Rynek tabletów ma się coraz lepiej i co roku wzbogaca się o kolejne interesujące propozycje. Xiaomi Pad 8 Pro to najnowszy, najwyżej pozycjonowany tablet w ofercie Xiaomi, który – w relatywnie niezłej cenie – oferuje solidną specyfikację i ma przy tym kilka naprawdę przekonujących argumentów. Do pełni szczęścia zabrakło w zasadzie jednej, no, może dwóch rzeczy.
Specyfikacja techniczna Xiaomi Pad 8 Pro:
- wyświetlacz IPS o przekątnej 11.2″, rozdzielczość 3200×2136 pikseli, adaptacyjna częstotliwość odświeżania do 144 Hz, jasność szczytowa do 800 nitów, 12-bitowa głębia kolorów, Dolby Vision i HDR10,
- ośmiordzeniowy procesor Qualcomm Snapdragon 8 Elite (3 nm, Oryon CPU do 4,32 GHz) z GPU Adreno 830,
- 8 GB RAM LPDDR5X,
- 256 GB pamięci wewnętrznej UFS 4.1,
- system Android 16 z HyperOS 3,
- aparat główny 50 Mpix (f/1.8, 1/2.76″, AF),
- przedni aparat 32 Mpix (f/2.2),
- WiFi 7 (802.11be), 2.4 + 5 + 6 GHz, 2×2 MIMO, MU-MIMO,
- Bluetooth 5.4 z kodekami AAC, LDAC, LHDC 5.0 i LC3, transmisja Auracast,
- cztery głośniki z Dolby Atmos,
- czytnik linii papilarnych w przycisku zasilania,
- USB-C (USB 3.2 Gen 1)
- akumulator o pojemności 9200 mAh, szybkie ładowanie 67 W,
- Pogo pin,
- wymiary: 251,22×173,42×5,75 mm,
- waga: 485 g,
- obsługa rysika Xiaomi Focus Pen Pro.
Cena Xiaomi Pad 8 Pro w momencie publikacji recenzji to 2599 złotych za wariant 8/256 GB oraz 2999 złotych w przypadku wersji 12/512 GB. Tu jednak muszę wspomnieć, że tańsza (testowana przeze mnie) konfiguracja dostępna jest tylko w oficjalnym sklepie Xiaomi, natomiast wszędzie indziej można kupić tą mocniejszą – 12/512 GB.
Xiaomi Pad 8 Pro

Konstrukcja i wzornictwo
We wszystkich przekazach marketingowych producent chwali się, że Xiaomi Pad 8 Pro cechuje się smukłą, acz solidną konstrukcją. I zdecydowanie mogę to potwierdzić. Korpus tabletu został wykonany z jednego kawałka aluminium połączonego z całkowicie płaską taflą szkła na ekranie. Jego grubość wynosi dokładnie 5,75 mm przy wadze 485 g, co sprawia, że tablet – jeśli już trzymamy go w dłoniach – leży w nich naprawdę dobrze.
Xiaomi Pad 8 Pro występuje w trzech wariantach kolorystycznych – niebieskim, zielonym oraz szarym. Testowana przez mnie niebieska wersja prezentuje się bardzo estetycznie, a sam kolor jest bardzo stonowany i wręcz wpada nieco w srebrne odcienie.
Tylny panel tabletu jest mocno minimalistyczny i w zasadzie jedyny istotniejszy element stanowi tu ulokowana w prawym górnym rogu (z perspektywy horyzontalnej) kwadratowa, czarna wyspa z jednym obiektywem oraz diodą doświetlającą. Po przeciwnej stronie umieszczono tylko relatywnie małe i proste logo Xiaomi oraz magnetyczne piny do komunikacji z klawiaturą.



