Gdy na rynku debiutował Huawei Watch Fit 4 Pro, nikt się go nie spodziewał – wcześniejsze Fity pojawiały się bowiem w ilości jednego na serię. Jesteśmy świeżo po premierze kolejnej generacji i już nie dziwi, że składa się zarówno z podstawowego modelu, jak i tego bardziej zaawansowanego. Przez mój nadgarstek przewinął się drugi z nich – Huawei Watch Fit 5 Pro. Czas mu się bliżej przyjrzeć. Nie obiecam, że będzie to tylko szybki rzut oka.
Czym różni się Huawei Watch Fit 5 Pro od Huawei Watch Fit 4 Pro?
Złośliwi od razu odpowiedzą: ceną. I jest to niezaprzeczalny fakt. Zresztą, to właśnie zeszłoroczny model aktualnie będzie kanibalizował swojego następcę, bo gros osób stwierdzi, że – skoro można kupić praktycznie to samo, ale sporo taniej – to warto w to iść.
Watch Fit 4 Pro kosztuje aktualnie ok. 699 złotych, podczas gdy Watch Fit 5 Pro debiutuje w cenie wynoszącej 1149 złotych. Do 21 czerwca można go kupić w ofercie premierowej o 200 złotych taniej – zatem za 949 złotych.
Ale – co też trzeba zaznaczyć – to to, że cena Watch Fit 4 Pro w momencie premiery rok temu wynosiła 1199 złotych (a więc o 50 złotych więcej niż teraz wynosi regularna cena piątki pro), przy czym w ofercie premierowej też można go było kupić o 200 złotych taniej.
Największą różnicę pomiędzy obiema generacjami stanowi wyświetlacz. Podczas gdy w Watch Fit 4 Pro był on płaski i miał gigantyczne ramki wokół, tak w Watch Fit 5 Pro jest delikatnie zakrzywiony (2.5D) i ma smuklejsze i symetryczne ramki (po 1,8 mm każda – to niby niewiele, ale wciąż rzuca się w oczy), bo producent postanowił na tej samej przestrzeni zastosować większy ekran. Dzięki temu, zamiast 1,82” mamy 1,92”.





Zmianie nie uległa ani rozdzielczość (480×408 pikseli), ani jasność maksymalna (3000 nitów), ani pokrycie szkłem szafirowym. Jest jednak coś lepszego – LTPO, czyli adaptacyjne odświeżanie od 1 Hz do 60 Hz. Dzięki temu w trybie AoD powinien zużywać mniej energii (do czasu pracy jeszcze wrócimy).
W zeszłorocznym modelu wersją najbardziej rzucającą się w oczy była zielona, z zielonym akcentem wokół koronki. Tymczasem teraz mamy do czynienia z edycją pomarańczową, bez ekstrawagancji wokół koronki – akcent kolorystyczny przeniesiony został na ramkę wokół ekranu. Moim zdaniem wygląda to naprawdę fajnie i momentami wręcz żałuję, że ten pasek nie jest fluorescencyjny… ;)
Z rzeczy typowo funkcjonalnych, udoskonalony został tryb kolarski, który pozwala śledzić nachylenie trasy, szacowaną moc i kadencję. Są też minitreningi, które w trakcie dnia zachęcają użytkownika zegarka do poruszania się – przy czym, aby móc z tego korzystać, należy ustawić konkretną tarczę z pandą.
Spełniając ten warunek w ciągu dnia na ekranie pojawia się powiadomienie, żeby się poruszać – minitreningów jest łącznie 30 i zajmują maksymalnie minutę każdy.








