Muszę się Wam do czegoś przyznać… nie lubię sprzątać. Dlatego też, gdy tylko nadarza się okazja przetestowania robota sprzątającego, raczej nie waham się zbyt długo. Na zapytanie o chęć sprawdzenia nowego Mova Z70 Ultra Roller Complete błyskawicznie odpowiedziałem twierdząco. Dziś, kończąc jego testy, nie żałuję tej decyzji ani trochę, bo dawno nie miałem tak świeżych podłóg w domu, jak dzięki jego pomocy.
Wersja Complete jest naprawdę kompletna
W przypadku robotów sprzątających marek Mova i Dreame dopisek Complete przy nazwie modelu oznacza, że – poza samym robotem – otrzymujemy bardzo rozbudowany zestaw akcesoriów. Toteż, w tym monstrualnym kartonie, w którym dociera do nas Mova Z70 Ultra Roller Complete, znalazła się naprawdę pokaźna liczba elementów.
Do naszej dyspozycji są tutaj zatem dwa dodatkowe worki na kurz do stacji bazowej (czyli razem trzy), zapasowa szczotka boczna, filtr kurzu do robota, dwa wałki mopujące (trzeci fabrycznie zainstalowany) oraz dwa uniwersalne płyny do podłóg o pojemnościach 200 ml i 1 litra.
I, jasne, za wersję Complete – siłą rzeczy – musimy zapłacić więcej, jednakże daje nam ona ten komfort, że przez długi czas nie będziemy przejmować się koniecznością dokupowania akcesoriów. Pokuszę się o stwierdzenie, że to, co jest w tym zestawie, wystarczy nam nawet na około rok, a przynajmniej ładnych kilka miesięcy eksploatacji robota.


Skoro już mowa o płaceniu. Regularna cena modelu Mova Z70 Ultra Roller Complete została ustalona na 5999 złotych, a od dnia premiery dostępny był w powitalnej ofercie za 4799 złotych.
Obecnie można kupić go w jeszcze lepszej, jesiennej promocji – w cenie 3999 złotych. Akcja potrwa do 30 września.
Mova Z70 Ultra Roller Complete

Stacja bazowa, która wszystko potrafi i nieźle wygląda
Już patrząc na gabaryty kartonu, w którym dotarł do mnie Mova Z70 Ultra Roller Complete wiedziałem, że zapewne jego stacja dokująca nie będzie należała do najmniejszych. Nie pomyliłem się. Będąc precyzyjnym, jej wymiary 40×43,2×50 cm sprawiają, że zajmuje dość sporo przestrzeni, zwłaszcza jeśli zdecydujemy się na ulokowanie jej w mniejszym pomieszczeniu, tak jak ja to – chcąc nie chcąc – uczyniłem.
Trudno odmówić jej jednak ciekawego wzornictwa. Pokuszę się o stwierdzenie, że stacja bazowa Mova Z70 Ultra Roller Complete jest jedną z bardziej interesujących pod tym względem, a dzięki temu może robić za całkiem fajny wizualnie element w pomieszczeniu.
Większość obudowy jest czarna, zaś front został pokryty grafitowym tworzywem z lekko chropowatą fakturą mającą imitować szczotkowany metal. Przy tym, delikatnie, ale dość efektownie mieni się ona w mocniejszym świetle. Na prawej krawędzi znalazł się ozdobny element z ukrytą listwą LED, która delikatnie świeci się na biało podczas ładowania robota.
Do dyspozycji mamy dwie klapy. Pierwszą otwieramy od góry i znajdują się pod nią zbiorniki na wodę. Ten na czystą ma pojemność 5,5 litra i wyposażono go filtr mający eliminować kamień, z kolei pojemnik wodę na brudną ma 4,5 litra.