Ramki wokół wyświetlacza mają dość typową jak na obecne standardy, bardzo dobrą grubość. Nie są one ani za grube, ani za cienkie, dzięki czemu nie psują estetyki frontu, a jednocześnie nie dotykamy omyłkowo elementów interfejsu trzymając tablet w dłoni.
Wypada jeszcze nadmienić, co znajduje się na krawędziach obudowy, choć obyło się bez zaskoczeń. Trzymając tablet w poziomie, na lewej ramie znajdziemy dwa głośniki, sygnowanie Dolby Atmos/Vision, i przycisk zasilania ze zintegrowanym skanerem odcisków palców, zaś na prawej drugą parę głośników oraz gniazdo USB-C między nimi. Na górze ulokowany został podwójny klawisz regulacji głośności, a także magnetyczny port do ładowania rysika. Dolna krawędź jest pusta.



Wyświetlacz
Xiaomi Pad 8 Pro został wyposażony w ekran IPS o przekątnej 11,2″ i rozdzielczości 3200×2136 pikseli. Nie brak mu także wysokiej częstotliwości odświeżania do 144 Hz oraz jasności szczytowej na poziomie 800 nitów. Wypada jeszcze wspomnieć o 12-bitowej głębi kolorów i wsparciu dla wyświetlania treści w Dolby Vision.
Mógłbym próbować narzekać, że nie pokuszono się o zastosowanie wyświetlacza OLED, aczkolwiek to jeszcze nie ten segment cenowy. Zresztą, prawda jest taka, że obecny tu panel i tak jest naprawdę bardzo wysokiej jakości i trudno jakość przesadnie na niego utyskiwać.
Jasność szczytowa w zupełności zadowala podczas codziennego, typowego użytkowania, a minimalna schodzi na tyle nisko, że z ekranu przyjemnie korzysta się także w ciemnym pomieszczeniu. Wyświetlana kolorystyka jest nasycona, ale z rozwagą, czernie relatywnie głębokie (jak na IPS), kąty widzenia wypadają bardzo dobrze, choć wyświetlacz lekko przygasza się patrząc maksymalnie z boku.

Osobiście najbardziej brakuje mi tylko jednej rzeczy, nawet chyba bardziej niż panelu OLED – matowej powłoki. Zwracam na to uwagę szczególnie po testach wielu modeli tabletów Huawei (m.in. ostatniego MatePada 11.5 S 2026), w których obecność matowych wyświetlaczy jest już w zasadzie standardem i zmienia ona naprawdę wiele w komforcie użytkowania.
Zerkając do ustawień poświęconych ekranowi możemy przede wszystkim zmodyfikować sposób wyświetlania barw – do wyboru są dwa tryby: Oryginalny kolor PRO (domyślny) oraz Żywe, regulacja temperatury barwowej, a także tryb adaptacyjnych kolorów, który automatycznie dopasowuje się do warunków oświetleniowych.






Wydajność i kultura pracy
Xiaomi postanowiło pójść na wybitnie godny kompromis i zastosować o generację starszy, ale wciąż flagowy układ Qualcomma. Za wydajność Xiaomi Pad 8 Pro odpowiada bowiem Snapdragon 8 Elite (litografia 3 nm, rdzenie Oryon do 4,32 GHz) z grafiką Adreno 830. Do pomocy ma on – w przypadku testowanego egzemplarza – 8 GB RAM LPDDR5X i 256 GB pamięci wewnętrznej UFS 4.1.
Mamy tu zatem jeden z (nadal) najwydajniejszych procesorów na rynku mobilnym, szybką pamięć RAM i masową. Takie połączenie sprawia, że Xiaomi Pad 8 Pro oferuje wprost świetną płynność działania. Niezależnie, czy mówimy o mniej skomplikowanych zadaniach i korzystaniu z pojedynczych aplikacji, szybkim żonglowaniu między nimi czy używaniu kilku jednocześnie, tablet z każdym zadaniem radzi sobie bez zadyszki.
Na palcach jednej ręki mogę policzyć sytuacje, w których podczas prawie miesiąca testów dostrzegłem jakieś pojedyncze, drobne przycięcia. W zdecydowanej większości przypadków odpalanie apek następuje błyskawicznie, interfejs systemu pozostaje w pełni responsywny, a praktycznie każda animacja czy przejście są płynne.















