Podwyżki cen sprzętu elektronicznego to coraz rzadziej pytanie „czy”, a coraz częściej „kiedy”. W przypadku Nvidii ten dzień właśnie nadszedł. O dziwo, ta informacja ma w sobie jakiś pozytyw.
Jakie podwyżki przygotowała Nvidia?
Dobra wiadomość jest taka, że nie dotyczy kart graficznych, a Nvidia Shield – rodziny urządzeń służących jako przystawka multimedialna do wyświetlacza. Niewielki sprzęt, dzięki solidnym podzespołom i usłudze GeForce Now, pozwala zamienić każdy monitor i telewizor w konsolę – pod warunkiem posiadania dobrego łącza internetowego.
Niestety, na tym kończą się dobre wiadomości – cena, jaką teraz trzeba zapłacić za najmocniejszy wariant w serii, jest ogromna. Oficjalna sugerowana cena Nvidia Shield TV Pro jeszcze kilka dni temu wynosiła 199,99 dolarów (~780 złotych). Teraz gigant zdecydował się podnieść koszt zakupu do 299,99 dolarów (~1170 złotych). Oznacza to podwyżkę aż o 50% bez zmieniania czegokolwiek w specyfikacji urządzenia.
Koniec z przystępnym streamingiem na TV
Co więcej, Nvidia podjęła decyzję, że bazowy model w rodzinie, Nvidia Shield TV, zostanie wycofany ze sprzedaży, a firma skupi się wyłącznie na rozwijaniu droższego modelu. Informacja nie powinna być jednak zaskoczeniem. Firma nie rozwijała sprzętowo konstrukcji od 2019 roku, a oczekiwaniami względem nowego modelu byłoby m.in. wprowadzenie wsparcia dla formatów wideo AV1 oraz VP9 Profile 2, umożliwiających obsługę filmów HDR na YouTube oraz współpraca z technologią HDR10+ i Dolby Vision.

Wszyscy jednak domyślamy się, że rozwijanie budżetowych przystawek multimedialnych nie leży teraz na liście priorytetów „zielonych”. O wiele więcej pieniędzy leży na stole z napisem „AI”, a rozwój nie-flagowych rozwiązań nie koniecznie leży w interesie firmy – tym bardziej, że rynek można z grubsza podzielić na budżetowe modele, kuszące niską ceną i te bardziej flagowe jak Apple TV 4K czy Google Streamer, na których również znajduje się aplikacja GeForce Now do grania w chmurze.
Patrząc na wysokość podwyżki, warto zastanowić się w tym momencie nad posiadaną elektroniką. Jeżeli istnieje szansa, że zbliża się ona do końca swojego okresu życia, niewykluczone, że nie warto czekać – kto wie, czy za kilka tygodni sprzęt nie okaże się o połowę droższy niż był przez ostatnie lata.




