Znacie to uczucie? Środek lata, upał, wychodzicie z tabletem na balkon albo do ogródka kawiarni, siadacie wygodnie, odblokowujecie ekran i widzicie na nim… siebie. Do tego kawałek nieba, gałąź drzewa i przechodnia z drugiej strony ulicy. Przez lata przyjmowałem to jako coś, z czym po prostu trzeba żyć. Teraz już wiem, że niekoniecznie.
Wracamy do przykładowego scenariusza. Siedzimy w ogródku, podkręcamy jasność na maksa, ustawiamy tablet pod dziwnym kątem, przesiadamy się plecami do słońca… I tak dalej. Dopiero teraz, przy okazji testów kolejnego tabletu Huawei, dotarło do mnie, że wcale nie musi tak być. Matowy ekran PaperMatte zmienia zasady gry.
Najnowszy Huawei MatePad Air jest tego świetnym przykładem, więc warto opowieść o nim zacząć właśnie od ekranu.
Czy to koniec z lustrem na kolanach?
Zacznijmy od tego, czym PaperMatte właściwie jest, bo jeśli nie korzystacie z tabletów Huawei, to mogliście się nie spotkać z tym rozwiązaniem. To powłoka nałożona na wyświetlacz, która – zamiast odbijać światło – rozprasza je. Brzmi to może jak kolejny detal ze specyfikacji, ale jest jedną z tych rzeczy, których nie da się odzobaczyć.
Testowałem MatePada Air np. na ławce w parku w środku dnia, w tramwaju, kiedy słońce wpada bokiem przez szybę, na balkonie w słoneczny dzień. W każdej z tych sytuacji po prostu patrzyłem na treść, a nie na własne odbicie.
Chcę tu być precyzyjny, bo łatwo o skrót myślowy. To nie jest kwestia samej jasności. MatePad Air oferuje 1200 nitów jasności szczytowej i, owszem, to robi swoje, ale gdyby chodziło wyłącznie o świecenie mocniej niż światło słoneczne, to ten pojedynek zawsze wygrywałoby słońce. Tu chodzi o coś innego, a mianowicie o to, że matowa faktura zwyczajnie „zjada” refleksy, zanim zdążą dotrzeć do naszych oczu.
Efekt jest taki, że po dłuższej sesji z tym tabletem sięgnięcie po sprzęt z klasycznym, błyszczącym szkłem, robi się zaskakująco nieprzyjemne. Sam mam w domu tablet z takim ekranem i za każdym razem, kiedy do niego wracam, łapię się na tej samej myśli.

Matowy nie znaczy wyblakły
Największa obawa, jaką słyszę przy matowych ekranach, to to, że skoro powłoka rozprasza światło, to pewnie rozprasza też kolory.
W Huawei MatePad Air nic takiego się nie dzieje, bo pod tą powłoką producent schował panel OLED o rozdzielczości 2800 × 1840 pikseli, z kontrastem 2 000 000:1 i pełną paletą barw P3. Czerń jest tutaj prawdziwą, głęboką czernią, kolory mają w sobie sporo życia, a jeśli komuś domyślne ustawienia nie leżą, w menu znajdzie tryby Normalne i Wyraziste, regulację temperatury barwowej i automatyczne dopasowanie tonów do oświetlenia otoczenia.
Do tego dochodzi odświeżanie do 144 Hz, które najbardziej czuć przy przewijaniu stron i w grach. Warto zajrzeć w ustawienia i wybrać profil wysoki, jeśli chcecie mieć te 144 Hz przez cały czas. Huawei dorzucił tu tryb e-książki, w którym możemy przełączyć ekran w czerń i biel albo zostawić stonowane kolory. To połączenie trybu czytania z matową powłoką jest naprawdę czymś, co odciąża wzrok. Nie mówię tego na wyrost. Warto dodać, że ekran ma certyfikaty TÜV Rheinland Full Care Display 3.0 oraz SGS Low Visual Fatigue A+ 3.0.