Odrobinę mogę ponarzekać natomiast na przechowywanie aplikacji w tle. Dość często zdarzało się mi się, że przejście do drugiej, trzeciej apki i próba powrotu do pierwszej już potrafiła powodować konieczność przeładowania jej. Przy tym, tu akurat śmiem twierdzić, że to może być kwestia tej konkretnej wersji z 8 GB RAM – w tej wyposażonej w 12 GB równie dobrze może to już nie występować.
Jak to w przypadku tabletów bywa, nie mamy tu przesadnych problemów z temperaturami pracy. Xiaomi Pad 8 Pro potrafi zrobić się cieplejszy w zasadzie tylko podczas odpalenia benchmarków, natomiast w codziennej pracy pozostaje wręcz chłodny. Przy tym i tak trudno odczuć jakiekolwiek wydzielanie ciepła, bo nagrzewa się w zasadzie tylko jeden punkt, bliżej górnej części plecków.

Oprogramowanie
Xiaomi Pad 8 Pro pracuje na Androidzie 16 z interfejsem HyperOS 3. Ze smartfonową wersją tej nakładki miałem do czynienia dosłownie w tym samym czasie, testując Xiaomi 17 Ultra. Obecna tu wersja jest oczywiście dostosowana do dużych ekranów tabletów, ale w dużej mierze wygląda bardzo podobnie i oferuje zbliżony zakres funkcji.
I, w gruncie rzeczy, jest to naprawdę udana nakładka, którą można docenić za schludny (choć dość mocno kolorowy) wygląd elementów interfejsu, relatywnie sporą przejrzystość i łatwość obsługi. Nie napotkałem też żadnych rażących błędów, ani tym bardziej wyświetlających się reklam.
A skoro mamy do czynienia z tabletem, nie brakuje mu funkcji ułatwiających pracę na dużym wyświetlaczu. Na dole interfejsu wyświetla się pasek wybranych i ostatnio otwieranych aplikacji. Xiaomi Pad 8 Pro z HyperOS 3 oferuje też zarówno klasyczną opcję prostego dzielenia ekranu na dwie aplikacje, możliwość używania ich w pływających okienkach, jak również bardziej funkcjonalny tryb stacji roboczej.








Co do funkcji dzielenia ekranu, bardzo fajną i przydatną opcją jest automatyczne sugerowanie podzielenia ekranu na dwie aplikacje w momencie, gdy system wykryje, że notorycznie przełączamy się między dwoma tymi samymi apkami. Wówczas, pokazuje nam się stosowny monit na górze wyświetlacza, po kliknięciu którego od razu zostanie zrobiony podział.
Samo dzielenie ekranu robimy w zasadzie tak, jak na każdym innym tablecie. Możemy więc zrobić to z poziomu wspomnianego paska aplikacji poprzez przeciągnięcie na ekran lub dotknąć ikonę trzech kropek na górze ekranu i w ten sposób przerzucić aktualnie otwartą apkę na jedną część ekranu, a następnie włączyć kolejną.
Chyba najbardziej przypadł mi do gustu tryb stacji roboczej. Jego działanie ma przypominać wygląd pulpitu komputera, a zatem opiera się on o stale wyświetlany na dole ekranu pasek aplikacji (wraz z menu wszystkich programów) i w pełni przestawne okienka.
W trybie stacji roboczej każda aplikacja odpala się jako pływające okno, które może być umieszczane w dowolnym miejscu ekranu. W efekcie możemy bez problemu włączyć kilka apek jednocześnie i lokować je zarówno obok siebie, jak i chować pod sobą. Zmieniać można oczywiście też wielkość samych okien.







Na pokładzie znalazły się również funkcje HyperAI, czyli rozwiązania oparte o sztuczną inteligencję. Mamy w zasadzie wszystko to, o czym wspominałem w recenzji Xiaomi 17 Ultra, ale z jednym bonusem. Do dyspozycji mamy – między innymi – rozbudowane narzędzia do edycji zdjęć, generowanie i dopracowywanie tekstu, transkrypcję nagrań głosowych i ich podsumowywanie (oczywiście rozumie język polski), jak też tłumacza rozmów oraz symultanicznego.
Nowość względem HyperAI ze smartfonów stanowi funkcja Grafika SI, która pozwala przekształcić szkice zrobione w służącej do rysowania aplikacji Mi Canvas w obrazki wygenerowane przez sztuczną inteligencję w wybranym przez nas stylu graficznym. Muszę przyznać, że działa to całkiem dobrze.














