Jeśli Twój nowy laptop ma być mały, wydajny, odporny, bezpieczny, do tego cechować się długim czasem pracy i matowym ekranem, ale niekoniecznie musi być tani, doskonale trafiłeś. Tak bowiem w skrócie można opisać ASUS-a ExpertBook Ultra (B9406CAA), który pozostawia po sobie wyłącznie dobre wrażenie. Spędziłam z nim tydzień i… wręcz czuję niedosyt.
Pierwsze chwile z pierwszym ExperBookiem
W prawie 16-letniej historii istnienia Tabletowo, jest to pierwszy laptop z serii ExpertBook, który trafił w moje ręce. Nie do końca wiedziałam, czego się po nim spodziewać, bo i specjalnie postanowiłam zrobić sobie niespodziankę – gdy zostałam zapytana czy mam przestrzeń na krótkie testy tego urządzenia, nawet nie sprawdziłam, z czym dokładnie będę mieć do czynienia.
O jak ja lubię takie zaskoczenia! Okazało się bowiem, że ASUS ExpertBook Ultra, którego producent do mnie podesłał, to sprzęt idealnie trafiający w mój gust. Malutki, cieniutki, lekki (10,9 mm, 0,99 kg lub 1,09 kg w zależności od wersji), a mimo to wydajny (w testowej edycji z Intel Core Ultra X9 i Intel Arc B390) z baterią na cały dzień pracy (70 Wh nie zawiodła).
Po wyjęciu z pudełka moim oczom ukazał się naprawdę ładny kawałek elektroniki w kolorze Morn Grey. Jego obudowa wykonana jest ze stopu magnezu AZ31B, używanego w przemyśle lotniczym i samochodach F1, i pokryta nanoceramiczną powłoką. Ta zaś cechuje się najwyższą odpornością na zarysowania ze wszystkich serii laptopów ASUS-a (klasa twardości 9H) i ma zapobiegać zbieraniu odcisków palców. Rzeczywiście, na obudowie trudno je dostrzec.
Co dodatkowo ważne, konstrukcja przeszła masę rygorystycznych testów i spełnia wojskową normę odporności MIL-STD 810H.

Czy ExpertBook Ultra czymś wyróżnia się pod względem designu na tle konkurencji? Tak. To, co mnie zaskoczyło, a z czym nie spotkałam się wcześniej, to cztery przyciski funkcyjne, zaakcentowane niebieskim paskiem w ich dolnej części – taki zabieg sprawił, że zdecydowanie bardziej rzucają się w oczy. A że ja lubię niebieski, to do mnie ten akcent jak najbardziej trafia.
Druga rzecz to pasek LED-owy LumiExpert o – póki co – niewykorzystanym potencjale. Pasek umieszczony jest tuż pod wyświetlaczem i daje o sobie znać wyłącznie podczas włączania i wyłączania laptopa oraz logowania do systemu Windows. Fajna rzecz,którą jednak w tym momencie łatwo przegapić.


Oprócz tego odnotowuję, że ekran otoczony jest wąskimi ramkami, touchpad nie ma podziału na prawy i lewy przycisk myszy (jest jedną zwartą taflą), a logować do systemu możemy się zarówno z użyciem czytnika linii papilarnych zaszytego we włączniku, jak również rozpoznawaniem twarzy zgodnym z Windows Hello. I tu ważna rzecz – w obudowie jest fizyczna zasuwka prywatności.


ASUS chwali się zastosowaniem anten wbudowanych w kratki wentylacyjne, co ma poprawiać zasięg WiFi o nawet 43%.
O czym jeszcze nie wspomniałam, to bogate – zwłaszcza jak na tak mały, mobilny sprzęt – zapleczu portów i złączy. Po lewej stronie mamy USB C (Thunderbolt 4), HDMI 2.1, USB A 3.2 Gen 2 i 3.5 mm jack audio, po prawej natomiast drugie USB C (Thunderbolt 4) i drugi USB A 3.2 Gen 2. Gdybym się miała czepiać, powiedziałabym, że brakuje tu jeszcze slotu kart microSD, ale nie jest to jakiś ogromny minus w biznesowym laptopie.