No dobra, jest też kilka pomniejszych różnic w systemie, ale na tym skupimy się za chwilę.
Tarcz do wyboru jest cała masa, wśród nich moje ulubione:




Jaki jest – każdy widzi
Jeśli ktoś miał styczność z Huawei Watch Fit 4 Pro, powie, że Watch Fit 5 Pro to tylko jego delikatne odświeżenie wizualne i oczywiście będzie mieć rację. Najważniejsze różnice zdążyłam już wypunktować wyżej, dodam jeszcze jedną – w zeszłorocznym modelu głośnik i mikrofon umieszczone były w niewielkim zagłębieniu, tymczasem w tegorocznym tego zagłębienia na lewej krawędzi nie ma.
Zmiany pomiędzy tymi dwoma generacjami są kosmetyczne, ale jednocześnie istotne – ekran 2.5D i ten kolorowy akcent wokół ekranu dodają poczucia świeżości. I, choć istotnie mamy do czynienia z modelem wyglądającym prawie tak samo, jak poprzednik, to nieszczególnie to przeszkadza, bo nie jest to odgrzewany kotlet 1:1. Nie da się tych generacji ze sobą pomylić.
Oczywiście pod uwagę biorę jedynie porównywanie wizualne modeli najbardziej charakterystycznych, które miałam w rękach – czyli zielonego Watch Fit 4 Pro i pomarańczowego Watch Fit 5 Pro. Dla pozostałych wersji kolorystycznych porównanie to może nie mieć zastosowania (moim zdaniem są po prostu nudniejsze).

Jeśli chodzi o design, wciąż jest to kwadratowy zegarek, nawiązujący do – nie da się ukryć – Apple Watcha. Jego koperta wykonana jest ze stopu aluminium, bezel ze stopu tytanu, a ekran pokryto szafirowym szkłem. Przez ostatnie trzy tygodnie na żadnym fragmencie obudowy ani ekranu nie pojawiła się nawet najmniejsza rysa, a co najmniej raz zdarzyło mi się nim przywalić w ścianę. Ot, po prostu przede mną wyrosła niespodziewanie ;)
Paski są oczywiście wymienne, przy czym nie są one montowane na standardowych teleskopach – zastosowano tu identyczny mechanizm jak rok wcześniej, a to z kolei oznacza, że paski są wstecznie kompatybilne. I że trzeba szukać kompatybilnych alternatyw – nie każdy będzie pasował.
Nylonowy pasek z zestawu pomarańczowego modelu wykonany został z przewiewnego materiału, który ma szybko odprowadzać wilgoć. Jest pomarańczowy, ale nie taki sam przez całą swoją długość – widoczny jest tu gradient, co jest fajnym zabiegiem stylistycznym. Jego ogromną zaletą jest możliwość idealnego dopasowania do nadgarstka, dzięki zastosowanym rzepom.



Dodam jeszcze, że pasek przeznaczony jest dla osób o obwodzie nadgarstka między 130 a 210 mm. To dość istotne, bo aby założyć zegarek na rękę, trzeba ją przełożyć przez otwór, który tworzy pasek (ewentualnie wypiąć pasek z zapięcia, ale to przecież i tak nic nie zmieni, jeśli ktoś ma większy nadgarstek).
Sam zegarek, podobnie jak w przypadku poprzednika, zasługuje na ogromnego plusa za swoją wagę – bez paska waży jedynie 30,4 g, a z paskiem niewiele więcej. To sprawia, że naprawdę nie czuć go na nadgarstku podczas codziennego użytkowania – również w nocy, kiedy to gros osób narzeka właśnie na uciążliwość spania ze smartwatchami ze względu na ich wagę.






Wyświetlacz jest świetny
Na temat ekranu w Huawei Watch Fit 5 Pro właściwie nie mam nic do powiedzenia. Sprawdza się w swojej roli doskonale – czego zatem chcieć więcej?
Najważniejsza w przypadku każdego smartwatcha, zwłaszcza w przypadku osób uprawiających wszelkiego rodzaju aktywności na zewnątrz, jest jasność maksymalna. Ta w przypadku testowanego urządzenia jest rewelacyjna – 3000 nitów sprawia, że nawet w pełnym słońcu jesteśmy w stanie bezproblemowo dojrzeć wszystko, co nas interesuje.
Co równie ważne, treści rzeczywiście są na tym ekranie widoczne – choć ppi zmalało (przypomnę, że rozdzielczość została na takim poziomie, jak w zeszłorocznym modelu, ale wzrosła przekątna ekranu) to niespecjalnie zaszkodziło to czytelności wyświetlacza. Pod tym względem wciąż jest OK.


