Cooler Master Caliber R1 – sam nie wiem czy to fotel gamingowy, czy biurowy (recenzja)

Kiedy pisałem pierwszą na łamach Tabletowo recenzję fotela gamingowego, nie przypuszczałem, że wspomniane tam we wstępie szlaki przecieram właśnie dla siebie. Niemniej, przy okazji testu klawiatury Cooler Master SK650, producent rzucił nam wyzwanie, żebyśmy sprawdzili też inny produkt z ich oferty… Chyba nie muszę tłumaczyć, że przedmiotem propozycji był fotel Cooler Master Caliber R1, na którym siedzę pisząc te słowa. Czy to czarno-fioletowe krzesło jest w stanie sprostać oczekiwaniom potencjalnych kupujących? Miałem okazję przekonać się o tym na własnej skórze.

Zestaw sprzedażowy

Choć staram się recenzując dany sprzęt skupić się głównie na nim, to żeby tekst był jakkolwiek rzetelny, trzeba pokusić się o pewne porównania. Choć miałem okazję mniej lub bardziej przelotnie siedzieć na różnych fotelach gamingowych, to nie będę ukrywał, że jeśli chodzi o długotrwałe testy tego typu, to Cooler Master Caliber R1 jest drugim modelem, a trzecim egzemplarzem w moich rękach. Z tego powodu nie mogę odpuścić sobie pewnego porównania do fotela Pro-Gamer Maveric, z którym miałem do czynienia na początku roku. Do wrażeń użytkowych, porównania i analizowania ceny przejdziemy później – teraz jednak chciałbym parę słów powiedzieć o procesie odpakowywania.

Jak być może pamiętacie, narzekałem na sposób i formę, w jakiej do kupującego dociera fotel Pro-Gamer Maveric. W tym przypadku, zaskoczyłem się pozytywnie. Każda ze ścianek kartonu wyłożona była płaskim prostopadłościanem z charakterystycznej, sztywnej pianki, zaś każdy element w pudełku miał swoje wyznaczone miejsce i dedykowane elementy ochronne. Wszystko było uporządkowane, dobrze i estetycznie zabezpieczone. Pierwsze wrażenie – jak najbardziej pozytywne, choć nie wiem czy pokusiłbym się o aż tak uważną obserwację zwykłego rozpakowania fotela, gdyby nie doświadczenia z przeszłości.

Samo składanie było bajecznie proste – nie tylko z powodu tego, że konstrukcja krzesła nie jest w żaden sposób nietypowa, ale również dlatego, że instrukcja pojawiła się na samym wierzchu zawartości tak, że nie było żadnych wątpliwości co, gdzie i do czego należy przykręcić. Nadmienię jeszcze, że wszystkie elementy dotarły do mnie w stanie nienaruszonym i po raz drugi chciałbym zwrócić uwagę na staranność, jaką w fabryce przyłożono do przygotowania kartonu nie tylko porządnie, ale – przede wszystkim – bezpiecznie. Choć paczka przyszła do mnie w słoneczny dzień, to nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że żadne warunki atmosferyczne nie zaszkodziłyby recenzowanemu fotelowi.

Wzornictwo i jakość wykonania

Aktualnie fotel znajdziecie w renomowanych sklepach w cenie oscylującej między 780 a 1000 złotych. Oceniłbym, że to dosyć sporo – zwłaszcza, że Caliber nie oferuje żadnych bajerów gamingowego kalibru. Znajdziemy tu oczywiście dwie poduszki, regulację wysokości podłokietników czy wreszcie odchylanie oparcia, ale to nie jest zatrważająco dużo na tle konkurencji. I wiecie co? Zupełnie mi to nie przeszkadza, bo w zamian otrzymujemy naprawdę dobrą jakość wykonania. Dokładnie przyjrzałem się wszystkim elementom i nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń – każde, ale to absolutnie każde miejsce jest precyzyjnie wykończone, brak tu jakichkolwiek odstających czy ostrych elementów, poduszki wypełnione są nie tylko równomiernie, ale przy okazji wygodnym materiałem. Oczywiście nie wątpię, że inni producenci również oferują perfekcyjną jakość wykonania, ale w tym przypadku przekonałem się o tym namacalnie i nie sposób byłoby o tym nie wspomnieć. Napomknąć muszę także o tym, że po licznych godzinach spędzonych na krześle wszystkie elementy zachowały należytą sztywność i sprężystość, nic się nie skrzypi, nic się nie wysiedziało. Hej, to krzesło naprawdę da się wyrwać za mniej niż nieszczęsnego Pro-Gamer Maveric?!