Cisza to wszystko, co słyszę. Długo słyszę tylko ciszę
ASUS ExpertBook Ultra jest niesamowicie cichy. Podczas pracy biurowej, czyli pisania tekstów w Google Docs, odpisywaniu na mejle i stałym przełączaniu się pomiędzy kartami w Chrome, nie ma szans, byście usłyszeli jakikolwiek, choćby delikatny szum. Jest wręcz bezgłośny.

Mimo to jest też wydajny – pod jego maską czai się Intel Core Ultra X7 358H o TDP na poziomie 50 W (po podłączeniu do gniazdka i przełączeniu się na Tryb Turbo). I, oczywiście, pokazując pazur potrafi zaszumieć – z danych ASUS-a wynika, że w najwyższym trybie wydajności osiąga głośność do ok. 42 dB, mi jednak udało się zmierzyć nieco więcej – ok. 45 dB. A tu od razu ciekawostka – pod obudową są dwa wentylatory, które całkiem skutecznie chłodzą podzespoły.
A co z tą wydajnością? Jest naprawdę świetnie – zwłaszcza biorąc pod uwagę wymiary laptopa. Dla porównania przyda nam się tabelka, którą przygotowałam ostatnio pod materiał o ASUS ProArt PX13 GoPro Edition. Mamy tu dodatkowo dla porównania dwa różne urządzenia ASUS-a ze zintegrowanym Intel Arc – ASUS Zenbook Duo z Intel Core Ultra 9 285H i 32 GB RAM oraz ASUS Zenbook 14 OLED 2014 z Intel Core 7 i 16 GB RAM:
| 3DMark | ASUS ExpertBook Ultra | ASUS ProArt PX13 GoPro Edition | ASUS Zenbook Duo 2025 | ASUS Zenbook 14 OLED 2024 |
| Time Spy | 7356 | 9352 | 4510 | 2938 |
| Time Spy Extreme | 3428 | 4566 | 2166 | 1456 |
| Fire Strike | 14155 | 21925 | 9619 | 6228 |
| Fire Strike Ultra | 3491 | 5936 | 2464 | 1769 |
| Wild Life | 43959 | 54220 | 19316 | 15126 |
| Wild Life Extreme | 12151 | 18424 | 5283 | 4461 |
| Night Raid | 46836 | 56505 | 33607 | 22627 |
I jeszcze kilka testów na potwierdzenie słów, że to naprawdę fajny laptop.
Cinebench R23:
- single core: 2024
- multi core: 18773
Blender:
- monster: 446.786929
- junkshop: 263.051101
- classroom: 406.194016
Procyon
- AI Computer Vision Benchmark:
- CPU: 133
- GPU: 371
- AI Text Generation Benchmark:
- PHI 3.5: 1622
- MISTRAL 7B: 1735
- LLAMA 3.1: 1643














A dlaczego długo? Ano dlatego, że ASUS ExpertBook Ultra to długodystansowiec. Pierwszego dnia po ponad 6 godzinach i 20 minutach pracy typowo biurowej z jasnością ekranu ustawioną na 60% miał jeszcze 50% zapasu. Kolejne dni wyłącznie potwierdziły te osiągi.
Podwyższając nieco jasność ekranu do 70%, czas pracy zmalał do niecałych 10 godzin. Natomiast gdy włączyłam tryb wysokiej wydajności i ekran wrócił do 60% jasności, 8,5 godziny i tak było w zasięgu. Ten czas oczywiście znacznie skróci się, gdy wejdziemy na wyższe obroty i zapuścimy render, czego trzeba mieć świadomość.
Ładowanie na szczęście nie trwa długo. Po zaledwie 45 minutach stan naładowania laptopa wraca z 3% do 90% – nawet z użyciem kompatybilnego powerbanku.