Druga klapa umieszczona została u dołu frontu stacji bazowej i zamyka się na wcisk. W tym miejscu ulokowano worek na kurz o pojemności 4 litrów, zaś z boku wsunięty jest zbiorniczek na detergenty do podłóg – do przegrody A wlewamy płyn wielopowierzchniowy (ten, który jest w zestawie), zaś w przegrodzie B może zostać płyn eliminujący zapachy zwierząt. Zalecane jest, by w obu przypadkach były to oryginalne detergenty Mova.
No i właśnie, jeśli chodzi o kwestię eksploatacji, Mova Z70 Ultra Roller Complete pozwala zapomnieć o sobie na relatywnie długo. Raz uzupełniony zbiornik na czystą wodę po dziesięciu cyklach sprzątania małego mieszkanka nadal ma jeszcze około 1/5 wody, a z pojemnika na płyn przez dwa tygodnie testów ubyło mi – dosłownie – tyle co nic. Z kolei worek na kurz – według zapewnień – może wystarczyć na nawet cztery miesiące.
W tym miejscu wypada też oczywiście wspomnieć o tym, co stacja bazowa Mova Z70 Ultra Roller Complete potrafi zrobić. Jej zadaniem jest – po pierwsze – opróżnianie pojemnika na kurz w robocie do wspomnianego worka po każdym cyklu sprzątania.





Ponadto, automatycznie dozuje detergent do mopowania, pierze rolkę mopującą w temperaturze aż 100°C, następnie suszy gorącym powietrzem w 70°C (suszenie trwa do 4 godzin), a na koniec sterylizuje ją światłem UV. Dzięki całemu temu procesowi, z wałka ma być eliminowanych do 99,99% bakterii.
Wspomnę jeszcze, że Mova Z70 Ultra Roller Complete może zostać podłączony do bieżącej wody i odpływu brudnej, jednakże w tym celu musimy dokupić odpowiedni moduł z zestawem akcesoriów.








Nie jest najniższy, ale za to naszpikowany technologiami
Klasyk mawiał, że koń – jaki jest – każdy widzi. A jaki jest robot Mova Z70 Ultra Roller Complete? W zasadzie też każdy widzi, bo w gruncie rzeczy wygląda jak każdy inny robot sprzątający z tej półki cenowej. Całość utrzymana jest w czarnej kolorystyce i wykonana z matowych tworzyw sztucznych. Wygląda zatem bardzo schludnie, choć – podobnie jak stacja bazowa – gromadzi na sobie dużo kurzu.
Jeśli chodzi o wymiary, Mova Z70 Ultra Roller Complete ma dość typową dla tego typu urządzeń średnicę 35 cm. Jego wysokość wynosi 11,96 cm z wysuniętą wieżyczką czujnika DToF i 9,6 cm w chwili, gdy jest ona schowana. No i właśnie, te 9,6 cm powoduje, że nie należy on do najniższych na rynku (te potrafią schodzić poniżej 9 cm), ale może być w stanie wjechać przynajmniej pod sporą część mebli, np. sofy czy podwieszane szafki RTV. W moim przypadku, niestety, nie dał rady wjechać pod kanapę – okazała się być ona dosłownie o 1-2 cm za niska.
Od góry robota znalazła się magnetycznie mocowana klapka, pod którą ulokowano kod QR do parowania z aplikacją oraz – co ważniejsze – zbiornik na kurz z filtrem. Oczywiście, co jakiś czas warto wyjąć i przeczyścić zarówno sam zbiornik, jak i filtr.
Element ozdobny stanowi świecący, LED-owy pasek, poprowadzony niemal po całej szerokości robota. Jego środkowa część świeci się podczas całego sprzątania, natomiast dwie boczne zapalają się w określonych momentach, jak – na przykład – wjazd na dywan.



