smartfon LG Wing 5G smartphone

LG Wing – innowacja, która intryguje. Jak wykorzystać potencjał obracanego ekranu?

Akcja partnerska

Mamy smartfony ze składanymi ekranami, coraz częściej mówi się o rozsuwanych wyświetlaczach, dlaczego by nie pomyśleć o konstrukcji z obracanym panelem? Na to pytanie dość niespodziewanie postanowiło odpowiedzieć LG, w połowie września bieżącego roku wprowadzając na rynek LG Wing. Co to cudo potrafi i dlaczego jest wyjątkowe?

LG Wing to trochę kosmos… ;)

Po bardzo udanym pomyśle na drugi ekran w postaci akcesorium Dual Screen dla modelu G8X czy później Velvet, przyszedł czas na smartfon z obracanym ekranem. Już po pierwszych kilku godzinach, kiedy miałam okazję korzystać z LG Winga stwierdziłam, że LG mi zaimponowało – zresztą, co tu będę zbędnie pisać, odsyłam Was do tego filmu na naszym kanale na YouTube, gdzie z moich ust padły te słowa:

Reklama

Kilka tygodni później LG Wing trafił w moje ręce na dłużej, dzięki czemu miałam okazję sprawdzić czy mój pierwotny zachwyt utrzyma się podczas codziennego użytkowania smartfona. O tym jednak przeczytacie już niebawem w mojej recenzji. Dziś kilka słów na temat tego, dlaczego LG Wing to gadżet dla ludzi świadomych.

Żeby było jasne – nie jest to flagowa propozycja – nic z tych rzeczy. To smartfon z bebechami średniopółkowymi, charakteryzujący się nietypową konstrukcją, która… okazuje się być nad wyraz użyteczna.

Moje ulubione zastosowania LG Winga

No i właśnie, chyba najłatwiej będzie Wam pokazać sensowność takiego obracanego ekranu na konkretnych przykładach.

Ale zacznę od tego, że LG Wing ma jedną, wielką, niepodważalną zaletę – ekran niezmącony żadnym notchem, otworem, tic tackiem, ani nic z tych rzeczy. Dzięki zastosowaniu wysuwanego aparatu przedniego, konstrukcja LG Wing nabrała większego sensu – gdyby w dużym ekranie znalazł się jakiejkolwiek wielkości notch, jestem przekonana, że odbiór rynku byłby jednoznaczny. Na szczęście projektanci LG poszli dobrą drogą – nie pozostaje nam nic innego, tylko się z tego cieszyć.

Zapewne większości z Was od razu przyszło na myśl, że na większym ekranie może oglądać film z Netfliksa / HBO / YouTube / Playera / właściwie dowolnej platformy, a na mniejszym prowadzić rozmowę na Messengerze bez irytujących dymków czatów czy, co gorsza, konieczności zasłaniania filmu przez otwarte okno rozmowy.

Podobnie temat ma się z graniem na głównym ekranie i odpisywaniem na mejle w dolnym czy korzystaniem z nawigacji na górze i prowadzeniu rozmowy telefonicznej na dole. Możliwości jest właściwie tyle, ile sami wymyślimy – tylko to nas ogranicza.

Co więcej, fajne jest to, że LG zaimplementowało w oprogramowaniu opcję pozwalającą na tworzenie par aplikacji, które mają się otwierać w zdefiniowanych oknach. A zatem jeśli często oglądacie YouTube i korzystacie z Discorda w tym samym czasie, tworzycie skrót i zamiast otwierać obie aplikacje osobno, wszystko, co musicie zrobić, to tapnąć na jedną ikonę – i po wszystkim.

Jako że jestem masochistką ;) i sporo tekstów czy też dłuższych mejli piszę bezpośrednio na smartfonie, bardzo podoba mi się opcja pisania w Google Docs / Wordzie z klawiaturą na małym ekranie i podglądziem tekstu na dużym. Chyba nie muszę przekonywać o korzyściach płynących z tego widoku.

Gimbal i nie tylko

Osoby lubiące nagrywać wideo powinny zainteresować się możliwościami LG Wing przede wszystkim ze względu na gimbala, naprawdę świetnie stabilizującego ujęcia, jak i dodatkowe, rozszerzone funkcje z nim związane. Do sprawdzenia macie między innymi śledzenie panoramiczne czy tryb obserwowania.

Jeśli chodzi o nagrywanie wideo, mi osobiście do gustu przypadła opcja podwójnego nagrywania, czyli z obu kamer jednocześnie – z możliwością zapisania filmów osobno lub w postaci jednego (obraz w obrazie – nagranie selfie w prawym dolnym rogu głównego wideo). Świetna sprawa, zwłaszcza do vlogowania.

Dla osób lubiących korzystać z telefonu poziomo, LG też przygotowało ciekawostkę – w ustawieniach dolnego (mniejszego) ekranu można włączyć tryb uchwytu. Tak, dobrze myślicie – w trybie tym ekran nie reaguje na dotyk użytkownika, dzięki czemu możemy swobodnie korzystać z większego wyświetlacza.

Skoro już przy ustawieniach jesteśmy, nie mogę pominąć tego, że jasność obu ekranów można zmieniać – tylko od nas zależy czy decydujemy się, by ich jasność była taka sama, czy zupełnie różna (można ją dopasowywać według własnych preferencji w ustawieniach).

Dodam jeszcze, że dolny ekran możemy też wykorzystać do sterowania górnym, zamieniając go w panel dotykowy, dzięki czemu całość obsługi wyświetlacza możemy zamknąć bez konieczności sięgania palcem do ekranu głównego.

Sami widzicie, że możliwości wykorzystania obu ekranów w LG Wing jest cała masa. Widać, że LG przyłożyło się do tego projektu i dopracowało tak, by oddać w nasze ręce konstrukcję nie tylko intrygującą, ale i rzeczywiście mającą sens, dzięki dodatkowym opcjom w interfejsie.

Przyznaję – wciąż na swój sposób jestem zafascynowana LG Wing. Ale wszystkiego dowiecie się z nadchodzącej recenzji… ;)

Wpis powstał przy współpracy z LG