Wszystko widzę, wszystko słyszę
ASUS ExpertBook Ultra ma niestandardowy wyświetlacz. To Tandem OLED, który składa się nie z jednej, a dwóch warstw diod, obniżając zapotrzebowanie na energię do nawet 40%, zapewniając przy tym świetne wrażenia wizualne. Całość potęguje fakt, że mamy do czynienia z matowym ekranem – Gorilla Glass Victus+ Matte robi doskonałą robotę. Co ciekawe, jest on dodatkowo… dotykowy.
I, co najważniejsze, to nie jest po prostu antyodblaskowy ekran, jakich w laptopach całkiem sporo. To rzeczywiście typowy matowy ekran, który w codziennym użytkowaniu redukuje odbijanie wszelkich źródeł światła do minimum. Korzystanie z niego to czysta przyjemność – super, gdyby takich laptopów pojawiało się na rynku coraz więcej.
Jeśli chodzi o parametry wyświetlacza, jego przekątna to 14 cali, rozdzielczość – 2880×1800 pikseli, częstotliwość odświeżania 30-120 Hz, migotanie ekranu 960 Hz PWM czy wreszcie jasności typowa do 600 nitów (HDR do nawet 1400 nitów). Do tego 100% pokrycia palety barw DCI-P3 i 133% sRGB.
Na temat ekranu właściwie nie mam nic ciekawego do powiedzenia. Świetnie sprawdza się w swojej roli. Jedyna rzecz, do której mogłabym mieć niewielkie zastrzeżenia, to że przy dość dużym kącie otwarcia klapa laptopa przestaje być stabilna i otwiera się maksymalnie (przy okazji to jest dobry moment, żeby wspomnieć, że ekran nie rozkłada się na płasko). Przy czym trudno powiedzieć, by to był zarzut do samego ekranu – bo nim nie jest.

System audio składa się z dwóch par głośników wysokotonowych sparowanych z niskotonowym, umieszczonych po obu stronach klawiatury – lewej i prawej. Czas zatem odpowiedzieć na pytanie o to, jak gra ASUS ExpertBook Ultra. A to, jak gra, to wielkie WOW.
Oddam na chwilę głos Kubie:
Pierwszy raz od dawna laptop nie zaskoczył mnie wydajnością, ceną, ani wykonaniem, a… jakością wbudowanych głośników. ASUS ExpertBook Ultra gra po prostu świetnie. Wydobywający się z niego dźwięk mógłbym porównać jakościowo do flagowych telefonów, przy czym jego głośniki charakteryzują się jeszcze lepszą głębią (tak o ok. 20%).
Co ważne, głośniki te grają naprawdę donośnie, słychać tu nawet sporą dawkę basu, a i przyjemny dźwięk przestrzenny to coś, co warto odnotować. Serio – dobra robota, ASUS.


