Google chce dużej zmiany w smartfonach Samsunga. W tle ogromne pieniądze

Samsung Galaxy A51 / fot. Kacper Żarski

Samsung Galaxy A51 / fot. Kacper Żarski

Samsung niezmiennie pozostaje największym producentem smartfonów na świecie (choć w wybranych rankingach Huawei czasami zdarza się go wyprzedzić) z ogromną bazą użytkowników. Dla Google są oni potencjalną żyłą złota, dlatego gigant z Mountain View chce dobić z Koreańczykami korzystnego dla obu stron targu. Ci jednak nie są tak chętni, jak mogłoby się wydawać.

Dziś Android mógłby należeć do Samsunga

Samsung od wielu lat korzysta z oprogramowania dostarczanego przez Google, choć gdyby swego czasu w Korei Południowej zapadły inne decyzje, to dziś właśnie Koreańczycy posiadaliby w swojej ofercie system sygnowany Zielonym Robotem. Kiedy jednak Andy Rubin im to zaproponował pod koniec 2004 roku, podobno został… wyśmiany.

Nie wiadomo, czy teraz Samsung pluje sobie w brodę, że nie przystał na propozycję „ojca Androida”, ale 16 lat temu mogło mu się wydawać, że system ten nie odniesie takiego sukcesu, jak miało to miejsce w rzeczywistości – szczególnie że w początkowych założeniach tworzony był z myślą o aparatach cyfrowych, a nie urządzeniach mobilnych. W późniejszych latach Koreańczycy eksperymentowali z własnymi platformami (BadaOS i Tizen), ale to właśnie Android stał się głównym „motorem napędowym” ich smartfonów i tabletów.

Google chce dużej zmiany w smartfonach Samsunga

Gigant z Mountain View wymaga, aby na urządzeniach mobilnych z Androidem zainstalowane były jego usługi GMS i aplikacje. Wyjątkiem jest Huawei, któremu decyzją amerykańskiej administracji zablokowano dostęp do nich. W dodatku nie dotyczy to rynku chińskiego, gdzie programy Amerykanów są zablokowane przez lokalny rząd.

Dla wielu producentów to na rękę, ponieważ nie muszą przygotowywać autorskich rozwiązań, tylko oferują swoim klientom to, co daje Google. W niejednym przypadku aplikacje giganta z Mountain View są jednak jedynie uzupełnieniem, ponieważ sporo firm implementuje w swoich urządzeniach mobilnych własne programy i usługi. Tak też jest w przypadku Samsunga.

Samsung Galaxy Note 10 Lite (fot. Andrzej Libiszewski / Tabletowo.pl)

Pojawiły się jednak nieoficjalne doniesienia, według których Google namawia Koreańczyków, aby ci zaczęli priorytetowo traktować jego rozwiązania, kosztem własnych. Mówi się przede wszystkim o Sklepie Google Play i Asystencie Google, które miałyby może nie zastąpić, ale być bardziej eksponowane niż Galaxy Store i Bixby.

Propozycja ta na pierwszy rzut oka może wydawać się nieszczególnie korzystna, w końcu Koreańczycy poświęcili ogrom pracy i pieniędzy, aby opracować i rozwijać swoje autorskie rozwiązania, lecz podobno kartą przetargową są – a jakże – właśnie pieniądze.

Google ma oferować Samsungowi procent od zysków, wygenerowanych przez jego klientów – podobno atrakcyjniejszy niż w poprzednich umowach. A jako że Koreańczycy każdego roku sprzedają kilka setek milionów smartfonów plus jeszcze tablety, może tu być mowa o naprawdę potężnych pieniądzach.

Taki zastrzyk dodatkowej gotówki z pewnością przydałby się producentowi z Korei Południowej, bowiem przez globalną pandemię koronawirusa SARS-CoV-2 i COVID-19 sprzedaż smartfonów na całym świecie znacząco wyhamowała, w związku z czym przychody z tego tytułu również się skurczyły.

Zarówno Google, jak i Samsung odnieśli się do przytoczonych powyżej rewelacji. Amerykanie informują, że regularnie rozmawiają ze swoimi partnerami o tym, w jaki sposób poprawić doświadczenia użytkownika, ale jednocześnie nie mają zamiaru zakazywać im instalowania własnych rozwiązań. Koreańczycy z kolei zapewniają, że są oddani swoim usługom i ekosystemowi.

Mówi się, że ostateczne warunki współpracy zostaną ustalone do najbliższego piątku. Jeżeli rzeczywiście tak się stanie, wkrótce powinniśmy zobaczyć jej owoce.

Exit mobile version