnej części obudowy oraz system rozpoznawania twarzy, działający w trybie 2D przy wykorzystaniu przedniej kamery.

Czytnik działa dość sprawnie, choć nie jest tak szybki, jak w konstrukcjach z wyższej półki. Rzadko zdarza się brak rozpoznania. Umieszczony jest w dość dobrze dobranym miejscu (no dobrze, mógłby być z pół centymetra wyżej, ale ja mam spore dłonie), korzysta się więc z niego intuicyjnie.

Tacka na 2 x nanoSIM lub nanoSIM + microSDXC

Rozpoznawanie twarzy także działa dość dobrze, choć tylko, gdy są znośne warunki oświetleniowe. W nocy niestety nie zadziała bez dodatkowego światła – Alcatel nawet nie próbuje rozjaśnić ekranu do maksimum, by zwiększyć szansę na udany odczyt.

Pamiętać należy, że ta metoda biometryczna oparta jest na pracy aparatu fotograficznego, nie jest więc zbyt bezpieczna. Co prawda nie udało mi się oszukać go zdjęciem, które pokonało MatePada Pro, ale jeśli chcemy mieć pewność, lepiej zaufać czytnikowi linii papilarnych.

Moduł aparatów z bliska

Zasilanie

Telefon zasilany jest z ogniwa litowo-polimerowego o pojemności 4000 mAh. Przy swojej niewysilonej konfiguracji osiągnął w teście PC Mark Battery wynik 9 h 50 min. W rzeczywistym użytkowaniu czas ten nie odbiega wiele od osiągniętego w teście – uzyskiwałem SoT między 9 a 10 h, przy nawet 4 dniach w stanie czuwania. To bardzo dobry wynik.

Alcatela 1s (2020) firmową ładowarką 10 W  (5 V / 2 A) naładujemy w mniej więcej 4 h – szkoda, że nie ma mowy o jakimkolwiek systemie szybkiego ładowania, nie mówiąc już o bezprzewodowym.

Aparat

Alcatel 1s (2020) został wyposażony w aż trzy aparaty fotograficzne, co nie jest regułą w tanim sprzęcie. Do dyspozycji z tyłu mamy:

  • 13 Mpix, f/1,8, (szerokątny), 1/3,1″, 1,12 µm, AF,
  • 5 Mpix, f/2,2, (ultraszerokokątny/sensor głębi), 1/5,0″, 1,12 µm,
  • 2 Mpix, f/2,4, (macro), 1/5,0″, 1,75 µm.

Żaden z modułów nie jest wyposażony w optyczną stabilizację obrazu, tylko podstawowy szerokokątny jest wyposażony w autofocus, do tego działający wyłącznie w trybie detekcji kontrastu.

Główny aparat szerokokątny pracuje domyślnie w trybie z włączoną detekcją sceny – jest to typowy algorytm AI, który identyfikuje to, jaki tryb dobrać do kadru. Działanie sprowadza się w sumie do podbicia nasycenia odpowiednich partii obrazu. Efekty, jak dla mnie, są dyskusyjne i raczej sugeruję wyłączenie, ale są też zwolennicy takich kadrów.

Jakość zdjęć z aparatu szerokokątnego (głównego) jest akceptowalna, zwłaszcza pamiętając to, ile Alcatel kosztuje. Aparat ultrawide to osobna bajka. Zdjęcia z niego mają słabą dynamikę, kiepskie odwzorowanie szczegółów nawet w centrum kadru, nie mówiąc o peryferiach. Zdjęcia ze źródłem światła w kadrze są obarczone gigantyczną flarą, do tego przy zdjęciach podświetlonych widać wyraźną podłużną aberrację chromatyczną. Krótko mówiąc, trudno uznać aparat ultrawide za choćby w drobnym stopniu użyteczny. To samo mogę zresztą powtórzyć w odniesieniu do aparatu makro, który także daje bardzo słaby obraz, choć bez aż tak spektakularnych wad.

Wracając jeszcze na chwilę do aparatu głównego, to z pewnym zdziwieniem zauważyłem, że po instalacji Lightrooma można tam skorzystać nie tylko z trybu RAW, ale także RAW-HDR. Efekty są całkiem zachęcające.