Nie mogę też narzekać na kąty widzenia (choć przez to, że ekran jest delikatnie zakrzywiony, krawędzie lubią odbijać światło – można do tego przywyknąć, ale część osób będzie pewnie narzekać) czy reakcję wyświetlacza na interakcje dotykowe. Wszystko naprawdę działa tu tak, jak powinno, i jakbyśmy tego oczekiwali.
Tak samo jest zresztą z Always on Display. Zawsze na ekranie, bo tak tutaj nazywa się AoD, można ustawić w dwóch trybach – pierwszy to stałe wyświetlanie tarczy zegarka, drugi natomiast to jego uzupełnienie – stałe podświetlenie ekranu podczas włączonych treningów.



A jaki jest czas pracy Huawei Watch Fit 5 Pro?
Producent podaje: do 10 dni przy umiarkowanym użytkowaniu, do 7 dni przy typowym użytkowaniu i do 4 dni z włączonym AoD. I – rzeczywiście – podobne wyniki udało mi się uzyskać w moich testach.
Przy standardowym użytkowaniu, bez treningów, bez Always on Display i z monitorowaniem snu co noc, udało mi się przebić raz 8 dni pracy, a raz 9. Z włączonym AoD czas ten skrócił się, ale był nieco bardziej optymistyczny niż zakłada sam Huawei – 5 dni. Co ciekawe, wyniki te właściwie pokrywają się z tymi, jakie uzyskiwałam przy okazji testów Watcha Fit 4 Pro.
Oczywiście, co by nie być hurra-optymistyczną, dodam, że jeśli do tego wszystkiego dodamy jakieś treningi z GPS, czas pracy ulegnie dodatkowemu skróceniu. Jak bardzo – zależy oczywiście od ilości treningów.

Na szczęście samo ładowanie nowego smartwatcha Huawei trwa bardzo krótko. Od 25 do 100% ładuje się w zaledwie 45 minut.











Działanie i przeróżne funkcje Huawei Watch Fit 5 Pro
Zacznijmy od tego, że Huawei Watch Fit 5 Pro kompatybilny jest zarówno ze smartfonami z Androidem (od 8.0 wzwyż), jak i z iOS (od 13.0 wzwyż). Oznacza to zatem, że podłączymy go właściwie do wszystkich smart telefonów – niezależnie od tego jakiej marki. Oczywiście to samo ma zastosowanie do wszystkich innych zegarków Huawei, które dostępne są aktualnie na rynku (i zapewne które wkrótce się na nim pojawią – czekam na następcę Huawei Watch Buds ;)).
Najważniejsza w przypadku każdego smartwatcha jest obsługa powiadomień, które przychodzą zawsze na czas – bez zbędnej zwłoki względem telefonu. Na wiadomości (również te np. z Messengera) można odpowiedzieć – zarówno jednym z gotowych szablonów czy emotką, jak i własną wiadomością wprowadzoną z poziomu klawiatury.
Dodam, że na ekranie zegarka nie wyświetlają się zdjęcia (tj. nie ma ich podglądu, jest tylko informacja, że ktoś wysłał zdjęcie). Ah, i ważna rzecz – jeśli otrzymana wiadomość jest bardzo długa, pojawia się jedynie podgląd jej części.






Zegarek umożliwia przeprowadzanie rozmów głosowych, dzięki zastosowaniu mikrofonu i głośnika. Jakość jest znośna – jak na zegarek to wręcz całkiem OK. Trzeba jednak pamiętać, że Watch Fit 5 Pro nie ma eSIM, a zatem wszystkie połączenia przychodzące muszą trafiać na smartfon, do którego podłączony jest smartwatch.
Niesamowicie istotną funkcją, oferowaną przez Watch Fit 5 Pro, są płatności zbliżeniowe. To już nie Quicko, z którym mieliśmy do czynienia w przypadku poprzedniego modelu (teraz już nawet tam tej usługi nie znajdziemy), a Curve Pay. Momentami wymaga dłuższego przytrzymania przy terminalu, ale działa i to jest najważniejsze. Co też ważne, można przypisać skrót do dolnego przycisku, by uruchamiał apkę do płatności wciskając przycisk raz lub dwukrotnie.