Jest tu też wspomniana wieżyczka z radarem, na szczycie której umieszczono przyciski włączania zasilania i powrotu do stacji bazowej.
Z przodu ulokowano zderzak wraz z szeregiem czujników laserowych, kamerą oraz białą, bardzo jasną diodą. Aktywuje się ona, gdy robot uznaje, że potrzebuje doświetlenia trasy, a więc chociażby w gorzej oświetlonych lub całkowicie ciemnych pomieszczeniach. Na tyle – standardowo – znalazły się głównie styki do ładowania i zbiorniki z wodą.
Raczej nikogo nie zdziwi, że na spodniej części robota dzieje się sporo. Mamy tutaj – po pierwsze – podwójną, główną szczotkę TroboWave. Została ona zaprojektowana tak, by zapobiegać plątaniu się włosów i mogę potwierdzić, że faktycznie przez cały okres testów nie odnotowałem żadnych problemów na tym polu.
Pod szczotką znajduje się z kolei wysuwany wałek mopujący z włosiem z mikrofibry i osłoną zabezpieczającą. Zarówno szczotkę główną, jak i wałek da się bardzo łatwo zdemontować, co upraszcza czyszczenie robota. Bliżej krawędzi mieści się natomiast wysuwana szczotka boczna MaxiReach.





Aplikacja MOVAhome
Żebyśmy w ogóle mogli rozpocząć korzystanie z naszego robota, najpierw musimy zainstalować na smartfonie aplikację MOVAhome. Znajdziemy ją naturalnie zarówno w Sklepie Play na Androida oraz w App Store na iOS. Na obu tych systemach apka oferuje identyczne funkcje i wygląd interfejsu.
Poszczególne rozwiązania obecne w apce szerzej omawiał już Wojtek przy okazji recenzji modelu Mova V50 Ultra Complete. Z racji, że w dalszym ciągu wygląda ona identycznie, a w parze z Mova Z70 Ultra Roller Complete oferuje bardzo zbliżone funkcje i ustawienia, przez jej opis przejdę krócej i bardziej konkretnie.
Gwoli formalności wspomnę jeszcze tylko, że sam proces pierwszej konfiguracji wygląda w zasadzie identycznie jak przy każdym innym sprzęcie tego typu. Logujemy się (lub rejestrujemy) w aplikacji, włączamy robota i skanujemy kod QR znajdujący się pod pokrywą. Później już apka prowadzi nas dosłownie za rękę do samego końca konfiguracji. Po jej ukończeniu przeprowadzamy jeszcze tylko szybkie mapowanie mieszkania i to w zasadzie tyle.
No dobrze, jeśli chodzi o samą aplikację, w gruncie rzeczy uznaję ją za przemyślaną, czytelną, prostą w obsłudze i – całościowo – po prostu bardzo udaną. Interfejs jest w pełni spolszczony, choć niektóre tłumaczenia mogłyby być bardziej dokładne.
















Funkcji i ustawień zdecydowanie tu nie brakuje, przy czym – mimo ich dużej ilości – raczej dość trudno się zgubić, bo są one rozlokowane w logiczny sposób. Do dyspozycji otrzymujemy kilka trybów sprzątania – CleanGenius, w którym algorytmy same optymalizują sposób i trasę sprzątania, niestandardowy pozwalający wybrać tylko odkurzanie, tylko mopowanie, odkurzanie i mopowanie lub mopowanie po odkurzaniu.
Możemy też dostosować taktykę sprzątania dla konkretnych pomieszczeń. Rozbudowane są również opcje zarządzania mapą domu, dzieleniem pomieszczeń, wyznaczaniem progów i tak dalej.
Mova chwali się również implementacją sterowania głosowego. Pozwala ono zdalnie uruchamiać sprzątanie domu oraz konkretnych pomieszczeń po wypowiedzeniu komendy wybudzającej Hey Mova. Niestety, brak mu obsługi języka polskiego, a szkoda.
Posiadacze zwierząt docenią z pewnością fakt, że aplikacja pozwala chociażby podglądać w trakcie sprzątania obraz z kamery robota i wchodzić w interakcje z nimi. Robot ma też lepiej rozpoznawać oraz omijać niespodzianki pozostawione przez zwierzaki.