Zaplecze komunikacyjne bez jednego modułu łączności
Z jednej strony możemy powiedzieć, że Xiaomi Pad 8 Pro oferuje bardzo kompletny i aktualny komplet modułów łączności. Konkretnej, obejmuje on trzyzakresowe WiFi 7, Bluetooth 5.4 z kodekami AAC, LDAC, LHDC 5.0 i LC3 (LE Audio) oraz funkcję strumieniowana i odbierania dźwięku jako transmisja Auracast.
Z drugiej jednak, brakuje tu modemu komórkowej transmisji danych 5G czy chociażby LTE, nawet opcjonalnego. W efekcie, o ile korzystanie z tabletu w miejscach, gdzie mamy dostęp do WiFi nie jest problemem, tak pojawia się on, gdy jesteśmy chociażby w podróży. I, jasne, zrobienie hotspotu ze smartfona to prosta czynność, ale kłopot stanowi wówczas znacznie szybsze rozładowywanie się telefonu w takim trybie pracy.
Uznaję to więc, za – niestety – dość spory mankament, choć jednocześnie nie przekreśla całkowicie tabletu, przynajmniej w moich oczach. Zresztą, śmiem twierdzić, że spora część potencjalnych użytkowników będzie w stanie przejść nad tym brakiem do porządku dziennego bez utyskiwania.
Pomijając tą kwestię, wszystkie pozostałe, obecne na pokładzie Xiaomi Pad 8 Pro techniki łączności, sprawdzały się w moich rękach bez zarzutów. WiFi oferowało bardzo stabilny zasięg i wysokie prędkości transmisji danych, a Bluetooth umożliwiał bezproblemowe łączenie z różnymi modelami słuchawek, także wykorzystując nadawanie Auracast.

Zabezpieczenia biometryczne
Blokady dostępu do tabletu Xiaomi Pad 8 Pro możemy dokonać wykorzystując czytnik linii papilarnych znajdujący się w przycisku zasilania, czyli na górze lewej krawędzi, lub rozpoznawanie twarzy.
W przypadku tej pierwszej metody, Xiaomi Pad 8 Pro spisuje się absolutnie nienagannie. Zastosowany skaner odcisków palców wykazuje się bardzo wysoką skutecznością i bezbłędnością działania. Przy domyślnie włączonej opcji aktywacji już po samym dotknięciu płytki, czytnik reaguje wprost błyskawicznie, a odblokowanie następuje w mniej niż sekundę. Możemy też ustawić, by weryfikacja odcisku następowała dopiero po naciśnięciu przycisku.
Rozpoznawanie twarzy do działania wykorzystuje skan 2D, czyli wykonywany jest wyłącznie przednią kamerą. Zresztą, sam system przy konfiguracji tego zabezpieczenia informuje nas, że jest ono mniej bezpieczne od hasła oraz linii papilarnych.
Nie zmienia to jednak faktu, że – analogicznie jak smartfonach – rozpoznawanie twarzy potrafi być skuteczne, o ile tylko ma wystarczającą ilość światła i – co za tym idzie – właściwie doświetloną twarz. Jeśli jest ciemno, cały proces weryfikacji się wydłuża, a często potrafi zakończyć się po prostu niepowodzeniem.





