konsola Nintendo Switch Lite
Nintendo Switch Lite (fot. Nintendo)

Nintendo Switch Lite jest trudniejszy w naprawie niż standardowy Switch

Gdy w 2017 roku zespół iFixit rozebrał oryginalnego Switcha, wiele osób było pod wrażeniem łatwości jego naprawy. Otrzymał on ocenę 8/10 (10 oznacza urządzenie najłatwiejsze w naprawie, 0 najtrudniejsze), którą nie może pochwalić się zbyt wiele sprzętów. Teraz na warsztat wzięty został jego młodszy brat – Nintendo Switch Lite. Mimo tego, że nadal nie wypada źle, nie może się równać z oryginałem.

Nic się nie lepi

Głównymi powodami, dzięki którym oryginalny Switch otrzymał tak wysoką notę, było użycie modularnych, łatwo wymienialnych części i w większości zastąpienie kleju śrubami. Klej jest chyba największą zmorą każdego serwisanta sprzętu i zazwyczaj urządzenia z niską oceną otrzymują ją własnie za użycie go gdziekolwiek tylko się da.

Kolejnym, małym, a zarazem miłym zaskoczeniem dla iFixit było to, że wyświetlacz Switcha nie był złączony z digitizerem, co pozwala na łatwą wymianę obu elementów. Prawdopodobnie tylko wtedy będziemy musieli wyjąć z naszego pudła narzędzi opalarkę, aby móc poradzić sobie z ich odklejeniem. Oprócz tego jedynym większym minusem było użycie paru niestandardowych śrub, które broniły wejścia do urządzenia. W środku jednak witały nas standardowe śrubki Phillipsa.

Nintendo Switch Lite jest trudniejszy w naprawie niż standardowy Switch
Nintendo Switch Lite / iFixit

Podobny początek z innym zakończeniem

Nintendo Switch Lite w wielu aspektach jest podobny do starszego brata. Aby dotrzeć do środka obudowy, również musimy zmierzyć się z niestandardowymi śrubkami Tri-wing. Tam po raz kolejny możemy wymienić wiele części, w tym np. baterię. Ta niestety trzymana jest w środku przez dosyć mocny klej, a nie taśmę, od której łatwo ją odczepimy. Kolejną nieprzyjemną zmianą jest to, że czytnik kart SD oraz wewnętrzna pamięć urządzenia są przylutowane do płyty głównej i nie da się ich już wymienić pojedynczo.

Ekran Nintendo Switch Lite zaskakuje podobnie, jak jego brat – wyświetlacz i digitizer nie są w siebie wszczepione. Tym razem jednak trzyma je ze sobą – dobrze się domyśleliście – klej. Na szczęście nie jest go wiele i odłączenie tych części nie jest arcytrudne.

Nintendo Switch Lite jest trudniejszy w naprawie niż standardowy Switch
Klejona bateria w Nintendo Switch Lite / iFixit

Brak odłączanych Joy-Con’ów ma swoje plusy i minusy. Z jednej strony na stałe zamontowane kontrolery zwiększają sztywność urządzenia. Z drugiej jednak w przypadku awarii jednego z nich, nie będziemy mogli zamienić go na inny, który mamy ze sobą. Ich budowa z punktu widzenia naprawy praktycznie nie różni się od tych znalezionych w zwykłym Switchu. Nie wiadomo czemu mają służyć delikatne zmiany w konstrukcji joysticków. Być może mają pomóc z problemem ich „odpływania”. Chodzi o sytuację, w której kontroler rejestruje ruch mimo stania w domyślnej pozycji.

Nintendo Switch Lite jest trudniejszy w naprawie niż standardowy Switch
Nintendo Switch Lite / iFixit

Nie jest źle

Różnice są, ale Nintendo Switch Lite otrzymując wynik 6/10 pokazuje, że nie jest szczególnie wymagający, jeśli chodzi o naprawę. Większość zmian najprawdopodobniej podyktowana była miniaturyzacją sprzętu. Mam nadzieję, że ten proces Nintendo opanuje do perfekcji, albowiem sam liczę na mocniejszą wersję Switcha, która w obudowie oryginalnego oferowałaby większą baterię, lepszy układ chłodzenia oraz być może większy, jaśniejszy i bezramkowy ekran.

Źródła: iFixit, iFixit