Duża moc ssąca w praktyce, czyli odkurzanie i jego dokładność
Mova Z70 Ultra Roller Complete oferuje siłę ssania na poziomie do 36000 Pa, co powoduje, że pod tym kątem jest on jednym z najmocniejszych robotów sprzątających na rynku. Oczywiście, realna moc w danym momencie zależy od ustawień i sprzątanej powierzchni.
W sugerowanym przez Mova trybie CleanGenius robot sam dobiera wszystkie parametry sprzątania (w tym właśnie moc ssącą) w zależności od pomieszczenia i ewentualnych wykrytych większych zabrudzeń. Z kolei decydując się na manualne ustawienia sprzątania, możemy wybrać jeden z czterech poziomów mocy ssania – Ciche, Standard, Intensywne i Max oraz dodatkowo jednorazowo włączyć tryb Maksimum+, dający pełne ssanie podczas całego sprzątania.
Faktem jednak jest, że już w tym inteligentnym trybie CleanGenius, Mova Z70 Ultra Roller Complete radzi sobie naprawdę bardzo dobrze. Z reguły nie pozwala mi narzekać na dokładność odkurzenia podłóg ani dywanów. Jasne, raz na jakiś czas zdarza się, że jakiś pojedynczy brud zostanie pominięty, jednak z reguły, nieważne czy to włosy, paprochy czy piasek, są one sprzątane wysoce skutecznie.

Robot został wyposażony w funkcję wykrywania większych cząstek brudu, a więc – na przykład – rozsypanych płatków czy ziaren kawy. Gdy je wykryje, podnosi na chwilę moc ssącą. Działa to faktycznie bardzo skutecznie i z reguły się nie myli, choć trochę nie rozumiem dlaczego funkcja ta jest fabrycznie wyłączona i podpisana w aplikacji jako eksperymentalna.
Moc ssąca automatycznie wzrasta również na dywanach, przy czym tu akurat nie musimy już włączać żadnych dodatkowych opcji – dzieje się to zupełnie domyślnie. Wówczas też zasłonięta zostaje rolka mopa. I, muszę przyznać, że to właśnie szczególnie wtedy dostrzegalne, a bardziej słyszalne jest, jak dużą moc ma Mova Z70 Ultra Roller Complete. Pracuje on wtedy naprawdę głośno, ale w zamian za to pozostawia dywan odkurzony bardzo efektywnie.
Szczotka boczna zwykle bezbłędnie wysuwa się przy meblach i narożnikach. Przy tym, bardzo dobrze wymiata przestrzenie przy większych meblach oraz krawędzie dywanów, ale – niestety – potrafi już zostawić trochę kurzu przy nogach krzeseł czy stołu. W kwestii szczotki bocznej wypada mi jeszcze wspomnieć, że potrafi pracować podczas sprzątania dywanu, jednak musimy w tym celu aktywować tą opcję w aplikacji, bowiem domyślnie jest ona wyłączona.








Mopowanie na absolutnie najwyższym poziomie
Przyznaję się bez bicia, że nie miałem przyjemności testować tak dużej ilości robotów sprzątających jak chociażby Kasia. Niemniej jednak, wszystkie roboty, które do tej pory przechodziły przez moje mieszkanie, były wyposażone w klasyczny, doskonale znany system mopowania oparty o dwa obracające się obok siebie okrągłe pady.
Stanowi to – w moim odczuciu – całkiem niezłe, ale zdecydowanie nie idealne rozwiązanie. Po pierwsze, niekiedy zdarzało się, że pod światło na podłodze dostrzegałem charakterystyczne, okrągłe, rozmazane ślady nakładek. Po drugie, nawet jeśli robot ma funkcję unoszenia padów na dywanach, te i tak potrafią szurać po dywanie o dłuższym włosiu mocząc go, a przy okazji jeszcze zbierać na nakładkach kurz i włosy z niego.
Mova Z70 Ultra Roller Complete – jak sugeruje nam już jego nazwa – został wyposażony w mechanizm mopowania podłóg Hydro Force 2.0, wykorzystujący rolkę o szerokości 270 mm, obracającą się z prędkością 800 obrotów na minutę. Przy tym, wałek jest dociskany do podłoża z siłą 18 N, a jego włókna z mikrofibry są na bieżąco napuszane, co zapobiega ich ubiciu i pozwala utrzymać efektywność czyszczenia podłóg w trakcie całego cyklu.
Tym, co dodatkowo wyróżnia mechanizm rolkowy w Mova Z70 Ultra Roller Complete od zwykłych nakładek i wzmacnia jego efektywność, jest aktywne czyszczenie wałka podczas cyklu sprzątania. Innymi słowy, robot jednocześnie zbiera brudną wodę z rolki, odświeża ją i podaje czystą wodę.