Co jeszcze potrafi Huawei MatePad Air?
Skoro można wyjść z tym tabletem na zewnątrz nawet w pełnym słońcu i cokolwiek na nim zobaczyć, to nasuwa się kolejne pytanie, czyli co da się na nim zrobić?
Sporo, bo do każdego zestawu sprzedażowego Huawei dorzuca klawiaturę Smart Magnetic Keyboard. Waży 308 g, ma praktycznie pełnowymiarowe klawisze, przyjemny skok i układ typowy dla kompaktowych laptopów, więc nie trzeba się do niczego przyzwyczajać. Łączy się z tabletem stykami POGO, więc odpada parowanie po Bluetooth i pamiętanie o jej ładowaniu. Etui pozwala przy tym ustawić tablet pod kątem albo położyć płasko i jest na tyle stabilne, że spokojnie działa również na kolanach.Pisałem na tym zestawie teksty, robiłem notatki i przeglądałem dokumenty w preinstalowanym pakiecie WPS Office. Wszystko komfortowo.
Wśród opcjonalnych akcesoriów znajdziemy również rysik M-Pencil Pro. To akcesorium, przy którym matowy ekran po raz kolejny gra pierwsze skrzypce, bo powłoka stawia końcówce delikatny opór. Nie będę Wam wmawiał, że to dokładnie to samo, co pisanie po papierze, ale jest naprawdę blisko.
Letni dzień kiedyś się kończy i wtedy MatePad Air przechodzi do drugiej roli. Na pokładzie jest sześć głośników z technologią Huawei Sound i pierwsze, co rzuca się w uszy, to głośność. Kiedy leżymy na kanapie i oglądamy serial, w zupełności wystarcza połowa skali. Do filmów sprawdza się to znakomicie, dialogi są czytelne, a scena dźwiękowa ma realną szerokość.

Cały dzień bez szukania gniazdka
Wyjście z domu z tabletem ma sens tylko wtedy, gdy nie trzeba przy okazji planować, gdzie się go podładuje (w przeciwieństwie do elektryków :D). Huawei MatePad Air został wyposażony w akumulator o pojemności 10100 mAh. Wyciągałem od 9 do nawet 12 godzin na włączonym ekranie.
W praktyce oznacza to, że przy spokojnym korzystaniu, powiedzmy dwie godziny serialu wieczorem dziennie, tablet spokojnie wytrzymuje 5-6 dni bez ładowarki. A kiedy już przyjdzie ją podpiąć, obsługa ładowania 66 W sprawia, że pełne uzupełnienie energii zajmuje nieco ponad godzinę (ładowarkę trzeba dokupić osobno – żeby było jasne).
Na koniec rzecz, która przy sprzęcie „na lato” jest może najważniejsza. MatePad Air waży 509 g przy 5,3 mm grubości, a razem z klawiaturą wychodzi około 817 g. To liczba, która niewiele mówi, dopóki nie zestawi się jej z klasycznym laptopem. Wtedy nagle okazuje się, że do plecaka wrzucamy coś, czego w ogóle nie czuć na ramieniu, a co po rozłożeniu na stoliku daje 12-calowy ekran i pełnowymiarową klawiaturę.
Obudowa nie ślizga się w dłoniach i nie zbiera przesadnie odcisków palców, a do wyboru mamy trzy wersje kolorystyczne: biel, błękit i róż.
Cena Huawei MatePad Air waha się od 3499 złotych do 3999 złotych, zależnie od wybranego wariantu pamięci, koloru i zestawu. Warto przy tym pamiętać o ofercie premierowej, która do 5 października obniża cenę każdej opcji o 500 złotych.

To nie jest jedyny tablet Huawei na to lato
Huawei MatePad Air nie debiutuje sam. Równolegle do portfolio dołącza Huawei MatePad Pro Max i jest to sprzęt z zupełnie innej półki. To najlżejszy tablet w swojej klasie, mający około 4,7 mm grubości. Ekran to 13,2-calowy OLED PaperMatte w rozdzielczości 3K, z odświeżaniem do 144 Hz i jasnością szczytową 1600 nitów, zajmujący 94% powierzchni frontu przy ramkach o szerokości 3,55 mm.
Do tego dochodzi obudowa z aluminium, sześć głośników, akumulator 9760 mAh z ładowaniem zwrotnym 40 W oraz klawiatura Huawei Glide Keyboard z pełnopowierzchniowym gładzikiem i schowkiem na rysik, w którym ten ładuje się bezprzewodowo. Jeśli szukacie tabletu, który ma być przede wszystkim narzędziem pracy, to właśnie w jego kierunku warto spojrzeć w pierwszej kolejności.
A jeśli MatePad Air wydaje się Wam za duży albo szukacie czegoś prostszego, całe tabletowe portfolio Huawei jest ułożone tak, żeby każdy znalazł w nim swoje miejsce. Mamy tu m.in. serię MatePad SE, podstawowe MatePady 11.5 oraz 11.5 S oraz flagową serię Pro. Wszystkie te modele można znaleźć na huawei.pl, gdzie aktualnie trwa promocja Back to School, więc jeśli szykujecie się do nowego roku szkolnego albo akademickiego, warto sprawdzić, co da się w niej złapać.
Huawei MatePad Air kupisz na huawei.pl
_
Materiał powstał na zlecenie Huawei CBG Polska

