(fot. Porsche)

Porsche Taycan – oto bazowa, ale wciąż bardzo szybka wersja

Nawet wybierając najtańsza wersję Porsche, możemy liczyć na co najmniej przyzwoite osiągi. Dotyczy to również elektrycznego Porsche Taycan.

Reklama

Elektryczne Porsche dla mniej wymagających

Niemcy pochwalili się nową, najtańszą wersją swojego elektrycznego modelu. Powinien on pozwolić dotrzeć do szerszej grupy klientów, pozytywnie wpływając na ogólną sprzedaż Taycana.

Porsche Taycan
(fot. Porsche)

Oczywiście nowa, bazowa wersja nie powstała ze względu na słabe zainteresowanie Porsche Taycan. Elektryczny model cieszy się naprawdę sporą popularnością, mimo iż nie spodobał się części ortodoksyjnych fanów marki. Cóż, to nie pierwsza taka sytuacja w najnowszej historii niemieckiego producenta – podobnie było przecież z SUV-ami czy Panamerą.

Reklama

Jak już przed chwilą wspomniałem, najtańszy wariant ma przede wszystkim dodatkowo napędzić i tak już dobrą sprzedaż. Owszem, na pierwszy rzut oka wydaje się tym najmniej interesującym, ale to wciąż Porsche, które nadal zapewnia świetne osiągi i wysoką jakość, a przy tym powinno być odczuwalnie tańsze od topowego Turbo czy Turbo S.

Dwa warianty. Każdy z nich może zapewnić ponad 400 KM

Bazowa wersja Porsche Taycan będzie oferowana w dwóch wersjach, różniących się mocą, a także zasięgiem. Przedstawiają się one następująco:

  • pierwsza wersja: 326 KM (do 408 KM w trybie overboost z Launch Control), zasięg do 431 km;
  • druga wersja: 380 KM (do 47 6KM w trybie overboost z Launch Control), zasięg do 484 km.

W przeciwieństwie do droższych modeli, oferujących napęd na wszystkie koła, najtańszy Taycan zapewni wyłącznie napęd na tył. Będzie on oferowany niezależnie od wybranego wariantu.

Porsche Taycan
(fot. Porsche)

Wciąż jednak możemy mówić o sportowych osiągach. Pierwsza setka pojawia się już po 5,4 sekundach. Tak, pokonamy większość aut spod świateł. Gorzej będzie utrzymywać prowadzenie na niemieckich autostradach – prędkość maksymalna to „skromne” 230 km/h.

Porsche Taycan
(fot. Porsche)

Co prawda w Polsce raczej z tego nie skorzystamy, ale maksymalna moc ładowania pozwala dość sprawnie naładować akumulatory. W przypadku podstawowej wersji (akumulator 79,2 kWh brutto) to 225 kW, a 270 kW możemy osiągnąć, decydując się na akumulator Performance Plus (93,4 kWh brutto). Pozwala to na naładowanie akumulatorów od 0 do 80% w zaledwie 22,5 minuty.

W Niemczech sprzedaż ma ruszyć w połowie marca tego roku. Ceny mają startować od 83,5 tys. euro. Niestety, nie poznaliśmy cen, które będą obowiązywać w Polsce.