Decydując się na manualne ustawienia sprzątania, aplikacja pozwala nam zmienić poziom wilgotności rolki mopującej korzystając z 32-stopniowej regulacji (domyślnie ustawiona jest na 16) oraz wybrać, jak często robot ma wracać do stacji na pranie mopa. Może się to dziać automatycznie, po umyciu konkretnej powierzchni w metrach kwadratowych, po określonym czasie lub od razu po mopowaniu wybranego pomieszczenia.
No dobrze, tyle jeśli chodzi o aspekty techniczne, czas na konkrety – jak Mova Z70 Ultra Roller Complete myje podłogi? Mój opis mógłbym sprowadzić się do jednego słowa: zaje… No dobra, powiedzmy, że po prostu rewelacyjnie. Uważam, że wałek mopujący definitywnie zmienia zasady gry i sprawia, że na co dzień w zasadzie w ogóle nie czuję potrzeby sięgania po ręcznego mopa. Mopowanie działa świetnie zarówno podczas codziennego odświeżania podłóg, jak i w starciu z plamami. Ale po kolei.
W codziennym sprzątaniu naprawdę trudno mu cokolwiek zarzucić. Bez względu na to czy są to panele, błyszczące płytki czy linoleum, powierzchnia podłogi staje się realnie bardzo czysta już po pierwszym przejeździe. Nie widać też na niej żadnych smug.
Swoją szerokością wałek – rzeczywiście – obejmuje spory obszar, zwłaszcza, że potrafi wysuwać się nawet o 52 mm poza obrys robota, przez co bardzo dobrze dojeżdża do listew przypodłogowych oraz mebli. Jeśli już jednak mam się czepiać, to – podobnie jak przy odkurzaniu – trochę lepiej mogłoby wyglądać dojeżdżanie do narożników i np. nóg stołu czy krzeseł.




Oczywiście, by robot nie miał zbyt łatwo, często celowo zostawiałem mu pułapki w postaci zaschniętych plam z kawy czy herbaty, raz nawet zupełnie przypadkowo wylał mi się keczup. I w zasadzie za każdym razem robot bezbłędnie radził sobie z wykryciem oraz posprzątaniem takich niespodzianek. Z reguły potrzebował około dwu- lub trzykrotnego przejechania po tym fragmencie, żeby faktycznie usunąć dane zanieczyszczenie.
Swoją rolę spełnia tutaj funkcja inteligentnego usuwania plam, którą aktywujemy w ustawieniach (podobnie jak wykrywanie dużych cząstek jest opisana jako funkcja eksperymentalna). Jej zadaniem jest wykrywanie takich zabrudzeń i intensywniejsze mopowanie danego obszaru aż do usunięcia plamy. Przy tym, w razie konieczności, robot może wrócić do stacji bazowej na ponowne przepranie mopa.
Co również bardzo istotne z mojej perspektywy posiadacza trzech dywanów w mieszkaniu, Mova Z70 Ultra Roller Complete został wyposażony w technologię AutoShield. W chwili wjazdu na dywan, robot nie tylko unosi wałek mopa, ale przede wszystkim zasłania go specjalną osłonką, w efekcie całkowicie zapobiegając szuraniu nim po dywanie.
Rozwiązanie to – z moich obserwacji – działa bezbłędnie. Robot za każdym razem właściwie rozpoznaje dywan i chowa mopa zanim na niego wjedzie, a gdy z niego zjeżdża, rolka ponownie zostaje opuszczona i odsłonięta.