Niezmiennie na Watch Fit 5 Pro można instalować aplikacje z poziomu AppGallery, znajdującego się w aplikacji Huawei Zdrowie na telefonie. Przy czym – wciąż – jest tych aplikacji niewiele i raczej nie ma w czym przebierać. Zresztą, sami zobaczcie:









Jako ciekawostkę dodam, że aplikacja, która umożliwia nagrywanie notatek głosowych, zmieniła nazwę z Notatki na – dużo bardziej intuicyjną – Dyktafon (ona jest preinstalowana na zegarku).







Narzekać niektórzy będą na tylko siedem kafelków na ekranie głównym – można zmieniać ich kolejność, ale nie można zwiększyć ich ilości (za to zmniejszyć jak najbardziej tak).
Z ich poziomu szybko sprawdzimy ile stopni jest na dworze czy zmienimy utwór, którego aktualnie słuchamy. Najwięcej jednak dzieje się w funkcjach odnoszących się do monitorowania aktywności, zdrowia i snu – i to właśnie na nich warto się teraz skupić.











Monitorowanie aktywności
Wydawać by się mogło, że w temacie monitorowania aktywności producenci smartwatchy powiedzieli już naprawdę sporo. Okazuje się jednak, że zdecydowanie nie wszystko, co udowadnia Watch Fit 5 Pro.
Najważniejszą nowością, z mojego punktu widzenia, jest dodanie szacowanego, godzinowego czasu pracy z GPS – wystarczy wybrać interesujący nas trening, by na ekranie zobaczyć konkretne dane liczbowe obok aktualnego stanu naładowania zegarka. Chciałoby się powiedzieć: wreszcie!




Jeśli chodzi o dokładność działania modułu GPS, wygląda na to, że Watch Fit 5 Pro chce nas mocniej zmotywować do pracy – za każdym razem, gdy wyniki porównywałam z poprzednikiem, ale też Stravą odpaloną na telefonie – końcowy dystans był krótszy niż na wspomnianych urządzeniach. Dwa konkretne przykłady podrzucam poniżej.
Spacer wokół komina:
| Huawei Watch Fit 5 Pro | Huawei Watch Fit 4 Pro | Strava na Vivo X300 Ultra | |
| spacer | 1,25 km | 1,29 km | 1,29 km |



Rower, który tak naprawdę był przejażdżką na hulajnodze:
| Huawei Watch Fit 5 Pro | Huawei Watch Fit 4 Pro | Strava na Vivo X300 Ultra | |
| rower / hulajnoga | 12,40 km | 12,49 km | 12,51 km |



Jak wcześniej wspomniałam, i jak zresztą możecie zobaczyć na screenach z przejażdżki rowerowej, Watch Fit 5 Pro rejestruje o wiele więcej danych na temat treningu kolarskiego niż kiedykolwiek wcześniej. Swoją drogą, próbowałam oszukać sprzęt jadąc na hulajnodze, a on i tak – na podstawie samej fizyki i GPS-u – wyliczył realistyczną moc „wirtualnego” pedałowania. Ciekawe.
Pozostając jeszcze w temacie treningu kolarskiego, zanim zaczniemy trening możemy wybrać rodzaj roweru: dojazdowy, komunalny, szosowy, górski i składany. Możemy też dodać swój rower, określając jego dokładną wagę.








Co ciekawe, o ile Watch Fit 4 Pro oferował możliwość automatycznego rozpoznawania aktywności, to jednak trzeba było to włączyć ręcznie w ustawieniach. W przypadku Watcha Fit 5 Pro opcja ta jest włączona domyślnie po wyjęciu z pudełka. Działa między innymi podczas biegania, chodzenia i jazdy na rowerze. Moim zdaniem to zmiana na plus – większość osób, jeśli coś nie działa od razu, uważa, że nie działa w ogóle, więc lepiej włączyć i ewentualnie móc dezaktywować niż w drugą stronę.
Dostępna jest też opcja automatycznego wstrzymania treningów – przy czym trzeba je włączyć dla każdej aktywności z osobna i nie we wszystkich jest dostępna (np. nie ma jej w przypadku chodzenia).
Niezmiennie dziwi mnie, jak mało w przypadku zegarków Huawei mówi się o funkcji W formie. Dla kogoś, kto chce kontrolować swoją wagę (niekoniecznie zrzucić kilogramy, ale też je przybrać czy po prostu utrzymać aktualny poziom), to świetna opcja mieć podgląd na bieżąco ile jeszcze kalorii może spożyć czy ile się jeszcze ruszać, by osiągnąć swój cel.
Trudnością jest z pewnością ręczne wprowadzanie policzonych kalorii dla każdego posiłku, ale jeśli ktoś i tak liczy te kalorie, to ich uzupełnianie z poziomu zegarka to chwila moment. Moim zdaniem – mega fajna rzecz, bo bazuje na realnym ruchu w ciągu dnia i realnych danych na temat spożywanych posiłków.