Oczywiście jak wszyscy się domyślacie, krzesło nie zostało wykonane z prawdziwej skóry, a z materiału PU, czyli poliuretanu zwanego ekoskórą. Muszę jednak przyznać, że obicie jest bardzo dobrze wykonane – gładkie, przyjemne w dotyku i zapowiadające się na wytrzymałe. Dodajmy także, że samo siedzisko jest nieco wydzielone od reszty krzesła, jest wypełnione optymalnie miękkim i sprężystym materiałem, a na dodatek pokrywająca go ekoskóra jest perforowana. Czy to zapewnia wystarczające oddychanie? Cóż, choć jest zupełnie akceptowalnie, bariery poliuteranu nie da się przeskoczyć i w upalnie dni materiał mógłby poradzić sobie nieco lepiej. Pamiętajcie, że właściwie wszystkie elementy fotela (oczywiście oprócz konstrukcji) są plastikowe, aczkolwiek plastik ten nie budzi moich obaw i powinien wiernie służyć przez długie lata. Nadmienię jeszcze, że sprawdziłem wszystkie miejsca, które były słabymi punktami… no, wiecie którego modelu, nie będziemy się znęcać – jest perfekcyjnie. A swoją drogą, po postawieniu obu foteli obok siebie, muszę wspomnieć, że Cooler Master Caliber R1 sprawia wrażenie masywnego, trochę… przysadzistego?

Jeszcze zanim przejdę do wzornictwa sensu stricto, pozwólcie, że umieszczę Wam wymiary krzesła, jakie możemy odnaleźć na stronie producenta:

Czas przejść do wzornictwa. Zajmijmy się najpierw kolorem, bo to on rzuca się w oczy najbardziej. Powiedziałbym, że jest bardzo nietypowy, bo obok czerni Cooler Master zdecydował się umieścić… fioletowe wstawki. Decyzja trochę dziwna, zwłaszcza, że cała reszta jest absolutnie stonowana, niemniej wyróżniająca trochę fotel na tle konkurencji. Jeśli pastelowy fiolet (wpadający w… szarawy róż? wybaczcie, jestem stereotypowym mężczyzną w kwestii nazewnictwa kolorów :)) Wam nie przeszkadza, to fotel jak najbardziej może się podobać. Obie poduszki mają klasyczny kształt i kolor, zaś kubełkowa konstrukcja jest charakterystyczna dla konstrukcji tego typu. Choć sama barwa jest nietypowa, to w moim uznaniu została użyta ze smakiem i nie planuję krytykować fotela za fiolet – na pewno przemawia do mnie bardziej niż czerwień. Jeśli chodzi więc o wzornictwo, to… w gruncie rzeczy nie mam żadnych zastrzeżeń.

Codzienne użytkowanie

Czas przejść do sekcji dotyczącej codziennego użytkowania i z żalem stwierdzę, że nie będę w stanie tutaj nadmiernie się rozwinąć. Sam fotel jest po prostu… wygodny. Myślę, że jeżeli chodzi o wzrost, to jestem gdzieś przy górnej granicy – mierzę 192 centymetry wysokości i zapasu na wyższe ułożenie poduszki pod szyję właściwie nie ma. Skoro już przy poduszkach jesteśmy, to do obu nie mam żadnych zastrzeżeń – mają odpowiednią grubość i miękkość, dzięki czemu można z przyjemnością ułożyć je sobie w odpowiednim miejscu. Sama konstrukcja fotela również wydaje się przewidywać obie dodatkowe „przeszkody” na drodze między naszymi plecami a oparciem, gdyż ich odpowiednie ułożenie nie skutkuje utratą punktów styczności, a raczej dodaniem dodatkowych. Tym samym bez żadnego problemu czas przed komputerem spędzałem z poduszką lędźwiową na odpowiedniej wysokości oraz nieco ściągniętymi łopatkami podpartymi na samym oparciu, całość zwieńczona przyjemną i – co niezwykle ważne – niewielką poduszką pod szyją, dzięki czemu użytkowanie fotela było po prostu wygodne. Nadmienić trzeba także o tym, że warunkujące boczne podparcia rurki umieszczone w siedzisku są nie tylko obite sztywną pianką, dzięki czemu trudno nadziać się na nie bezpośrednio, ale jednocześnie nie zmuszają nas do trzymania nóg razem. Możemy ze spokojem usadowiać się na siedzisku i w zaciszu własnego pokoju uskuteczniać niesławny manspreading.