Głośniki
Xiaomi Pad 8 Pro został wyposażony w zestaw czterech głośników – dwóch na lewej i kolejnych dwóch na prawej krawędzi tabletu, zatem jest to absolutna klasyka gatunku. I, w ogólnym rozrachunku, jakość dźwięku i moc głośników stoi na naprawdę bardzo dobrym, ale jeszcze nie jakimś oszałamiająco rewelacyjnym poziomie.
Głośniki grają całkiem donośnie, choć spodziewałbym się tu jeszcze odrobinę większej mocy. Niemniej jednak, przy codziennym, domowym oglądaniu filmów, słuchaniu podcastów czy muzyki, są one w zupełności wystarczające (rzadko musiałem przekraczać 70-75% głośności), a przy tym brzmią całkowicie czysto nawet przy najwyższych pułapach.
Brzmienie wypada bardzo solidnie, ale tutaj – znów – oczekiwałem, że będzie słychać nieco więcej basu, jak to potrafi być w innych tabletach. Nie jest on co prawda zupełnie anemiczny i dość dobrze zgrywa się z pozostałymi częstotliwościami, ale mógłby wybrzmiewać trochę bardziej do przodu. Środek, w tym wszelkie wokale i głosy, pozostają bardzo solidnie wyeksponowane, podobnie jak łagodne, ale relatywnie bliskie tony wysokie. Narzekać nie mogę również na generowaną przestrzenność dźwięku.
A skoro już o przestrzenności mowa, dopowiem, że Xiaomi Pad 8 Pro oferuje wsparcie dla Dolby Atmos. W ustawieniach dźwięku możemy wybrać dla niego jeden z dziewięciu profili brzmienia i dodatkowo dostosować używając 10-suwakowego korektora graficznego.




Czas pracy Xiaomi Pad 8 Pro
9200 mAh – tyle dokładnie wynosi pojemność akumulatora zasilającego testowany Xiaomi Pad 8 Pro. Patrząc na to przez pryzmat grubości i przekątnej (dla przypomnienia: 5,75 mm i 11,2 cala), jest to zupełnie satysfakcjonująca wielkość ogniwa, przynajmniej na papierze. A jak jest w rzeczywistości?
W zasadzie dokładnie tak, jak tego oczekiwałem – jest więc naprawdę bardzo solidnie. Przy umiarkowanie intensywnym użytkowaniu, gdy tablet służy nam przede wszystkim do konsumpcji treści wideo i przeglądania internetu, Xiaomi Pad 8 Pro bez najmniejszego problemu potrafi wytrzymać 2-3 dni z dala od ładowarki. Przykładowo, po jednym dniu takiej pracy i około 6 godzin SoT (czasu na ekranie), tablet skończył dzień mając nadal ponad 50% zapasu baterii.
W zasadzie tylko raz udało mi się rozładować go w jeden dzień, ale wówczas nie dość, że był używany przez kilka godzin jako narzędzie pracy (m.in. wiele kart w przeglądarce, WordPress, praca na tekście i żonglowanie apkami), to jeszcze wieczorem dobiłem go oglądaniem filmów. Tu wynik SoT wyniósł ponad 10 godzin.
Uśredniając, po całym dniu mieszanego użytkowania, czyli i do pracy biurowej i oglądania wideo, o północy Xiaomi Pad 8 Pro miał jeszcze zazwyczaj około 30-40% naładowania, a czas na włączonym ekranie oscylował wówczas w okolicach 8-9 godzin. Rekordowo, udało mi się osiągnąć wynik ponad 10 godzin SoT, zostawiając jeszcze przy tym 31% baterii. Świetny wynik.


















Xiaomi Pad 8 Pro obsługuje szybkie ładowanie o mocy 67 W, jednak by taką moc osiągnąć, trzeba użyć dedykowanego zasilacza Xiaomi HyperCharge. Przy wykorzystaniu zwykłego, uniwersalnego adaptera 140 W w standardzie PD PPS, osiągalne było do 45 W.
W takim scenariuszu, na uzyskanie pierwszych 50% trzeba było poczekać około 38 minut, natomiast czas ładowania do pełna przekraczał już półtorej godziny, a konkretniej było to co najmniej 96 minut. Sporo, ale – jak na tablet – jeszcze zupełnie akceptowalnie.

Używacie aparatów w tabletach?
Tak, to było pytanie retoryczne. Dobrze wiemy, że aparat w tablecie stanowi raczej mało używany dodatek, który przyda się w awaryjnej sytuacji, ale nie zaoferuje żadnych wodotrysków. W Xiaomi Pad 8 Pro możemy liczyć na pojedynczy aparat główny o rozdzielczości 50 Mpix (f/1.8, 1/2.76″, AF) oraz przedni 32 Mpix (f/2.2).
I, bez zbędnego owijania w bawełnę, mogę powiedzieć, że jakość obrazu z obu tych oczek jest po prostu dobra. Tylny aparat oferuje niezłą szczegółowość oraz sprawnie działający autofocus, a przedni zachowuje relatywnie dobrą naturalność tonów skóry i akceptowalną ilość detali.
Kilka przykładów poniżej:








