(fot. Ford)

Ford Mustang Mach-E już wkrótce pozwoli na jazdę bez trzymania kierownicy

Jeszcze kilka lat temu nie uwierzyłbym w scenariusz, w którym Ford może przejąć część klientów Tesli. Natomiast teraz, patrząc na zmiany wdrażane przez amerykański koncern, wydaje się to bardzo prawdopodobne.

Reklama

Zaawansowane funkcje autonomicznej jazdy w ramach BlueCruise

Ford ogłosił już odważny krok w kierunku elektryfikacji swojej oferty, a także możliwość jazdy bez trzymania kierownicy w Mustangu Mach-E, a także modelu F-150. Okazuje się, że faktycznie jeszcze w tym roku wybrani właściciele samochodów Forda będą mogli skorzystać z autopilota, który kojarzy się z rozwiązaniami znanymi z Tesli.

Należy zaznaczyć, że całość zapowiada się na dopracowaną technologię, w której kierowcy nie będą traktowani jak testerzy. System BlueCruise został już przetestowany na 800 tys. kilometrach publicznych dróg, a mimo to firma postanowiła jeszcze raz sprawdzić go w trasie, która łącznie miała prawie 180 tys. kilometrów. Odbyło się to w ramach testu nazwanego „Mother of All Road Trips”.

Reklama
Ford BlueCruise
(fot. Ford)

W testach wzięło udział 10 testowych samochodów – pięć pickupów F-150 i pięć w pełni elektrycznych SUV-ów Mustang Mach-E. Celem było sprawdzenie systemów na różnych drogach i w różnych warunkach pogodowych. Podczas całego przedsięwzięcia kierowcy Forda odwiedzili 37 stanów w USA i pięć kanadyjskich prowincji.

Istnieją zawiłości drogowe i warunki jazdy, których po prostu nie da się odtworzyć w laboratorium. Wysyłanie tych pojazdów do rzeczywistych wrażeń z jazdy to tylko jeden z wielu sposobów, dzięki którym upewniliśmy się, że technologia BlueCruise zapewnia pewność i wygodę kierowcom na całym kontynencie.

Hau Thai-Tang, dyrektor operacyjny Forda.

Należy pamiętać o ograniczeniach

Technologia BlueCruise zapowiada się naprawdę ciekawie, ale nie będzie dostępna dla każdego zainteresowanego właściciela F-150 czy elektrycznego Mustanga. Po pierwsze, zostanie wdrożona w modelach z 2021 roku i nowszych. Dodatkowo, będą one musiały być wyposażone w pakiet przygotowawczy Co-Pilot360 Active 2.0.

Po drugie, początkowo jazda bez trzymania kierownicy będzie możliwa na wybranych, wcześniej dokładnie zeskanowanych drogach na terenie USA i Kanady – docelowo jest to prawie 160 tys. kilometrów dróg. Oczywiście z czasem BlueCruise powinien zadebiutować w kolejnych regionach, w tym także w Europie, ale nie znamy jeszcze żadnych szczegółów.

Firma, aby zapewnić opisane rozwiązanie, wykorzystuje m.in. kamery i radary, a także oprogramowanie zapewniające połączenie adaptacyjnego tempomatu, funkcji utrzymania się na środku pasa ruchu i rozpoznawania znaków ograniczenia prędkości. Ponadto system wyposażony jest w kamerę w kabinie, która monitoruje wzrok i pozycję głowy, aby upewnić się, że kierowca zwraca uwagę na sytuacje na drodze.

Nawet biorąc pod uwagę wyżej wymienione ograniczenia, nie można stwierdzić, że będziemy mieli do czynienia z technologią tylko dla nielicznych osób. Amerykanie zamierzają bowiem w pierwszym roku sprzedać ponad 100 tys. samochodów wyposażonych w BlueCruise.