Przedni aparat i tryb portretowy działa zupełnie znośnie. Rozmycie wygląda OK i nie zauważyłem większych błędów odwzorowania głębi.

A co z trybem nocnym? Alcatel 1s jest niestety całkowicie go pozbawiony.

Zdjęcia nocne na nikim specjalnego wrażenia nie zrobią, lecz przynajmniej podstawowy aparat jako tako sobie radzi, jeśli jest w okolicy sporo światła. Szerokokątny obiektyw jest ciemniejszy, matryca słabsza, wynikowe zdjęcia więc są już naprawdę słabej jakości. To samo zresztą można powiedzieć i o aparacie głównym, jeśli światła brakuje. Szkoda, że zabrakło trybu nocnego i stabilizacji obrazu, lecz nie jest to w końcu nic dziwnego w sprzęcie o tak niewygórowanej cenie.

Omawiając możliwości fotograficzne nie sposób nie wspomnieć jednak o samej aplikacji do obsługi aparatu. Ma w zasadzie wszystko to, co powinna mieć, z trybem Pro włącznie. HDR, zdjęcia poklatkowe, film, AR Memoji, tryb portretowy, zdjęcia z długim czasem ekspozycji – jest z czego wybierać. Aplikacja ta ma jednak jedną, bardzo poważną, wadę – nie honoruje systemowych ustawień jasności i nie ma opcji wymuszenia w niej, by pracowała zawsze z ekranem na maksimum.

Włączenie aparatu skutkuje przygaszeniem ekranu, więc w świetle dziennym fotografuje się w ciemno – nic, ale to nic nie widać. I nawet nie potrzeba do tego słońca.

Dla porządku jeszcze słowo o wideo: aparat umożliwia wykonywanie nagrań 1080 p przy 30 fps, z użyciem elektronicznej stabilizacji obrazu. Jakość jest, jaka jest, do użycia awaryjnego wystarczy, ale moim zdaniem nie warto robić sobie nadziei na dobry efekt.

Podsumowanie

Alcatel 1s (2020) to przyzwoity, lecz pełen kompromisów smartfon, dla użytkownika wymagającego przede wszystkim jak najniższej ceny. Jeśli znośne parametry, niezły wyświetlacz i akceptowalny główny aparat fotograficzny to zbyt mało, by uczynić go atrakcyjnym, to wyposażenie urządzenia w NFC, pozwalające na płatności zbliżeniowe, może przekonać do zakupu. W swojej półce cenowej wydaje się być bardzo ciekawą propozycją i szczerze mówiąc, gdyby nie fuckup z aplikacją do fotografowania, która w obecnej formie jest praktycznie bezużyteczna, to Alcatel 1s (2020) miałby ocenę o co najmniej punkt wyższą. Uzyskałem zapewnienie, że problem ten został już zgłoszony do działu R&D, pozostaje więc czekać na aktualizację oprogramowania. Będę miał też możliwość zweryfikowania montażu smartfona pod względem kosmetycznym na podstawie drugiej sztuki i umieszczę tu oczywiście wynik oględzin.

Spis treści:

  1. Wzornictwo i wykonanie. Wyświetlacz. Działanie. Łączność
  2. Audio. Biometria. Czas pracy. Aparat. Podsumowanie
Recenzja Alcatela 1s (2020) – pełen kompromisów, ale z NFC
Wnioski
Ocena użytkownika1 głos
0
Zalety
niezły ekran
długi czas pracy na baterii
ciekawy wygląd
NFC!
mini jack 3,5 mm
wsparcie RAW/RAW HDR w głównym aparacie fotograficznym
zgodność z Google Pay
Wady
ślamazarność i przycięcia podczas pracy
głośnik bardzo słabej jakości
dołączone słuchawki są niegodne tego miana
przeciętna jakość zdjęć z głównego aparatu
pamięć wewnętrzna w standardzie eMMC 5.1
bardzo słaba jakość zdjęć z obiektywu ultrawide i makro
aplikacja aparatu nie honoruje systemowych ustawień jakości i nie umożliwia rozjaśnienia obrazu
WiFi tylko 2,4 GHz
brak jakiegokolwiek systemu szybkiego ładowania
złącze microUSB zamiast USB-C
6.5
OCENA