iPad Pro wydajniejszy od konsoli - Fortnite działa płynniej u graczy mobilnych

iPad Pro wydajniejszy od konsoli – Fortnite działa płynniej u graczy mobilnych

Scena gier Battle Royale zawęża się z każdym miesiącem coraz bardziej, ale król wciąż pozostaje ten sam. Fortnite do dziś przebija kolejne granice popularności, a ciągłe poszerzanie możliwości gry o nowe sprzęty i akcesoria działa jedynie na korzyść fenomenu od Epic Games. Tym razem firma przygotowała bardzo ciekawe udogodnienie dla fanów rozgrywki na tabletach.

Ogromna zmiana i duża przewaga

Według serwisu Bussines of Apps, Fortnite przebił próg 100 milionów pobrań w App Store w zaledwie 5 miesięcy od daty premiery na urządzeniach Apple. Takie liczby robią wrażenie i nie powinien dziwić fakt, że sprzęt z nadgryzionym jabłkiem w logo zyskał u wydawcy gry spory kredyt zaufania.

Najnowsza aktualizacja aplikacji wprowadza obsługę przycisków zamontowanych w gałkach analogowych niektórych kontrolerów do gier, a także umożliwia uruchomienie Fortnite w 120 klatkach na sekundę na iPadach Pro.

Najsilniejszy wariant tabletów od Apple ma częstotliwość odświeżania ekranu równą 120 Hz, więc zmiana będzie jak najbardziej widoczna gołym okiem. Obraz w grze jest dużo płynniejszy, co umożliwi graczom nieco szybszą reakcję na wydarzenia dziejące się na ekranie i w ogromnym stopniu wpłynie na komfort rozgrywki.

Warto wspomnieć, że aktualna generacja konsol umożliwia grę w Fortnite w maksymalnie 60 klatkach na sekundę, więc iPad Pro z podłączonym kontrolerem może okazać się wygodniejszym wyborem dla fanów kanapowej rozgrywki Battle Royale.

Oczywiście taki skok płynności obkupiony musiał zostać kosztem wyglądu gry. Uruchomienie trybu 120 FPS spowoduje obniżenie rozdzielczości wyświetlanego obrazu, a także obniżenie jakości grafiki do średnich ustawień detali.

Fakt, że deweloperzy tak popularnej gry traktują graczy mobilnych priorytetowo względem konsol, zwiastuje spore zmiany na rynku gier wideo w niedalekiej przyszłości.

Apex Legends wkrótce może trafić także na smartfony. Fortnite ma się czego obawiać

Źródło: Eurogamer, Bussiness of Apps