Precyzja nawigacji, pokonywanie przeszkód
Jak przystało na flagowego robota sprzątającego, Mova Z70 Ultra Roller Complete oferuje zaawansowany system adaptacyjnej nawigacji FlexScope. Jest on oparty o wysuwaną wieżyczkę z sensorem DToF LiDAR, który obraca się i skanuje teren w 360 stopniach. Poza nim, na froncie znalazł się drugi system AI SmartSight z kamerą RGB, podwójnym światłem strukturalnym i doświetlającą diodą LED.
W zasadzie już od pierwszego sprzątania robot przyjmuje bardzo przemyślany schemat planowania tras przejazdu. Sprząta na dwa sposoby – na dywanach zaczyna od krawędzi, sukcesywnie zjeżdżając do środka, z kolei na twardych podłogach zwykle wykonuje trasę wężykiem, na kształt litery S, skrupulatnie przejeżdżając raz przy razie. Ustawienia sprzątania w aplikacji pozwalają nam dodatkowo zwiększyć gęstość przejazdów.
A co z przeszkodami i meblami? To zależy. W przypadku mebli oraz drzwi, robot dojeżdża do nich bardzo blisko, na odległość centymetra, a jednocześnie praktycznie nie zdarza mu się ostentacyjnie w nie uderzać i odbijać. Gdy napotka coś innego, wykonuje domyślnie raczej dość ostrożne ruchy. W efekcie, co prawda nie przesuwa np. butów, ale za to zostawia nieco nieposprzątanej przestrzeni wokół nich.
Za sprawą wspomnianego systemu kamery i światła strukturalnego wspomaganego przez AI, Mova Z70 Ultra Roller Complete potrafi rozpoznawać około 300 różnych przeszkód. Każda taka przeszkoda jest fotografowana podczas sprzątania oraz nanoszona na mapę. W efekcie, gdy wejdziemy w aplikację widzimy dokładnie, co i w jakim miejscu robot napotkał wraz z podpisem wedle rozpoznania. Możemy w tym miejscu zdecydować, by przy kolejnych cyklach odkurzacz ignorował daną przeszkodę, co może zwiększyć skuteczność sprzątania danego miejsca, ale za to powodować kolizję z danym przedmiotem.







Dodam tylko, że parę razy zdarzyło mi się, że w trakcie sprzątania robot – z nie do końca zrozumiałych przyczyn – zatrzymywał się w miejscu i zaczynał kilkukrotnie obracać wokół własnej osi tak, jakby próbował upewnić się co do swojej lokalizacji w przestrzeni. Co jednak ważniejsze, koniec końców nie wpływało to na finalną efektywność sprzątania w danym cyklu.
Mova Z70 Ultra Roller Complete został wyposażony w podwozie z robotycznymi nóżkami StepMaster 2.0, dzięki którym jest w stanie pokonywać przeszkody o wysokości do 9 cm. Haczyk jest jednak taki, że aby faktycznie mógł to zrobić, przeszkoda ta musi być dwustopniowa – jeden stopień o wysokości 4,8 cm, drugi 4,2 cm.
W moim mieszkaniu co prawda nie ma aż tak drastycznie wysokich przeszkód, natomiast są dwa dość wysokie progi, w szczególności jeden na wjeździe do łazienki, mierzący około 3 cm. Robot już na etapie mapowania oraz pierwszego sprzątania wykrył je i naniósł na widoczną w apce mapę domu.
I, muszę przyznać, że faktycznie progi Mova Z70 Ultra Roller Complete niestraszne. W przypadku obu wspomnianych progów robot na chwilę zatrzymuje się przed nimi, wysuwa nóżki i zazwyczaj praktycznie już za pierwszym podejściem bez zająknięcia pokonuje dany próg, po czym od razu chowa nóżki. Dosłownie raz zdarzyło mi się, że – z jakiegoś powodu – miał problem i potrzebował dwóch prób, by udało mu się przejechać.