Świetna klawiatura i fajny rysik, czyli akcesoria warte uwagi
Czym byłby dobry tablet, gdyby nie towarzyszące mu, równie dobre akcesoria? Wraz z Xiaomi Pad 8 Pro, do testów otrzymałem aktywny rysik Focus Pen Pro oraz etui z klawiaturą Focus Keyboard. Alternatywnie, dostępna jest jeszcze klawiatura bez dopisku Focus, która – względem tej pierwszej – nie ma gładzika.
Zacznijmy od rysika Xiaomi Focus Pen Pro. Mamy tu do czynienia z typową dla tabletowych rysików, bardzo krągłą bryłą z jednym spłaszczonym bokiem, który służy do magnetycznego mocowania na krawędzi tabletu. Leży on w dłoni bardzo wygodnie i jest przy tym relatywnie lekki (17,5 g), przez co nawet użytkując go przez dłuższą chwilę nie czułem większego zmęczenia.
Focus Pen Pro to rysik aktywny, a więc łączący się po Bluetooth i wyposażony w akumulator 100 mAh, ładowany indukcyjnie, poprzez przywołane już odłożenie na górną krawędź tabletu. Trudno mi jednak jednoznacznie wypowiedzieć się w aspekcie czasu pracy, bowiem ani razu, nawet po używaniu przez ponad godzinę, jego naładowanie spadło zaledwie do 89%.


W kwestiach stricte użytkowych, Focus Pen Pro może pochwalić się rozpoznawaniem aż 16384 poziomów nacisku, co – rzeczywiście – sprawia, że precyzja prowadzenia oraz kontrola grubości linii wypada świetnie. Narzekać nie mogę też na opóźnienia, bo są absolutnie znikome i rysik równie dobrze spisuje się podczas pisania i rysowania.
Fajne jest również to, że dolna część rysika, bliżej jego końcówki, jest czuła na dotyk. Dzięki temu możemy wykonywać akcję uszczypnięcia i dwukrotnego stuknięcia palcem. Po uszczypnięciu, rysik odpowiada nam wibracją i uruchamia podręczne menu do szybkiego włączenia aplikacji do rysowania Mi Canvas, rozpoczęcia nagrywania zawartości ekranu lub wykonania zrzutu fragmentu ekranu.
Z kolei znajdując się we wspomnianej apce Mi Canvas, stuknięcie dwa razy (na to również otrzymujemy odpowiedź haptyczną) powoduje zmianę narzędzia do pisania na gumkę i odwrotnie. Przesunięcie palcem w górę/w dół przy wyborze narzędzia pozwala natomiast dostosować grubość kreski.


Została nam jeszcze klawiatura, która – muszę szczerze przyznać – dość szybko stała się jednym z moich ulubionych tabletowych akcesoriów tego typu. Wpłynęła na to przede wszystkim jej konstrukcja, bowiem Focus Keyboard stanowi jedną, zwartą całość, połączoną stabilnym zawiasem. Dzięki temu da się z niej komfortowo korzystać w różnych warunkach, bez obaw, że część będąca etui odepnie się od klawiatury.
Całość została pokryta gumowym tworzywem o fakturze przypominającej nieco skórę. Materiał ten znalazł się wokół klawiatury, od spodu i z tyłu. Z kolei górny element, który przyczepia się do tabletu magnetycznie, od wewnątrz wykończono miękkim materiałem.
Zawias jest bardzo stabilny, daje dość szeroki zakres regulacji pochylenia (konkretniej do 124°), choć moim zdaniem mógłby być jeszcze nieco większy. Niemniej jednak, forma ta ergonomicznie jest naprawdę świetna, głównie przez tą wspomnianą już zwartość i sztywność. Niesamowicie wygodnie mi się z niej korzystało i to nie tylko przez to.