Klawiatura i touchpad
ASUS deklaruje, że klawiatura, obecna w ExpertBook Ultra, jest odporna na zalania. Co więcej, pokryta została warstwą zapobiegającą pozostawianiu smug i wszelkiego rodzaju plam czy nawet odcisków palców. To jednak nie do końca prawda. O ile bowiem rzeczywiście przez większość czasu nie widać nawet ich, tak na klawiszach, których używa się najczęściej, smugi są jak najbardziej dostrzegalne.
Poszczególne klawisze są przyjemne w dotyku, charakteryzują się odpowiednią wielkością i skokiem 1,5 mm. Odstępy pomiędzy nimi są całkiem spore, przez co nie zdarzało mi się klikanie dwóch jednocześnie. Co jednak najważniejsze, jest bardzo wygodna. Napisałam na niej sporo tekstów i jeszcze więcej mejli, to bardzo dobrze o niej świadczy.
Klawiatura jest podświetlana białym światłem. Za jej regulację odpowiedzialny jest czujnik światła (tak, jest tryb automatyczny, dostosowujący poziom jasności podświetlenia klawiatury do panujących warunków), ale można go też ustawić ręcznie – na niski, średni i wysoki. Lub oczywiście wyłączyć całkowicie.
Pod klawiaturą znajduje się bardzo duży, szklany touchpad, który obsługuje gesty wielodotykowe (multitouch) i daje odpowiedź zwrotną w postaci przyjemnych wibracji haptycznych.
To, co jest jednak ciekawsze, to dodatkowe gesty, uruchamiane przeciągnięciem palca w górę lub w dół przy lewej lub prawej krawędzi touchpada dla – odpowiednio – zwiększenia / zmniejszenia głośności lub zwiększenia / zmniejszenia jasności ekranu. Działa to świetnie, choć muszę odnotować, że kilkukrotnie zdarzyło mi się zwiększyć jasność ekranu po prostu dynamicznie pisząc na klawiaturze.

Smaczki w oprogramowaniu
Nie chciałabym jakoś szczególnie rozwodzić się nad oprogramowaniem, zainstalowanym na ExpertBooku Ultra, a już na pewno nie o wszystkich funkcjach Windowsa 11 Pro, który otrzymujemy od momentu wyjęcia z pudełka. Jest tu jednak kilka rzeczy, o których wspomnieć po prostu wypada.
Mam na myśli przede wszystkim panel ASUS MyExpert, uruchamiany z paska systemowego. Daje nam on dostęp do wszystkich najbardziej potrzebnych ustawień i funkcji – AI czy biznesowych – z jednego wygodnego menu.
To również tutaj ukryty został Tryb Turbo, który wykorzystuje pełen potencjał mocy laptopa – zamiast maks. 45 W, pracuje na pełnych obrotach (50 W), przy czym haczyki są dwa. Po pierwsze, laptop musi być podłączony do prądu. Po drugie – działa przez 30 minut, po czym się wyłącza (oczywiście można go włączyć ręcznie ponownie).
Skoro mamy do czynienia z laptopem biznesowym, warto też wspomnieć o obecności funkcji zaszytych bezpośrednio w Windowsie, odpowiedzialnych za wygaszanie ekranu, gdy odejdziemy od komputera, czy automatyczne blokowanie systemu w celu ochrony prywatności.

Laptopy biznesowe są znane z tego, że bezpieczeństwo naszych danych traktują bardzo poważnie – i nie inaczej jest w przypadku ASUS-a ExpertBook Ultra. Oprócz tego, że mamy fizyczną zasłonę kamery, rozpoznawanie twarzy Windows Hello, czytnik linii papilarnych czy wreszcie moduł TPM 2.0, to na płycie głównej znalazł się fizycznie odizolowany koprocesor bezpieczeństwa, a obudowa ma nawet wbudowany czujnik otwarcia.

Urządzenie może się też pochwalić spełnianiem standardu NIST SP 800-193, potwierdzającym bezpieczeństwo na poziomie oprogramowania układowego. Oznacza to, że jeśli laptop wykryje atak hakerski na BIOS (np. próbę wstrzyknięcia ransomware), potrafi się automatycznie „uleczyć”, przywracając bezpieczną, fabryczną wersję oprogramowania.




ASUS ExpertBook Ultra to bardzo przyjemny laptop biznesowy
Zanim ten sprzęt trafił w moje ręce moje wyobrażenie na temat laptopów biznesowych było zgoła odmienne. Na szczęście ExpertBook Ultra nie jest ani topornym, ani ciężkim sprzętem, którego noszenie z miejsca w miejsce to katorga. Jest zupełnym przeciwieństwem tych słów – jest mały, mobilny, a do tego wydajny i energooszczędny.
Cena opisywanej wersji to 12999 złotych.
Materiał powstał na zlecenie ASUS Polska