Nie jestem fizjoterapeutą, ale według mojej wiedzy użytkowanie recenzowanego fotela spokojnie można nazwać ergonomicznym – siedzi się na nim po prostu zdrowo i wygodnie. Pewne zastrzeżenia mam jednak co do wysokości od podłogi – mam stosunkowo niestandardowe jeśli chodzi o wysokość biurko (a raczej – mam zwykłe nogi ze szwedzkiego sklepu o regulowanej długości ustawione dosyć nietypowo), ponieważ przy moim wzroście po prostu tak wygodniej mi się uczy czy pisze na komputerze. Niestety, w tej kwestii Cooler Master trochę niedomaga i musiałbym powrócić biurkiem do nieco bardziej standardowej wysokości, aby w stu procentach komfortowo i ergonomicznie pracować. Choć obserwacja ta pojawi się w wadach, to musicie wiedzieć, że uchybienie to traktuję jako niewielkie – po pierwsze, brakuje naprawdę niewiele, po drugie – większość z Was zapewne ma biurko nieco niżej niż ja. Bo jedną rzeczą jest mój wzrost, a drugą to, że… tak po prostu lubię ;). Niemniej, nieszczęsny i wspominany już wielokrotnie Pro-Gamer Maveric umożliwiał mi siedzenie wyżej.

Jest jeszcze jedna rzecz, na którą zwróciłem uwagę, a mianowicie środek ciężkości. Myślę, że fotelowi nie zaszkodziłaby podstawa o nieco szerszej średnicy lub przesunięcie całej jednostki nieco w przód. Dlaczego? Kiedy siedząc na fotelu schylałem się do przodu i w dół (na przykład, żeby podnieść coś z podłogi czy sięgnąć do gniazdka), to cała konstrukcja fotela radośnie wędrowała w górę tak, że cały ciężar opierał się na kółkach z jednej strony. Można się do tego przyzwyczaić, bez żadnego problemu – co prawda za pierwszym razem prawie wylądowałem na podłodze, ale… hej, to absolutnie niedopuszczalne. Na wszelki wypadek sprawdziłem – Pro-Gamer Maveric trzyma się podłogi jak przyklejony podczas podobnego manewru. Warto jednak nadmienić, że zlokalizowany z tyłu środek ciężkości sprawia, że możemy swobodnie na fotelu leżeć, a nawet w takiej pozycji się odchylić, i na pewno nie „polecimy” – z drugiej strony, coś takiego ma mniejszy sens, kiedy brakuje systemu odchylania MULTI BLOCK (o tym jednak w następnej sekcji).

Warto w tym momencie wrócić do użytego wcześniej stwierdzenia i nadmienić, że producent reklamuje swoje krzesło jako ergonomiczne. Czy zgadzam się z tym stwierdzeniem? Tak i pokusiłbym się nawet, że jest ono nieznacznie bardziej skierowane do osób spędzających sporo czasu przed komputerem niż dla graczy. Cooler Master Caliber R1 zapewnia w zupełności satysfakcjonujący komfort siedzenia i nawet wiele godzin spędzonych na nim przed komputerem nie jest straszne. Jestem jednak świadomy, że to nadal lekko kubełkowa konstrukcja gamingowa, której celem jest coś nieco innego, niż zapewnienie zupełnej ergonomii – przecież musi, między innymi, wyglądać jak na sprzęt gamingowy przystało. Dodam tylko, że odezwaliśmy się jakiś czas temu do firmy Ergomax i jesteśmy zainteresowani sprawdzeniem, jak wygodne modele biurowe mają się do foteli gamingowych, ale nie uzyskaliśmy żadnej odpowiedzi od przedstawiciela firmy :( – jeśli tylko uda nam się wypożyczyć krzesło tego typu na testy, będziecie mogli z całą pewnością przeczytać o tym na łamach Tabletowo.

O mechanizmach słów kilka

Oprócz samego siedzenia, warto byłoby powiedzieć parę słów o mechanizmach. W tym przypadku będzie bardziej ubogo, niż miało to miejsce w fotelu Pro-Gamer Maveric. Mamy oczywiście do czynienia ze standardowym podnośnikiem regulowanym w płaszczyźnie góra-dół – na stronie producenta nie udało mi się znaleźć jego deklarowanej wytrzymałości, jednak podczas całego okresu użytkowania nie zauważyłem, aby ten choć odrobinę opadał czy poluzował. Niemniej, zgodnie z tym, o czym wspomniałem wcześniej, brakuje mi tu jeszcze kilku centymetrów w górę. Niestety, w tym przypadku zabrakło systemu MULTI BLOCK i do naszej dyspozycji oddane jest tylko klasyczne „bujanie”. Oznacza to nie tylko, że możemy zablokować fotel tylko w jednej pozycji, a cała reszta jest zupełnie swobodna, ale na dodatek blokada nie jest tak sztywna, jak miało to miejsce w przypadku recenzowanego wcześniej modelu. Jaki jest efekt takiego rozwiązania? Ano taki, że de facto musimy siedzieć równolegle do podłogi jeśli chodzi o siedzisko (chyba, że chcemy się zapierać nogami o podłogę/ścianę ;)), a nawet wtedy oparcie powoduje lekkie odchylenie fotela. Drugi poważny zarzut dla fotela Cooler Master Caliber R1.