No właśnie, bo narzekać nie mogę także, jeśli chodzi o samą klawiaturę. Klawisze są relatywnie duże (jak na gabaryty całości), odstępy między nimi wyraźne i pozwalają na komfortowe pisanie bez większych pomyłek, a skok klawiszy w punkt akcentuje ich naciśnięcie. Przy tym, mechanizm jest dość cichy, dzięki czemu nawet szybkim pisaniem raczej nie powinniśmy przeszkadzać nikomu w pobliżu.
Podczas testów, na Focus Keyboard powstało parę tekstów opublikowanych na Tabletowo, w tym także ten, który właśnie czytacie, bowiem niniejsza recenzja w całości – od pierwszej litery do ostatniej kropki – została napisana właśnie na niej. Śmiało mogę powiedzieć, że napisałem z jej użyciem bagatela kilkanaście tysięcy słów, co chyba najlepiej świadczy o poziomie wygody użytkowania.
Nie zabrakło tu nawet bardzo dobrego, równomiernego podświetlenia klawiszy – domyślnie jego natężenie jest regulowane automatycznie, ale w ustawieniach możemy też ustawić poziom jasności na sztywno.


Tuż pod klawiaturą został umieszczony gładzik. Jego rozmiary nie powalają, ale i tak zajmuje już w zasadzie maksymalnie dużą powierzchnię. Wykonano go najpewniej ze szkła (przynajmniej takie daje odczucie) i korzysta się z niego zupełnie wygodnie. Ślizg palca jest przyjemny, a płytka fizycznie klika i obsługuje gesty wielodotykowe, bo np. przeciągnięcie trzema palcami w górę powoduje powrót do pulpitu, a w dół – robi zrzut ekranu.
Na koniec jeszcze dwa słowa o cenach opisywanych akcesoriów. Rysik Focus Pen Pro w standardowej cenie kosztuje 399 złotych, a klawiatura Focus Keyboard została wyceniona na 799 złotych. Wspomniany wcześniej bardziej podstawowy, pozbawiony touchpada wariant klawiatury, wiąże się z wydatkiem 399 złotych.

Podsumowanie
Xiaomi Pad 8 Pro to świetny, bardzo kompletny tablet – co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości. Do pełni szczęścia i jeszcze lepszej kompletności brakuje w moim odczuciu naprawdę niewiele, a już na pewno nie są to kwestie, które bezwzględnie przekreślałyby go w moich oczach.
Zacznijmy jednak od zalet. Ekran, choć nie jest wykonany w technologii OLED, oferuje naprawdę bardzo wysoką jakość, głośniki są bardzo dobre, wydajność wręcz nienaganna, a czas pracy wypada co najmniej bardzo solidnie. W nakładce systemowej nie zabrakło fajnych funkcji, w tym szczególnie przydatnego trybu desktopowego. Całościowo, bryła Xiaomi Pad 8 Pro jest smukła, a przy tym bardzo solidnie zbudowana.
To co w takim razie jest nie tak? Przede wszystkim, zabrakło wariantu z modemem 5G, który pozwoliłby na jeszcze większą mobilność i niezależność od hotspotu z telefonu przy użytkowaniu poza domem. Po drugie, szkoda, że wyświetlacz nie ma matowej powłoki i – wreszcie – po trzecie, przechowywanie apek w pamięci RAM mogłoby być dłuższe, choć to akurat mogę zgonić na uboższą konfigurację pamięciową, którą przyszło mi testować.
Koniec końców, Xiaomi Pad 8 Pro to naprawdę bardzo satysfakcjonujący tablet, który bez wahania zadowoli także tych bardziej wymagających użytkowników, zwłaszcza w parze ze świetnymi akcesoriami.
Jeśli natomiast chcielibyście wydać jeszcze mniej, to odpowiedzią na Wasze oczekiwania może okazać się równolegle wypuszczony model bez dopisku Pro w nazwie, czyli Xiaomi Pad 8. Jego specyfikacja w kilku miejscach wypada podobnie, ale ceny startują już od niecałych dwóch tysięcy złotych. Alternatywnie, równie mocną propozycją może być OnePlus Pad 3, który już w podstawie ma 12 GB RAM, ale i dużo większy ekran (13,2 cala), co jednak nie każdemu musi odpowiadać.