Czas pracy Mova Z70 Ultra Roller Complete
Mova Z70 Ultra Roller Complete został wyposażony w akumulator o pojemności 6400 mAh, który – według zapewnień producenta – ma wystarczyć na posprzątania nawet do 250 m2. Stety lub niestety, nie dysponuję aż tak pokaźną powierzchnią, by próbować wycisnąć z niego ostatnie procenty baterii. W moim przypadku bowiem realny obszar sprzątania wynosi około 15 m2.
I, raczej nie będzie zaskoczeniem, jeśli powiem, że ani razu nie udało mi się rozładować robota w trakcie sprzątania. W standardowym cyklu sprzątania CleanGenius z jednoczesnym odkurzaniem i mopowaniem, po przejechaniu całego mieszkania Mova Z70 Ultra Roller Complete wracał do stacji bazowej mając jeszcze około 85-90% baterii.
Jeśli decydowałem się na wybór trybu CleanGenius, ale z mopowaniem dopiero po uprzednim odkurzaniu, wówczas po całym procesie sprzątania, czyli de facto dwóch przejazdach po mieszkaniu, robot i tak miał jeszcze mniej więcej 80-85% naładowania. Ba, nawet gdy uruchamiałem dodatkowe czyszczenie pomieszczeń podczas trwania głównego cyklu, poziom baterii na koniec sprzątania wciąż wynosił co najmniej 75%.
Mova chwali się tutaj również ładowaniem szybszym o 30%. I, rzeczywiście, robot jest w stanie podładować się spokojnie o kilka procent – na przykład – już podczas powrotu na pranie wałka mopującego. Realnie, w moim przypadku po zakończonym cyklu sprzątania potrzebował około pół godziny, by naładować się do pełna.

Podsumowanie – jaki jest robot Mova Z70 Ultra Roller Complete?
Smutny to dla mnie moment, bo kończąc tą recenzję muszę pogodzić się z faktem, że zapewne lada chwila Mova Z70 Ultra Roller Complete będzie musiał wrócić po testach do producenta. A smutny dlatego, że jest to po prostu świetny robot sprzątający i korzystało mi się z niego naprawdę bardzo, bardzo dobrze.
Oferuje w zasadzie wszystko, czego aktualnie możemy oczekiwać od tego typu sprzętu. Myje podłogi jak niemal żaden inny, nie boi się plam, dokładnie odkurza, ma dużą siłę ssania, a także precyzyjną nawigację i dobrze pokonuje przeszkody. Stacja bazowa jest niemal bezobsługowa (no – poza dolewaniem czystej i wylewaniem brudnej wody), a aplikacja rozbudowana. Nie sposób nie wspomnieć też o bogatej zawartości zestawu.
Czy to jest ideał? Nie do końca, bo zdarza mu się nie doczyścić krawędzi przy niektórych meblach i narożnikach, a sterowanie głosowe nie działa w języku polskim (choć same polskie komunikaty są dostępne). Wspomnieć mogę jeszcze, że stacja bazowa jest bardzo duża, co może być problemem w mniejszych przestrzeniach.
Niemniej jednak, bez wątpienia Mova Z70 Ultra to jeden z najbardziej kompletnych robotów sprzątających na całym rynku. I, o ile w regularnej cenie 5999 złotych trudno nie nazwać go bardzo drogim, tak już w obecnej promocji, kwotę 3999 złotych już sporo łatwiej przełknąć. Jeśli szukacie najlepszego z najlepszych, to może być sprzęt dla Was – opłaca się szczególnie teraz.