Kolejny mechanizm to podnoszenie podłokietników – do naszej dyspozycji oddane jest sześć położeń góra-dół, jednak nie ma mowy o żadnej regulacji przód-tył czy prawo-lewo. Pod żadnym pozorem nie traktuję tego jak wady, bo dzięki temu podłokietniki są zupełnie stabilne, niemniej należy to odnotować. Góra podłokietników jest nieco wyprofilowana, na kształt czegoś w rodzaju płytkiej rynny, jest miękka i nieco szorstka, dzięki czemu ręce nie ślizgają się po ich powierzchni, a przy tym całkiem wygodnie na nich spoczywają. Na samym końcu pozostała jeszcze regulacja nachylenia oparcia, która umożliwia wygodne dostosowanie swojego położenia przy biurku. Bardzo szkoda, że zabrakło MULTI BLOCK-a w duecie, bo siedzenie na mocno odchylonym fotelu przy takim ułożeniu siedziska jest po prostu… dziwne, a podwójne odchylenie bez stabilizacji nieco niepewne.

Podczas okresu testów żaden z mechanizmów nie sprawił mi kłopotów, doskonale spełniały one swoją rolę i nie było ani śladu skrzypienia czy innych nieprzyjemnych dla ucha dźwięków. Po kilku tygodniach testów Cooler Master Caliber R1 po prostu zachowywał się stuprocentowo jak sprawny egzemplarz wyjęty z pudełka, a więc tak, jak oczekiwałbym tego po fotelu z ceną zbliżającą się w stronę tysiąca złotych.

Podsumowanie

Czas na sekcję, z którą w tym przypadku mam spory problem. Powtórzmy sobie wszystkie cechy, zalety i wady krzesła. Cooler Master Caliber R1 ma wyróżniający się design i jest wykończony ekoskórą – obie te rzeczy mogą, zależnie od preferencji, podobać się lub nie; jestem przekonany, że znajdą one zarówno miłośników, jak i zagorzałych przeciwników.

Po stronie zalet bardzo mocną pozycję ma jakość wykonania i odpowiednie wykonanie konstrukcji – poduszki są odpowiedniej wielkości i są wygodne, podłokietniki miłe w dotyku, a producent pomyślał o perforowanym siedzisku w celu zapewnienia choć iluzji wentylacji. Ale czy całość jest idealna? Nie do końca i tutaj wypunktować należy zlokalizowany z tyłu środek ciężkości (który ma swoje zalety, ale jednak możliwość wywrotki na twarz przy schylaniu się z pozycji siedzącej nie jest zbyt kusząca), a także ewidentny brak w postaci zwykłego systemu odchylenia.

Niemniej, fotel zasłużył na dosyć wysoką notę, gdyż dwie z trzech wykrytych przeze mnie wad to po prostu braki (które z łatwością zweryfikujecie i rozważycie przed kupnem, chociażby czytając tę recenzję), a nie niedopatrzenia czy zaniedbanie. Do perfekcyjnej dziesiątki fotelowi brakuje tak naprawdę kilku funkcji, ale jak najbardziej jest to model godny polecenia.

Przez cały okres testów zastanawiałem się jednak: czy trzeba ten fotel traktować jako model gamingowy? Jeśli nie, to w gruncie rzeczy nota mogłaby być jeszcze wyższa – osoby pracujące wyłącznie w sposób biurowy nie będą sięgać po odchylanie siedziska, a braki zostaną wynagrodzone przez ergonomię, komfort użytkowania i – przede wszystkim – jakość wykonania. A cena, choć całkiem wysoka, jest w moim mniemaniu zupełnie uzasadniona – jej stosunek do trzech wymienionych w poprzednich zdaniach cech jest zupełnie zadowalający.

To już drugi gamingowy sprzęt spod szyldu Cooler Master przetestowany przeze mnie w nieco bardziej biurowym środowisku:

Cooler Master SK650 – czy klawiatura mechaniczna podoła biurowym wyzwaniom? (recenzja)

Cooler Master Caliber R1 – sam nie wiem czy to fotel gamingowy, czy biurowy (recenzja)
Wnioski
Cooler Master Caliber R1 to krzesło gamingowe, które wykazuje pewne braki w kwestii atrakcyjnych dla graczy mechanizmów, choć oprócz tego jest niemalże pozbawione wad. Fioletowo-czarny design jest być może dosyć specyficzny, ale fotel dobrze sprawdzi się przy niemal każdym stanowisku pracy.
Zalety
kubełkowa konstrukcja
jakość wykonania
dbałość producenta o szczegóły
ergonomia
komfort użytkowania
idealne poduszki (pod głowę i lędźwiowa)
Wady
specyficzny design - może się nie podobać
przechylenie się do przodu może poskutkować wywróceniem się
brak systemu MULTI BLOCK, a jedynie zwykłe odchylanie
nielicznym może brakować wysokości
8
OCENA
Exit mobile version