Monitorowanie snu i zdrowia
Huawei Watch Fit 5 Pro umożliwia: pomiar pulsu (w trybie inteligentnym lub w czasie rzeczywistym) i natlenienia krwi (automatycznie), temperatury skóry, prognozowanie cyklu menstruacyjnego oraz śledzenie oddechu podczas snu. Jest też opcja odpowiadająca za sprawdzanie naszego stanu emocjonalnego i stresu, jak również analiza zdrowia, która śledzi zmiany stanu zdrowia użytkownika.



Z funkcji zdrowotnych trzeba też spojrzeć w kierunku EKG, wykrywania sztywności tętnic czy czegoś, czego wcześniej nie było w serii Watch Fit – analizy arytmii za pomocą fali tętna. Jest też, co ciekawe, adaptacja do dużej wysokości, co też stanowi nowość względem poprzedników.





Trudno powiedzieć jak bardzo dokładne i wiarygodne są pomiary oferowane przez Watch Fita 5 Pro, ale to, o czym warto pamiętać, że to nie jest w żadnym wypadku urządzenie medyczne i może służyć jedynie jako ewentualna podstawa do dalszego diagnozowania się u specjalistów. Zegarek może nas bowiem zaalarmować o niepokojących objawach, a to w naszej gestii jest zareagować i sprawdzić.










Przez ostatnie trzy tygodnie raz (na tysiące pomiarów) zegarek poinformował mnie o podejrzeniu migotania przedsionków. To mógł być zwykły błąd pomiarowy, ale też sygnał dla mnie, że warto się temu tematowi bliżej przyglądać. I zdecydowanie nie bagatelizować, jeśli pojawi się kolejna tego typu informacja.


A jeśli chodzi o sen, za jego monitorowanie odpowiada nowy, zaktualizowany algorytm TruSleep 5.0. Czy jest lepszy czy gorszy od poprzedniego? Trudno powiedzieć – śpiąc z poprzednią generacją i obecną na jednym nadgarstku przez trzy noce nie jestem w stanie wysnuć jednoznacznych wniosków. Raz jeden wykrywa więcej przebudzeń, raz drugi – przy czym więcej wykrywa ich piątka pro. Inaczej na pewno liczona jest ogólna ocena snu.






Nie lubię spać w ciągu dnia, ale oczywiście Watch Fit 5 Pro ma też monitorować drzemki. Co ważne, niektóre zegarki wykrywają bezczynne wieczorne leżenie przed telewizorem jako drzemka, ale ten nie jest jednym z nich.









Podsumowanie – jaki jest Huawei Watch Fit 5 Pro?
Powiedziałabym tak: choć na pierwszy rzut oka pomiędzy poprzednią generacją a obecną zmieniło się może niewiele, tak bliższe poznanie skutkuje znalezieniem kolejnych różnic. Może niekoniecznie są to kwestie kluczowe czy istotne dla sporego grona odbiorców, ale nie można powiedzieć, że ich nie ma.
Mając Huawei Watch Fit 4 Pro raczej nikt nie będzie zastanawiał się nad zmianą na piątkę pro. Ale jeśli ktoś przesiada się z opaski czy po prostu szuka lekkiego smartwatcha z płatnościami, świetnym ekranem i baterią, o której ładowaniu nie trzeba pamiętać codziennie, masą opcji zdrowotnych i śledzenia aktywności oraz snu, Watch Fit 5 Pro może być naprawdę fajnym wyborem.



